Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cztery pory roku w afgańskiej wiosce. Reportaże o wyplataniu dywanów

Tłumaczenie: Maria Białek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
7,14 (28 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
4
7
11
6
5
5
0
4
0
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The World is a Carpet: Four Seasons in an Afghan Village
data wydania
ISBN
9788365506207
liczba stron
352
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

W samym środku afgańskiej pustyni, we wiosce tak odległej, że nie da jej się zlokalizować nawet w Internecie, przy krośnie siedzą kobiety i wraz z dziećmi ręcznie wyplatają przepiękne kwiatowe wzory. W tym miejscu, w którym heroina kosztuje mniej niż ryż, mieszkańcy wioski wiedzą jedno – Ziemia jest płaska niczym dywan. Anna Badkhen po raz pierwszy wyjechała do Afganistanu w 2011 roku, jako...

W samym środku afgańskiej pustyni, we wiosce tak odległej, że nie da jej się zlokalizować nawet w Internecie, przy krośnie siedzą kobiety i wraz z dziećmi ręcznie wyplatają przepiękne kwiatowe wzory. W tym miejscu, w którym heroina kosztuje mniej niż ryż, mieszkańcy wioski wiedzą jedno – Ziemia jest płaska niczym dywan.

Anna Badkhen po raz pierwszy wyjechała do Afganistanu w 2011 roku, jako korespondentka wojenna. Od tamtej pory wraca do tego kraju co jakiś czas, przyciągana krajobrazem, który geografia uczyniła nieustającym polem bitewnym, a także mieszkającymi tu ludźmi, dla których ogromną wartością staje się zachowywanie szacunku dla tradycji. Przywołując symbol czterech pór roku, w trakcie których kobiety i dzieci zamieszkujące wioskę Oka tkają, jak co roku, kolejny dywan, autorka ukazuje blaski i cienie codziennej egzystencji w afgańskiej wiosce.

W czasach, kiedy pisarze zbyt często oglądają Afganistan zza płotu strzeżonego przez amerykańskich żołnierzy, Anna Badkhen robi zupełnie inaczej: postanawia samotnie spędzić cztery pory roku na zupełnym odludziu. Taka perspektywa – zintensyfikowana miłością autorki do kraju i jej gospodarzy – pozwoliła odmalować osobliwe piękno surowej codzienności.

Pięknie napisana książka o sercach złamanych na wieki… To cudowny skarb wydobyty na światło dzienne spod ruchomych piasków pustyni.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
DziewczęZksiążką książek: 59

Smutna pieśń o dywanie

Wyobraź sobie prastare pustynie, które doświadczyły wszystkich wojen historii. Nasiąknięte krwią przodków, otulają swoim piaskiem małe osady, które nie istnieją na mapach. Osady tak oddalone od świata, że zdają się być z innej czasoprzestrzeni. Taka też jest właśnie Oka. Tak daleka, tak zatopiona w piaszczystych wydmach, że aż boleśnie nierealna. Jak fatamorgana. A jednak istnieje. I żyją tam ludzie, o których można powiedzieć dwie rzeczy – że wiodą żywot spokojny i że znają biedę niemieszczącą się w granicach pojmowania współczesnego człowieka zachodu.

Od wieków pory roku na pustyni wyznaczały wielomiesięczne okresy bez deszczu i kilka chwil, gdy deszcz napełniał nieliczne studnie, dając szansę na przeżycie na tym trudnym terenie. Czas skromnych zbiorów, czas śpiewu żurawi, zima, czas płynący swoim własnym torem, jakby wolniej. Ramadan, którego nikt tu nie przestrzega, w Oce post bowiem trwa cały rok. Tu głód zagląda w oczy niezależnie od kalendarza. A doskonałym lekarstwem na niego jest opium. Tańsze od ryżu, bardziej osiągalne niż mięso czy warzywa. Zawsze dostępne. Zawsze pomocne, odgradzające od zimna i pustego żołądka. Nawet gdy jeszcze nosisz pieluchy. A gdy dziecko trafi do szpitala, pierwsze co zrobi lekarz, to poddaje je detoksykacji. Przecież niemal wszystkie dzieci dostają od małego opium…

W Oce mieszkają marzyciele. Marzą o lepszym życiu, o miłości, o dobrobycie. Snują plany o wyjeździe z niegościnnego Hindukuszu. Ale trwają w miejscu, które znają najlepiej, do...

Wyobraź sobie prastare pustynie, które doświadczyły wszystkich wojen historii. Nasiąknięte krwią przodków, otulają swoim piaskiem małe osady, które nie istnieją na mapach. Osady tak oddalone od świata, że zdają się być z innej czasoprzestrzeni. Taka też jest właśnie Oka. Tak daleka, tak zatopiona w piaszczystych wydmach, że aż boleśnie nierealna. Jak fatamorgana. A jednak istnieje. I żyją tam ludzie, o których można powiedzieć dwie rzeczy – że wiodą żywot spokojny i że znają biedę niemieszczącą się w granicach pojmowania współczesnego człowieka zachodu.

Od wieków pory roku na pustyni wyznaczały wielomiesięczne okresy bez deszczu i kilka chwil, gdy deszcz napełniał nieliczne studnie, dając szansę na przeżycie na tym trudnym terenie. Czas skromnych zbiorów, czas śpiewu żurawi, zima, czas płynący swoim własnym torem, jakby wolniej. Ramadan, którego nikt tu nie przestrzega, w Oce post bowiem trwa cały rok. Tu głód zagląda w oczy niezależnie od kalendarza. A doskonałym lekarstwem na niego jest opium. Tańsze od ryżu, bardziej osiągalne niż mięso czy warzywa. Zawsze dostępne. Zawsze pomocne, odgradzające od zimna i pustego żołądka. Nawet gdy jeszcze nosisz pieluchy. A gdy dziecko trafi do szpitala, pierwsze co zrobi lekarz, to poddaje je detoksykacji. Przecież niemal wszystkie dzieci dostają od małego opium…

W Oce mieszkają marzyciele. Marzą o lepszym życiu, o miłości, o dobrobycie. Snują plany o wyjeździe z niegościnnego Hindukuszu. Ale trwają w miejscu, które znają najlepiej, do którego przywykli. Które daje im schronienie przed zawieruchą afgańskich niepokojów. Przed Talibami. Przed zamachami. Przed wybuchami i urwanymi od min nogami. Gdzie ich kobiety zapisują historię wioski na pięknych, ręcznie tkanych dywanach. Gdzie każdy dzień i każde wydarzenie wioski odbijają się w postaci drobnych niedoskonałości wzoru, które świadczą też o jego wyjątkowości. Drżenie rąk przyszłej matki, która już wie, że pod sercem nosi dziecko. Maleństwo, które od pierwszych dni zazna jedynie głodu i pewnie prędko umrze. Ekscytacja tkaczki zbliżającym się w wiosce ślubem. Kura, zabłąkana w warsztacie tkackim. Lepkie od cukierków dłonie małej dziewczynki. Źdźbło trawy. Piasek pustyni. Krople krwi ze spierzchniętych dłoni zmęczonej tkaczki. Rok życia, rok pracy, jeden dywan. I zapłata za niego – utrzymanie dla całej rodziny. Trochę ryżu. Opium. I przędza na kolejne archiwum życia w pustynnej wiosce. Na kolejny dywan. Dywan pełen szeptów, skrywający ślubne piosenki, blask gwiazd, rytm sierpa do cięcia przędzy i pustynny wiatr. Dywan stworzony przez kilka pokoleń kobiet, które nie umieją czytać i pisać, umieją za to stworzyć wzór tak niewyobrażalnie piękny, że nikt nie potrafiłby go powtórzyć.

Opowieści Anny Badkhen to bardzo nietypowy reportaż. Pisany jakby sercem a nie rozumem. Uczuciami a nie obrazami. To poezja o pustyni i drobinkach czasu, składających się na jego trudną historię. To pieśń o ludzkim losie pośród wydm. O sękatym życiu u stóp Hindukuszu. Nie znajdziesz tu chronologicznych faktów, pełnej historii kraju, spójnego obrazu życia jednej osoby czy rodziny. Znajdziesz za to odbicie smutku, nadziei, słońca i deszczu. Wiatru znad pustyni i śpiewu żurawi. Marzeń i głodu. Beznadziei i strachu. Beztroski i życia poza czasem. A wszystko to podane językiem tak pięknym i słowem tak melodyjnym, że nie sposób nie poczuć niemal na własnej skórze tej muzyki życia Hindukuszu, jaką miała okazję poznać autorka. Polecam zatem zarówno koneserom literatury podróżniczej, reportażu ale też literatury pięknej i poezji. Tu znajdziecie unikalna mieszankę tych gatunków.

Joanna Jurzyk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (152)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 298
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-01-19
Na półkach: Przeczytane, Bliski Wschód
Przeczytana: 19 stycznia 2017

Anna Badkhen, urodzona w Leningradzie, a mieszkająca obecnie w Filadelfii dziennikarka w swojej książce opisuje życie Uzbeków mieszkających w Afganistanie. Jednak nie są to „młodzi, wykształceni, z wielkich miast” takich jak Kabul, Herat, Kandahar czy stolicy wilajatu Balch Mazar-i Szarif. Owszem, czasami udają się do stolicy prowincji po niezbędne zakupy, ale jest to wielkie wydarzenie dla lokalnej społeczności, a wspomnienia z podróży urozmaicają ich życie przez wiele kolejnych dni. To mieszkańcy wioski Oka w wilajacie Balch o istnieniu której niewiele lub zgoła nic nie wiedzą afgańscy urzędnicy. Tak biednej, że nawet talibowie nie są zainteresowani pobieraniem „zakatu” na swoją działalność a i mułła się pojawia tylko z okazji ślubów (ostatni miał miejsce 10 lat temu) bo mieszkańcy nie są w stanie niczym go ugościć.

Jedynym źródłem dochodu są przepięknie tkane ręcznie dywany, których wartość rynkowa w krajach Zatoki Perskiej czy USA sięgaja od 5.000 do 25.000 $. Wykonane w tej...

książek: 694
Izabela Pycio | 2017-01-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 stycznia 2017

"Tutaj czas, rozdrobniony smutek, niepoliczalny i niemiarodajny niczym piasek, stoi w miejscu i zarazem biegnie tak szybko, że nikt nie potrafi go zmierzyć. Nikt poza tkaczkami dywanów."

Właśnie takie reportaże podróżnicze lubię czytać najbardziej, wyjątkowo plastyczne i sugestywne opisy miejsc, ludzi, kultur i tradycji. Urokliwe obrazy afgańskiej przyrody, górskie masywy, pustynne strefy, burze pyłowe, rytm kopyt wielbłądów stąpających po spieczonej ziemi, widok pól ryżowych i ziemi obsadzonej zbożem, obecność hodowanych kóz i owiec, zapach kardamonu i unoszącego się wszędzie kurzu, smak dojrzałych melonów, granatów i migdałów.

Doskonale uchwycona kwintesencja zróżnicowanego etnicznie i językowo społeczeństwa, a także przybliżenie codziennego rytmu życia jednej z wielu rodzin. Niesamowita opowieść o Afganistanie, która mocno przyciąga i kusi swą atrakcyjnością. Anna Badkhen snuje ją w przepięknym stylu, porywająco działa na czytelnicze zmysły i wyobraźnię. Nie opuszcza nas silne...

książek: 1452
deana | 2017-06-15
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 15 czerwca 2017

,,Świat nie jest okrągły. Jest prostokątny! [...] Świat ma cztery rogi. Świat jest dywanem."

Czy można spojrzeć na świat z perspektywy dywanu? Czy jest w tym coś co może zainteresować? Można, gdy patrzy się na maleńki świat ukryty gdzieś na pośrodku pustyni. Zaplata się pierwszy węzeł, potem kolejny i powstaje wzór. Każdy kolejny węzeł buduje złożony obraz całości tak jak każda kolejna osoba uzupełnia i ubogaca opowieść Anny Badkhen.

Tak jak wytrawny znawca bada sploty dywanu tak ona stopniowo odsłania maleńki świat wioski Oka. Z liryzmem i prostotą pokazuje jakże inną rzeczywistość. Zagubiona gdzieś w Afganistanie, nieistniejąca na mapach wioska nagle zostaje zauważona i wystawiona na widok. Wyraźnie widać prostotę życia mieszkańców - problemy jakie ich dotykają: biedę, choroby, śmierć. Ale są też uchwycone chwile szczęścia: wspólne tkanie dywanu, ślub i wesele, oczekiwanie na dziecko. Wszystko tak inne, odległe, nierzeczywiste aż nie chce się wierzyć, że gdzieś w XXI wieku...

książek: 186
DorotaKa | 2017-01-09
Na półkach: Przeczytane

Byłam w Oce, wiosce zapomnianej już chyba nawet przez Pana Boga. Jedynymi towarzyszami jej mieszkańców są bieda z nędzą. No i opium, lekarstwo na każdy ból dorosłego czy niemowlęcia, tańsze od jedzenia. Gdzieś na afgańskiej pustyni, w miejscu, gdzie pewnie nikt z nas nie chciałby się znaleźć z własnej woli, Anna Badkhen obserwuje powstawanie piękna na krośnie. Cudowny dywan tkany przez niepiśmienną kobietę wśród pyłu, brudu i zwierzęcych odchodów. Kilka miesięcy pracy zapewniające rodzinie byt. Krosno, przędza i pustynia - tak daleko, że nawet talibowie zostawiają Okę we względnym spokoju.

Czy można pięknie pisać o biedzie, brudzie, przemocy i beznadziei? Można, zwłaszcza, kiedy posiada się talent jak autorka tego reportażu. Nie bez przyczyny napisałam, że byłam w tej wiosce - opisy były tak plastyczne, że wyobrażenie sobie miejsc, bohaterów, wydarzeń czy nawet zapachów było nieuniknione. Afganistan to biedny kraj, i nie mam tu na myśli braku pieniędzy. To ziemia, w którą wsiąkło...

książek: 631
rudarecenzuje | 2017-01-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 stycznia 2017

Żyją na pustyni. Ich historię opowiadają niesione wiatrem ziarenka piasku i kolejne supełki plecionych bez końca dywanów. Skromnie, biednie, nielekko. W dalekiej Oce, o której nikt nie pamięta. A jednak napisano o nich przepiękną historię.

Anna Badkhen stworzyła niezwykły portret ludzi, którzy mają niewiele, ale skłoni są dzielić się tą odrobiną z obcymi. Opowiedziała o tych, którzy każdego dnia od nowa mocują się z życiem, biorąc na swe barki okrutne ciężary. Pokazała nam istoty ubogie, często nie posiadające o wiele więcej niż stare ubrania i kilka motków wełny, a jednak pogodzone z losem i na swój sposób szczęśliwe. Ukazana przez nią społeczność zasadniczo różni się od nas. To ludzie prości, biedni, nie mający szans na lepsze jutro, ale potrafiący czerpać radość z prostych czynności i niewielu drobiazgów. Marzący o lepszym jutrze, ale zadowalający się tym, co mają, bo czego innego mogliby oczekiwać?

W portrecie tym doszukałam się smutku i melancholii. Niesprawiedliwość losu,...

książek: 2101
Psotka | 2017-02-13
Przeczytana: 03 lutego 2017

Anna Badkhen jest dziennikarką. Urodziła się w Leningradzie, ale mieszka w Filadelfii. Książka "Cztery pory..." to historia żyjących w Afganistanie Uzbeków. Jednak dla odróżnienia nie chodzi tu o tych z bogatych krajów z którymi miałam do czynienia w książkach już niejednokrotnie. Tu przenosimy się do wioski Oka, wioski która przesycona jest skrajnym ubóstwem, a o której istnieniu nie wie nie tylko szary człowiek, ale często i afgańscy urzędnicy...

Jest to miejsce gdzie na porządku dziennym zażywa się opium. Daje się je nawet niemowlętom. Dlaczego? Bo zabija głód, który jest zmorą tamtejszej ludności. Leczy ból tak fizyczny jak duchowy. Jedynym liczącym się zarobkiem jest sprzedaż ręcznie tkanych, misternych i przepięknych dywanów. Kobiety spędzają nad jednym około roku. Za gotowy dostają oszałamiającą kwotę w wysokości do 400$. Dla nich to majątek i żyją za to kolejny rok. Dorabiając od czasu do czasu na sprzedaży chrustu i wspomagając się upolowanymi zwierzętami. Ich dywany są...

książek: 433
alison2 | 2017-03-29
Na półkach: Przeczytane

Anna Badkhen, urodzona w Leningradzie, a mieszkająca obecnie w Filadelfii dziennikarka, Afganistan odwiedziła po raz pierwszy w 2011 roku, jako korespondentka wojenna. Od tamtego czasu kraj odwiedziła wiele razy, uwiedziona pięknem krajobrazów i niezwykłą gościnnością mieszkańców. W czasach, gdy wielu pisarzy i reporterów obserwuje te miejsce zza bezpiecznego ramienia stacjonujących tam żołnierzy, Badkhen zdecydowała się zamieszkać w wiosce tak małej, że na próżno szukać o niej informacji w Internecie i tak biednej, że nawet talibowie nie tracą czasu na pobieranie tam „zakatu”.

Głównym źródłem dochodu są tutaj przepięknie tkane dywany, efekt żmudnej pracy kobiet i dzieci. W bogatych krajach ludzie płacą za nie nawet 25.000 $, jednak do kieszeni tych, którzy je stworzyli trafia co najwyżej kilkaset dolarów - wynagrodzenie za wiele miesięcy ciężkiej pracy, pieniądze, z których trzeba nie tylko utrzymać rodzinę, ale również kupić przędzę na kolejny dywan. Całe życie zdaje się obracać...

książek: 325
Wybebeszamy_książki | 2017-01-09
Na półkach: Przeczytane

DYWAN

Dywany, które widzimy na co dzień, w przeważającej większości to zaledwie elementy wystroju wnętrz. Nie mają historii. Nie niosą krzyków, cichych słów miłości, niewysłowionej akceptacji. Są nagie. Obdarte z tego, co uczyniłoby je wyjątkowymi już w chwili wyplatania.
Dywany, wychodzącego spod delikatnych, niemal przezroczystych dłoni Saury, są inne.

"(...) dywan Saury, jak każdy dywan tkany ręcznie, będzie się subtelnie różnił od innych. Będzie tylko jej. Będzie stanowił jej autobiografię, jej pamiętnik z tego roku, jej kronikę zimy, z zasmuconymi zygzakami, marzycielskimi zawijasami, melancholijnymi pętelkami i pełnymi radości węzłami. (...) Dolna szósta część dywanu będzie niemal nieuchwytnie mdląca, będzie sześćdziesięciocentymetrową kroniką porannych nudności. (...) Tk, tk, tk. Sierp Saury odmierzał czas biciem nie jednego serca, ale dwóch."

Badkhen opowiada historię dywanu Saury i wszystkich dywanów przed nim i po nim. Jednak dywan nie jest tylko przedmiotem. W jej...

książek: 99
CzytamBoWarto | 2017-02-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 lutego 2017

Często prześladują myśli o tym, jak niewielką część świata do tej pory poznałam. Odbyłam kilka podróży, jednych bardziej aktywnych, innych mniej. Coś nowego odkryłam, gdzieś coś zobaczyłam. Ale świat jest tak wielki i tak ciekawy, że człowiek chciałby więcej i więcej. Nie mam na myśli zwykłych wakacji nad morzem. Marzy mi się poznawanie innych kultur, innych światów. Lekarstwem na moje (przynajmniej na ten moment) niespełnione pragnienia, są książki. I to nie byle jakie. Ta, o której dziś piszę, zabiera nas w bardzo daleki świat, odległy geograficznie, ale też i całkiem niepodobny do tego co nas otacza.

Anna Badhen, poprzez swoje reportaże, zabiera nas w podróż do Afganistanu. Autorka darząc tereny tego kraju wielką fascynacją, wybiera małą miejscowość, Okę. Jest ona tak niewielka, że nie jest możliwe znalezienie jej nawet poprzez GPS. Choć mało kto o niej słyszał, żyją w niej ludzie trudniący się niezwykłym zajęciem, tkaniem i sprzedażą dywanów. Dywany te nie są zwykłymi...

książek: 200
Katarzyna | 2017-01-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 stycznia 2017

„Rozwiń swoje dywany, a zobaczę, co zapisane jest w twoim sercu …”
(Przysłowie turkmeńskie)

Magia reportażu, dociera do świadomości wielu odbiorców. Plastyczne opisy działają na wyobraźnię czytelnika, a gdzieś daleko, w samym środku afgańskiej pustyni, znajduje się odległa wioska.

Autorka książki, to mieszkająca w Filadelfii Anna Badkhen, która od 2000 roku pisze między innymi do „San Francisco Chronicle”, „The Boston Globe” i „The New Republic”. Jej teksty, dotyczą głównie ludzi, żyjących w ekstremalnych warunkach na całym świecie. Autorka Kałasznikow Kebab i innych książek non –fiction. Zagraniczna korespondentka, podróżuje do ciekawych miejsc, odkąd osiągnęła pełnoletność.

Tysiące kilometrów od nas, kobiety wraz z dziećmi, ręcznie wyplatają przepięknie zdobione dywany. Jednak tamten świat, zdecydowanie różni się, od zwykłej codzienności w Polsce.

Przez siedem miesięcy, przy poziomym krośnie powstanie dywan – dzieło sztuki. Wbrew pozorom ta rzecz, ma kilkanaście znaczeń,...

zobacz kolejne z 142 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd