Wolność

Tłumaczenie: Witold Kurylak
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,14 (457 ocen i 72 opinie) Zobacz oceny
10
30
9
58
8
110
7
119
6
81
5
27
4
14
3
16
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Freedom
data wydania
ISBN
9788379998692
liczba stron
610
słowa kluczowe
Witold Kurylak
język
polski
dodała
Ag2S

Jedno z najważniejszych współczesnych wydarzeń literackich w USA! Wnikliwe i wciągające studium rozpadu uczuć Napisana z wielkim rozmachem, doskonała epopeja o miłości i małżeństwie, w sposób komiczny i tragiczny oddająca pokusy i udręki, jakie niesie ze sobą dzisiejszy świat Po kilkunastu latach małżeństwa życie Patty i Waltera zmienia się nie do poznania. On, niegdyś idealista, pracuje teraz...

Jedno z najważniejszych współczesnych wydarzeń literackich w USA!
Wnikliwe i wciągające studium rozpadu uczuć
Napisana z wielkim rozmachem, doskonała epopeja o miłości i małżeństwie, w sposób komiczny i tragiczny oddająca pokusy i udręki, jakie niesie ze sobą dzisiejszy świat
Po kilkunastu latach małżeństwa życie Patty i Waltera zmienia się nie do poznania. On, niegdyś idealista, pracuje teraz dla przemysłu węglowego. Ona – z wiecznie uśmiechniętej matki, żony i sąsiadki stopniowo przeistacza się w głęboko rozgoryczoną kobietę, ogarniętą tęsknotą za innym mężczyzną. Ich nastoletni syn przeprowadza się do sąsiadów o radykalnie republikańskich poglądach, a córka bezowocnie poszukuje prawdziwej miłości.
Czy wystarczy kilka pokus, by zniszczyć idealny amerykański obrazek? A może we współczesnym świecie, pośród miłości, pożądania i zdrady, targany emocjami i zagubiony człowiek z góry skazany jest na porażkę?

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 672
Adam Florczyk | 2017-03-07
Na półkach: Przeczytane, Książki 2017
Przeczytana: 22 lutego 2017

Jest taka zabawa: wybierasz sobie jakąś przypadkową, anonimową osobę z tłumu przechodniów, przyglądasz jej się uważnie, a później zaczynasz wymyślać jej historię. Kim jest, czym się zajmuje, gdzie się urodziła, jakie miała relacje z rodzicami, czego się boi, o czym marzy, co lubi jeść, gdzie spędziła wczorajszy wieczór, czego się wstydzi, czy kocha, czy lubi się kochać, czy czytała pisma wczesnego Marksa... Potem przeskakujesz na kogoś innego i nie tylko wymyślasz dla niego nową historię, ale też budujesz jego relacje z twoją pierwszą ofiarą. Następie włączasz do tej sieci (rodziny?) kogoś kolejnego i kolejnego, aż ci się nie znudzi.

Czytając „Wolność” miałem wrażenie, że Franzen bawi się podobnie. Wymyśla sobie, przeciętną do bólu, amerykańską rodzinę 2+2, i rozkłada swoich bohaterów na części pierwsze. Wywleka na wierzch wszystkie ich tęsknoty, lęki, słabości, konflikty, a oni nie mają jak się przed nim ukryć. Przy czym narracja płynie tu wyjątkowo rozlewającym się strumieniem. Relacje między bohaterami poznajemy z różnych perspektyw, skaczemy po linii czasu i wielu pobocznych wątkach. Powieść głęboko wwierca się w psychologię postaci, dzięki czemu, z jednej strony mamy pogłębiony obraz ich osobowości, z drugiej pozostajemy z nieprzyjemnym uczuciem, że oto jesteśmy świadkami bolesnej wiwisekcji.

Książka Franzena to duszne czytelnicze doświadczenie, spotęgowane przez nietypową strukturę tekstu. Bo wszystko tu wydaje się być sprasowane. Wątki przeskakują dość niespodziewanie, poza naturalnym rytmem akapitów. Podział na kilka rozdziałów porządkuje tekst, pod względem zmiany narratora, ale poza tym Franzen właściwie rezygnuje z innych metod dzielenia opowieści na bloki. Skutecznie potęguje to poczucie przytłoczenia podczas lektury. Moje oko co chwilę próbowało wychwycić jakąś graficzną pauzę, która pozwoliłby złapać oddech od emocjonalnego tornada w fabule, a tu tekst zdawał się płynąć w nieskończoność. Czułem się zamknięty w pułapce, razem z bohaterami.

Oczywiście można czytać „Wolność” jako diagnozę amerykańskiej klasy średniej, głos w dyskusji o społeczeństwie Zachodu w kryzysie, ale mnie się wydaje, że Franzen przede wszystkim miał frajdę z ekstremalnego wpychania się w głowy swoich bohaterów. Zastawia na nich sidła i na papierze próbuje złapać prawdziwe emocje. Tak, ta powieść pozostawia posmak sadyzmu.

Na dodatek podczas lektury przypałętał mi się strukturalizm. Dość niespodziewanie. To pewnie przez tę tytułową „Wolność”, szukając jej na opowieść nałożyła mi się wielka mapa społecznych relacji. Żyjemy w świecie międzyludzkich zależności. To kim jesteśmy jest determinowane przez to kim jesteśmy dla innych. Dzieckiem, rodzicem, sąsiadem, kochankiem, mężem, wujkiem – punkty odniesienia zmieniają się i zmieniamy się my. Co więcej, każda ta pozycja, rola do jakiegoś stopnia bywa opresyjna. Bohaterowie Franzena szarpią się w tej sieci, próbują wyrwać się na wolność, by w ten sposób dowiedzieć kim tak naprawdę są, sami dla siebie. Oczywiście skazane jest to na porażkę. Bo nie ma nic poza tą strukturą, możemy na niej zmieniać pozycję, ale nie możemy się z niej uwolnić.

Nie lubię gdy autor bierze na tytuł jedno z Wielkich Słów. Czuje się jakby podbijał mi poprzeczkę. Wątpił, czy aby na pewno uda mi się wgryźć w te wszystkie Wielkie Sprawy o których pisze i rzuca mi ten tytuł jak koło ratunkowe. I choćby teraz, pisząc o moich wrażeniach po lekturze „Wolności” czułem się zobowiązany, żeby jakoś do tego Wielkiego Słowa nawiązać. Znów dałem się złapać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gomorra. Podróż po imperium kamorry

Pamiętam mgliście, może tylko tyle, że zrobiło wrażanie i trochę zaburzyło romantyczną klisze w głowie pochodząca z Ojca Chrzestnego, dotyczącą wyobra...

zgłoś błąd zgłoś błąd