Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Faust, cz. I

Tłumaczenie: Władysław Kościelski
Seria: Lektura z opracowaniem
Wydawnictwo: Greg
7,05 (4704 ocen i 148 opinii) Zobacz oceny
10
355
9
640
8
747
7
1 429
6
748
5
497
4
113
3
123
2
20
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Faust
data wydania
ISBN
9788373273542
liczba stron
184
słowa kluczowe
lektury, filozofia
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Wielki uczony - wciąż spragniony wiedzy o sensie istnienia - zawiera pakt z diabłem. Chce absolutnego poznania i doskonałego szczęścia - jeśli zazna chwili, o której powie „trwaj, jesteś piękna!” szatan będzie mógł wziąć jego duszę do piekła. Mefistofeles ochoczo zgadza się na to - wszak sprawdzić wiarę Fausta pozwolił mu sam Bóg. „Faust” to dzieło życia Goethego, dramat o możliwościach...

Wielki uczony - wciąż spragniony wiedzy o sensie istnienia - zawiera pakt z diabłem. Chce absolutnego poznania i doskonałego szczęścia - jeśli zazna chwili, o której powie „trwaj, jesteś piękna!” szatan będzie mógł wziąć jego duszę do piekła. Mefistofeles ochoczo zgadza się na to - wszak sprawdzić wiarę Fausta pozwolił mu sam Bóg. „Faust” to dzieło życia Goethego, dramat o możliwościach ludzkiego poznania i sensie istnienia świata.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 922
Isia | 2012-12-13
Na półkach: Przeczytane, 2012, Studia

Szczerze nie znoszę robić niczego pod przymusem, a już najszczerzej nie znoszę czytać narzuconych mi przez wszelakiej maści magistrów, dzieł literatury światowej, które to rzekomo mają najśmielej odzwierciedlać dorobek literacki danej epoki. Jednak jeśli przeczytanie tak lichej lekturki jaką jest „Faust” (zaledwie 160 stron), ma mi zapewnić upragniony wpis do indeksu, to bez zbędnego kręcenia nosem- zabieram się do roboty.

Dotychczas Goethe kojarzył mi się głównie z tym typem pisarza, któremu ktoś porządnie rozstroił jakiś ośrodek w mózgu, mający odpowiadać za utrzymanie emocji na względnie akceptowalnym poziomie. Serio, ktoś kto spłodził „Cierpienia młodego Wertera” nie może pretendować do miana osoby stabilnej emocjonalnie. W przypływie dobrego humoru pomyślałam sobie jednak: „Co tam panie Goethe! Zobligowano mnie do dana panu drugiej szansy, proszę mieć to zatem na uwadze i niczego nie spieprzyć!”, No cóż. Może jeszcze nie dorosłam do tego typu czytadeł, a może po prostu fakt, że nie znoszę dramatów, nigdy nie pozwoli mi docenić ich wyjątkowości. Chociaż i tutaj znajdą się odstępstwa od reguły, bo komedie pana Fredra uwielbiam całym sercem. Wróćmy jednak do „Fausta”. Z pewnością czytało mi się to znacznie lepiej niż wypociny Szekspira, choć „Makbeta” i „Hamleta” czytałam mając lat czternaście… nie wiem kto stoi za ustanawianiem lektur szkolnych, ale zanim wpadł na pomysł faszerowania czternastolatków liryką Szekspira, powinien się porządnie puknąć w czoło. Nie ma chyba nic bardziej odstręczającego od czytania w ogóle, niż dać młodziakowi do ręki jeden z tych żmudnych, upstrzonych środkami stylistycznym niemalże w każdym wersie, dramatów. Teraz już będzie tylko o „Fauście”, słowo sfrustrowanej czytelniczki.

Były fragmenty, wprawdzie nieliczne, które zaskarbiły sobie moją sympatie, ze względu na sprawne połączenie rymów, np.
„ … Usłyszycie istne arcydzieło:
Zanucę jej moralną serenadę,
By się ją łatwiej na nią wzięło.”
Szukacie sposobu na nieszablonowy i oryginalny podryw rodem z początków dziewiętnastego wieku? Śmiało tedy! Wejdźcie w komitywę z diabelskim pomiotem i nućcie białogłowej rzewne serenady. A jeśli już zaskarbicie sobie sympatię diabła, nie zapomnijcie o przypieczętowaniu waszej przyjaźni krwią.

Wiedźmy, czarownice, sabaty i sfrustrowany poziomem własnej wiedzy doktorek, który szuka odpoczynku od trosk w doznaniach metafizycznych, po drodze zaliczając romans z prostą, acz niewinną dziewką, która w wyniku serii nieszczęśliwych wypadków trafia za kratki. Z całego serca odradzam, chyba że zmuszą was do tego wyżej wspomniane maści wszelakiej magistry.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Motylek

Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to taka polska wersja Sagi o Fjällbace. Dużo punktów wspólnych - od bohaterów począwszy, przez małą miejscowość i n...

zgłoś błąd zgłoś błąd