Lustro Zachodu. Nazizm i cywilizacja zachodnia

Seria: Seria historyczna
Wydawnictwo: W.A.B.
5,59 (22 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
3
7
1
6
6
5
3
4
3
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328027954
liczba stron
544
kategoria
historia
język
polski
dodała
warszafka

O ile humanistyka powojenna przybliżyła nas do zrozumienia popularności i tajemnicy sukcesu Adolfa Hitlera, o tyle wciąż trudno nam przyjąć, że wiele elementów jego ideologii mogło wynikać w prostej linii z dziedzictwa cywilizacji zachodniej. Antysemityzm i myślenie eugeniczne dzielił Hitler z całą rzeszą międzywojennych intelektualistów i wpływowych przedsiębiorców (m.in. z Henrym Fordem),...

O ile humanistyka powojenna przybliżyła nas do zrozumienia popularności i tajemnicy sukcesu Adolfa Hitlera, o tyle wciąż trudno nam przyjąć, że wiele elementów jego ideologii mogło wynikać w prostej linii z dziedzictwa cywilizacji zachodniej. Antysemityzm i myślenie eugeniczne dzielił Hitler z całą rzeszą międzywojennych intelektualistów i wpływowych przedsiębiorców (m.in. z Henrym Fordem), zaś myśl o eksterminacji jako sposobie rozwiązania tzw. kwestii żydowskiej prawdopodobnie miała swoje korzenie w amerykańskim podboju Indian.

Jean-Louis Vullierme nie dał się zwieść deklaracjom humanizmu zachodnich mocarstw. Konsekwentnie obnaża ich brak empatii i nierespektowanie osiągnięć cywilizacji, które wskazuje jako główne elementy zbrodniczego systemu. Jego książka to kontrowersyjna, budząca niepokój, lecz także głęboko przemyślana analiza; punkt wyjścia dla dyskusji o współczesnych problemach świata.

 

źródło opisu: www.grupawydawniczafoksal.pl

źródło okładki: www.grupawydawniczafoksal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (9)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 437
Petroniusz | 2018-08-09
Na półkach: Przeczytane, historia, Polityka, 2018
Przeczytana: sierpień 2018

Bardzo chciałbym by nazizm był końcem ludobójstwa. Bardzo chciałbym by był jakąś aberracją, wytworem szaleńców. Takie myślenie jest bezpieczne, pozwala chronić mi swoje dobre samopoczucie. Ja bym tak nie zrobił, to było coś zupełnie innego. Barbarzyńskiego.

Wiem jednak że tak nie było.

Pojawia się Autor ze swoją książką. Pokazuje jak bardzo cywilizacja zachodu nie mogła zupełnie rozliczyć się z nazizmem – gdyż ten jest bardzo głęboko w niej zakorzeniony. Jest swojego rodzaju ślepą uliczką, niemniej wyrasta z naszego cywilizacyjnego pnia.

Ludobójstwa będą następować, w XX wieku było już ich kilka. W zasadzie prawie każde w jakiś sposób skażone zachodem (Nawet konflikt Tutsi-Hutu – to następstwo kolonizacji i odgórne „Tworzenie” kategorii ludzi).
Autor ciekawie pokazuje jak bardzo wiele tez które stawiał nazizm, było bliskie współczesnym. Jak wiele z nich wbrew pozorom wciąż żyje w naszej świadomości. Nawet w Polsce, nader często widać wykwity współczesnego rasizmu względem np....

książek: 126
Tomasz | 2018-08-01
Przeczytana: 01 sierpnia 2018

Muszę się niestety zgodzić z przedmówcami - książka zapowiadała się świetnie, jednak jest bardzo nierówna pod kątem treści z przechyleniem niestety na niekorzyść. Miejscami bardzo ciekawe spostrzeżenia i wnioski, jednak przytłoczone chaosem w strukturze i długimi bezcelowymi wywodami. Na pewno cześć winy ponosi niezgrabne tłumaczenie z dziwnie (czasem nawet błędne), nie wiem niestety, jak z językiem oryginału.

książek: 2212
goskrzys | 2018-04-04
Na półkach: Przeczytane, II wojna
Przeczytana: 03 kwietnia 2018

Wstęp zapowiadał się świetnie: ta książka miała wstrząsnąć sumieniem, uświadomić, że korzenie nazizmu to nie tylko niemiecka mentalność, że cały świat zachodni skażony jest rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem (było tam nawet takie ładne określenie, że wszyscy jesteśmy nosicielami bakcyla zła). Że ciche przyzwolenie na eksterminację (a przynajmniej pewna obojętność wobec niej), wiąże się z nieczystym sumieniem narodów, które na swoim koncie również miały podobne działania (choć w mniejszej skali, o mniejszym stopniu zaplanowania). Słowem, zapowiadał się świetny humanistyczny esej, dotykający największej tragedii XX wieku, odciskającej swoje niezatarte piękno na współczesnej ludzkości. Aż zacierałam łapki z radości.

Ale im głębiej w las, tym gorzej. Za dużo, moim zdaniem, teoretyzowania, przeplatanego z apelem do bliżej nieokreślonego „my”. No i nie dało się nie odczuć, że autor jest Francuzem i cały swój wywód pisze z perspektywy typowo frankofilskiej. U mnie budziło to dość...

książek: 89
Piotr Nowacki | 2018-03-12
Na półkach: Przeczytane

Książka z pewnością nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Nie z wszystkimi tezami autora można się również zgodzić. Niemniej jako zaczynek do polemiki to z pewnością doskonała pozycja.

książek: 927
marcjn | 2017-01-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Autor w moim odczuciu trafnie określa korzenie nazizmu później zaś interesująco je opisuje. Problemem jest pewna bełkotliwość książki i zgoła niepotrzebna druga część tekstu.

Książka choć dość ciężkostrawna i nie dająca się przeczytać szybko jest warta przeczytania.

książek: 384
LoboBathory | 2017-01-14
Przeczytana: 14 stycznia 2017

„Piętnujemy u drugiego człowieka rzeczywistą obecność tego, co nosimy w sobie”.

Vullierme wziął na warsztat nazistowską ideologię, wyciągając z niej dyskursy obecne w nowożytnej myśli zachodniej. Tym samym udowadnia, że te same składniki, które odpowiadają za masową eksterminację w czasie Holocaustu, są wciąż obecne w życiu i myśli zachodnich społeczeństw liberalnych, kształtując je tak samo, jak formowały Trzecią Rzeszę. Patrząc na wyniki ostatnich wyborów w Polsce i na świecie, nie można tego skomentować inaczej niż „no shit, Sherlock”. Mam wrażenie, że nie mogę się obrócić, żeby nie trafić na wypowiedź jakiegoś radosnego neonaizsty, któremu się roi, że należałby do rasy panów, bo wagarował zamiast chodzić do szkoły i niewiele wie o historii. Polska w 2017, psia jej mać.

Pomijając jednak ciekawą analizę wyrastania nazizmu z kolonializmu, zdobyczy amerykańskiej i brytyjskiej wojskowości i polityki, dyskursu eugenicznego i europejskiego antysemityzmu, Vullierme oferuje projekt...

książek: 546
GZal | 2016-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2016

Czy to Andre Breton powiedział "filozof, którego nie rozumiem jest idiotą"? Więc, żeby się lepiej poczuć, będę się tego trzymał.
Vullierme - Lustro Zachodu. Nie rozumiem.
Choć ciekawostki smaczne.

wciąż nie wiem, czy ten esej Vuillerme jest na poważnie. No bo tak zdroworozsądkowo można stwierdzić, że nazizm (jak również rasizm, socjalizm, i wszelkie inne izmy) są produktem swoich czasów. To, że doszło do pewnych zdarzeń i sytuacji, jest pochodną rozwoju cywilizacyjnego. Rozwój ten podobny do doboru naturalnego w przyrodzie jest nieco chaotyczny, przypadkowy, trafia w ślepe uliczki, czasem cechy niepożądane rozwijają się dobrze w wyniku odpowiednich uwarunkowań środowiskowych.

I oto pojawia się Vuilerme, który na kilkudziesięciu stronach próbuje przekonać czytelnika, że naziści nie zaistnieliby, gdyby (między innymi) nie Amerykanie. I sprytne te cytaty z ideologów Hitlera i samego wodza poprzeplatane historią różnych przedstawicieli biznesu Amerykańskiego (np. Henry Forda –...

książek: 578
Konrad Kryk | 2016-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Historia
Przeczytana: 23 września 2016

Myślałem i myślałem, jak tu ugryźć ten temat. Jak zareagować na esej ze strony na stronę staczający się w coraz większą mieliznę. Vullierme podaje setki przykładów, a w nich co raz jakieś zgrzyty. Tu trzeba by pisać książkę i z tym wszystkim kawałek po kawałku polemizować. Ale Francuz mnie wyręczył. Dziękuję mu za to.

Cytat z Podsumowania:
"Antagonizm nie jest ani zachowaniem naturalnym, ani zwykłą złośliwością czy głupotą, jest formą stopniowo przyjmowaną przez nasz sposób bycia w świecie i postrzegania go, a w czasach nowożytnych stale się nasilał. Okazało się, że prawie już nie umiemy budować projektów czy osiągać jakiejkolwiek tożsamości, nie kładąc u podstaw naszej opozycji wobec innych ludzi."

Wrogiem Vullierme'a, jak wielu reformatorów jest natura ludzka. Rywalizacja- ten motor ewolucji i rozwoju cywilizacji i tak przyjmujący coraz łagodniejszą formę.

Są i recepty: "Koniecznie musimy pójść drogą humanistyczną, i to nowszą niż nam się wydaje."

Vuillerme sam dobrze...

książek: 805
tomek | 2016-07-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 lipca 2016

Książka z pewnością nie należy do łatwych w odbiorze, nie tylko ze względu na tematyką, ale zastosowaną przez autora terminologią, jego sposób myślenia, jak i samą hipotezę; mimo wszystko warta i godna przeczytania. Jej lektura sprawiła, że zacząłem trochę inaczej patrzeć na "fenomen nazizmu" w historii, jak i na dzisiejsze postawy w społeczeństwie Europy. Postępująca radykalizacja, hasła, które są tak dziwnie podobne do tych, z jak mogłoby się wydawać, zamierzchłej i mrocznej przeszłości... Wstrząsająca i bolesna jest myśl, o tym, że Ci, którzy po zamachu w Orlando pisali "komentarze hańby" nie różnią się tak naprawdę zbytnio od tych, którzy klaskali pociągom jadącym na śmierć. Co smutniejsze, nikt z nich nie zauważy tego podobieństwa. A przecież i jedni i drudzy to ludzie tacy sami jak wszyscy inni. Naziści także nie byli przybyszami z kosmosu, czy istotami wypranymi z wszelkich uczuć. Tak samo kochali, bali się, wątpili i cieszyli się. Lektura każe spojrzeć w głąb samego siebie...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd