Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kosiarz

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Świat Dysku (tom 11)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,79 (5270 ocen i 185 opinii) Zobacz oceny
10
515
9
1 148
8
1 416
7
1 469
6
462
5
197
4
25
3
31
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Reaper Man
data wydania
ISBN
9788376482149
liczba stron
266
słowa kluczowe
fantasy, humor, parodia, Świat Dysku
język
polski

Inne wydania

Śmierć zaginął, zapewne już gdzieś odszedł. A to prowadzi do chaosu, jaki pojawia się zawsze, kiedy ulega załamaniu ważny społecznie sektor usług. Pan Reg Shoe, aktywista Martwych Praw nagle ma więcej pracy, niż mógłby sobie wymarzyć. A niedawno zmarły mag Windle Poons budzi się w trumnie i odkrywa, że powrócił na świat jako zwłoki.

 

Brak materiałów.
książek: 1179
Mandriell | 2017-06-22
Przeczytana: 30 marca 2017

SZEŚĆ PENSÓW TO SZEŚĆ PENSÓW

Wydawnictwo Prószyński Media już po raz drugi w 2017 roku zabiera miłośników audiobooków w barwny, niejednoznaczny, absurdalny i w swej konstrukcji fenomenalny świat Terry’ego Pratchetta. Tym razem kontynuujemy podcykl poświęcony Śmierci z opasłego Świata Dysku za sprawą powieści Kosiarz. Jakiś czas temu zachwycałem się Mortem, który to był moim debiutem z prozą brytyjskiego pisarza, a dziś nie pozostaje mi nic innego, jak pochylić czoła przed kunsztem Pratchetta – stworzył on bowiem dzieło, które w mig dodałem do ulubionych powieści, a poruszana tematyka rozłożyła mnie na łopatki. To jasne, tak jak to, że sześć pensów to sześć pensów.

Śmierć został wylany z roboty. Mało tego – przerażające istoty, zwane Audytorami, bez ogródek oznajmiły mu, że oto przyszła kryska na Matyska i naszego uroczego, nieporadnego bohatera czeka… śmierć. Ale jeszcze nie teraz, ponieważ tak się składa, że obecnie nie ma kto zastąpić Śmierci na tym stanowisku. W związku z powyższym, poczciwy kościotrup postanawia, by wreszcie zaznać życia i zobaczyć, jak to jest i za czym tak bardzo ludzie tęsknią, gdy on sam niejednokrotnie ich odwiedział w chwilach ostatecznych. Jako że jego umiejętności to w głównej mierze machanie kosą – przybiera imię Bill Brama i zatrudnia się gdzieś w Ramtopach na farmie starej panny Flitworth jako kosiarz, by pomóc osamotnionej, niezwykle praktycznej i rzeczowej – uznawanej za stukniętą – kobiecie w żniwach. W międzyczasie ponad stuletni mag, Windle Poons, członek Niewidzialnego Uniwersytetu, umiera, jednak tylko na chwilkę, gdyż Śmierć został zwolniony z pracy. Przygody nieumarłego Poonsa, który próbuje dociec, jak to się stało, że jego żywot nie dobiegł końca, oraz Billa Bramy przeplatają się aż do spektakularnego finału. Po drodze (w trakcie lektury) napotkamy mnóstwo bohaterów pobocznych, jednakże ściśle powiązanych z losami tak Poonsa, jak i Billa Bramy, i będziemy świadkami ogromu wydarzeń, które w miarę upływu czasu zaczną splatać się w spójną całość, powodując w umyśle czytelnika jedno wielkie „łał”.

Problematyka Kosiarza to niezwykle piękne, smutne i trudne w odbiorze połączenie. I chociaż Pratchett zadbał o to, by niełatwe tematy były opakowane w absurd, ironię, groteskę oraz zwariowany, niebanalny humor, tak tym razem uważam, że to nie warstwa humorystyczna jest największym atutem powieści. O ile wątki Windle’a Poonsa są ciekawe i dostarczają materiału do przemyśleń, to tak naprawdę perypetie Billa Bramy i Panny Flitworth są tym, co Kosiarz ma najlepszego do zaoferowania. Jeszcze nigdy starość i próby jej oswojenia nie wywołały we mnie tylu skrajnych emocji – od pełnego ciepła uśmiechu zrozumienia, przez zdecydowany sprzeciw, na gorzkich łzach rezygnacji kończąc. Pratchett w piękny sposób przedstawił również przyjaźń, jaka urosła między dwojgiem ludzi i jest to jedna z najbardziej życiowych relacji międzyludzkich w popkulturze. Kosiarz to także jedna z piękniejszych historii doceniających wartość życia i tego, kim jesteśmy. Świetna sprawa!

Ponownie w roli interpretatora zatrudniono Macieja Kowalika, który z powierzonego mu zadania wywiązał się wzorowo i przyznam się bez bicia – to jego „słowna gestykulacja”, brzmieniowa perfekcja, wrodzone wyczucie emocji, i nabyta wiedza aktorska przyczyniają się do tego, że i tak już fenomenalne dzieło brytyjskiego pisarza urasta do rangi wybitnego. A myślę, że wiem, co mówię, gdyż audiobooki to jedna z moich ulubionych form rozrywki. Często wolę posłuchać dobrego audiobooka niż samemu czytać dany tytuł. Nie wynika to z mojego lenistwa, ale z faktu, że ja po prostu uwielbiam tę formę czytelnictwa. Na przestrzeni niemal dekady spędzonej na słuchaniu książek audio wyrobiłem sobie określony gust i wysokie wymagania co do osób, które interpretują wybrane dzieła. Często zwracam uwagę na rzeczy, którymi „przeciętny” słuchacz nie zawraca sobie głowy. Daleki jestem od wystawiania jakichkolwiek laurek, ale Maciej Kowalik towarzyszy mi za sprawą audiobooków już ładnych parę lat i śmiało mogę powiedzieć, że plasuje się on w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o umiejętności techniczne i interpretatorskie w tej kwestii. Niewielu jest w Polsce aktorów, którzy potrafią książki w taki sposób czytać, by w odpowiednim miejscu zrobić pauzę, wzmocnić głos lub płynnie przejść do szeptu, zmieniać tempo narracji, oddać za pomocą głosu emocje, które targają bohaterami i przy tym nie zaśmiecają uszu odbiorcy słyszalnymi przerwami na wdech lub wydech, przełykanie śliny bądź zawahanie co do wypowiadanej kwestii. A gdy dodamy do tego świadomość, że osoba czytająca nam konkretny tytuł odczuwa frajdę z wykonywanej przez siebie pracy – wtedy wychodzi nam ideał, na miarę tego, co pokazał Kowalik w Kosiarzu Pratchetta. Postuluję, by Maciej przeczytał cały Świat Dysku, bo nadaje się do tego, jak nikt inny. To jasne, tak jak to, że sześć pensów to sześć pensów.

Kosiarz to powieść trudna. Daleko jej do lekkości Morta i zapewne innych dzieł ze Świata Dysku. Jednak to dobrze, bowiem ja od dobrej literatury oczekuję głównie tego, by trafiła w ten jeden, czuły i nieosiągalny dla większości dzieł punkt, za sprawą którego bez wstydu powiem, że coś, co właśnie przyswoiłem, to arcydzieło. Arcydzieło, które będę wspominał latami i zostanie we mnie na zawsze. To dopiero druga powieść Pratchetta, z którą miałem przyjemność się zapoznać, a z moich ust padają już tak gigantyczne słowa. Nie umiem jednak inaczej, bo sam fakt, że zbierałem się do tej recenzji niemal dwa miesiące, jest dla mnie najlepszym świadectwem tego, że chciałem, aby dojrzały we mnie odpowiednie słowa, by oddać choć po części to, co przeżyłem.

---------------

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Głos Kultury
www.gloskultury.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dobra córka

Przyzwyczajony do wysokiego poziomu poprzednich książek Karin Slaughter uznaję, że ta książka jest jej swego rodzaju wypadkiem przy pracy.

zgłoś błąd zgłoś błąd