Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii

Tłumaczenie: Anna Butrym
Seria: Węgierskie klimaty
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
7 (24 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
2
7
6
6
6
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Vonalkód
data wydania
ISBN
9788364887512
liczba stron
232
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Tania

Kod kreskowy to symbol dostatku Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego. To także metafora kolejnych etapów życia. Każda z piętnastu historii nosi podtytuł „linia” i odnosi się do poszczególnych ról, w jakie wchodzą główne bohaterki – czy to dziewczynki, czy już młode kobiety? – o tym czytelnik decyduje sam. Proza Tóth to dojrzały, oryginalny i pełen delikatności głos współczesnej...

Kod kreskowy to symbol dostatku Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego. To także metafora kolejnych etapów życia. Każda z piętnastu historii nosi podtytuł „linia” i odnosi się do poszczególnych ról, w jakie wchodzą główne bohaterki – czy to dziewczynki, czy już młode kobiety? – o tym czytelnik decyduje sam.
Proza Tóth to dojrzały, oryginalny i pełen delikatności głos współczesnej literatury: pozbawionej patosu, moralizatorstwa i wulgarności, a przy tym tchnący uwodzicielską świeżością.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
swita77 książek: 275

Zakodowane

Kod kreskowy to symbol dostatku, Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego – ale w krótkich formach znajdziemy o wiele więcej, niż tylko tęsknotę za zachodnim stylem życia i bogactwem towarów ze sklepowych półek. Bo kod kreskowy może być na przykład metaforą losów: cienkie kreski, z których się składa, to informacje o nas samych. Krisztina Tóth w rozdziałach opatrzonych podtytułem „linia” pisze o kobiecych pragnieniach, nieidealnych związkach, niełatwych relacjach rodzinnych, szukaniu miłości czy próbach oswojenia przeszłości. I zawsze bohaterką historii jest kobieta.

Węgierska autorka portretuje kobiety na różnych etapach życia i dojrzewania. To są intymne obrazy, pisarka z czułością przygląda się swoim bohaterkom, ukazując je w sytuacjach może i banalnych, ale naładowanych emocjami. Emocjami nie podanymi wprost, ukrytymi gdzieś między wierszami, za to łatwymi do rozszyfrowania. "Linie kodu kreskowegookazują się więc nie tylko wspominanym symbolem dostatku, ale również składową przeżyć, istotnych chwil i przełomowych zdarzeń w życiu.

Literackie miniatury Tóth urzekają kontrastem między tematyką dotykającą zazwyczaj spraw bolesnych a sposobem jej przedstawienia. W tych opowiadaniach dzieje się dużo więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Autorka bierze pod lupę swoje bohaterki i skupia się na ich przeżyciach, które zaczynają się i kończą w objęciach czterech ścian (a najczęściej chowają się w czeluściach umysłu).

Uwaga Tóth koncentruje się na dojrzałych...

Kod kreskowy to symbol dostatku, Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego – ale w krótkich formach znajdziemy o wiele więcej, niż tylko tęsknotę za zachodnim stylem życia i bogactwem towarów ze sklepowych półek. Bo kod kreskowy może być na przykład metaforą losów: cienkie kreski, z których się składa, to informacje o nas samych. Krisztina Tóth w rozdziałach opatrzonych podtytułem „linia” pisze o kobiecych pragnieniach, nieidealnych związkach, niełatwych relacjach rodzinnych, szukaniu miłości czy próbach oswojenia przeszłości. I zawsze bohaterką historii jest kobieta.

Węgierska autorka portretuje kobiety na różnych etapach życia i dojrzewania. To są intymne obrazy, pisarka z czułością przygląda się swoim bohaterkom, ukazując je w sytuacjach może i banalnych, ale naładowanych emocjami. Emocjami nie podanymi wprost, ukrytymi gdzieś między wierszami, za to łatwymi do rozszyfrowania. "Linie kodu kreskowegookazują się więc nie tylko wspominanym symbolem dostatku, ale również składową przeżyć, istotnych chwil i przełomowych zdarzeń w życiu.

Literackie miniatury Tóth urzekają kontrastem między tematyką dotykającą zazwyczaj spraw bolesnych a sposobem jej przedstawienia. W tych opowiadaniach dzieje się dużo więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Autorka bierze pod lupę swoje bohaterki i skupia się na ich przeżyciach, które zaczynają się i kończą w objęciach czterech ścian (a najczęściej chowają się w czeluściach umysłu).

Uwaga Tóth koncentruje się na dojrzałych kobietach z problemami, na traumatycznych często doświadczeniach, które często kładą się cieniem na dalszym, dorosłym życiu. Kobiety-dziewczynki, boleśnie doświadczone, nie radzą sobie z uczuciami, ze sobą, z życiem po prostu. Próbują pogodzić niepasujące elementy, szukają swojego miejsca w układance losów. Nie nazwałabym jednak tej literatury feministyczną. Raczej jakby autorka mówiła: Witaj smutku! Nieunikniony smutku wpisany na stałe w życie każdego z nas. Ta melancholia wyziera poprzez ociosane ze zbędnych słów zdania, aluzje i niedopowiedzenia.

Jest w pisarce wrażliwość na te ulotne chwile, jednak bez prób wzbudzenia litości i stosowania ogranych tanich chwytów wymuszających na czytelniku wzruszenie i współczucie. To precyzyjna praca, polegająca na używaniu minimum środków wyrazu. Tóth z aptekarską dokładnością dawkuje słowa, raczej oszczędnie, bez zbędnych ozdobników. Żadnych melodramatów.

Każde opowiadanie ma w podtytule inną linię a wszystkie one składają się na jeden kod kreskowy: być może niektóre doświadczenia okażą się wspólne dla bohaterek i czytelniczek? Nie wszystkie opowiadania posiadają tę magiczną moc przyciągania, może zależy to od podobieństwa przeżyć odbiorcy (czy raczej odbiorczyń)? "Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii" to proza wyważona, wręcz miejscami surowa i zarazem emocjonalna. Melancholijne jak jesienny nastrój opowiadania polski wydawca zamknął między przyciągającymi uwagę pomarańczowymi okładkami, obiecując spotkanie z wyjątkową prozą.

Magdalena Świtała

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (128)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 763
czytankianki | 2016-09-06
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 15 sierpnia 2016

W opowiadaniach Krisztiny Tóth znajduję wiele znajomych obrazków: mało przyjemne wizyty u przyjaciół rodziców, zabawy znalezionymi na drodze szkiełkami, wizyty wujka z zagranicy czy opowieści o fatum ciążącym nad pewnym blokiem. Albo opisy takie jak ten:

Moje dzieciństwo przypadło na okres mundurków w kolorze indygo oraz podręczników i zeszytów obłożonych w papier tego samego koloru. Potężny gmach szkoły zawsze był przepełniony dochodzący mym ze stołów zapachem warzywnej papki, zmieszanym z wydobywającym się z sali gimnastycznej smrodem pryszczatych dziecięcych ciał i butów sportowych na gumie. [s. 15]

Przyjemnie jest odnaleźć w literaturze wycinek własnego świata, jednak z bohaterkami „Linii kodu kreskowego” łatwo utożsamiam się z innego powodu: intymności. Autorka raczej wykreśla słowa niż dodaje i może w tym, przynajmniej częściowo, tkwi sekret siły jej prozy – skondensowanej i precyzyjnej, a w rezultacie bardzo intensywnej. Z początku zwyczajne i niewinne historie potrafią...

książek: 845
bromba | 2017-04-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 kwietnia 2017

Fenomenalne opowiadania - tylko kobieta mogła takie napisać!
Ich narratorki przywołują intymne, bolesne i cielesne wspomnienia tak szczerze i dosadnie, że odczuwam z nimi niemalże fizyczne powinowactwo. Takie obnażenie działa oczyszczająco - wypowiada się na głos to, co przez dziesięciolecia siedziało zepchnięte w podświadomości jako wstydliwe, niegodne i brudne - ale aktem tym człowiek wystawia się na obrażenia i ocenę innych.

Anna Butrym trafia na moją osobistą listę ulubionych tłumaczy za bezbłędne utrafienie w ton i język tych bohaterek w ich miejscach i czasie.

książek: 848
Nemeni | 2016-10-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2016

Spodobały mi się te krótkie historie - urywki, wycinki z życia młodych kobiet, złapane w biegu toczącego się czasu. Sprawy bardzo delikatne, intymne autorka opisuje w sposób dosyć prosty, ale nie trywialny i płaski. Kolejny dowód na to, że w literaturze jednak da się przekazać coś mądrego i ważnego bez nadmiernego rozgadania, w skondensowanej formie.

książek: 365
jolasia | 2017-01-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wspaniale są napisane te opowiadania. Gęste i treściwe. Każde z nich jest jak twardy cukierek, który trzyma się w ustach tak długo aż się rozpuści, a potem na języku zostaje słodki smak a na zębach lepki osad. Krisztina Toth ma niezwykle cenną dla pisarza umiejętność dotykania tematów wielkich, granicznych poprzez drobne zdarzenia, poprzez splatanie ich w małą kulkę trafiającą prosto w dziesiątkę. Oczywiście nie wszystkie opowiadania są jednakowo udane. Mnie najbardziej podobają się te, których bohaterka jest małą dziewczynką, małą Krisztiną (?). Może dlatego, że bliski jest mi obraz dzieciństwa (poniekąd szczęśliwego i tzw. normalnego) jako jednego z najbardziej mrocznych etapów naszego życia, pełnego ciemnych zakamarków, bezradności, graniczącej z bólem wrażliwości, odkrywania budzących nieokreślony lęk tajemnic związanych ze śmiercią i seksem. To wszystko w nas zostaje... Kristita Toth doskonale opisała to w "Liniach kodu kreskowego".
A także to, że życie jest pełne...

książek: 45
Marcin | 2016-11-07
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: listopad 2016

Zamazane granice czyli nadzieja podwojona.

Prędzej czy później każde dotychczasowe życie dochodzi do granicy, za którą wszystko jest już inne, do tego szczególnego ‘momentum’, którego nie mamy mocy zobaczyć przed sobą i które, gdy już je osiągniemy, oddala się od nas niezauważone. To zamazane granice, których wydobycie, wyostrzenie i przywrócenie jest w wyłącznej dyspozycji literatury – tej literatury, której tworzenie dostępne jest tylko kobietom. Niewątpliwą mistrzynią tej magicznej sztuki jest Alice Munro. Te dwa zbiory opowiadań – najważniejszej pisarki węgierskiej Krisztiny Tóth i wybitnej Brytyjki Rose Tremanin – pokazują, jak bardzo bylibyśmy ślepi na tę szczególną stronę życia (i możliwości literatury), gdyby nie pisarstwo kobiet.

Rose Tremain w „Lato zimą” skrzy nieprawdopodobnym talentem. Pisze chłodno, precyzyjnie, jej technika przypomina prozę wielkiego Davida Fostera Wallace’a – te opowiadania są jak fotografie strzelone z dystansu, jakby zza szyby. Jednak...

książek: 108
projekt_książki | 2017-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2017

W książce „Linie kodu kreskowego” Toth daje nam możliwość podejrzenia życia piętnastu Węgierek. Kobiet w różnym wieku i w różnej sytuacji. Dziewczyn przeżywających pierwszą miłość, nastolatek dopiero poznających świat, młodych matek, kobiet zdradzanych, samotnych, obserwujących śmierć i chorobę.

Każda z piętnastu historii jest swoistym uchyleniem zasłony strzegącej czyjejś prywatności. Toth obnaża intymność swoich bohaterek, ale robi to w sposób pełen ciepła i empatii. Zachwyca mnie jej delikatność, uważność na ulotność chwil, czułość, z jaką opowiada o innych kobietach oraz prostota, z jaką pisze. Toth ma świadomość, że jej historie nie potrzebują żadnych efektów specjalnych. Bronią się same.

Myślę, że „Linie kodu kreskowego” zapamiętam przede wszystkim z niezwykłych obrazów dziewczyńskości. Opowiadania „ Mrówcza mapa”, „Letnie mleko”, „Czarny bałwan”, „ Zamek” i „Ciepła podłoga” zabrały mnie w magiczny świat pełen kolorów, zapachów, fascynacji nieznanym, pasji (np....

książek: 249
katka | 2016-05-28
Przeczytana: 27 maja 2016

Moje pierwsze zetknięcie się z literaturą węgierską i na pewno nie ostatnie. Wspaniała książka, miałam wrażenie, że czytam wczesną polską Tokarczuk, którą uwielbiam. Opowiadania ciekawe, nie zawsze "równe", ale bardzo interesujące. Pełne metafor, w których każdy(a) znajdzie coś dla siebie, mimo, iż napisane przez kobietę i "opowiedziane" przez kobietę(y), są dość uniwersalne. Rewelacja!

książek: 500
GrzesiekLepianka | 2017-03-28
Na półkach: Przeczytane

Takie widełki i lekki rozkrok, bo raz palec raczej w górę, a raz raczej w dół. Za jedno opowiadanie dałbym kciuka zdecydowanie na tak - Zimna podłoga jest rewelacyjna - jednak reszta niestety ni ziębi, ni grzeje. Trochę zawód i smutek, bo bardzo chciałem czytać tę książkę jak Grażyna Latos (http://projektksiazki.blogspot.com/…/linie-kodu-kreskowego-…), ale jednak niestety większość spisanych przez Toth opowieści była dla mnie zupełnie niezapamiętywalna i to mimo sporego kunsztu literackiego autorki. Takie pitu pitu pitu pitu...

książek: 4559
Abdita | 2017-03-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2017
książek: 79
Katarzyna | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 118 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd