Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii

Tłumaczenie: Anna Butrym
Seria: Węgierskie klimaty
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
6,76 (59 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
6
8
13
7
12
6
17
5
4
4
2
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Vonalkód
data wydania
ISBN
9788364887512
liczba stron
232
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Tania

Kod kreskowy to symbol dostatku Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego. To także metafora kolejnych etapów życia. Każda z piętnastu historii nosi podtytuł „linia” i odnosi się do poszczególnych ról, w jakie wchodzą główne bohaterki – czy to dziewczynki, czy już młode kobiety? – o tym czytelnik decyduje sam. Proza Tóth to dojrzały, oryginalny i pełen delikatności głos współczesnej...

Kod kreskowy to symbol dostatku Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego. To także metafora kolejnych etapów życia. Każda z piętnastu historii nosi podtytuł „linia” i odnosi się do poszczególnych ról, w jakie wchodzą główne bohaterki – czy to dziewczynki, czy już młode kobiety? – o tym czytelnik decyduje sam.
Proza Tóth to dojrzały, oryginalny i pełen delikatności głos współczesnej literatury: pozbawionej patosu, moralizatorstwa i wulgarności, a przy tym tchnący uwodzicielską świeżością.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
swita77 książek: 276

Zakodowane

Kod kreskowy to symbol dostatku, Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego – ale w krótkich formach znajdziemy o wiele więcej, niż tylko tęsknotę za zachodnim stylem życia i bogactwem towarów ze sklepowych półek. Bo kod kreskowy może być na przykład metaforą losów: cienkie kreski, z których się składa, to informacje o nas samych. Krisztina Tóth w rozdziałach opatrzonych podtytułem „linia” pisze o kobiecych pragnieniach, nieidealnych związkach, niełatwych relacjach rodzinnych, szukaniu miłości czy próbach oswojenia przeszłości. I zawsze bohaterką historii jest kobieta.

Węgierska autorka portretuje kobiety na różnych etapach życia i dojrzewania. To są intymne obrazy, pisarka z czułością przygląda się swoim bohaterkom, ukazując je w sytuacjach może i banalnych, ale naładowanych emocjami. Emocjami nie podanymi wprost, ukrytymi gdzieś między wierszami, za to łatwymi do rozszyfrowania. "Linie kodu kreskowegookazują się więc nie tylko wspominanym symbolem dostatku, ale również składową przeżyć, istotnych chwil i przełomowych zdarzeń w życiu.

Literackie miniatury Tóth urzekają kontrastem między tematyką dotykającą zazwyczaj spraw bolesnych a sposobem jej przedstawienia. W tych opowiadaniach dzieje się dużo więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Autorka bierze pod lupę swoje bohaterki i skupia się na ich przeżyciach, które zaczynają się i kończą w objęciach czterech ścian (a najczęściej chowają się w czeluściach umysłu).

Uwaga Tóth koncentruje się na dojrzałych...

Kod kreskowy to symbol dostatku, Zachodu: coś nieosiągalnego, upragnionego – ale w krótkich formach znajdziemy o wiele więcej, niż tylko tęsknotę za zachodnim stylem życia i bogactwem towarów ze sklepowych półek. Bo kod kreskowy może być na przykład metaforą losów: cienkie kreski, z których się składa, to informacje o nas samych. Krisztina Tóth w rozdziałach opatrzonych podtytułem „linia” pisze o kobiecych pragnieniach, nieidealnych związkach, niełatwych relacjach rodzinnych, szukaniu miłości czy próbach oswojenia przeszłości. I zawsze bohaterką historii jest kobieta.

Węgierska autorka portretuje kobiety na różnych etapach życia i dojrzewania. To są intymne obrazy, pisarka z czułością przygląda się swoim bohaterkom, ukazując je w sytuacjach może i banalnych, ale naładowanych emocjami. Emocjami nie podanymi wprost, ukrytymi gdzieś między wierszami, za to łatwymi do rozszyfrowania. "Linie kodu kreskowegookazują się więc nie tylko wspominanym symbolem dostatku, ale również składową przeżyć, istotnych chwil i przełomowych zdarzeń w życiu.

Literackie miniatury Tóth urzekają kontrastem między tematyką dotykającą zazwyczaj spraw bolesnych a sposobem jej przedstawienia. W tych opowiadaniach dzieje się dużo więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Autorka bierze pod lupę swoje bohaterki i skupia się na ich przeżyciach, które zaczynają się i kończą w objęciach czterech ścian (a najczęściej chowają się w czeluściach umysłu).

Uwaga Tóth koncentruje się na dojrzałych kobietach z problemami, na traumatycznych często doświadczeniach, które często kładą się cieniem na dalszym, dorosłym życiu. Kobiety-dziewczynki, boleśnie doświadczone, nie radzą sobie z uczuciami, ze sobą, z życiem po prostu. Próbują pogodzić niepasujące elementy, szukają swojego miejsca w układance losów. Nie nazwałabym jednak tej literatury feministyczną. Raczej jakby autorka mówiła: Witaj smutku! Nieunikniony smutku wpisany na stałe w życie każdego z nas. Ta melancholia wyziera poprzez ociosane ze zbędnych słów zdania, aluzje i niedopowiedzenia.

Jest w pisarce wrażliwość na te ulotne chwile, jednak bez prób wzbudzenia litości i stosowania ogranych tanich chwytów wymuszających na czytelniku wzruszenie i współczucie. To precyzyjna praca, polegająca na używaniu minimum środków wyrazu. Tóth z aptekarską dokładnością dawkuje słowa, raczej oszczędnie, bez zbędnych ozdobników. Żadnych melodramatów.

Każde opowiadanie ma w podtytule inną linię a wszystkie one składają się na jeden kod kreskowy: być może niektóre doświadczenia okażą się wspólne dla bohaterek i czytelniczek? Nie wszystkie opowiadania posiadają tę magiczną moc przyciągania, może zależy to od podobieństwa przeżyć odbiorcy (czy raczej odbiorczyń)? "Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii" to proza wyważona, wręcz miejscami surowa i zarazem emocjonalna. Melancholijne jak jesienny nastrój opowiadania polski wydawca zamknął między przyciągającymi uwagę pomarańczowymi okładkami, obiecując spotkanie z wyjątkową prozą.

Magdalena Świtała

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (214)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1176
bromba | 2017-04-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 kwietnia 2017

Fenomenalne opowiadania - tylko kobieta mogła takie napisać!
Ich narratorki przywołują intymne, bolesne i cielesne wspomnienia tak szczerze i dosadnie, że odczuwam z nimi niemalże fizyczne powinowactwo. Takie obnażenie działa oczyszczająco - wypowiada się na głos to, co przez dziesięciolecia siedziało zepchnięte w podświadomości jako wstydliwe, niegodne i brudne - ale aktem tym człowiek wystawia się na obrażenia i ocenę innych.

Anna Butrym trafia na moją osobistą listę ulubionych tłumaczy za bezbłędne utrafienie w ton i język tych bohaterek w ich miejscach i czasie.

książek: 951
Nemeni | 2016-10-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2016

Spodobały mi się te krótkie historie - urywki, wycinki z życia młodych kobiet, złapane w biegu toczącego się czasu. Sprawy bardzo delikatne, intymne autorka opisuje w sposób dosyć prosty, ale nie trywialny i płaski. Kolejny dowód na to, że w literaturze jednak da się przekazać coś mądrego i ważnego bez nadmiernego rozgadania, w skondensowanej formie.

książek: 888
czytankianki | 2016-09-06
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 15 sierpnia 2016

W opowiadaniach Krisztiny Tóth znajduję wiele znajomych obrazków: mało przyjemne wizyty u przyjaciół rodziców, zabawy znalezionymi na drodze szkiełkami, wizyty wujka z zagranicy czy opowieści o fatum ciążącym nad pewnym blokiem. Albo opisy takie jak ten:

Moje dzieciństwo przypadło na okres mundurków w kolorze indygo oraz podręczników i zeszytów obłożonych w papier tego samego koloru. Potężny gmach szkoły zawsze był przepełniony dochodzący mym ze stołów zapachem warzywnej papki, zmieszanym z wydobywającym się z sali gimnastycznej smrodem pryszczatych dziecięcych ciał i butów sportowych na gumie. [s. 15]

Przyjemnie jest odnaleźć w literaturze wycinek własnego świata, jednak z bohaterkami „Linii kodu kreskowego” łatwo utożsamiam się z innego powodu: intymności. Autorka raczej wykreśla słowa niż dodaje i może w tym, przynajmniej częściowo, tkwi sekret siły jej prozy – skondensowanej i precyzyjnej, a w rezultacie bardzo intensywnej. Z początku zwyczajne i niewinne historie potrafią...

książek: 643
jolasia | 2017-01-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wspaniale są napisane te opowiadania. Gęste i treściwe. Każde z nich jest jak twardy cukierek, który trzyma się w ustach tak długo aż się rozpuści, a potem na języku zostaje słodki smak a na zębach lepki osad. Krisztina Toth ma niezwykle cenną dla pisarza umiejętność dotykania tematów wielkich, granicznych poprzez drobne zdarzenia, poprzez splatanie ich w małą kulkę trafiającą prosto w dziesiątkę. Oczywiście nie wszystkie opowiadania są jednakowo udane. Mnie najbardziej podobają się te, których bohaterka jest małą dziewczynką, małą Krisztiną (?). Może dlatego, że bliski jest mi obraz dzieciństwa (poniekąd szczęśliwego i tzw. normalnego) jako jednego z najbardziej mrocznych etapów naszego życia, pełnego ciemnych zakamarków, bezradności, graniczącej z bólem wrażliwości, odkrywania budzących nieokreślony lęk tajemnic związanych ze śmiercią i seksem. To wszystko w nas zostaje... Kristita Toth doskonale opisała to w "Liniach kodu kreskowego".
A także to, że życie jest pełne...

książek: 48
Marcin | 2016-11-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad 2016

Zamazane granice czyli nadzieja podwojona.

Prędzej czy później każde dotychczasowe życie dochodzi do granicy, za którą wszystko jest już inne, do tego szczególnego ‘momentum’, którego nie mamy mocy zobaczyć przed sobą i które, gdy już je osiągniemy, oddala się od nas niezauważone. To zamazane granice, których wydobycie, wyostrzenie i przywrócenie jest w wyłącznej dyspozycji literatury – tej literatury, której tworzenie dostępne jest tylko kobietom. Niewątpliwą mistrzynią tej magicznej sztuki jest Alice Munro. Te dwa zbiory opowiadań – najważniejszej pisarki węgierskiej Krisztiny Tóth i wybitnej Brytyjki Rose Tremanin – pokazują, jak bardzo bylibyśmy ślepi na tę szczególną stronę życia (i możliwości literatury), gdyby nie pisarstwo kobiet.

Rose Tremain w „Lato zimą” skrzy nieprawdopodobnym talentem. Pisze chłodno, precyzyjnie, jej technika przypomina prozę wielkiego Davida Fostera Wallace’a – te opowiadania są jak fotografie strzelone z dystansu, jakby zza szyby. Jednak...

książek: 159
projekt_książki | 2017-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2017

W książce „Linie kodu kreskowego” Toth daje nam możliwość podejrzenia życia piętnastu Węgierek. Kobiet w różnym wieku i w różnej sytuacji. Dziewczyn przeżywających pierwszą miłość, nastolatek dopiero poznających świat, młodych matek, kobiet zdradzanych, samotnych, obserwujących śmierć i chorobę.

Każda z piętnastu historii jest swoistym uchyleniem zasłony strzegącej czyjejś prywatności. Toth obnaża intymność swoich bohaterek, ale robi to w sposób pełen ciepła i empatii. Zachwyca mnie jej delikatność, uważność na ulotność chwil, czułość, z jaką opowiada o innych kobietach oraz prostota, z jaką pisze. Toth ma świadomość, że jej historie nie potrzebują żadnych efektów specjalnych. Bronią się same.

Myślę, że „Linie kodu kreskowego” zapamiętam przede wszystkim z niezwykłych obrazów dziewczyńskości. Opowiadania „ Mrówcza mapa”, „Letnie mleko”, „Czarny bałwan”, „ Zamek” i „Ciepła podłoga” zabrały mnie w magiczny świat pełen kolorów, zapachów, fascynacji nieznanym, pasji (np....

książek: 206
aggie | 2018-04-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: kwiecień 2018

O Krisztinie Tóth nie wiedziałam nic, chciałam po prostu przeczytać koniecznie coś z literatury węgierskiej. Na siłę normalnie. Sięgnęłam po „Linie kodu kreskowego” i spodziewałam się książki poetyckiej, być może nawet mocno melancholijnej (jak na węgierską duszę przystało). W poszczególne piętnaście historia wpadłam w biegu, niczym do osobówki relacji Kraków-Tarnów. Życie już tam toczyło się niespiesznie, ale ja szybko, z pomocą szczegółów i zapisków uważnych stawałam się częścią tego świata. Stałam się obserwatorem rozumiejącym i czytającym z mapy wydarzeń przeróżnych, jakie odcisnęły swe znaki na ciele kobiet. Od dzieciństwa, pierwszych miłości, rozczarowań, start, wyprowadzek, zmian, opuszczeń. Organizmy żeńskie wstawione w rzeczywistość splecioną z chwil, z momentów przedzieranych brutalnie jak kartki papieru na znak niezależnego od wszystkiego końca. Trochę jak łańcuch nieustannych śmierci i narodzin jak codex rescriptus.

CALOSC:...

książek: 318
Wyobraziejka | 2017-08-07
Przeczytana: 06 sierpnia 2017

Linie kodu kreskowego to zbiór miniaturek prozatorskich znanej już na polskim rynku Krisztiny Tóth. Osią łączącą wszystkie nowelki jest postać kobiety - młodej, starej, mniej lub bardziej nieszczęśliwej, spełnionej zawodowo, czy też tej z nizin społecznych. Linia życia każdej z nich czasem łączy się z inną, czasem rozdziela. Bo tak naprawdę każda mogłaby być tą samą postacią w różnych momentach życia, mogłaby znaleźć inną linię niż ta, która ją powiodła.
Bywa ironicznie, częściej subtelnie, zawsze poruszająco.

Szkoda tylko, że tłumaczka w wielu fragmentach nie podołała. Język czasem zgrzytał i raczej nie było to zamierzoną grą autorki z czytelnikiem.

książek: 552
Asia | 2018-05-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 16 kwietnia 2018

„Linie kodu kreskowego” to krótkie, niepowiązane ze sobą opowiadania, w których główną bohaterką / narratorką jest zawsze kobieta, dziewczynka lub nastolatka. Opisywane są różne sytuacje i problemy, poważniejsze i bardziej błahe. Każde opowiadanie ma podtytuł, który jest pewnym wyrażeniem związanym z linią (np. oddzielić grubą linią). Były teksty lepsze i gorsze. W całości zbiór nie zachwycił, ale dla niektórych opowiadań warto go było przeczytać.

https://jedenakapit.blogspot.com/2018/04/linie-kodu-kreskowego-krisztina-toth.html

książek: 294
katka | 2016-05-28
Przeczytana: 27 maja 2016

Moje pierwsze zetknięcie się z literaturą węgierską i na pewno nie ostatnie. Wspaniała książka, miałam wrażenie, że czytam wczesną polską Tokarczuk, którą uwielbiam. Opowiadania ciekawe, nie zawsze "równe", ale bardzo interesujące. Pełne metafor, w których każdy(a) znajdzie coś dla siebie, mimo, iż napisane przez kobietę i "opowiedziane" przez kobietę(y), są dość uniwersalne. Rewelacja!

zobacz kolejne z 204 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd