Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
GrzesiekLepianka 
pierwszeslysze.pl
slucham, czytam, pisze. wiec jestem. lubie szeroko rozumiana kulture - najbardziej film i literature. chcialbym potrafic szybciej czytac i czasami wyrazic cos, czego opisac celnie nie umiem, ale to czuje. zapominam fabuly, a co najsilniej we mnie pozostaje to wrazenie. jestem inny, wiec lubie literature o innych, wykluczonych, zmarginalizowanych. jakos ciezko mi sie uzywa polskich liter... lenistwo albo przywyczajenie do szybkich mejli i smsow... ech. zapraszam do zapoznania sie z moja wlasna ksiazka na stronie www.pierwszeslysze.pl. pozdrawiam.
status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 17 godzin temu
Teraz czytam
  • Opowiadania bizarne
    Opowiadania bizarne
    Autor:
    Świat staje się coraz bardziej bizarny. Najnowszy zbiór opowiadań Olgi Tokarczuk. Zaskakujące i nieprzewidywalne opowiadania, dzięki którym inaczej spojrzymy na otaczającą nas rzeczywi...
    czytelników: 523 | opinie: 18 | ocena: 7,17 (99 głosów)
  • Pantera
    Pantera
    Autor:
    Brecht Evens przedstawia nam niepokojącą powieść graficzną o małej dziewczynce i jej wyimaginowanym kocim towarzyszu. Obrazoburczy w swoich rysunkach i układzie stron, subtelny w swoich opowieściach i...
    czytelników: 19 | opinie: 3 | ocena: 7,43 (7 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-17 14:12:55
Został fanem autorki: Olga Tokarczuk
 
2018-05-17 14:11:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Sulina

To książka z tych, przy lekturze których źle się siedzi, źle się leży i nie wiadomo, co począć z własnym ciałem, jak się podziać - nie dlatego, że niewygodnie, tylko że zbyt wygodnie, że jakby nie wypada w wygodzie tego czytać. Bo czytanie tu to niemal doświadczenie śmierci. Ekshumacje, poszukiwania bliskich, identyfikacje, ucieczki, zabijanie... Tak się złożyło, że czytałem reportaż Tochmana... To książka z tych, przy lekturze których źle się siedzi, źle się leży i nie wiadomo, co począć z własnym ciałem, jak się podziać - nie dlatego, że niewygodnie, tylko że zbyt wygodnie, że jakby nie wypada w wygodzie tego czytać. Bo czytanie tu to niemal doświadczenie śmierci. Ekshumacje, poszukiwania bliskich, identyfikacje, ucieczki, zabijanie... Tak się złożyło, że czytałem reportaż Tochmana w Izraelu - miejscu, podobnie jak Bałkany, naznaczonym konfliktem, gdzie czuje się ten otaczający kulturowy tygiel i gdzie trudno się rozeznać i zająć jakąś obiektywną pozycję albo bez cienia wątpliwości stanąć po czyjejś stronie. Dla kogoś, kto nie rozumie wątków narodowo-historyczno-religijnych lektura będzie trudna do okiełznania, ale i bez szczególnej wiedzy można się wczuć w atmosferę zgliszcz powojennych wypełniających nie tylko mapy konkretnych miejsc, ale przede wszystkim dusze ludzkie, zwłaszcza kobiet, których mężowie i synowie zostali wymordowani. Jedno stwierdzenie mnie rozwaliło: że jedna z kobiet, która straciła bliskich, miała nieszczęście przeżyć. W prosty sposób mówi o tym, co dla wielu pozostaje po wojnie, z której się ocaleje - niestety życie.

pokaż więcej

 
2018-05-17 14:10:48
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-05-17 14:09:57
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-04-25 23:13:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Mój pierwszy raz z ponoć najlepszą izraelską pisarką. Szczerze mówiąc spodziewałem się więcej, a to właściwie standardowy melodramat, tyle że rozpisany w trójkącie mąż-żona-pierwszy kochanek. Pierwsza miłość nie rdzewieje można by rzec. I w sumie tyle, choć są wątki poboczne z córką w sekcie, nielubianym mężem i skutkami zamachu terrorystycznego sprzed lat, który powoduje bóle fantomowe. To... Mój pierwszy raz z ponoć najlepszą izraelską pisarką. Szczerze mówiąc spodziewałem się więcej, a to właściwie standardowy melodramat, tyle że rozpisany w trójkącie mąż-żona-pierwszy kochanek. Pierwsza miłość nie rdzewieje można by rzec. I w sumie tyle, choć są wątki poboczne z córką w sekcie, nielubianym mężem i skutkami zamachu terrorystycznego sprzed lat, który powoduje bóle fantomowe. To wszystko na prawie 450 stronach. Obciąć by z połowę i byłoby super, bo język ładny.

pokaż więcej

 
2018-04-25 23:11:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Naczytałem się o feministycznym ostrzu opowiadań Parker, o wyjątkowo ostrej w nich krytyce społeczeństwa, o bezkompromisowości obserwacji świata kobiet: głupich, uwieszonych na mężczyznach, pustych, próżnych i naiwnie zakochanych - i przyznam, że coś mi tu nie grało z tą przesłodzoną okładką, która okazała się nie bez powodu w pewien sposób adekwatna do tekstów. Może gdzieś tam jest ta ostrość... Naczytałem się o feministycznym ostrzu opowiadań Parker, o wyjątkowo ostrej w nich krytyce społeczeństwa, o bezkompromisowości obserwacji świata kobiet: głupich, uwieszonych na mężczyznach, pustych, próżnych i naiwnie zakochanych - i przyznam, że coś mi tu nie grało z tą przesłodzoną okładką, która okazała się nie bez powodu w pewien sposób adekwatna do tekstów. Może gdzieś tam jest ta ostrość autorki, tyle że nie jest to jakoś w większości opowiadań ewidentne, a raczej ledwo sygnalizowane, za mało bezpardonowe i niezbyt krytyczne, bardziej opisowe. Bo proza ta nie tylko przedstawia paniusiowate kobietki, ale również sprawia takie wrażenie, jest jakby po paniusiowatemu pisana: trochę męcząco, trochę infantylnie. W niewielu tekstach przebija krytyczna feministyczna odwaga, w niewielu też rozśmiesza sardoniczny humor i ironia, z których ponoć słynęła autorka. Ale trafiają się cacuszka (jak na przykład opowiadania: Natomiast ten po prawej, Walc, Przed świtem) i to dla nich warto sięgnąć po ten zbiór, choć w sumie nie będę ukrywał, że dla mnie to spore rozczarowanie.

pokaż więcej

 
2018-04-04 18:13:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Muszę przyznać, że się męczyłem i niemal przez cały tekst wzdychałem: ile jeszcze? Z jednej strony rozumiem założenie - pokazać taki wydestylowany moment zawieszenia w czasie, gdy pierwsza miłość uderza z taką siłą, że nic nie jest ważne, że liczy się tylko jedno, że plątanina myśli, wyobrażeń, chęci i marzeń nakręca spiralę podejrzeń, pragnień, pożądania i przekraczającej granice intymności,... Muszę przyznać, że się męczyłem i niemal przez cały tekst wzdychałem: ile jeszcze? Z jednej strony rozumiem założenie - pokazać taki wydestylowany moment zawieszenia w czasie, gdy pierwsza miłość uderza z taką siłą, że nic nie jest ważne, że liczy się tylko jedno, że plątanina myśli, wyobrażeń, chęci i marzeń nakręca spiralę podejrzeń, pragnień, pożądania i przekraczającej granice intymności, że dalej, głębiej i mocniej się już nie da. To trochę taka miłość w pigułce i to zostało ładnie nakreślone. Ale z drugiej strony dystyngowany sposób tego pierwszoosobowego opowiadania oraz pewne odrealnienie sytuacji (wakacje - nic nie muszę - jestem w raju dosłownie i w przenośni - mam artystowskich i wyrozumiałych rodziców - mam służącą - czytam, opalam się, leżę, fantazjuję - a może się zakocham itd.) były dla mnie na dłuższą metę niestety niezwykle męczące. „Czy cieszyłbym się z tego, że jestem sam w tym momencie, kiedy spływa na mnie sen? Tak. Ale właściwie nie. Tak. Może jednak nie. Tak, tak, tak.” - i tak z jakieś 200 stron, odliczając resztę, na których dzieje się inaczej niż tak, a może nie tak, a może jednak tak... W mojej ocenie film wygładził to, co w książce było najbardziej irytujące i co sprawiało wrażenie nieznośnego pitu-pitu. Obrazy natury i podglądactwa zastąpiły tu ten wydumany monolog, który w książce główny bohater miał nieustannie w głowie i prezentował go w tekście niemal jak strumień świadomości. Film - trzeba przyznać - też jest bardziej zachowawczy i pokazuje o wiele mniej z tej cielesności i erotyki i rezygnuje z dosłowności, co akurat w mojej ocenie wyszło mu tylko na dobre. W książce niestety zdarzają się momenty, które - tu znów rozumiem zamierzenie - miały pokazać niezwykłe zespolenie bohaterów, zatarcie granic między nimi, uwidocznić podkreśloną w oryginalnym tytule zamianę imion obu mężczyzn w tym swego rodzaju zjednoczeniu, ale niestety wprawiały mnie one w jakieś osłupienie albo pozostawiały pewnego rodzaju niesmak i dyskomfort. Nawet nie podejrzewałem siebie o taką zachowawczość, ale w trakcie lektury czasami myślałem sobie: po co to? i nie byłem do końca zadowolony, że coś czytam. W sumie więc można sięgnąć, ale moim zdaniem ekranizacja jest znacznie lepsza od pierwowzoru literackiego.

pokaż więcej

 
2018-03-26 21:15:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dramatyczna autobiografia wpisana w szerszy kontekst życia w Korei Północnej. Autorka opisuje swoje dzieciństwo, życie swojej rodziny i cały ciąg zdarzeń, jaki doprowadził ją do ucieczki przez Chiny i Mongolię do Korei Południowej. Punktem wyjścia jest jednostkowa historia, ale w tle autorka przekazuje sporo informacji o funkcjonowaniu totalitarnego państwa i jego propagandzie, o zastraszonym... Dramatyczna autobiografia wpisana w szerszy kontekst życia w Korei Północnej. Autorka opisuje swoje dzieciństwo, życie swojej rodziny i cały ciąg zdarzeń, jaki doprowadził ją do ucieczki przez Chiny i Mongolię do Korei Południowej. Punktem wyjścia jest jednostkowa historia, ale w tle autorka przekazuje sporo informacji o funkcjonowaniu totalitarnego państwa i jego propagandzie, o zastraszonym społeczeństwie, o sposobach ludzi, na przetrwanie w biedzie, o niewiarygodnym głodzie. Historia Yeonmi i tak nie jest skrajnym przypadkiem, bo jej rodzice próbowali sobie w ciężkiej koreańskiej rzeczywistości na różne sposoby (zazwyczaj nielegalne) radzić, ale i tak jej opowieść wstrząsa i przeraża. Jednak potoczystość opowieści - wartka akcja niczym z hollywoodzkiego filmu - jest tutaj dużą zaletą i największą wadą jednocześnie - książkę wręcz się chłonie, ale zarazem trochę jej się nie ufa, jakby wątpi w zbytnią fabularną gładkość i narracyjną sensacyjność. Niektórzy nawet zarzucają autorce zbytnie koloryzowanie i sporo nieścisłości. Tak czy siak robi wrażenie.

pokaż więcej

 
2018-03-19 18:04:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Calvino to postmodernista i eksperymentator, który z całej grupy literackiej OuLiPo (jej członkami byli także Perec i Queneau) najbardziej mnie przekonuje, gdyż jego eksperymenty wydają mi się najmniej męczące i nie są tylko obliczone jako logiczne konstrukcje, ale także wpisują się w tradycyjne rozumienie piękna - w tym przypadku głównie językowego. I tak Niewidzialne miasta to właśnie przede... Calvino to postmodernista i eksperymentator, który z całej grupy literackiej OuLiPo (jej członkami byli także Perec i Queneau) najbardziej mnie przekonuje, gdyż jego eksperymenty wydają mi się najmniej męczące i nie są tylko obliczone jako logiczne konstrukcje, ale także wpisują się w tradycyjne rozumienie piękna - w tym przypadku głównie językowego. I tak Niewidzialne miasta to właśnie przede wszystkim potęga języka, który - jak pokazuje Calvino - użyty z pomysłem, czerpie ze wszystkich zmysłów i plastycznie tworzy tytułowe niewidzialne. Autor zawarł w książce 55 opisów miast, których nie ma i czytającym pozwala siedząc, jednocześnie podróżować palcem po zmyślonej mapie i delektować się nieograniczonymi możliwościami językowej inwencji i siły tworzenia. Jest w tym pisaniu jakaś potęga wschodniego opowiadania niczym z Baśni tysiąca i jednej nocy i mimo zamiłowania autora do detalu jest też jakaś nieokreśloność oraz oddanie wyższości atmosferze nad faktami i nastrojowi nad weryfikowalnym obrazem. Calvino udowadnia, że nieistniejące za sprawą pisania można i trzeba stworzyć. To zabawa, która potwierdza, że potęga słowa nie ma granic - jak zmyślone mapy, fantasmagorie oraz śnienie, które jest tu powracającym motywem.

pokaż więcej

 
2018-03-15 20:52:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Manga mało mangowa i mało ciekawa, z tytułem od czapy. Historia pisana grubą kreską i tak samo rysowana. O miłości, związkach, poświęceniu, marzeniach i codzienności. Tylko trochę nie wiem po co...

 
2018-03-14 12:07:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka to zbiór listów do wyimaginowanego odbiorcy, tworzących á la esej na temat różnych form protestu, dyskusji, niezgody i walki o zmianę i postęp. Autor zachęca do uczestnictwa, działania, kontestacji, a nawet dyskutowania dla samego dyskutowania. Przywołuje kłócące się ze swoimi czasami jednostki (od Zoli i Huxleya, przez Havla, Orwella i Kinga, do Michnika i Miłosza), ale daleki jest od... Książka to zbiór listów do wyimaginowanego odbiorcy, tworzących á la esej na temat różnych form protestu, dyskusji, niezgody i walki o zmianę i postęp. Autor zachęca do uczestnictwa, działania, kontestacji, a nawet dyskutowania dla samego dyskutowania. Przywołuje kłócące się ze swoimi czasami jednostki (od Zoli i Huxleya, przez Havla, Orwella i Kinga, do Michnika i Miłosza), ale daleki jest od apoteozy i biało-czarnego i pomnikowego podejścia do swoich „bohaterów”, zaznaczając, że niepomijanie ludzkich słabości, uwypuklanie ich i niezakładanie niczego a priori tworzy pełniejszy obraz i zachęca do ostrożności, wyczulenia i pożądanego krytycyzmu. Teksty są ciekawe, choć w trakcie czytania przekonałem się także, że odzwyczaiłem się już od bardziej teoretycznego pisania, zahaczającego o coś bardziej naukowego i filozoficznego, nawet w formule dość popularnej i lekkiej.

pokaż więcej

 
2018-03-08 16:05:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Szczerze mówiąc to nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem coś lepszego. Obejrzałem genialny serial, świetny film Schloendorffa i dopiero potem zabrałem się za powieść, a i tak książka porwała mnie kompletną, dopracowaną wizją możliwej przyszłości, zaskoczyła umiejętnością wprowadzenia społecznych analiz i obserwacji, a do tego zauroczyła pięknym językiem. Atwood panuje tu nad wszystkim (fabuła,... Szczerze mówiąc to nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem coś lepszego. Obejrzałem genialny serial, świetny film Schloendorffa i dopiero potem zabrałem się za powieść, a i tak książka porwała mnie kompletną, dopracowaną wizją możliwej przyszłości, zaskoczyła umiejętnością wprowadzenia społecznych analiz i obserwacji, a do tego zauroczyła pięknym językiem. Atwood panuje tu nad wszystkim (fabuła, język, psychologia postaci, konstrukcja, wizja), a świat, który tworzy, fascynuje detalem, przeraża potencjalnością, zaskakuje konsekwencją oraz przekonuje nieprzekombinowaniem, które pozwala tę futureskę uwiarygodnić. Opowieść Podręcznej można traktować jako science-fiction, a jednak mistrzostwo i maestria, z jakimi Atwood stworzyła świat przedstawiony w powieści, dbając o nieprzerysowanie i prawdopodobieństwo, budzą podziw, ale i grozę, bo ta wizja jest niby odległa, a właściwie możliwa natychmiast, tu i teraz, jakby wcale niewydumana i tak prawdopodobna, że aż prawdziwa. I to jest najbardziej przerażające, ale i zaskakujące - Atwood stworzyła wirtuozersko napisaną i wymyśloną książkę, która powoduje autentyczną grozę, że to, co wymyślone się zadzieje. Nie chciałbym takiego świata. Dla kobiet, ale i dla mężczyzn. Dla nikogo. A niestety powoli się w tym kierunku dzieje, bo wartości liberalne znowu są w odwrocie, co w naszym kraju widać dość ewidentnie. #

pokaż więcej

 
2018-03-02 15:58:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Mejkap, okulary, uśmiech. Usprawiedliwienie, uzależnienie, wstyd. Przemoc domowa, kalka, pułapka. Niestety, ale ten skądinąd słuszny komiks dotykający trudnego tematu domowej przemocy wobec kobiet nie jest nawet wersją historii o domowym tyranie, którego żona usprawiedliwia, od którego się uzależnia, którego nie potrafi rzucić. W wersji tekstowej jest to po prostu dokładny zapis najczęściej... Mejkap, okulary, uśmiech. Usprawiedliwienie, uzależnienie, wstyd. Przemoc domowa, kalka, pułapka. Niestety, ale ten skądinąd słuszny komiks dotykający trudnego tematu domowej przemocy wobec kobiet nie jest nawet wersją historii o domowym tyranie, którego żona usprawiedliwia, od którego się uzależnia, którego nie potrafi rzucić. W wersji tekstowej jest to po prostu dokładny zapis najczęściej powtarzanej historii, niezmieniony, powtórzony jak mantra, przepisany. To jest jakaś siła tej historii, ale przede wszystkim jej słabość, bo nie mówi ona nic więcej niż te tysiące świadectw, które przecież funkcjonują już jako pewien schemat. Nie wiem, czy kolejne opowiedzenie tej samej historii kogokolwiek uczuli, wzmocni, przekona lub ostrzeże. Ale sama warstwa wizualna jest mocna, ciekawa i dobrze narysowana. Skłonny jestem stwierdzić, że silniej nawet by działała bez tekstu, który przecież jest powszechnie znany i nie jest interpretacją, a jedynie przepisaniem zwykłą kalką.

pokaż więcej

 
2018-03-01 00:29:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ja wiem, że szacowna autorka, nominacje do nagród, dobre recenzje i ważkie tematy, ale niestety wszystko to jest jak dla mnie tylko poprawne i nic więcej. Trochę drażni zamiłowanie do niepotrzebnego detalu i chęć zagłębiania się we wszystko, o czym autorka, nawet na marginesie, wspomni - zupełnie jakby nie umiała sobie darować, aby za każdym razem postawić kropkę (albo właściwie jej nie... Ja wiem, że szacowna autorka, nominacje do nagród, dobre recenzje i ważkie tematy, ale niestety wszystko to jest jak dla mnie tylko poprawne i nic więcej. Trochę drażni zamiłowanie do niepotrzebnego detalu i chęć zagłębiania się we wszystko, o czym autorka, nawet na marginesie, wspomni - zupełnie jakby nie umiała sobie darować, aby za każdym razem postawić kropkę (albo właściwie jej nie postawić), a w tym wypadku 400 stron lepiej by się czytało, gdyby zastąpić je choćby 300. Dialogi często są wydumane, bohaterowie i ich zachowania to jakby kalki z Irvinga (może właściwie spora część amerykańskiej literatury środka tak ma), a Strout niby chce dotykać poważnych tematów, ale robi to tak, że jest to jakieś letnie i jak dla mnie nieszczere, a zbyt widocznie wykalkulowane na efekt. I coś w tym chyba jest, że niestety miałkość tej literatury pozostawi w głowie jedynie świadomość, że się czytało, ale nie wiadomo, o czym - tak ostrzegała mnie znajoma po moich dość ciepłych słowach o Mam na imię Lucy. Rzeczywiście po około roku od lektury nie umiem o tej książce powiedzieć nic więcej niż tylko to, że w ogóle ją czytałem i że była do czegoś nominowana. Jeśli dam czemuś Strout jeszcze szansę, to tylko Olive Kitteridge. Serial był świetny.

pokaż więcej

 
2018-02-21 10:52:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Inicjacyjna proza poetycka. O dziecięcej samotności. O dojrzewaniu do godzenia się ze śmiercią. O ucieczce w rzeczy, czynności, patrzenie. Z nutką realizmu magicznego. W realiach wiejskiej scenografii, a więc i z wiejskim bezczasem i ludowymi mądrościami. Infantylizm miesza się tu z dziecięcą bystrością, baśń z rzeczywistością pozbawioną niemagii dzisiejszego cyfrowego świata. W tej opowieści... Inicjacyjna proza poetycka. O dziecięcej samotności. O dojrzewaniu do godzenia się ze śmiercią. O ucieczce w rzeczy, czynności, patrzenie. Z nutką realizmu magicznego. W realiach wiejskiej scenografii, a więc i z wiejskim bezczasem i ludowymi mądrościami. Infantylizm miesza się tu z dziecięcą bystrością, baśń z rzeczywistością pozbawioną niemagii dzisiejszego cyfrowego świata. W tej opowieści jest tu i teraz, które było wtedy i tam. Tej rzeczywistości już nie ma - odeszła jak dojrzewanie, jak dzieciństwo, jak prababcia i jak kamień wrzucony do studni. Piękne to i językowo bardzo płynne, a z czasu pomysłowe i urokliwe.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
559 228 1209
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (21)

Ulubieni autorzy (27)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd