Wyzwanie czytelnicze LC

Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach

Seria: EKO
Wydawnictwo: Marginesy
7,93 (141 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
34
8
37
7
32
6
9
5
5
4
3
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365282521
liczba stron
512
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

„Antarktyda jest dla mnie rajem, to tak powinien ten świat wyglądać. Zapraszam do swojego raju…” – pisze Mikołaj Golachowski we wstępie do książki. Zwierzętami interesował się od najmłodszych lat (pierwsze wypowiedziane zdanie ponoć właśnie obserwacji zwierząt dotyczyło), a fascynacja rozwijała się poczynając od opieki nad skrzywdzonymi ptakami i zajmowania się kotami, przez wycieczki z ojcem...

„Antarktyda jest dla mnie rajem, to tak powinien ten świat wyglądać. Zapraszam do swojego raju…” – pisze Mikołaj Golachowski we wstępie do książki.

Zwierzętami interesował się od najmłodszych lat (pierwsze wypowiedziane zdanie ponoć właśnie obserwacji zwierząt dotyczyło), a fascynacja rozwijała się poczynając od opieki nad skrzywdzonymi ptakami i zajmowania się kotami, przez wycieczki z ojcem do lasu i studenckie wyprawy w bardziej odległe miejsca na świecie.

Jego drugą fascynacją jest chłód. „Odkąd pamiętam, zawsze lubiłem dotyk chłodnych dłoni i ścian, pieszczotę wiatru i smak zimnej wody. Zima należała do moich ulubionych pór roku, w lecie czuję się zupełnie nie na miejscu. Dlatego mam wrażenie, że całe moje życie przygotowywało mnie do tego, co robię teraz – do pracy w Antarktydzie.”

Mikołaj Golachowski od ponad dwudziestu lat bada zwierzęta. W polskich i rosyjskich lasach obserwował norki, lisy, jenoty, wilki czy łosie. Ale w końcu znalazł swoje miejsce na ziemi: od 2002 roku pracuje w rejonach polarnych. Spędził dwie zimy oraz cztery sezony letnie w Antarktyce, badając ekologię słoni morskich i skupiając się na ich niezwykłych obyczajach seksualnych. Od ośmiu lat jest przewodnikiem turystycznym w Antarktydzie i Arktyce. Praca na statku, pływanie po dzikich rejonach dało mu okazję do kolejnych bliskich spotkań, zwłaszcza z niedźwiedziami polarnymi i waleniami.

W tej książce opowiada o swoich bliskich spotkaniach z dzikimi zwierzętami (z pingwinami, fokami i uchatkami, orkami i wielorybami), o pierwszych zdobywcach Arktyki i Antarktydy – o tych, którzy przeżyli i o tych, po których słuch zaginął. O arktycznych plemionach, o ich obyczajach (często zaskakujących), wierzeniach i o tym, jak się skończył ich kontakt z białym człowiekiem.

Czym jednak w ogóle jest Arktyka? Co takiego jest w tej zimnej krainie, że od ponad dwóch tysięcy lat działa na ludzką wyobraźnię i nieustannie przyciąga podróżników, gotowych na ogromne wyrzeczenia, często śmierć, byle tylko odkryć jej zamarznięte sekrety? Kto wie, że do poznania śpiewu wielorybów przyczynił się amerykański wywiad, który sądził, że rozpracowuje tajne sygnały sowieckich łodzi podwodnych w Antarktyce? Albo to, że płeć pingwinów najłatwiej poznać po tym, czy mają brudne brzuszki, czy plecy? Albo, że lodowce się cielą, a inne krwawią?

„Jeśli istnieje jedna rzecz, którą bym chciał, żeby ludzie zapamiętali z moich polarnych opowieści, to właśnie to: pingwiny mieszkają na południowym krańcu Ziemi, czyli na Antarktydzie i w jej okolicach. Niedźwiedzie zaś – na dalekiej północy, w Arktyce. Czyli jeszcze nigdy żaden niedźwiedź polarny nie zjadł żadnego pingwina, chyba że w wyniku rażących zaniedbań w jakimś ogrodzie zoologicznym albo w wyniku jakichś wyjątkowo głupich eksperymentów. Nie zjadł, bo nie miał okazji, bo dzieli ich cały świat.”

Choć edukacyjny walor książki jest niezaprzeczalny, to przede wszystkim widać tu fascynację światem przyrody. Świetnie opisuje to autor przywołując spotkanie z 18-metrowymi humbakami: „Zapomniałem o robieniu zdjęć, przyglądałem się w zachwycie pełnym gracji manewrom królów oceanu, a serce waliło mi jak nigdy wcześniej ani nigdy potem. Gdybym należał do osób religijnych, to byłaby moja komunia. Połączenie z Wszechświatem, spotkanie z istotami, które choć mogły z łatwością nas skrzywdzić, nie miały takiego zamiaru, czuły zwyczajną ciekawość. Kilka razy spojrzeliśmy sobie w oczy i miałem wrażenie, jakbym spoglądał w głąb myślącego kosmosu.”

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (488)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1301
Jarek Zawisza | 2018-11-09
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 29 października 2018

Okazuje się że Mikołaj Golachowski, jest człowiekiem który potrafił sprawić iż z chęcią popłynąłem z nim zarówno na "górę" jak i na "dół" mapy, czyli nie przymierzając w rejony polarne...

Jak dla mnie, to trochę śliski temat, bo jakoś tak się złożyło, że nie ogarniam istoty zimy... brrr!
Autor w swych opowieściach wygenerował jednak tak przyjazny czytelnikowi klimat... że nawet mróz mi nie straszny.
Miło się czyta historie podbudowane prawdziwą pasją, a tej autorowi nie brakuje, jego fascynacja tym co za kręgiem polarnym, jest dla mnie czymś niezrozumiałym, acz pociągającym.

Książka oprócz tego że składa się z wielu ciekawych opowieści o zwierzołkach, Arktyce i Antarktyce.
Jest wręcz kopalnią wiedzy o historii i naturze, tego co na dole i na górze.
Opowiada o zdobywcach obu biegunów, o tym co pchało ich w otchłań lodu i mrozu, opowiada o podróżnikach i awanturnikach maści wszelakiej, o zachłanności ludzkiej i bezwzględności rządnych surowców korporacji.

I pomimo tego że pewnie...

książek: 196

Jeżeli ogłoszą konkurs na autora, który udręczył nas czytelników swoją książką, to ja zgłaszam Ciebie Mikołaju Golachowski po karę. Pół roku czytania - to mój osobisty rekord! Kilka razy znudzona przegadaniem tematu rzucałam książkę w kąt, ale za każdym razem wyciągałam, ponieważ temat mój ulubiony.
Kurczę - jaka to by mogła być rewelacyjna lektura, gdyby nie była tak rozwleczona! Niestety rację trzeba przyznać mojemu poloniście, który czasem łajał mnie za przewlekłość. Ta wada może bardzo zaszkodzić.

Podkreślić muszę, że autor fajny, ciekawy, z pasją. Szanuję go bardzo jako człowieka, podoba mi się jego podejście do zawodu i zwierząt. Niewątpliwie ma do powiedzenia coś bardzo ciekawego, ale moim zdaniem powinien skrócić tę książkę z 7 razy. Po co pisać o każdym spotkanym niedźwiedziu polarnym, każdej wyprawie i wszystkich zwierzakach, jakie miał od dzieciństwa? Za dużo gawędzenia, wstawek biologicznych, opisów załogi statków, historii nie na temat, a za mało akcji...

książek: 1465
eduko7 | 2017-12-15
Przeczytana: 14 grudnia 2017

Ciekawe przeżycie. Poznanie tylu ciekawych gatunków zwierzat i ich zwyczajów. Wyprawa do miejsc, które urzekają swą dzikością, niedostepnością a jednocześnie trochę przerażają. W dodatku wyprawa bez ruszania się z domu. A jednak dostarczyła emocji. Autor zapoznaje nas ze swoimi domowymi (czyt. udomowionymi) zwierzętami (m.in. wróblem, żółwiem, kotem i psem), by później poszerzać opisywane środowisko. Zabierając nas w podróż, dostarcza rzetelniej interdyscyplinarnej wiedzy. A czyni to z odpowiednią dawką humoru. Zaraża swą miłością do świata przyrody, zwłaszcza kręgów polarnych. Pokazuje pracę badaczy. Opisy, przeplata ciekawostkami i anegdotami. Między wierszami przedstawia też siebie - badacza, pasjonata, podróżnka, gawędziarza, niezwykle ciekawego człowieka. Warto spotkać się z nim rodzinnie. Jego opowieści będą niewątpliwie ciekawe dla przedstawicieli różnych pokoleń.

książek: 1118
Zuba | 2016-09-11
Przeczytana: 09 września 2016

Liczba gwiazdek odzwierciedla przyjemność czytania i zachwyt osobą autora.

Postaram się streszczać w tej opinii i ograniczyć ją do listy elementów, które spodobały mi się najbardziej.

1. Gatunek - nie bardzo wiem jak się nazywa, ale jest to rodzaj książki, które lubię najbardziej. Z jednej strony osobista opowieść o pasji autora, połączona z mnóstwem wiedzy, w tym przypadku przyrodniczej i historycznej dotyczącej Arktyki i Antarktyki (już nigdy ich nie pomylę i wiem też, że Antarktyka i Antarktyda to nie literówka).

2. Tytuł! Rewelacyjny - naprawdę chciałam się dowiedzieć jak się takiego słonia czochra, czy on w ogóle ma sierść i po co to robić?

3. Dowcip i dystans do siebie prezentowany przez autora - bardzo mnie tym ujął. A parę odpowiedzi na dociekliwe pytania turystek z Teksasu - mistrzostwo refleksu.

4. Pokazanie pracy na stacji antarktycznej i polarnym statku wycieczkowym od kuchni - wyjątkowo ciekawie napisane, do tego stopnia, że zamarzyłam o takiej wycieczce, a ja...

książek: 0
| 2016-10-26

Jak ten gościu opowiada! O pracy naukowej, wycieczkach na Spitzbergen, Grenlandię czy bieguny, czyli wszędzie tam, gdzie zimno, pusto, strasznie, a on jakoś potrafi dojrzeć piękno i najważniejsze - zarazić tym czytelnika. Naprawdę trzeba mieć dar, by z równym zaangażowaniem prawić o tytułowych zwierzołkach, co o ministerstwie wyrzynania przyrody, kłótliwych naukowcach czy systematyce biologicznej wełnianki pochwowatej albo puchatki patagońskiej. Nawet nie o płynność czy gawędę chodzi, ale o lekkość w podejmowaniu tematów, wyluzowanie i poczucie pasji w tym, co się robi, czuje i widzi, ale bez snobistycznej wyższości i poprawności.

A ponieważ niewielu z nas zdecyduje się na wyprawę na któryś z biegunów, czy z lenistwa czy braku finansów, to popatrzcie chociaż na tę wspaniałą przyrodę oczami kogoś takiego jak Golachowski. I na płetwala błękitnego, który od innych jest "trochę bardziej..." i na tandetne zachody słońca. W końcu to jest natura, a jej wszystko wolno.

książek: 1667
Renax | 2016-05-03
Przeczytana: 03 maja 2016

Mamy opisy pracy autora, opowieści o wycieczkach, o tym jakie pamięta atrakcje, co się zdarzyło, jakie widoki widziano i kogo lub co spotkano. Ale jest to część książki, bo większość stanowią ułożone w akapity opowieści o świecie arktycznym i antarktycznym. O historii tych regionów, o zdobywcach i podróżnikach, o poszukiwaczach wielorybów, o zmasowanych rzeziach na zwierzętach małych i dużych, aż wreszcie o tym, jak to teraz próbuje się odbudować populację rozmaitych gatunków. Autor zamieścił również wiele konkretnych ciekawostek, na przykład tę o szczurach przywleczonych na wyspę, jak one zmieniły ekosystem danej wyspy. Największe wrażenie jednak wywarła na mnie opowieść o wyrzynaniu morsów na Szetlandach Północnych i o wyrzynaniu wielorybów gdzie się da. Uważnie czytałam też fragmenty opowiadające o rdzennych mieszkańcach Grenlandii, Patagonii i Islandii.
Wielkim plusem książki są zdjęcia, w większości autorstwa autora.

książek: 715
ishara | 2019-01-02
Przeczytana: 24 grudnia 2018

Ta książka jest REWELACYJNA! Chociaż nie jestem wielką znawczynią przyrody, a już na pewno nie fauny i flory rejonów podbiegunowych, to książka Mikołaja Golachowskiego po prostu mnie urzekła! Jego plastyczny język, dar opowiadania, wspaniałe poczucie humoru oraz dystans do samego siebie sprawiły, że moja podróż w najzimniejsze rejony globu była niezwykłą przygodą.

Golachowski jest z zawodu biologiem i to właśnie jego praca zawiodła go w najzimniejsze rejony kuli ziemskiej. Autor ponad 3 lata spędził na Antarktydzie jako uczestnik a później nawet jako kierownik polskiej wyprawy antarktycznej. Latami odkrywał zakątki Arktyki oraz Antarktydy, poznawał ich niezwykłą historię, mieszkańców, przyrodę, aż w końcu postanowił się podzielić z nami swoją fascynacją krainą lodu. Książka zawiera zarówno opisy Antarktydy jak i Arktyki, gdzie autor od wielu lat pracuje jako przewodnik, dzięki czemu odwiedził Islandię, Grenlandię, Spitsbergen oraz arktyczne obszary Kanady i USA. Swoje refleksje...

książek: 3030
geokuba | 2017-09-23
Przeczytana: 24 września 2017

Czasami czytam zachłannie. Nie wiem od czego to zależy, bo przecież nierzadko bardzo dobre książki połykam w całości, ale nie o każdej mogę powiedzieć, że czytałem ją zachłannie. Może charakteryzuje się to tym, że pamiętam wówczas z tych książek bardzo dużo i potrafię znaleźć bez problemu dany fragment? Nie zostaje tylko we mnie wrażenie, że książka była świetna, ale mam ją klarownie ułożoną w głowie i mogę być z niej przepytywany na lekcji, kiedy mi się przyśni szkolny koszmar. A może jest to związane z tym, że mocno identyfikuję się z autorem?
No i tak było tym razem. Wszystko w tej opowieści wchodziło we mnie jak do swojego domu. Byłem mrowiskiem, a literki z tej książki jak mrówki urządzały sobie we mnie swoje przytulne mieszkanko.
Mikołaj Golachowski opisał tutaj swoją miłość do przyrody, a zwłaszcza do zwierząt. A że fascynują go polarne części naszej planety głownie tam skupia się jego uwaga.
Jako naukowiec spędzał czas na badaniach zwierząt robiąc doktorat w Polsce. Był na...

książek: 1274
Dociekliwy_Kotek | 2018-09-06
Przeczytana: wrzesień 2018

Nieprawdopodobnie ciekawa. Świetnie, barwnie napisana. Trochę reportaż, trochę książka naukowa, trochę wspomnienia, trochę książka podróżnicza.
Autor, z wykształcenia biolog, a z zawodu obecnie pilot wycieczek po rejonach polarnych, opisuje oba krańce globu.

Na północy zabiera nas na wycieczkę: opływamy z nim wybrzeża Rosji, Grenlandię oraz wybrzeża Kanady: są i zabawne epizody z wycieczek statkiem, i wspaniałe opisy przyrody, i - oczywiście - trochę historii wypraw w tamte rejony.
Na południu z kolei Golachowski zabierze nas na polską stację polarną i opowie o swoich badaniach słoni polarnych, a potem również na krótką wycieczkę między Argentyną i Antarktydą.

Wspaniała książka: i historia, i porywający opis fauny i flory, i- co być może jest najważniejsze - materiał do refleksji nad decyzjami, które podejmujemy każdego dnia. Podziwiać czy fotografować? Bezmyślnie deptać czy zachować dystans? Zostawić coś nienazwane, odległe, dalekie, czy być turystą zawsze i pod każdą...

książek: 3760
żabot | 2016-12-15
Przeczytana: 15 grudnia 2016

Książka niemal idealna. Do ideału nie tyle czegoś zabrakło, co czegoś było za dużo, ale o tym za chwilę. Mikołaja Golachowskiego miałem przyjemność poznać na przeciekawym pokazie slajdów i opowieściach, dlaczego niedźwiedź polarny nigdy nie rozsmakował się w pingwinach. Muszę tu oświadczyć, że człowiek tak samo płynnie i swobodnie gawędzi na żywo, jak pisze książki, a to nie często się trafia. Redaktor książki chyba niewiele miał do roboty. Moją sympatię autor wzbudził również z tego powodu, że jesteśmy w pewnym sensie kolegami z tego samego wydziału tej samej uczelni. Tyle, że z racji wieku trochę się na uczelni rozminęliśmy. Ale kiedy czytam młodzieńcze wspomnienia autora ze stacji terenowej Wydziału Biologii w Urwitałcie, wspomnienie jednego ze znamienitszych wykładowców oraz pewne krytyczne obserwacje co do zachowań pewnych biologów z uczelni, odżywają moje osobiste wspomnienia. Autor zyskał tym dodatkowe plusy.
Ale może trochę o samej książce. Zwykle kiedy coś jest o...

zobacz kolejne z 478 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd