Wigilijne psy i inne opowieści

Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,03 (341 ocen i 88 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
36
8
70
7
115
6
62
5
27
4
8
3
4
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379246106
liczba stron
480
słowa kluczowe
literatura polska, opowiadania
język
polski
dodała
Ag2S

Kultowe opowieści Łukasza Orbitowskiego. Niewyjaśnione samobójstwa taksówkarzy. Droga widziana tylko przez nielicznych. Spalony blok z lokatorem, którego nie powinno w nim być. Przekręt wystawiający przyjaźń na próbę. Przesyłka na zawsze odmieniająca życie doręczyciela… Łukasz Orbitowski w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt przed nim, pokazuje świat, w którym rodzą się współczesne koszmary:...

Kultowe opowieści Łukasza Orbitowskiego.

Niewyjaśnione samobójstwa taksówkarzy. Droga widziana tylko przez nielicznych. Spalony blok z lokatorem, którego nie powinno w nim być. Przekręt wystawiający przyjaźń na próbę. Przesyłka na zawsze odmieniająca życie doręczyciela…

Łukasz Orbitowski w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt przed nim, pokazuje świat, w którym rodzą się współczesne koszmary: świat polskich blokowisk, miejskiego brudu, pierwszych poważnych związków, porannej wódki. Krwisty, podszyty czarnym humorem język tych opowieści, a także niezwykła wyobraźnia autora sprawiają, że Wigilijne psy hipnotyzują i niepokoją od pierwszych stron.

Oto drugie wydanie, gruntownie zredagowane oraz wzbogacone o dodatkowe teksty.
Książka laureata Paszportu POLITYKI 2015.

 

źródło opisu: http://www.wsqn.pl/

źródło okładki: http://www.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 564
Pożeracz | 2017-02-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 stycznia 2016

Jak rozpocząć Bezsenne Wyzwanie 2017 Wielkiego Buka?
Oczywiście wygranym u Olgi Orbitowskim.



Moja pierwsza styczność z Autorem - każdy mi Go polecał, więc w końcu trzeba było się przekonać, czy rzeczywiście warto.
Warto i to z wielu względów.
Wznowienie zbioru Wigilijne psy zostało uzupełnione o parę innych opowiadań, ale wszędzie czuć specyficznego ducha. Brudu, buntu, gniewu, pasja wyraźnego odmalowywania rzeczywistości - paletą oszczędną w barwy niczym życie w dobro.
Pierwsze, co uderza w młodzieńczej twórczości Orbitowskiego to język. Nie twardy i brutalny, bo takie jest życie. Właściwszym określeniem byłoby: szczery. Autor bez litości przekłada brudne realia na słowa, nie oszczędzając zarówno wyobraźni czytelnika, jak i jego wrażliwości. Nie chodzi tu o dosadność, przekleństwa czy epatowanie rekwizytami rodem z gore. Podszyte czarnym humorem opisy, celne porównania, wszystko to dodaje ostrości przedstawianym konturom smutnego świata. Brudu tego nie zmywa nawet powracający jak uporczywy refren maj - czytając miałem wrażenie jeżeli nie jesiennej pluchy, to brudnej śniegowej brei wylewającej się z kolejnych stron. Autor nie przejmuje się też, komu podpadnie - pisze otwarcie, nie przejmując się metalami, łysymi, czytelnikami Wyborczej czy turbopoganami.
Małe miasteczka, ponury peerelowski blok, wieś - wszystko jest skażone odrażającym rozpadem, trądem niesamowitości.
Te inwazje niezwykłego, ogniska trądu wdzierają się w rzeczywistość nie bez przyczyny - i nie jest nią jakaś kosmiczna złośliwość. Wszystko bierze źródło w ludzkich czynach - i to właśnie drugi ważny element. Nawet jeżeli są to duchy, tajemnicze psy, przesąd taksówkarzy czy przedziwna autostrada - mają swoją przyczynę w wyrządzanym przez ludzi złu, albo przynajmniej człowiek ma swój duży wkład w ich istotę. Uznając ten zbiór za horror - przez te inwazje potworności na pozornie zwykłą rzeczywistość, wdzierające się w życie ludzi - mamy więc świadomość, że groza lęgnie się w człowieku. Niesamowitości za to nie są tym, czego powinniśmy się tu bać - są metafizycznym echem tej wewnątrzludzkiej grozy, podłości, okrucieństwa które tylko czeka, by się uwolnić. Szczególnym tego podkreśleniem jest ostatnie opowiadanie, "Zmierzch rycerzy światła".
Nie tylko język jest tu szczery. Same opowieści uczciwie grają z czytelnikiem, porywając go w świat jaki zna, nieznacznie tylko odmieniony, by uświadomić wagę ludzkich czynów. Małe, codzienne ludzkie podłości, kłamstwa i zdrady często pozostają bez kary, bez konsekwencji. Ciężki glan prozy Orbitowskiego kopniakiem przenosi nas w miejsce, w którym nie ma złego czynu bez kary.
Czy czyta się dobrze? TAK. Czy czyta się przyjemnie? NIE. No, chyba że czerpiemy przyjemność z podłości, ale wciąga, miażdży i wypluwa ta proza. Nie ma tu stylizacji - na maturzystów czy na cwaniaków. Każda postać ocieka tu realizmem. Nie jest jednak tak, że napotykamy tu samą podłość, są też błyski dobra napawające otuchą i postacie budzące sympatię.
Mamy tu to, co najbardziej charakterystyczne dla grozy - człowieka w zderzeniu z nadnaturalnym, a poszczególne reakcje są
Łukasz Orbitowski w późniejszej twórczości odszedł od stylistyki horroru ale czy tak naprawdę była ona czymś innym, niż płaszczem dla twardego opisu prawdy? Wyplucia, wykrzyczenia nam, ludziom w twarz, jacy jesteśmy?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Książka z typu dla młodzieży, bo któż z nas nie marzył o miłości będąc nastolatkiem? Miłości i to jakiej? Budowanej na koleżeństwie, a do końca nie pe...

zgłoś błąd zgłoś błąd