Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez słów

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte
8 (3685 ocen i 590 opinii) Zobacz oceny
10
955
9
678
8
778
7
622
6
328
5
151
4
71
3
65
2
27
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Archer's Voice
data wydania
ISBN
9788375153873
liczba stron
384
słowa kluczowe
Martyna Tomczak
język
polski
dodała
Ag2S

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć? Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało. Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację...

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1075
Marta | 2016-05-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016, My love
Przeczytana: 08 maja 2016

Recenzja urozmaicona o cytaty: http://www.wachajac-ksiazki.pl/2016/05/mia-sheridan-bez-sow.html


Do przeczytania Bez słów nie musiałam być szczególnie zachęcana, ani też nie zmuszałam się do kolejnego podejścia do twórczości Sheridan. Wiedziałam już od samej daty premiery, że prędzej czy później, powieść trafi w moje ręce, na moją półkę i pochłonę ją w zaledwie kilka godzin. I tak też się stało - przepadałam od pierwszego rozdziału, od pierwszego zdania, od pierwszego słowa.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, już wcześniej miałam możliwość wstępnego zapoznania się ze stylem pisarki, kierunku w którym zmierza czy po porostu sprawdzić, czym jest jej fenomen. I właśnie Bez słów sprawiło, że pokochałam pióro Sheridan na zawsze i na wieczność. Historia Archera i Bree pochłonęła mnie całą i wiedziałam, że jestem w stanie zarwać noc, żeby zakończyć tą cudowną opowieść.

Założyłam, że Bree nie jest nowym typem bohaterki. Dlaczego? Podejrzewam, że zaczęłam kierować się wobec niej pewnym przeczuciem, że już kiedyś spotkałam lub spotkam postać, która będzie chociaż odrobinę podobna do niej. Jednak z biegiem czasu musiałam dokonać pewnych zmian w moim rozumowaniu. Bree nie jest bohaterką, którą spotyka się w każdej (chociaż nie wiem jak bardzo oryginalnej) powieści. Jej charakter, postawa jest nowa i świeża. Kobieta jest nastawiona do życia raczej w pozytywny sposób, chociaż spotkało ją wiele bólu i nieszczęścia, ale mimo to, to ona wyciąga do tajemniczego Archera dłoń.

I wreszcie mogę przejść do charakteru, który był dla mnie nie lada zaskoczeniem i wyzwaniem. Autorka, w przeciwieństwie do Colleen Hoover, przystąpiła do fizycznej kreacji bohatera z o wiele większą wiedzą i realizmem, czym zyskała u mnie dozgonne uznanie. Nie chciałabym zdradzić za dużo, ponieważ każdy musi to przeczytać i poczuć na własnej skórze, ale Archer nie jest typową męską postacią, których mamy tak wiele w powieściach New Adult. Nie, on jest oryginalny, uroczy i wcale nie tak tajemniczy jak uważają wszyscy.

Tym razem zrobię coś, czego nigdy nie zrobiłam w ciągu całego swojego życia, pisania i czytania. Chciałabym zauważyć, że tłumaczenie powieści odbiega trochę od wymarzonego. Język jest zbyt prosty oraz tłumaczka używa sformułowania: bzykające komary (owady bzyczą). Reszta powieści: historia, bohaterowie i przeznaczenie - ujęte są w najdoskonalszy sposób na świecie. Żałuję, że już nie zapoznam się z dalszymi losami tej dwójki, jednak powieść kończy się w najdoskonalszy z możliwych sposobów, dlatego też Sheridan stanęła na podium.

Polecam każdemu! Autorka pobiła J. Crownover - co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Pisarka trafia na listę moich najlepszych twórców i nie ma takiej mocy, która zmieniłaby moje nastawienie do jej pióra. Nie mogę doczekać się kolejnych powieści autorki, które zajmą najwyższe miejsce na mojej półce. Jest to jedna z najlepszych, najdoskonalszych powieści z gatunku - to się rozumie bez słów!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
November 9

Colleen Hoover nie zawiodła i tym razem. Wow, jestem wstrząśnięta. Historia niesamowita, jak to u Colleen ;) Wciągająca, emocjonująca. Polecam bardzo!

zgłoś błąd zgłoś błąd