Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Zakonnice odchodzą po cichu

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
6,91 (2448 ocen i 419 opinii) Zobacz oceny
10
89
9
160
8
483
7
907
6
546
5
155
4
47
3
29
2
16
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364682919
liczba stron
226
słowa kluczowe
życie zakonne, zakonnice
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Tamise

Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszone. Nie wolno opuścić łóżka, nie wolno się odezwać. Siostra Joanna łamie reguły zakonne i wymyka się z pokoju. Przebiega pod ścianą, po schodach w górę, do biblioteki. Drzwi skrzypią. Trzeba uważać....

Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszone. Nie wolno opuścić łóżka, nie wolno się odezwać. Siostra Joanna łamie reguły zakonne i wymyka się z pokoju. Przebiega pod ścianą, po schodach w górę, do biblioteki. Drzwi skrzypią. Trzeba uważać. Między regałami czeka już siostra Magdalena...


Byłe zakonnice nikomu nie opowiadają o swoim życiu. Nie występują w telewizji. Powiedzieć złe słowo na zakon, to stanąć samotnie przeciw Kościołowi. Nie mówią znajomym ani rodzinie, bo ludzie nic nie rozumieją. Dla ludzi świat jest prosty: odeszła, bo na pewno w jakimś księdzu się zakochała. W ciążę z biskupem zaszła. Jak one tam bez chłopa wytrzymują? Chyba w czystości nie żyją?


Byłe zakonnice nie mogą uwierzyć: o czym oni mówią?
Jaki biskup? W zakonie walczy się o przetrwanie.
Jaki ksiądz? Tam szuka się dawno zgubionego sensu.
Jak wytłumaczyć, że chodzi o coś zupełnie innego?

W książce znajdziecie odpowiedzi.

 

źródło opisu: http://www.krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/zakonnice

źródło okładki: http://www.krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/zakonnice

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3514
Abigail | 2016-03-23
Przeczytana: 23 marca 2016

Książkę „Zakonnice odchodzą po cichu przeczytałam z ogromną przyjemnością. Przyczynił się do tego już sam fakt, że została wydana z wielką dbałością: intrygująca i bardzo wymowna okładka, przejrzysty układ graficzny. Spodobał mi się również warsztat pisarski autorki. Jednak przede wszystkim dlatego, że książka porusza tematy, które są mi osobiście bardzo bliskie i dla mnie ważne, to znaczy: wiara i religia, kwestia równego traktowanie kobiet i mężczyzn oraz kwestia ludzkiej wolności i autonomii.

Na początku autorka pisze o swoich trudnościach w poszukiwaniu materiałów do swojej pracy. Są one bardzo mocno podkreślone w książce. Temat byłych zakonnic wydaje się być, przynajmniej w Polsce, tematem tabu. W kolejnych rozdziałach M. Abramowicz oddaje głos kilku byłym siostrom, które opisują najpierw swoje życie w zakonie, a następnie poza nim. Książka nie ogranicza się jednak wyłącznie do tego (przyznajmy: czytanie kolejnych rozdziałów z tym samym powtarzającym się schematem- nieudaną próbą przystosowania się do życia za murami klasztoru i bolesnym odejściu stałoby się nieco nużące) Autorka próbuje rozmawiać także z przełożonymi zakonów żeńskich, odwiedza zgromadzenia męskie, sięga do statystyk i opracowań naukowych. Stara się znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego zakony żeńskie w Polsce tak bardzo opierają się jakimkolwiek zmianom.

Książka daje wiele do myślenia. Zrodziła w moim umyśle wiele refleksji. Jednak nie ma tu miejsca na ich drobiazgowe przedstawienie. Ograniczę się zatem tylko do jednej rzeczy. Zastanawia mnie, dlaczego ze wszystkich byłych zakonnic najbardziej wyeksponowane są Joanna i Magdalena. Są nie tylko bohaterkami pierwszego rozdziału, ale również im autorka poświęca najwięcej miejsca. Pozwala im się najwięcej wypowiedzieć. Dowiadujemy się jakie imię (i dla czego właśnie takie) nosi każde z ich licznych zwierząt domowych, natomiast nie dowiadujemy się jakie imiona mają chłopcy, których adoptowała Agnieszka. Również Magdalena i Joanna mają najwięcej do powiedzenia jeśli chodzi o kwestię wiary i religii. A propos tego ostatniego, w książce dominuje postawa rozczarowania, zwątpienia, a nawet otwartego podważania wiary, i to nie jakichś detali związanych z dyscypliną kościelną, ale samych fundamentów chrześcijaństwa („Bóg nie potrzebuje […] tych dyskusji […] czy są trzy osoby czy cztery”). Jest to poniekąd zrozumiałe zważywszy na trudne doświadczenia związane z Kościołem, które przeżyły bohaterki książki, ale czy naprawdę nie udało się znaleźć więcej eks-zakonnic, która pomimo wszystko nie porzuciły wiary w Boga takiego jakim ukazuje Go chrześcijaństwo? Czy wolność i używanie rozumu zawsze musi prowadzić do wniosku, że nie jest ważne czy są „trzy osoby, czy cztery”?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słodkie życie

Czytałyście „Błękitny zamek” Lucy Maud Montgomery ? Jeśli tak, to lekturę połowy „Słodkiego życia” możecie sobie spokojnie odpuścić 😉. Krystyna Mirek...

zgłoś błąd zgłoś błąd