Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lot bocianów

Tłumaczenie: Wiktoria Melech
Wydawnictwo: Albatros
6,91 (479 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
52
8
68
7
149
6
108
5
58
4
13
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le vol des cigognes
data wydania
ISBN
83-7359-313-6
liczba stron
368
język
polski

Louis Antioche na zlecenie szwajrcarskiego ornitologa Maxa Bohma wyrusza śladem bocianów, migrujących jesienią do Afryki. Ostatniej wiosny część ptaków nie powróciła do Europy - Louis ma wyjaśnić tę zagadkę. Niespodziewana śmierć Bohma nie powstrzymuje go przed podjęciem zadania, które zamienia się w niebezpieczną wyprawę do źródeł szaleństwa. Trasę, którą podąża - od Słowacji, poprzez...

Louis Antioche na zlecenie szwajrcarskiego ornitologa Maxa Bohma wyrusza śladem bocianów, migrujących jesienią do Afryki. Ostatniej wiosny część ptaków nie powróciła do Europy - Louis ma wyjaśnić tę zagadkę. Niespodziewana śmierć Bohma nie powstrzymuje go przed podjęciem zadania, które zamienia się w niebezpieczną wyprawę do źródeł szaleństwa. Trasę, którą podąża - od Słowacji, poprzez Bułgarię, Turcję i Izrael, aż do RPA - wyznaczają przerażające morderstwa. Ich ofiary poddane zostały torturom, pozbawiono je serc. Sekcja zwłok zmarłego ornitologa wykazuje, iż w jego piersi biło przeszczepione serce. Kto był dawcą? - nie zachowała się żadna dokumentacja tej operacji. Co wspólnego mają ze sobą zaginione ptaki, diamenty i drastyczne eksperymenty medyczne? Zdobycie odpowiedzi wiąże się z wielkim niebezpieczeństwem...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 323
miharu | 2015-07-27
Przeczytana: 24 lipca 2015

Nie powiem, fabuła dość ciekawa, podobnie często zmieniające się miejsce akcji. Z mglistej Europy skaczemy do rozpalonego słońcem Izraela, potem znowu do Europy i do tropikalnej Afryki. Całość jest dosyć krwawa, więc nie jest to dobra lektura dla wrażliwych osób (moja babcia była nieco zdegustowana;). Mnie przewalające się mięsne ochłapy niezbyt rażą (w końcu takie prawo tego gatunku), w przeciwieństwie do kiepskiej psychologii postaci.
Grangé ma bogatą, zwyrolską wyobraźnię, konieczną u twórców horrorów i thrillerów pokroju Deana Koontza czy Maxime'a Chattama, co pozwala mu tworzyć niezwykle rozbuchane plastycznie sceny mordów. Niestety kiedy przychodzi do prezentowania ludzi, pisarz mocno się sypie. Oto mamy Louisa Antioche'a, młodego, błyskotliwego doktora historii, faceta, który ostatnią dekadę przesiedział z nosem w książkach. Świetnie wykształcony, inteligentny, słowem - prawdziwy intelektualista. I taki właśnie mądrala, będąc w Bułgarii, dziwi się, iż jest tam tak ciepło. Sądził, że w Europie Wschodniej ludzie chodzą w futrzanych czapkach (!), a wokół panuje mróz. Ciekawe, czego uczą na francuskich Sorbonach i tym podobnych, skoro już na geografii w podstawówce można dowiedzieć się, iż Bułgaria leży w strefie klimatu umiarkowanego ciepłego. Już pomijam fakt, że przed podróżą do jakiegoś kraju większość rozgarniętych ludzi sprawdza choć podstawowe informacje o pogodzie, transporcie, przepisach itp.
Louis patrzy na stojące w błocie namioty Cyganów, obszarpane i brudne dzieci, wspomina, jak to owi ludzie żyją ze złodziejstwa i szastają przysłowiową "kosą w nery", a na koniec zachwyca się "dumnym i pięknym" ludem Romów. Taaak, to bardzo logiczne...
Kolejna wtopa z Louisem w roli głównej to jego zaskakująca sprawność jako wojownika. Nasz doktorek jedzie do Bułgarii, gdzie zabija jednego z polujących nań zabójców. No dobrze, zdarza się. Może miał szczęście, a zabójca pecha. Okej. Ale Louis w Izraelu tłucze wręcz (z kolanka, z piąchy;) drugiego śledzącego go mordercę i na koniec wpakowuje w niego cały magazynek z pistoletu! Tak, mól książkowy, który nigdy w życiu się z nikim nie bił (a w każdym razie autor o tym nie wspomina ani słowem), nagle walczy skutecznie z wyszkolonym najemnikiem! Niedorzeczność i durnota tej sceny sprawiła, że: po pierwsze, ręce mi opadły, po drugie: śmiałam się przez kilka minut, i po trzecie, obniżam ocenę książki o dwie gwiazdki. Za traktowanie czytelnika jak idioty. Minimum zdrowego rozsądku, sensu i logiki należy zachować nawet w thrillerze, horrorze czy fantasy. Jeśli ktoś wierzy, że niewysportowany uczony mógłby znokautować zawodowego zbira, to gratuluję naiwności. Tylko przybić piątkę z autorem.
Jak na pierwszą powieść, nie jest źle, ale wielkiego zachwytu we mnie "Lot" nie wzbudził. Na plusa można uznać brak nudnych amerykanizmów. Wiele razy się przekonałam, że francuscy autorzy przebijają krwawością i brutalnością opisów produkcje niektórych znanych mi amerykańskich pisarzy, którzy jednak są zbyt ugrzecznieni i banalni. Tu też tak jest - jeden uzna to za wadę, inny za zaletę.


UWAGA SPOJLER
Ciekawi mnie, po co "złodziej serc" obcinał każdej ofierze rękę i nogę, a także genitalia. Serce - wiadomo, po co było mu potrzebne. Zakładam, że z nogi mógł wyciąć jakieś żyły potrzebne do operacji (nie znam się, obiło mi się o uszy coś z by-passami;). Ale po co obcinanie ręki? A genitaliów to już w ogóle nie pojmuję. Książka się kończy, a autor nie wyjaśnia tych okropieństw. Chyba miały tylko być, i nie ma co szukać w nich sensu. Nic nowego. ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dzieci z Bullerbyn

Książka mojego dzieciństwa. Przepiękne wydanie skusiło mnie, by raz jeszcze przenieść się w beztroski, barwny świat pełen przygód. Pośmiałam się, pows...

zgłoś błąd zgłoś błąd