Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Na ratunek

Tłumaczenie: Piotr Kaliński
Cykl: Konstabl Simon Waterhouse (tom 3)
Wydawnictwo: G+J
6,91 (207 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
27
8
34
7
65
6
40
5
20
4
7
3
3
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Point of Rescue
data wydania
ISBN
9788361299264
liczba stron
512
język
polski

Sally Thorning ogląda z mężem wiadomości w telewizji. Nagle słyszy nazwisko, którego nie spodziewała się już nigdy w życiu usłyszeć.Przed rokiem w ostatniej chwili odwołano jej podróż służbową. A Sally rozpaczliwie potrzebowała wytchnienia od codziennego życia, w którym łączyła obowiązki zawodowe z opieką nad dziećmi. Postanowiła zatem nie mówić mężowi o nagłej zmianie planów i zafundowała...

Sally Thorning ogląda z mężem wiadomości w telewizji. Nagle słyszy nazwisko, którego nie spodziewała się już nigdy w życiu usłyszeć.Przed rokiem w ostatniej chwili odwołano jej podróż służbową. A Sally rozpaczliwie potrzebowała wytchnienia od codziennego życia, w którym łączyła obowiązki zawodowe z opieką nad dziećmi. Postanowiła zatem nie mówić mężowi o nagłej zmianie planów i zafundowała sobie skryte wakacje w odległym hotelu. Pragnęła jedynie odrobiny spokoju, czasu dla siebie, ale urlop wyglądał inaczej. Bo Sally poznała mężczyznę a Marka Brethericka. Wszystkie szczegóły te same: jego miejsce zamieszkania, zawód, żona Geraldine i córeczka Lucy. z tym że zdjęcie pokazywane w telewizji przedstawia człowieka, którego Sally nigdy w życiu nie widziała. A obie a i Geraldine, i Lucy nie żyją.

 

źródło opisu: okładka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 179
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ostatni weekend spędziłam z książką „Na ratunek” Sophie Hannah. Nie mogłam się od niej oderwać, byłyśmy niczym tandem – czytałam ją, gdzie i kiedy się dało, podczas gotowania i sjesty, w podróży i przed snem. To był dobry czas - musiałam tylko, na użytek dzieci, alternatywnie zinterpretować dosadną okładkę, która dorosłym nie pozostawia zbyt wiele miejsca na domysły. Dla dzieci – na szczęście - nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego we krwi, wypełniającej stylową wannę, ustawioną w sterylnej łazience, bez problemu dostrzegły żurawinowy płyn do kąpieli. Wszyscy byli spokojni i zadowoleni.

Sally Thorning, ambitną panią doktor, przemęczoną perfekcjonistkę, niebywale wyrozumiałą żonę Nicka i mamę Zoe i Jake, poznajemy już w notatce wydawcy, bowiem to ją autorka uczyniła główną narratorką powieści. Jej życie zdaje się być poukładane i przewidywalne do chwili, kiedy Sally – zupełnym przypadkiem - wpada na trop iście sensacyjnej afery. Na ekranie telewizora dostrzega zrozpaczonego człowieka, który w dramatycznych okolicznościach, stracił żonę i córkę, a który podaje się za Marka Brethericka – jej dobrego, że tak to ujmę, znajomego. Wszystko się zgadza: jego miejsce zamieszkania, profesja, imiona bliskich. Jest tylko jeden szczegół: jego twarz jest cokolwiek inna niż to, co Sally nosi w pamięci. Kim jest TEN Mark Bretherick, lub inaczej: kim jest ktoś, kto się za niego niegdyś podawał? I w tym miejscu zaczyna się jazda bez trzymanki…

Sally nie jest jedyną kobietą, która w książce zabiera głos. Jej monolog przeplata się z fragmentami dziennika, dochodzeniem policji, która - w kontekście śmierci żony i córki Marka Brethericka - próbuje ustalić udział osób trzecich oraz innymi, nader licznymi, wątkami. Bo „Na ratunek” to książka wielopoziomowa, o niebywale atrakcyjnej konstrukcyjnie fabule, rozgrywającej się na psychologicznie bogatym tle (autorka rozbudowała je tak bardzo, że zdaje się ono wręcz dominować nad wątkiem sensacyjnym). Dla mnie „Na ratunek” to doskonałe studium… matki – zarówno tej niepracującej, która cały swój czas poświęca dziecku, jak i tej zaangażowanej zawodowo: próbującej pogodzić te dwie ważne w jej życiu role, lub wręcz przeciwnie - za wszelka cenę próbującej odseparować się od dziecka. To fikcja przedstawiona w bardzo prozaicznym, odważnym wydaniu. Autorka obnaża niełatwe relacje rodzinne, wytyka grzechy: od zdrad, przez zaniedbania, po pracoholizm, i - co jest naprawdę niewiarygodne – ukazuje prawdziwe, często bolesne i cholernie niewygodne uczucia, jakie odczuwa każda matka. Naprawdę każda - jedynie niektóre z nas boją się do nich przyznać.

Pomimo bardzo rozbudowanego wątku psychologicznego, na którym się skupiłam, bowiem uznaję, że to on (i niebanalna fabuła) stanowi o niepowtarzalności książki, nie można zapomnieć, że „Na ratunek” to nade wszystko doskonały thriller. W nim naprawdę się dzieje! Hannah scenariusz uknuła tak, że książkę czyta się jednym tchem, z wypiekami na twarzy. Oszałamia jej brawurowe tempo, ogrom niuansów i szczegółów, nieprawdopodobne zwroty akcji i zaskakujące rozwiązania, które zdecydowanie wychodzą poza sztampę. To sceny, które podnoszą ciśnienie, ściskają gardło i serce, oraz przejmujące postaci, po których spodziewamy się właściwie wszystkiego. Sam styl prowadzenia książki jest bardzo emocjonalny, plastyczny i sugestywny - to literacki efekt jazdy bez trzymaki. Jedyne, co mnie nie zachwyciło, to wątek policyjny - wydał mi się mało przejrzysty. Możliwe jednak, że się czepiam – może właśnie wtedy, kiedy akcja tonowała się na komisariacie, ja regulowałam oddech?

„Na ratunek” spodoba się każdej kobiecie, która lubi poczuć krew w żyłach i która jest, bądź planuje być matką. Czy się książka spodoba mężczyznom (którzy wolą raczej Mankella) i paniom, którym posiadanie dzieci, nawet w zamyśle, jest obce? Tego nie wiem, ale podejrzewam, że pięćset stron, utrzymanej w zdecydowanie macierzyńskim tonie, dla nich może być nużące. Książka Sophie Hannah, oprócz tego, że jest dobrą powieścią kryminalną, jest też psychologicznym wyzwaniem. Jej lektura to nie tylko relaks i gimnastyka umysłu, ale i literacka podróż, która pomaga nabrać dystansu, nakazuje zwolnić i jeszcze raz, na świeżo, spojrzeć na swoje życie, na siebie. To trochę dziwne, ale tak właśnie jest. Kiedy myślę o tej pozycji, analizuję jej fabułę, po raz kolejny uświadamiam sobie dwie rzeczy. Raz: że wyznawana przeze mnie zasada poszukiwania złotego środka jest naprawdę cudownym wynalazkiem. Dwa: że szczęścia nie dadzą ani pieniądze, ani praca, ani poświęcenie się rodzinie. Szczęście każdy musi odnaleźć w sobie. Być może to tylko moje osobiste refleksje. Jedno jest pewne: każda czytelniczka, po tejże lekturze, zanim zacznie narzekać na swoje życie, poważnie się nad tym zastanowi…

Monika Zalewska-Biełło
http://www.babyprzykawie.pl/przy_kawie/polka_z_ksiazkami/na_ratunek_sophie_hannah.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Z nowego wspaniałego świata

Bezkompromisowa, bezpośrednia, ale przede wszystkim - szokująca książka. Po jej przeczytaniu widzę niektóre rzeczy w innych kolorach. "Na deser...

zgłoś błąd zgłoś błąd