Błąd paralaksy

Wydawnictwo: Mamiko
0 (0 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
9788363906504
kategoria
poezja
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Dessous Jest taka czerwień, której można dotknąć. Wybija się spod warstwy soczystego nieba, a potem okazuje się, że to odwrotna strona światła. Jego brak sprowadza głęboki sen, niespokojny. Za każdym razem taki sam, bo ogień spala krew, która raptem stężała. ...


Dessous





Jest taka czerwień, której można dotknąć.


Wybija się spod warstwy soczystego nieba,


a potem okazuje się, że to odwrotna strona


światła. Jego brak sprowadza głęboki sen,


niespokojny. Za każdym razem taki sam,


bo ogień spala krew, która raptem stężała.





Jest taka czerwień mistyczna, kołysząca się


jak maki wbite między źdźbła dojrzałego zboża.


Ona wymusza prośbę, ale usta są suche, bezradnie


nieruchome. Tylko oczy błagają czernią źrenic.


A czerwień nie ustępuje. Wcina się w twarde mięso


zmysłu i zaczyna się podróż przez mosty zwodzone.





Jest taka czerwień nabrzmiała delikatnością,


wypchana ciepłem, które tylko wzmaga pragnienie.


Każda ucieczka zawsze kończy się powrotem do miejsca,


gdzie dreszcz porusza niewidzialnym płomieniem.


Jeszcze ta przestrzeń oddychająca rytmicznie i


ruchliwość wciągająca w siebie drobiny czasu.





Jest taka czerwień, dla której pamięć


otwiera się na oścież, a pory roku nie niosą


ze sobą żadnych zmian. Dla niej chciałoby się


być podobnym do gąbki i chłonąć, chłonąć


ten nektar ściekający jak antyczne wino.


Ale nic z tego, bo wszystko ma swoje granice.





Jest taka czerwień pachnąca nagością doskonałą.


Ona korzenie swoje zapuszcza w głębinę ciała


i w stronę krzyża wiedzie korytarzami kosmosu.


Jest jak szkło rozlewane do form bezbarwnych.


To kokon kryjący w sobie niezliczone ziarna


znaczeń, to głód, którego nie można zaspokoić.Preludium





To nie powinno było się zdarzyć.


W matematycznym wzorze istnienia


przypadek ustępuje konieczności.


Kruszy się tępy upór. Hodowany


latami trzeszczy. Twardo udaje,


że panuje nad zaistniałą sytuacją.


Teraz… słabość przybiera na sile


i język gestów obrasta w znaczenia


nieznane mi do tej pory. Uwiera. Boli.


Wykluwa się pragnienie, żeby móc


gładzić pióra twoich skrzydeł


złożonych w hangarach piersi.





To nie powinno było się zdarzyć.


Ślepy mechanizm instynktu


wodzi po dzikich przestrzeniach bycia.


Każde spotkanie wypala wyraźny


ślad w pamięci, która zwykle zawodzi.


A sny stają się złośliwe. Puste.


Nie pozwalają ci wejść, nie dają


przyjrzeć się rekwizytom rozrzuconym


po całej onirii. Za to gorączka wyobraźni


infekuje z zadziwiającą sprawnością


i żadna modlitwa nie rozpuści tego


kamienia, który krąży w krwiobiegu.

 

źródło opisu: Matras

źródło okładki: Matras

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (0)
 Pokaż tylko oceny z treścią
Brak opinii. Napisz pierwszą opinię!
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd