Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Dziewczyna z portretu

Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,73 (679 ocen i 144 opinie) Zobacz oceny
10
30
9
45
8
102
7
222
6
170
5
66
4
19
3
19
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Danish Girl
data wydania
ISBN
9788324035762
liczba stron
384
język
polski
dodała
Ag2S

Greta sama zaproponowała Einarowi, żeby założył pończochy i damskie buty. Chciała dokończyć zamówiony kobiecy portret, a modelka nie mogła przyjść do pracowni. Mąż – mężczyzna o subtelnych rysach i drobnej budowie ciała – zdawał się idealny do tego zadania. Ot, niewinna prośba, artystyczny żart… Greta nie mogła przypuszczać, że ta chwila zmieni całe jej życie: obudzi w nim pragnienie, które...

Greta sama zaproponowała Einarowi, żeby założył pończochy i damskie buty. Chciała dokończyć zamówiony kobiecy portret, a modelka nie mogła przyjść do pracowni. Mąż – mężczyzna o subtelnych rysach i drobnej budowie ciała – zdawał się idealny do tego zadania. Ot, niewinna prośba, artystyczny żart… Greta nie mogła przypuszczać, że ta chwila zmieni całe jej życie: obudzi w nim pragnienie, które trudno będzie zlekceważyć i uciszyć.

„Dziewczyna z portretu” to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które wstrząsnęły życiem dwojga duńskich artystów: Einara i Gerdy Wegenerów. To pełna subtelności, liryczna opowieść o odważnej miłości, która potrafiła przekroczyć wszelkie granice, także te obyczajowe i seksualne, bez oglądania się na to, co wypada.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 128
Paulina | 2016-01-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 25 stycznia 2016

O smutku, miłości i nadziei…
Zazwyczaj jako małżonkowie zazdrośnie strzeżemy naszej wspólnoty, nie dopuszczając do niej obcych. Tym mocniej los Grety i Einara, a potem Lili, uderza w nasze serca z pytaniem: czy stać by cię było na taką odwagę i poświęcenie…?
Greta ze swoim kalifornijskim kręgosłupem pioniera jako malarka dotychczas nie święciła zbytnich triumfów, ale z pewnością swoją postawą wzbudzała zainteresowanie i podziw. Nimi zainteresowała również Einara – subtelnego, duńskiego, wychwalanego malarza, który z ogromną nieśmiałością podchodził do ludzi i zachwycał delikatną, wręcz dziewczęcą urodą. Ich małżeństwo zdawało się być udanym, aż do momentu, gdy na potrzeby jednego ze swoich portretów Greta prosi męża, aby przymierzył kobiecą suknię. Wówczas w Einarze dochodzi do przemiany, która – jak się okaże – drzemała w nim od wczesnego dzieciństwa. W świat małżeństwa wchodzi, na początku nieśmiało, a potem coraz bardziej pewnie Lili. To jednak dopiero początek – a może koniec – tej opowieści.
Kilka słów i wartości, które przychodzą mi na myśl jako pierwsze, gdy mowa o „Dziewczynie z portretu”, to poświęcenie, bezwarunkowa miłość, akceptacja i nadzieja. Trudno mi uwierzyć, że podobna historia mogłaby się zdarzyć dziś w Polsce – zapewne jej bohater zostałby spalony na stosie. Tymczasem, choć to opowieść przede wszystkim o Einarze i jego przemianie, to jednak postać Grety wydawała mi się tutaj szarą eminencją. Choć to nie na niej skupia się cała opowieść, jest jej niezbędnym elementem, bez którego z pewnością książka by wiele straciła.
Gdy opowiadałam kilku osobom o postaci Einara, nikt nie miał w stosunku do niego pozytywnych uczuć. Wydawał się budzić wszelkie negatywne odczucia, od prostej niechęci, przez obrzydzenie brakiem moralności, naganę w związku z losem, na który wystawił swoją żonę, aż po zwykłą odrazę jego skłonnościami i stanem. Tymczasem mi, jako czytelniczce, nic podobnego nie przechodziło przez myśl. Z pewnością jednak była to jedna z bardziej budzących emocję pozycji na mojej liście czytelniczej od wielu tygodni. Einar budził raczej współczucie, a potem – podziw swoją odważną walką o własne „ja”. Ta postać buduje wokół siebie tajemnicę, w której progi subtelnie zaglądamy, aby nie być posądzonymi o wścibstwo.
Zupełnie inaczej jest z postacią Grety – silnej kobiety, która potrafiła oddać swoją bezwarunkową miłość bez patrzenia na własne potrzeby, a jednocześnie zapanować nad negatywnymi uczuciami i pozwolić odejść istocie, którą naprawdę pokochała. Oczywiście, nie brak tu też egoizmu i poczucia, że to właśnie ona dla własnego sukcesu pchnęła męża w ramiona odmiany, która się w nich rozpoczęła – nadal jednak to właśnie Greta wydaje się być opoką i kolosem, który dźwiga cały swój świat na ramionach. Ten tandem, czy może raczej – to trio – świetnie pokazuje również świat malarzy, artystów, którzy całą swoją osobowością tworzą i kreują rzeczywistość.
„Dziewczyna z portretu” poniekąd oparta jest na faktach, jednakże celem autora, Davida Ebershoffa, było stworzenie fikcyjnych postaci i historii – można więc uznać, że rzeczywista historia malarza, znanego potem jako Lili Elbe, jest jedynie inspiracją. To opowieść trudna, pełna bólu, realiów pierwszej połowy XX wieku. Jednocześnie historia ta daje nadzieję na to, że każdy człowiek, bez względu na swoje wewnętrzne potrzeby, jest w stanie stać się naprawdę sobą i znaleźć taką miłość, na jaką zasługuje. To także opowieść o egoizmie, który popycha nas do realizacji własnych potrzeb, ale jednocześnie niekoniecznie krzywdzi otoczenie. W końcu, to również traktat nad istotą małżeństwa i emocjonalnego związku dwojga ludzi, którzy często żyją obok siebie zamiast razem, a jednocześnie potrafią odnaleźć tę cząstkę serca oddającą się w zamian za potrzeby partnera.
„Dziewczynę z portretu” można analizować na wiele sposobów i z pewnością potrzebowałabym wielu kartek, aby móc opisać wszystko, co w tej opowieści mnie poruszyło. Mogę polecić tę książkę każdemu, kto nie postrzega drugiego człowieka jedynie przez pryzmat jego seksualności – a chce zobaczyć, jak piękna może być ludzka dusza. I wbrew wszystkiemu, to niezwykle bolesna opowieść o miłości – tej własnej, tej dziecięcej, tej czystej jak łza i powodującej szybsze bicie serca oraz wrzenie krwi. Tej najpiękniejszej, bo zupełnie osobistej.

Recenzja pochodzi z bloga czytambyniezwariowac.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dolores Claiborne

Książkę przeczytałam kilka lat temu, ale emocje z nią związane tkwią we mnie do dziś. Tzw. "mocna" książka. Niby monolog, ale nie nudny. Opi...

zgłoś błąd zgłoś błąd