Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez skazy

Tłumaczenie: Zbigniew Kościuk
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,33 (111 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
17
7
28
6
29
5
11
4
7
3
5
2
3
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Purity
data wydania
ISBN
9788379995226
liczba stron
664
język
polski
dodała
Ag2S

Purity „Pip” jest młodą kobietą, która pragnie poznać swojego ojca. Matka nie chce zdradzić córce jakichkolwiek szczegółów na jego temat. Dziewczyna właśnie skończyła studia i chciałaby spłacić kredyt studencki. Liczy na to, że gdyby odnalazła swojego ojca, mógłby jej w tym pomóc, jednak jej matka stanowczo się temu sprzeciwia. Wkrótce Pip zaczyna pracę dla tajemniczego portalu ujawniającego...

Purity „Pip” jest młodą kobietą, która pragnie poznać swojego ojca. Matka nie chce zdradzić córce jakichkolwiek szczegółów na jego temat. Dziewczyna właśnie skończyła studia i chciałaby spłacić kredyt studencki. Liczy na to, że gdyby odnalazła swojego ojca, mógłby jej w tym pomóc, jednak jej matka stanowczo się temu sprzeciwia.
Wkrótce Pip zaczyna pracę dla tajemniczego portalu ujawniającego oszustwa i wykroczenia popełniane przez światowe rządy i korporacje. Wdaje się w romans z jego właścicielem, wikłając się tym samym w sieć intryg i tajemnic…

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 219
Marta sans-H | 2016-02-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lutego 2016

W „Bez skazy/Purity-Pip” szczególnie krzepiącą czytelnika po długiej (1) i frustrującej (2) lekturze jest informacja, że niekoniecznie będzie on musiał sam opiniować przebyty wysiłek czytelniczy. Jonathan Franzen wyprzedził go w tym, wplatając własną recenzję swego dzieła między karty powieści. Jak czytamy: „Kiedyś wystarczyło napisać „Wściekłość i wrzask“ lub „Słońce też wschodzi“, ale teraz istotna stała się wielkość dzieła. Obszerność tomu, rozległość dzieła“ (s. 224). Nietrudno również nie zgodzić się z pojawiającym się na stronie 229 polskiego wydania stwierdzeniem, że „Bez skazy“ może wydawać się „rozdęta i ogromnie nieprzyjemna“. Podsumowując, „Istne zatrzęsienie tych Jonathanów. Jonathani są plagą literatury“ (s. 248). Nie do końca jasna pozostaje jednak odpowiedź na pytanie, czy JONATHAN sam tak surowo się ocenia, czy - by zasięgnąć cyfrowego języka - po prostu nas trolluje? (3)?

1. Nie wiem, po ilu stronach - ale ilościowo na pewno niewielu - chce się chwycić za szabelkę i oświadczyć: Kończ waść Franzen, wstydu oszczędź! Zwłaszcza z próbami uchwycenia esencji NRD i przyrównania jej do straszliwego internetu. „Nienawidzę internetu tak, jak nienawidziłem mojej ojczyzny“ - rzekł niezwykle błyskotliwie Andreas, najsłabszy chyba punkt w „Bez skazy“, od którego kompozycyjnie najwięcej zależy.

2. Franzen nigdy nie miał szczęścia do polskich wydań („Korekty“, którymi do bodaj 70 strony zajął się jeden tłumacz, a resztę przejął po nim kolejny, należy do moich ulubionych przypadków translatorycznych), bo zapewne jego nieco dziwacznej frazy nie przekłada się łatwo. Jednak jaskrawych kalek („opuściłam gardę“, nieszczęsne „pod koniec dnia“), najzwyklejszych błędów („UBRAŁA krótką czarną sukienkę”, „Zastanawiała się, czy jej matka nie brała narkotyków, aby nie wiedzieć, KOGO ciała Horst bardziej pragnął”) czy niepraktycznych przypisów (z pewnością ktoś sięgający po Franzena wie, co to „joie de vivre”, za to niekoniecznie znany może mu być chociażby taki Aaron Swartz) z łatwością dałoby uniknąć pomimo rozmiarów materiału. Przekładem wiersza mógłby zająć się z kolei jaki niskobudżetowy, za to zawodowy, wierszokleta.

3. Rany, a jeśli to o Safran Foerze!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajny agent

Nie ma szczęścia Conrad do polskich czytelników, ale nie ma również szczęścia do godnej notatki w polskojęzycznej Wikipedii i dlat...

zgłoś błąd zgłoś błąd