Bez skazy

Tłumaczenie: Zbigniew Kościuk
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,33 (136 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
10
8
21
7
33
6
34
5
17
4
7
3
5
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Purity
data wydania
ISBN
9788379995226
liczba stron
664
język
polski
dodała
Ag2S

Purity „Pip” jest młodą kobietą, która pragnie poznać swojego ojca. Matka nie chce zdradzić córce jakichkolwiek szczegółów na jego temat. Dziewczyna właśnie skończyła studia i chciałaby spłacić kredyt studencki. Liczy na to, że gdyby odnalazła swojego ojca, mógłby jej w tym pomóc, jednak jej matka stanowczo się temu sprzeciwia. Wkrótce Pip zaczyna pracę dla tajemniczego portalu ujawniającego...

Purity „Pip” jest młodą kobietą, która pragnie poznać swojego ojca. Matka nie chce zdradzić córce jakichkolwiek szczegółów na jego temat. Dziewczyna właśnie skończyła studia i chciałaby spłacić kredyt studencki. Liczy na to, że gdyby odnalazła swojego ojca, mógłby jej w tym pomóc, jednak jej matka stanowczo się temu sprzeciwia.
Wkrótce Pip zaczyna pracę dla tajemniczego portalu ujawniającego oszustwa i wykroczenia popełniane przez światowe rządy i korporacje. Wdaje się w romans z jego właścicielem, wikłając się tym samym w sieć intryg i tajemnic…

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3106

Bez tajemnic

Niestety nie mogę powiedzieć, że Franzen mnie do czegoś przyzwyczaił, bo dwie przeczytane powieści to trochę za mało, by mówić o nawykach. Ale wystarczająco, by mieć oczekiwania. Nie ukrywam, ze „Korekty” zachwyciły mnie do tego stopnia, że wciąż o nich dyskutuję z koleżanką. Potem (chyba dobrze, że czytałam jego pierwszą powieść „potem”) było „Dwudzieste siódme miasto” i zachwyt jakby zelżał. Zaczęliśmy od wysokiego C - nagrodzonej pozycji (National Book Award), by potem wracać do książek wcześniejszych (niedawno wydano „Silny wstrząs” zdaje się drugą powieść w dorobku autora) i w sumie dobrze jest znać kolejność w jakiej Franzen pisał, by dostrzec, że sukces „Korekt” nie był przypadkowy. To nie była książka, która mu się „udała”. To pozycja absolutnie świadoma i tą świadomość dostrzega się znając jego wcześniejsze powieści.

„Bez skazy” zostało wydane w tym roku, 14 lat po „Korektach”, 5 lat po „Wolności” i przyznam, że przebierałam nogami, zastanawiając się, co też zastanę w świecie Franzena. I… w mojej ocenie jest to poniekąd miks pierwszych powieści z ostatnimi. Z góry przepraszam za wszystkie „tak jakby” „poniekąd” i „jak gdyby” oraz za „wydaje mi się”, „chyba” i „nieśmiało sądzę”. „Bez skazy” to książka napisana z rozmachem, który „chyba” mnie trochę przerasta. Mnóstwo rzeczy wymyka mi się z rąk, przez co moje ogólne wrażenie pozostaje niekompletne (choć jest dobre).

Tym razem rodzin w pewien sposób dysfunkcyjnych ( nie lubię tego słowa bo jest jak pudełko na śmieci...

Niestety nie mogę powiedzieć, że Franzen mnie do czegoś przyzwyczaił, bo dwie przeczytane powieści to trochę za mało, by mówić o nawykach. Ale wystarczająco, by mieć oczekiwania. Nie ukrywam, ze „Korekty” zachwyciły mnie do tego stopnia, że wciąż o nich dyskutuję z koleżanką. Potem (chyba dobrze, że czytałam jego pierwszą powieść „potem”) było „Dwudzieste siódme miasto” i zachwyt jakby zelżał. Zaczęliśmy od wysokiego C - nagrodzonej pozycji (National Book Award), by potem wracać do książek wcześniejszych (niedawno wydano „Silny wstrząs” zdaje się drugą powieść w dorobku autora) i w sumie dobrze jest znać kolejność w jakiej Franzen pisał, by dostrzec, że sukces „Korekt” nie był przypadkowy. To nie była książka, która mu się „udała”. To pozycja absolutnie świadoma i tą świadomość dostrzega się znając jego wcześniejsze powieści.

„Bez skazy” zostało wydane w tym roku, 14 lat po „Korektach”, 5 lat po „Wolności” i przyznam, że przebierałam nogami, zastanawiając się, co też zastanę w świecie Franzena. I… w mojej ocenie jest to poniekąd miks pierwszych powieści z ostatnimi. Z góry przepraszam za wszystkie „tak jakby” „poniekąd” i „jak gdyby” oraz za „wydaje mi się”, „chyba” i „nieśmiało sądzę”. „Bez skazy” to książka napisana z rozmachem, który „chyba” mnie trochę przerasta. Mnóstwo rzeczy wymyka mi się z rąk, przez co moje ogólne wrażenie pozostaje niekompletne (choć jest dobre).

Tym razem rodzin w pewien sposób dysfunkcyjnych ( nie lubię tego słowa bo jest jak pudełko na śmieci niesegregowalne) mamy trochę więcej, choć wszystkie skupiają się wokół głównej i tytułowej bohaterki Purity (taki też jest tytuł oryginału). Wszystkie relacje rodzinne, o których będziemy czytać są okaleczone i nie jest to kalectwo, z którym spotykam się na co dzień w moim środowisku. Natomiast ani przez chwilę nie wątpiłam w wiarygodność zdarzeń (no dobra, czasem się wahałam). Franzen ma dar, że tak się buńczucznie wyrażę, choć po amatorsku, drobiazgowej obserwacji, wyciągania błyskotliwych wniosków i niezwykłej empatii. Poza tym Franzen to feminista i to z poczuciem humoru i dystansem do siebie. W jego powieściach to kobiety wiodą prym, to im podporządkowuje zarówno mężczyzn jak i fabułę, to po ich stronie staje, to je kocha najbardziej (jakże widać tą czułość!) i to one są mądrzejsze. (Ale mężczyzna Franzen nie umniejsza sobie. Nie pozwala też być swoim bohaterkom takimi, jakie są tylko dlatego, że sam czuje się od nich mądrzejszy, on je naprawdę kocha. Czule!). Dlatego też pozwalam mu się z nich czasem naigrywać i nie miałam żalu za matkę Purity, która nie raz doprowadzała mnie do rozpaczy.

Obraz rodzin, który przed nami maluje jest konsekwentny i kompletny, choć nie zawsze opisany drobiazgowo. Zaczerpnę zdanie z „Jak przestałem kochać design” Marcina Wichy, którym poczęstowała mnie dziś koleżanka i które pasuje mi jak ulał do autora „Korekt”: Rzeczownik wyraża zaufanie do czytelników. Tak! To jest to! Franzen ufa czytelnikowi oszczędzając mu przymiotników i nie wyręcza go z myślenia. Bez trudu znajdujemy kierunek, z którego wyruszają bohaterowie i wiemy dokąd zmierzają (ale to nie ma nic wspólnego z przewidywalnością). Każdy ich krok w ich świecie ma sens, choć odbiega od mojego rozumowania świata. I w końcu, choć to wcale nie jest najmniej istotne, te rodziny utożsamiają jakąś grupę społeczną, o której autor chce pomówić, której przywary chce nam (i im) wyłuszczyć (żeby nie powiedzieć obnażyć).

Intryga, która stała się pretekstem (tak sądzę) do odmalowania społeczeństwa, też zdaje się być odzwierciedleniem poglądów autora. (Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele). No i tytuł. W oryginalnej wersji jest imieniem głównej bohaterki ale to imię nie jest przypadkowe i w moim przekonaniu polski tytuł bardzo dobrze oddaje sens książki. Wszyscy bohaterowie mają coś na sumieniu, ale każdy z nich dąży do czystości, do przejrzystości, do nieskazitelności. Problem w tym, że pewnych zdarzeń nie da się wymazać, wszystko, co możemy zrobić to pracować nad sobą konsekwentnie i próbować się zmienić. Ale czy to możliwe?

Nie mogę się oprzeć jeszcze post scriptum. Pozostając niezmiennie fanką Franzena, zastanawiam się, co by było, gdyby to on a nie Rowling, napisał „Trafny wybór”? Ta skądinąd niezła książka, ma w sobie wszystko, o czym Franzen „lubi” pisać … Aż się boję pomyśleć. Może lepiej, że tak się nie stało; po takiej lekturze mogłabym nie mieć ochoty na czytanie niczego więcej. Nigdy. A ta perspektywa nie jest kusząca.

Monika Stocka

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (536)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 842
Jolanta | 2017-12-15
Przeczytana: 15 grudnia 2017

Nie zaczytamy się w tej książce od pierwszych stron. Długa, wielowątkowa, pozornie dość skomplikowana i zagmatwana opowieść, wymaga cierpliwości i skupienia. To opowieść o moralności, poszukiwaniu własnych korzeni i o samotności.
Chyba nie ma ludzi bez wad, bez "skaz". Wydaje się, że większość z nas stara się postępować zgodnie z obowiązującymi normami, zasadami moralności, w sposób etyczny. Moralność - jak ją mierzyć?.
Życie bohaterów tej powieści jest dość skomplikowane. Każdy z nich nosi jakąś "skazę". Są świadomi popełnianego przez siebie zła, ale poszukują jakiejś formy odkupienia i ocalenia reputacji. Wyjątkiem jest główna bohaterka - 25 letnia Purity. Intrygi, tajemnice, miłość.
Kilka, tylko na pozór, odrębnych części, scalających się w całość historii o czasach w których żyjemy, z powrotami do zdarzeń z przeszłości. Zdarzenia może nie zawsze prawdopodobne?
Jeżeli ktoś lubi wielowątkowe historie, to polecam. Ta książka rozbudziła moją ciekawość, czytałam ją z...

książek: 638
Nobliszka | 2018-08-14
Na półkach: Przeczytane

Trochę źle mi się czytało, trochę dłużyło, trochę przerywałam i nie mogłam wrócić. Jest wiele wątków, i część powieści – miałam wrażenie – ze jest pisana w ogóle przez kogoś innego. To odbierałam jako bałaganiarstwo i miałam problem aby bez przeszkód zagłębić się w fabule książki. No ale jestem twarda i postanowiłam, że nie dam się zniechęcić autorowi, bo przecież o coś mu chodzi, do czegoś zmierza, po coś gmatwa i udziwnia. No i wykonał kawał roboty, stron książka ma bez liku. Zakasałam rękawy, uzbroiłam się w cierpliwość i skoczyłam w głęboką wodę. Oczywiście z postanowieniem zwycięstwa, absolutnego, pokonania „dzieła”, doprowadzenia do sromotnej klęski mojej niechęci i lenistwa.

I oto jestem już po, nie na tarczy ale czy zwyciężyłam? Czy czuję satysfakcję? No cóż, szału nie ma. Po lekturze wiem już, że z dwojga „złego”, lepiej być bogatą niż sławną, i w razie gdy przyjdzie mi stanąć przed takim wyborem (nigdy nie wiadomo co los przywlecze), nie będę miała dylematu. A to jest...

książek: 0
| 2016-01-01

Kolejna próba zaprzyjaźnienia się z prozą Franzena legła w gruzach. Pasujemy do siebie jak pięść do nosa, być może dlatego, że on wcale nie kłania się w stronę zwykłego czytelnika, zakotwiczonego w prozie życia własną rodziną, pracą i kredytem we frankach. Jego świat kontestatorów, outsiderów i dziwaków pławiących się w wyssanych z palca ideologiach, cynicznych tropicieli korporacyjnych afer i obrońców prawd wygodnych dla siebie odbieram jako całkowicie niezrozumiałe i niezbyt porywające bagienko farmazonów.

książek: 7021

Bardzo interesująca, świetna powieść skonstruowana genialnie, w pięknym, dobrym języku stworzona. Wciąga książka, dobrze się czyta.
Po prostu mnie zainteresowała literatura nieznanego mi pisarza, pierwsze spotkanie zaliczam do udanych.
Nie mam spostrzeżeń jakiś do powieści, trzymała w napięciu doskonale.
"Bez skazy" jest powieścią super.

książek: 842
Katarzyna Bartnicka | 2018-02-13
Przeczytana: 13 lutego 2018

Muszę przyznać, że przeczytałam tę powieść w wielka przyjemnością. Jest to bowiem powieść polifoniczna i wielowątkowa. Jest to historia współczesna, w której nie brakuje tego wszystkiego czym żyje obecnie świat. Franzen stworzył bardzo ciekawą postać Pip, ale nie tylko na niej skupił swoje literackie oczy. Mamy tu jeszcze paru równie fajnych bohaterów, których można akceptować w zależności od własnego punktu widzenia. ja nie zaakceptowałam. Pip jest młoda i piękną kobietą, która zna swoją wartości, ale tez wie o ograniczeniach, jest lojalna i szczera, jednak nie mogłam jej polubić. Ale nie życzyłam jej źle. Myślę, że warto przyjrzeć się tytułowi, który w tym przypadku jest bardzo przewrotny, w tej powieści nic nie jest bez skazy, tu począwszy od głównej bohaterki, poprzez ludzi z którymi się styka, z relacjami w jakie wchodzi, tu z wszystkim jest coś nie tak. Najważniejsze jednak, że z samą książka jest wszystko w porządku, bo czyta się świetnie.

książek: 3560
ZaaQazany | 2016-05-05
Na półkach: Flaki&Olej, Przeczytane, ZaaQ'16
Przeczytana: 05 maja 2016

Wykład o komunikacji i szumie

Podstawą komunikacji jest stwierdzenie, iż występuje Nadawca, który wysyła Komunikat do Odbiorcy. Literatura jest również traktowana jako forma komunikacji gdzie Nadawcą jest autor, a Odbiorcą każdy z czytelników. Dzieło literackie jest więc tym tajemniczym Komunikatem.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby rzeczywiście ten łańcuszek był taki prosty, bez żadnych ukrytych elementów. Jednak tak nie jest. Nadawca, tworząc Komunikat - wkłada w niego własne doświadczenia, myśli, potrzeby, intencje, ukryte treści. To wszystko jest tylko i wyłącznie jego. Natomiast wartość Komunikatu w dużej mierze zależy od tego, jak zostanie odebrany przez Odbiorcę. W tym miejscu ocieramy się o świat wewnętrzny Odbiorcy, nadający swoje własne znaczenie otrzymanemu Komunikatowi, będące swoistym szumem, zniekształcającym pierwotną treść.
Z perspektywy powyższej treści podejmę się wyzwania ogarnięcia "Bez skazy". I, przyznam, nie ogarniam tej książki. W kontekście wywodu próbuję...

książek: 291
Justyna Wydra | 2015-12-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 grudnia 2015

Franzen to "wielki amerykański pisarz", "następca Steinbecka" etc. Jeśli o wielkości autora decyduje objętość książek, które pisze, to owszem - Jonathan Franzen wielkim amerykańskim pisarzem jest. Mam jednak wrażenie, że nie o rozmiar, a o jakość tu chodzi.

Nie czytałam (jeszcze) wcześniejszych dzieł Franzena. Do lektury "Bez skazy" zachęciły mnie wywiady z autorem i teksty o nim samym, na które natknęłam się w polskiej prasie. Owszem, rzuciło mi się w oczy, że najnowszą powieść autora wszyscy krytycy ocenili jako najsłabszą, ale nikt nie napisał, że jest ona po prostu słaba.

Krótko o treści książki - tytułowa "Bez skazy" to w oryginale "Purity", czyli czystość oraz imię głównej bohaterki, amerykańskiej prekariuszki z pokolenia millenialsów. Dziewczyna ma bardzo pogmatwane relacje z matką, nie zna własnego ojca i jest zwyczajnie biedna - obciążona kredytem studenckim, bez perspektyw na oszałamiającą karierę, raczej egzystuje, niż żyje. Los krzyżuje jej drogę z niejakim Andreasem...

książek: 3363
Snoopy | 2016-04-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 kwietnia 2016

Ok. To trzecia przeczytana przeze mnie książka tego autora i zaczynam podejrzewać, że świetna "Wolność" była wyjątkiem. "Bez skazy" ma interesującą fabułę, ale jednak nie trawię stylu pisarskiego Franzena. W dodatku odnoszę wrażenie, że polskie tłumaczenie nie należy do najlepszych, co też pewnie nie jest bez wpływu na odbiór całości.

książek: 155
bnch | 2015-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2015

Bazując na materiałach prasowych i marketingowych można by uznać, że „Bez skazy” jest powieścią o internecie, konflikcie informacyjnym i globalnych manipulacjach. Faktycznie jest to powieść obyczajowa, w której co prawda występuje świat demaskatorskich portali internetowych, natomiast to jest tło dla opowieści o konkretnych ludziach i ich pokręconych losach (czepiając się, można napisać, że powieść, której bohater pracuje w hucie nie musi koniecznie traktować o hutnictwie).

W „Bez skazy” są trzy, zgrabnie powiązane ze sobą wątki: młodej, zagubionej Pip, Andreasa Wolfa – renegata, quasi-guru w typie Assange’a, pochodzącego z NRD (z różnymi tego konsekwencjami) oraz toksycznego związku Toma i Anabel. Rzemieślniczo jest to rzecz wyborna. Relacje międzyludzkie – które w moim odczuciu są clou powieści – opisane są przekonująco, podobnie zresztą jak totalitarny świat NRD (należy się szczególna pochwała, bo autor amerykański – nawet jeśli, jak Franzen chwilę pomieszkał w latach 80. w...

książek: 384
paratexterka | 2017-05-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2017
Przeczytana: 25 maja 2017

Franzen jest fenomenalny - spostrzegawczy, błyskotliwy i zdystansowany nawet do samego siebie. "Bez skazy" bezczelnie rozdrapuje wizerunek współczesności, pęd postępu i demony dusz. Powieść jest ponadprzeciętna, zajmująca i tak skomplikowana, że nie można być do końca pewnym, co amerykański autor chciał osiągnąć. Jak już zauważy się jego zamiłowanie do detalu i nasyconą niejasnym przekazem bezpośredniość, trudno spocząć przed końcem tej pomieszanej historii.

Pip wychowywana jest przez ekstrawagancko emocjonalną matkę, o której nie wie wszystkiego. Najgorsze, że tematem tabu jest ojciec 23-latki. Związana z rodzicielką więzią, którą osobie postronnej trudno zrozumieć, wyrusza w świat, chcąc złożyć swoją historię w całość. Trafia na praktykę do boliwijskiej dżungli, skrywającej konkurencyjny dla WikiLeaks The Sunlight Project. Nawet sobie nie zdaje sprawy, co tak naprawdę o tym przesądziło, albo lepiej: kto. Autor przeplata wątki, pozostawiając sobie nieznośnie dużo czasu na powrót...

zobacz kolejne z 526 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Jonathan Franzen

Jeżeli istnieje pisarz, który kojarzy mi się z nieckliwie przedstawioną Gwiazdką, to jest nim Jonathan Franzen. Rodzinne waśnie, spięcia nad wigilijnym stołem, członkowie rodziny chowający się przed sobą w domu lub salwujący się ucieczką – to jest prawdziwie świąteczna, cierpka atmosfera, o której dobrze jest poczytać. 


więcej
Daniel Craig zagra w ekranizacji "Bez skazy"

Daniel Craig, aktor znany z roli Jamesa Bonda, ma zagrać w serialu opartym na książce Jonathana Franzena „Bez skazy” - jak podają media Craig wcieli się najprawdopodobniej w rolę Andreasa Wolfa - charyzmatycznego właściciela portalu, dla którego zaczyna pracę główna bohaterka książki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd