Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miecz Lata

Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Cykl: Magnus Chase i Bogowie Asgardu (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
8,13 (949 ocen i 120 opinii) Zobacz oceny
10
220
9
178
8
237
7
195
6
81
5
24
4
9
3
3
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Sword of Summer
data wydania
ISBN
9781423160915
liczba stron
520
język
polski
dodała
DiAngelo

MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami. Pewnego dnia Magnus dowiaduje się, że ktoś jeszcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała....

MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami.

Pewnego dnia Magnus dowiaduje się, że ktoś jeszcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni.

Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2015

źródło okładki: https://galeriaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 588
Rachel3 | 2015-10-08

Na tę książkę czekałam zarówno z niecierpliwością, jak i z obawą. Niecierpliwością, ponieważ opiera się ona na mojej ulubionej mitologii - nordyckiej. Obawą, ponieważ uczucia w stosunku do Ricka Riordana mam bardzo mieszane. Mniej więcej takie, jak po lekturze.

Poznajcie Magnusa Chase'a (który, pomimo podobieństwa imienia, NIE jest synem Thora Magnim), nastolatka od paru lat - czyli od kiedy zmarła jego matka - żyjącego na ulicy. W dniu swoich szesnastych urodzin spotyka znienacka wuja Randolpha, który oznajmia, że w istocie Magnus jest półbogiem, a jego ojciec należy do nordyckiego panteonu...

No właśnie. Widzicie już problem? Rick Riordan podszedł do zagadnienia niemal tak samo, jak do mitologii greckiej w "Percym Jacksonie". Głównymi bohaterami znów są półbogowie, swego rodzaju "herosi". I o ile to rozwiązanie bardzo dobrze działało w przypadku faktycznych herosów, o tyle tutaj czuję się zawiedziona. Mitologia nordycka tym różniła się od pozostałych, że jej bogowie byli bardziej... przystępni. Odyn często podróżował po Midgardzie (naszym świecie) w przebraniu, nieraz w towarzystwie. Asowie czy Wanowie starzeli się jak my, o ile nie otrzymywali złotych jabłek Idun (był nawet ciekawy mit opowiadający historię, jak to Idun została porwana) i mogli umrzeć tak jak wszystkie inne istoty. W skrócie, tym razem z czystym sumieniem można by opowiadać o bogach bardziej bezpośrednio - zwłaszcza, że wielu z nich, jak choćby i wspomniany Magni, nie zostało zbyt dokładnie opisanych, więc pozostawiają spore pole do popisu. Niestety, znów mamy wyraźną linię, niemalże przepaść między półbogami (których, notabene, w mitach nordyckich prawie w ogóle nie było, a tu nagle wyskakują jak grzyby po deszczu), a faktycznym panteonem. Odgrzewany kotlet :/

Co gorsza, autor znów powrócił do pisania w pierwszej osobie. Osobiście jestem zwolenniczką trzeciej, więc ten nawrót przyjęłam z rozczarowaniem. Pierwszą osobę da się dobrze czytać, ale tylko pod warunkiem, że bardzo lubi się protagonistę - a niestety, z tym u Ricka Riordana zawsze miałam problem. Udało się w przypadku "Kronik Rodu Kane", gdzie zresztą protagonistów było dwóch, można było sobie wybrać. Tutaj takiej opcji niestety nie ma.

Fabuła ma swoje wzloty i upadki. Początek czyta się zdecydowanie najgorzej - i nie mówią tu o pierwszych paru rozdziałach, w których panuje chaos, ale o ok. 1/4 książki, która zwyczajnie się dłuży. Potem nadchodzi wyż, czyta się gładko i akcja wciąga, by następnie rozczarować pod koniec - aż do epilogu, który przynosi ogromne nadzieje na przyszłość (i jest w trzeciej osobie, ha! ;) ). A przyszłość nadejdzie... za rok, ech.

Czas przejść do postaci. W przeciwieństwie do Percy'ego, którego masakrycznie nie lubiłam, Magnus jest całkiem całkiem. Przynajmniej myśli, w przeciwieństwie do wspomnianego poprzednika. Niestety, reszta jego paczki... Krasnolud był spoko - wprowadzał sporo humoru - ale z elfem już gorzej, coś nie potrafiłam zapałać do niego sympatią. Co do Sam... Cóż. W innych okolicznościach może i bym ją polubiła - zresztą, momentami i tak budziła u mnie nieco ciepłych uczuć - ale niestety autor znów postanowił na modłę lewicy połamać trochę "stereotypów", więc zrobił z niej muzułmankę i(!) walkirię. Muzułmanka jest walkirią, która z własnej woli pracuje dla nordyckich bogów. To już chyba Murzyn-Heimdall ma więcej sensu.

No dobra, przejdźmy do bohaterów nieco bardziej drugoplanowych. Bogowie są przedstawieni generalnie nieźle i zgodnie z mitami (to jest, oczywiście, jak na Ricka Riordana). Szczególnie podobał mi się obraz Thora, jak również Freyji; nieco gorzej było z Odynem, a już naprawdę kiepsko z Freyem. Ten ostatni totalnie nie gra mi z pierwowzorem. Ponadto, autor musiał, no po prostu musiał, dorzucić do fabuły moją najbardziej znielubioną postać z jego książek ever - Annabeth. Na szczęście nie było jej wiele, ale kiedy tylko jej imię widniało na stronie, żałowałam, że nie mogę niczym Thor przywołać pioruna, który wymazałby ją z krajobrazu.

Za to za inną postać oddam punkty - a nawet dodam jeszcze więcej, żeby wyszło na plus. A za kogo? Za Lokiego, a za kogo niby? :P Tu, muszę przyznać, Rick Riordan faktycznie się popisał. To mój drugi ulubiony portret Trikstera (jeżeli chodzi o pierwszy - rzućcie okiem na koniec recenzji), zdecydowanie taki, na jaki ta postać zasługuje. Mam nadzieję, że autor nie zepsuje go w kolejnych częściach, a na razie podnosi mu to ocenę z 6/10 na 7/10, bo po prostu mam do Lokiego słabość, gdzie by się nie pojawił :3

Podsumowując, lektura lekka i - pomijając niektóre fragmenty - przyjemna, ale nie zachwycająca. Dla fanów to oczywiście must-read, a dla innych - zapewne też warto, tylko nie miejcie zbyt wysokich oczekiwań. Książka zdecydowanie lepsza niż "Złodziej pioruna", ale daleka do poziomu "Czerwonej piramidy" i ciut gorsza nawet niż "Zagubiony heros" - choć epilog zwiastuje szanse na poprawę. Pozostaje zatem zaczekać rok i przekonać się, co z tego wyjdzie ;)

PS. A jeżeli chodzi o mój ulubiony portret Lokiego, to zdecydowanie jest to ten autorstwa Joanne Harris, przedstawiony w "Runach" i "Blasku runów", a w szczególności w "The Gospel of Loki", która niestety nie ma polskiego tłumaczenia (ale spoko, po angielsku się czyta nawet lepiej, jak już się człowiek przyzwyczai ;) ).

EDIT: Cofam to o braku polskiego tłumaczenia "The Gospel of Loki". Wygląda na to, że ukazało się wczoraj (tj. 14.10.2015), pod tytułem "Ewangelia Lokiego".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pudełko z guzikami Gwendy

Pierwotnie słysząc "pudełko z guzikami" wyobrażałam sobie pudełko al'a po ciastkach, a tu proszę guziki w sensie przyciski, czyli byłam zask...

zgłoś błąd zgłoś błąd