Dni. Dziennik z Tangeru 1987-1989

152 str. 2 godz. 32 min.
- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2014-12-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-12-03
- Liczba stron:
- 152
- Czas czytania
- 2 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379434343
1987 roku Paul Bowles za namową znajomego zaczął prowadzić dziennik, w którym przez dwa lata notował ważne i błahe wydarzenia. Wynikiem są Dni - intrygujący obraz pracy artysty z nowym środkiem wyrazu, zachwycająco świeże i przenikliwe małe prozy, w których mistrz obserwacji rzeczy obcych i tajemniczych zwraca się ku codzienności, dając nam zaskakujący wgląd w swoje życie w Tangerze pod koniec XX stulecia.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dni. Dziennik z Tangeru 1987-1989 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dni. Dziennik z Tangeru 1987-1989
Poznaj innych czytelników
63 użytkowników ma tytuł Dni. Dziennik z Tangeru 1987-1989 na półkach głównych- Przeczytane 37
- Chcę przeczytać 26
- Posiadam 11
- 2017 r. 1
- Skład tanich książek 1
- 2020 1
- Chcę w prezencie 1
- Ulubione 1
- 52bookof2016 1
- 2021 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dni. Dziennik z Tangeru 1987-1989
Paul Bowles - DNI Dziennik z Tangeru 1987-1989
Początkowo myślałem, że nazbyt oszczędne są zapisy, a on sam jest nadętym bufonem. I o ile to drugie się nie zmieniło, to same zapisy okazały się wyrafinowane w swej prostocie i dobrze obrazowały codzienność Marokańskiego epizodu z życia tego pisarza, kompozytora - bardzo znanego na tamte lata - w świecie.
Opis wpływu Ramadanu, czyli postu od wszystkiego na destrukcyjne zachowania arabów uważam za ponadczasowy.
Paul Bowles - DNI Dziennik z Tangeru 1987-1989
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo myślałem, że nazbyt oszczędne są zapisy, a on sam jest nadętym bufonem. I o ile to drugie się nie zmieniło, to same zapisy okazały się wyrafinowane w swej prostocie i dobrze obrazowały codzienność Marokańskiego epizodu z życia tego pisarza, kompozytora - bardzo znanego na tamte lata - w świecie.
Opis wpływu...
Tak sobie myślę, że są dzienniki które coś wnoszą do literatury światowej i są takie, które nie wnoszą nic...Ta książka to zdecydowanie ten drugi wariant. Kupiłem ją za 5zł w jednym z marketów po kilkukrotnej przecenie...
Tak sobie myślę, że są dzienniki które coś wnoszą do literatury światowej i są takie, które nie wnoszą nic...Ta książka to zdecydowanie ten drugi wariant. Kupiłem ją za 5zł w jednym z marketów po kilkukrotnej przecenie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen niejako wymuszony na Paulu Bowlesie zapis dwóch spośród kilkudziesięciu lat spędzonych w Tangerze daje wgląd w życie postkolonialnego Maroka, gdzie w latach 80-tych XX wieku mieszkało wielu obcokrajowców. Kraj ten przyciągał rozmaitych outsiderów z Zachodu swoją otwartością i tolerancją, był rajem dla artystów szukających azylu z dala od Europy czy Ameryki ale jednak pozwalającym na łatwą łączność z nimi.
Pisarz i muzyk Paul Bowles w swoim pełnym lakonicznych wpisów dzienniku niewiele ujawnia ze świata własnych wewnętrznych przeżyć, można co najwyżej wychwycić chłodne stwierdzenia odnoszące się do podupadającego zdrowia. Znacznie więcej uwagi poświęca odwiedzającym go gościom i ich sprawom, drobnym animozjom i utarczkom między nimi, uciążliwości wizyt obcych osób, zdawkowym plotkom z wyższych sfer. Z tych szczątków informacji da się odtworzyć całkiem żywy obraz przemijającej epoki. Z dystansu ponad trzydziestu lat świat ten zdaje się być już bardzo odległy ale cieszy fakt, że niektórzy z artystów odwiedzających Bowlesa nadal są wśród nas i mają się naprawdę dobrze.
Ten niejako wymuszony na Paulu Bowlesie zapis dwóch spośród kilkudziesięciu lat spędzonych w Tangerze daje wgląd w życie postkolonialnego Maroka, gdzie w latach 80-tych XX wieku mieszkało wielu obcokrajowców. Kraj ten przyciągał rozmaitych outsiderów z Zachodu swoją otwartością i tolerancją, był rajem dla artystów szukających azylu z dala od Europy czy Ameryki ale jednak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię Paula Bowlesa, a w ocenie jego książek bywam bezkrytyczny. Książka z pozoru napisana beznamiętnym językiem i nieciekawie, ale to tylko pozory.
Lubię Paula Bowlesa, a w ocenie jego książek bywam bezkrytyczny. Książka z pozoru napisana beznamiętnym językiem i nieciekawie, ale to tylko pozory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toto jak rozmowa telefoniczna wieczorkiem cześć, co tam jak tam? a nic takiego; wiesz... (i tu należy wstawić tekst tej książki)
czyli dni pełną gębą
to jak rozmowa telefoniczna wieczorkiem cześć, co tam jak tam? a nic takiego; wiesz... (i tu należy wstawić tekst tej książki)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczyli dni pełną gębą
To nie był dobry pomysł, aby przygodę z Bowlesem zaczynać od tego dziennika. To rzecz, która mogłaby nie powstać w ogóle (autor został do jej napisania namówiony) i gdyby tak się stało, świat niczego by nie stracił. Wpisy są krótkie, sam autor mówi niewiele o sobie, pisaniu, raczej przeważają suche fakty niż refleksje. To, co najciekawszego wyłania się z dziennika, to enigmatyczny, ale jednak dość pociągający obraz Tangeru jako mekki wszelkiej maści artystów. Niezbyt zachęcony dziennikiem sięgnę po powieści Bowlesa - kilka czeka na półce.
To nie był dobry pomysł, aby przygodę z Bowlesem zaczynać od tego dziennika. To rzecz, która mogłaby nie powstać w ogóle (autor został do jej napisania namówiony) i gdyby tak się stało, świat niczego by nie stracił. Wpisy są krótkie, sam autor mówi niewiele o sobie, pisaniu, raczej przeważają suche fakty niż refleksje. To, co najciekawszego wyłania się z dziennika, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe wymuszone notatki to szczery opis trzyletniego fragmentu zycia Bowles.
Twierdzil, ze nie ma o czym pisac, ze to bedzie nudne. Jednak z tego 'minimum' dowiadujemy sie jak zajety i fascynujacy zywot prowadzil. Przyjmowal Jagger'a i Bertolucciego, byl gosciem na iscie barokowym przyjeciu Forbes'a. Komponowal, pisal, kolekcjonowal obrazy Yacoubiego, spotykal sie z ogromna liczba ludzi.
Zaczete w wieku 77 lat zapiski sa demonstracyjnie nonszalanckie, nieatrakcyjne, pozbawione refleksji. Mimo to czyta sie z zaciekawieniem jak wygladalo zycie nietuzinkowej osoby pod koniec XX wieku w Maroku i jak ogromny wplyw miala na nie tamtejsza kultura.
Te wymuszone notatki to szczery opis trzyletniego fragmentu zycia Bowles.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTwierdzil, ze nie ma o czym pisac, ze to bedzie nudne. Jednak z tego 'minimum' dowiadujemy sie jak zajety i fascynujacy zywot prowadzil. Przyjmowal Jagger'a i Bertolucciego, byl gosciem na iscie barokowym przyjeciu Forbes'a. Komponowal, pisal, kolekcjonowal obrazy Yacoubiego, spotykal sie z ogromna...
Trudno oceniać ten dziennik inaczej jak przez pryzmat twórczości. Zaskakujaca jest popularność Paula, który siedząc w Tangerze, na obrzeżach świata co dzień przyjmuje niezwykłych gości...
Trudno oceniać ten dziennik inaczej jak przez pryzmat twórczości. Zaskakujaca jest popularność Paula, który siedząc w Tangerze, na obrzeżach świata co dzień przyjmuje niezwykłych gości...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dni” Paula Bowlesa w niczym nie przypominają swych pobratymców. Dziennik ten jest napisany niechlujnie i bez zauważalnego zaangażowania autora, co zdaje się być wręcz antytezą takiej formy literackiej. Ich celem jest w końcu jak najdoskonalsze wyrażenie siebie w „tu i teraz”, płomienne komentowanie rzeczywistości, a nawet snobistyczne zadufanie. Po to przecież sięgamy po dzienniki – aby poznać ich autora od podszewki. Bowles sprawia natomiast wrażenie, jakby nie chciał się uzewnętrzniać.
Ma to nawet jakiś sens. W przedmowie autor bestsellerowego „Pod osłoną nieba” wyraźnie mówi, że do napisania „Dni” został namówiony przez wydawcę. Paul Bowles bowiem dziennika nigdy nie prowadził, i nie widział w tym najmniejszego sensu. "Nie mam nic do powiedzenia", uznał wręcz. Podjął się jednak spisywania trzech lat swojego życia w Tangerze. Podjął się, chociaż nadal z dużą dozą dystansu. Wystarczy powiedzieć, że lata 1987-89 zmieścił na niecałych 150 stronach – to bardzo mało jak na dziennik. Do tego wpisy są bardzo minimalistyczne, najdłuższe nie zajmują więcej niż dwóch stron. Rekord najkrótszej notki należy do jednozdaniowego zapisu z 10 lutego 1988, który jest również sztandarowym przykładem bowlesowskiej lakoniczności: "Całe popołudnie trzech włoskich dziennikarzy". Tylko tyle! Zero komentarza na temat powodu i przebiegu spotkania, brak własnych refleksji, wprowadzenia w temat. Tak wyglądają „Dni” w skrócie. Paul Bowles nie wprowadza czytelnika w swój świat, nie otwiera przed nim drzwi; osobistości przewijające się przez karty dziennika poza imionami są właściwie anonimowe, bo autor nie pofatygował się, aby ich chociażby naszkicować. Charakterystyczne jest, że Bowles ani na chwilę nie cofa się w przeszłość, nie wspomina, ani nie nawiązuje do chwil minionych; wątków nie rozwija, nie tworzy spójnej całości. Nie stara się nawet brzmieć inteligentnie, jak na pisarza przystało. Tam, gdzie mógłby zainteresować czytelnika niesamowitą opowieścią, jak np. spotkaniem z legendą rocka, sporządza lapidarną notkę bez odrobiny rozwinięcia. Czyżby Bowles rzeczywiście nie miał nic do powiedzenia?
Chciałbym wierzyć, że to raczej wrodzona skromność i przekonanie o własnej zwyczajności niż arogancja skłoniły Paula Bowlesa do spisania dziennika w taki sposób. Częste przerwy między wpisami (najdłuższe trwały ponad miesiąc) świadczą, że wolał wybrać milczenie niż beztroskie mielenie ozorem. Co więcej, Bowles więcej uwagi umiał poświęcić sprawom błahym, jak np. pająkowi w łazience, niż z pozoru poważnym sprawom zawodowym słynnego pisarza. Szczątkowe informacje zawarte w „Dniach” pozwalają w pewnym sensie odpowiedzieć na pytanie „dlaczego?”; szczątkowe komentarze na temat otaczającej go popularności i dziennikarskiego szumu wyraźnie wskazują, że ten aspekt jego życia go nie fascynuje i nie uważa siebie za osobę na tyle interesującą, aby się jej przyglądać. Może właśnie dlatego „Dni” zdają się być nudne jak flaki z olejem, bo Bowles rzeczywiście wiódł życie spokojne i nudne? Oczywiście, gdy opisuje niebezpieczny okres ramadanu wydaje nam się, że „coś się zacznie dziać”, ale przez całą lekturę nie mogłem się oprzeć wrażeniu, ze czytam zapiski starego człowieka, któremu się po prostu nic nie chce.
Daleko dziennikom Bowlesa do ideału, bo fani tego typu literatury nie takiej ściany postawionej między czytelnikiem a autorem oczekują. Esencją „Dni” jest wyłapywanie drobnych szczegółów, które Bowles zauważa i uznaje za interesujące. Czasami jest to anomalia pogodowa, jakiś dźwięk (których autor, jako kompozytor, był miłośnikiem),spotkanie towarzyskie. W przypływach emocji, które rzadko – ale jednak – goszczą na kartach „Dni”, pisarz potrafi ukazać błysk geniuszu, olśniewając interesującą myślą. Za rzadko jednak, żeby się książką zachwycić. Jest to rzecz wyłącznie dla fanów, którzy cenią cechy pióra Paula Bowlesa, ponieważ dostrzegą je również w lakonicznym dzienniku. W innym przypadku zalecam sięgnąć po inne utwory, „Dni” odkładając jako dodatek do domowej kolekcji.
Recenzja ukazała się na portalu www.gloskultury.pl
„Dni” Paula Bowlesa w niczym nie przypominają swych pobratymców. Dziennik ten jest napisany niechlujnie i bez zauważalnego zaangażowania autora, co zdaje się być wręcz antytezą takiej formy literackiej. Ich celem jest w końcu jak najdoskonalsze wyrażenie siebie w „tu i teraz”, płomienne komentowanie rzeczywistości, a nawet snobistyczne zadufanie. Po to przecież sięgamy po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to