Ród

Tłumaczenie: Jerzy Bandel
Cykl: Wiedźmy z Savannah (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
6,83 (374 ocen i 84 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
37
8
65
7
97
6
80
5
38
4
16
3
8
2
8
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Line
data wydania
ISBN
9788372294593
liczba stron
336
język
polski
dodała
Precious

Czary, zagubione dusze, hoodoo - to codzienność Savannah, pięknego miasteczka kryjącego upiorne sekrety. Cienkiej granicy pomiędzy rzeczywistością ludzi a światem demonów strzeże ród Taylorów, najpotężniejszych czarownic na południu USA. Gdy głowa rodziny umiera w tajemniczych okolicznościach, ktoś musi zająć miejsce lidera i powstrzymać zło, które zaczyna przenikać do miasta… Mercy Taylor...

Czary, zagubione dusze, hoodoo - to codzienność Savannah, pięknego miasteczka kryjącego upiorne sekrety. Cienkiej granicy pomiędzy rzeczywistością ludzi a światem demonów strzeże ród Taylorów, najpotężniejszych czarownic na południu USA. Gdy głowa rodziny umiera w tajemniczych okolicznościach, ktoś musi zająć miejsce lidera i powstrzymać zło, które zaczyna przenikać do miasta…

Mercy Taylor jako jedyna z rodu nigdy nie dysponowała magicznymi mocami. To ona jednak wyciąga czerwony los, który naznacza ją jako wybrankę. Co się za tym kryje? Jak zareaguje jej siostra, Maisie, która dotychczas wydawała się faworytką? I dlaczego narzeczony Maisie nagle nie może oderwać wzroku od Mercy?

Fascynująca, pełna grozy opowieść w stylu southern gothic o miłości, zdradzie, magii i mroku.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2015

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 786
Jane Rachel | 2015-10-07
Przeczytana: 20 września 2015

Porządku między ludzkim światem a magicznym strzeże granica pilnowana i utrzymywana przez potężne rody wiedźm. W pięknym miasteczku Savannah funkcję tę pełni najpotężniejszy ród na południu USA – Taylorowie. Gdy głowa rodziny, a zarazem kotwicząca umiera w tajemniczych okolicznościach, trzeba jak najszybciej wybrać nowego lidera. Magia wskazuje Mercy Taylor. Problem polega na tym, że Mercy jako jedyna z rodu nigdy nie dysponowała magicznymi mocami. Co się za tym kryje? Jak należy odczytywać ten niespodziewany wybór? Jak zareaguje siostra bliźniaczka Mercy, która całe życie przygotowywała się do pełnienia roli kotwiczącej? I dlaczego narzeczony jej siostry nie może oderwać wzroku od Mercy?

Po ujrzeniu zapowiedzi Rodu odniosłam wrażenie, że pierwsza część serii Wiedźmy z Savannah ukazuje się w trochę złym momencie. Podczas gdy rynek wydawniczy pęka w szwach od popularnych ostatnio powieści New Adult i Young Adult, rzadziej sięga się po paranormalne romanse. A tu takie zaskoczenie. Coś w tej okładce i opisie mocno mnie urzekło (może użycie słów southern gotic, które od razu skojarzyły mi się z muzyką) – na tyle mocno, że postanowiłam dać szansę historii Mercy, a oprócz tego miałam nadzieję, że będzie to całkiem dobra książka. Poważnie – taką miałam nadzieję.
Pomyliłam się.

Zasadniczy i największy błąd Rodu tkwi w akcji. Nie pomyślcie, że jej nie ma, bo akcja owszem, jest, ale nie ta właściwa. Opis ujawnia najważniejszy wątek w książce, czyli wybranie niedoświadczonej, pozbawionej mocy Mercy na kotwiczącą. Od razu uznałam to za minus, bo, kurczę, biorąc pod uwagę całokształt jest to jedyna najciekawsza rzecz w książce i główna część fabuły, która powinna stanowić element zaskoczenia.
Muszę przyczepić się także to budowy akcji, która, delikatnie mówiąc, była beznadziejna. Wcześniej wspomniany najważniejszy wątek jest poruszany dopiero w połowie książki. Co dzieje się przez ten czas? Akcja na szczęście nie stoi w miejscu, ale nie jest porywająca. Główna bohaterka jeździ to tu, to tam, pakuje się w kłopoty, wychodzi z nich, obraża się, przeprasza, zakochuje i odkochuje… Dzieje się mnóstwo rzeczy, które nie są bardzo ważne. Niektóre mają jakiś tam mały wpływ na życie Mercy i najważniejsze sprawy, ale zdecydowana większość to czynności, które nie mają swojego odzwierciedlenia w akcji właściwej. Budowa akcji i ułożenie zdarzeń wypadły bardzo słabo. Dodatkowo kilka momentów było tak absurdalnych, dziwnych i nieprzemyślanych, że momentami na poważnie zastanawiałam się, co autor miał na myśli, wpadając na takie durne pomysły. Punkt kulminacyjny pod względem głupoty wygrał.
Kreacja postaci pozostawia wiele do życzenia. Zacznijmy od Mercy. Mercy to typowa główna bohaterka paranormalnego romansu. Jej „heroizm” widać najlepiej w głupich decyzjach i lekkomyślnych działaniach. Autor chciał uczynić z niej zahartowaną, odważną i ciekawą postać, ale skończyło się tylko na wyobrażeniach. Koniec końców Mercy okazała się bardzo papierową i szablonową bohaterką. Sytuacja wygląda podobnie w przypadku pozostałych postaci. Tak naprawdę jedyną interesującą bohaterką była Matka Jilo, która wypadła całkiem ciekawie. Reszta była do bólu papierowa i schematyczna.
Na szczęście są dwa całkiem mocne plusy, które w jakiś sposób podniosły i tak niską ocenę Rodu. Dużą rolę odegrał mroczny, intrygujący klimat książki, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Świetnie komponował się z historią i sprawiał, że dzięki niemu dotarłam do końca książki. Wykreowanie świata przedstawionego i zaplanowanie akcji wypadło słabo, ale klimat świetnie spełnił swoją rolę. Drugim plusem Rodu jest bardzo lekki styl autora i prosty język. Książkę czyta się w ekspresowym tempie, dlatego jest dobrą lekturą dla oderwania od rzeczywistości.

Ród w mojej ocenie jest pozycją słabą i mocno niedopracowaną. Najbardziej zawiodła mnie akcja, która kręci się wokół jednego, wymienionego w opisie wątku. Liczyłam na doprowadzenie sprawy do końca lub ciekawy obrót zdarzeń, tymczasem dostałam kilka głupiutkich, schematycznych zwrotów akcji, papierowe postacie, denerwującą główną bohaterkę, a wszystko to otoczone fajnym klimatem, który w tym wypadku trochę się zmarnował. Ród uważam za odskocznię od poważniejszych i lepszych książek. Jeśli oczekujecie porywającej historii i dobrej lektury, możecie się zawieść, natomiast jeśli chcecie przeczytać lekką książkę, która nie wymaga myślenia i zaangażowania emocjonalnego, pierwsza część przygód Mercy spełni to zadanie. Niska ocena Rodu nie oznacza, że rezygnuję z kontynuowania serii. Chętnie sięgnę po drugą część, aby przekonać się, czy autor poprawił to, co w pierwszym tomie wypadło słabo.


http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2015/10/199-rod-jd-horn.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
The Space in Between

Dlaczego ta książka nie została jeszcze wydana w Polsce? Jest to jedna z kolejnych pięknych książek. Jest niesamowita i definitywnie widzimy tu pióro...

zgłoś błąd zgłoś błąd