7,93 (1536 ocen i 169 opinii) Zobacz oceny
10
317
9
268
8
365
7
331
6
163
5
47
4
21
3
12
2
9
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Angelfall. End of Days
data wydania
ISBN
9788380750227
liczba stron
368
język
polski
dodała
Natalia-Lena

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Spektakularny finał bestsellerowej trylogii Susan Ee. Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy.

Spektakularny finał bestsellerowej trylogii Susan Ee. Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie zaczynają szukać wyjścia z sytuacji, Penryn odkrywa zaskakujący sekret z przeszłości Raffego, budząc jednocześnie mroczne, zagrażające wszystkim bohaterom siły.
Anioły sprowadzają do świata ludzi apokaliptyczne bestie. Obie strony szykują się do wojny, zawierając nietypowe sojusze i modyfikując strategie. Kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia? Raffe i Penryn zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Stają przed wyborem: dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/99

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/99

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Natalia-Lena książek: 2617

Poruszając niebo i ziemię, można wywołać piekło

Koniec jest już blisko. Biblijne zwiastuny Sądu Ostatecznego nawiedzają ocalałych, wydzierając im z rąk resztki nadziei. Ludzie kryją się w spustoszonym mieście, licząc kolejne dni, które udało się przetrwać. Tymczasem anioły gromadzą się i zbierają siły, by zadać ostateczny cios. Niektórym śmiertelnikom oferują ostatnią szansę na zbawienie – Penryn musi umrzeć. Dziewczyna nie może nikomu ufać, nawet dotychczasowym sprzymierzeńcom. Raffe nadal walczy o odzyskanie skrzydeł i należnej mu pozycji wśród archaniołów. Ma coraz mniej czasu na to, by stanąć na czele armii i zrealizować swój plan. Sojusz zdaje się wisieć na włosku, bo zarówno Penryn, jak i Raffe nie zamierzają zdradzić swojego gatunku. W obliczu zagłady nie cofną się przed niczym. Ocalenie będzie wymagało ostatecznego poświęcenia… Nadchodzi kres dni.

„Angelfall. Penryn i kres dni” to niestety pożegnanie z niezwykłym światem wykreowanym przez Susan Ee. Światem wypełnionym ciemnością, upiornymi bestiami i ludzkim okrucieństwem. Początkowo zapowiadano pięć tomów serii, ale ostatecznie autorka poprzestała na trylogii. Czy to znaczy, że już nigdy nie będzie nam dane wrócić do Świata Po? Biorąc pod uwagę furtkę, jaką pozostawiono w zakończeniu „Kresu dni”, nie należy zbyt mocno trzymać pisarki za słowo. Może praca nad ekranizacją rozwinie jej demoniczne skrzydła? Przecież nie może nas zostawić, nie z taką wyobraźnią.

„Kres dni” w lot chwyta historię przerwaną w „Świecie Po”. Bez dłużyzn, przeskoków czy przypominania,...

Koniec jest już blisko. Biblijne zwiastuny Sądu Ostatecznego nawiedzają ocalałych, wydzierając im z rąk resztki nadziei. Ludzie kryją się w spustoszonym mieście, licząc kolejne dni, które udało się przetrwać. Tymczasem anioły gromadzą się i zbierają siły, by zadać ostateczny cios. Niektórym śmiertelnikom oferują ostatnią szansę na zbawienie – Penryn musi umrzeć. Dziewczyna nie może nikomu ufać, nawet dotychczasowym sprzymierzeńcom. Raffe nadal walczy o odzyskanie skrzydeł i należnej mu pozycji wśród archaniołów. Ma coraz mniej czasu na to, by stanąć na czele armii i zrealizować swój plan. Sojusz zdaje się wisieć na włosku, bo zarówno Penryn, jak i Raffe nie zamierzają zdradzić swojego gatunku. W obliczu zagłady nie cofną się przed niczym. Ocalenie będzie wymagało ostatecznego poświęcenia… Nadchodzi kres dni.

„Angelfall. Penryn i kres dni” to niestety pożegnanie z niezwykłym światem wykreowanym przez Susan Ee. Światem wypełnionym ciemnością, upiornymi bestiami i ludzkim okrucieństwem. Początkowo zapowiadano pięć tomów serii, ale ostatecznie autorka poprzestała na trylogii. Czy to znaczy, że już nigdy nie będzie nam dane wrócić do Świata Po? Biorąc pod uwagę furtkę, jaką pozostawiono w zakończeniu „Kresu dni”, nie należy zbyt mocno trzymać pisarki za słowo. Może praca nad ekranizacją rozwinie jej demoniczne skrzydła? Przecież nie może nas zostawić, nie z taką wyobraźnią.

„Kres dni” w lot chwyta historię przerwaną w „Świecie Po”. Bez dłużyzn, przeskoków czy przypominania, możemy nawet odnieść wrażenie, że wróciliśmy do przerwanej w połowie lektury. Już od pierwszych stron odczuwamy gęstniejącą, ciężką atmosferę związaną z nadchodzącym ostatecznym starciem. Bohaterowie a wraz z nimi czytelnicy, nie mogą liczyć na chwile wytchnienia. Penryn i spółka są skazani na wyścig z czasem, desperacja nie odstępuje ich ani na krok. Tak naprawdę szukają cudu, bo śmiertelnicy w starciu z istotami nadnaturalnymi nie mają żadnych szans. Są rzucani z miejsca na miejsce i nawet jeśli podążają znanymi ścieżkami, to zawsze za zakrętem czeka niespodzianka. Pod tym względem powieść nie różni się niczym od „Angelfall” czy „Świata Po”, oferując wartką, dynamiczną akcję.

Literatura młodzieżowa zazwyczaj delikatnie obchodzi się z tematem apokalipsy, ohyda i brutalność rozgrywają się gdzieś poza oczami bohaterów. Nie w tym przypadku. W finałowej odsłonie, Susan Ee konsekwentnie wplata w historię barwne, makabryczne obrazy, których posmakowaliśmy w pierwszym i drugim tomie. To jeden z tych elementów, który bezapelacyjnie jest najlepszy w całej trylogii. Monstra rodem z piekielnych czeluści budzą pytania o to, czy są jakiekolwiek granice w upiornej wyobraźni autorki; w ślad za nimi kroczy spustoszenie, zajmujące każde miejsce, w którym przebywają bohaterowie oraz sugestywne opisy dotkliwych ran. Jest krwawo, bywa obrzydliwie, królują przemoc i gasnąca nadzieja – zdecydowanie nietypowo jak na powieść kierowaną do nastolatków. Według mnie mogłoby być jeszcze makabryczniej, ale że moja granica odporności leży daleko za horyzontem slasherów, to nie należy tego brać sobie za mocno do serca. Nie zmienia to jednak faktu, że „Kres dni” wypełniony jest kapitalnymi, działającymi na wyobraźnię postaciami, zjawiskami czy miejscami. Apokaliptyczna wizja według Ee nie pozostawia cienia wątpliwości – spotkanie aniołów, nie tylko upadłych, z ludźmi, to dobry materiał na horror.

Rozstanie ze Światem Po budzi niedosyt. Kilka końcowych rozdziałów powoli traciło prędkość, by w końcu zatrzymać się na pozbawionym emocji pożegnaniu. „Kres dni” jest spektakularnym wprowadzeniem do średniego finału. Czytelnicy otrzymali dość zdawkowe odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Autorka sporo energii włożyła w to, by przekonać wszystkich o niezwykłości kryjącej się za anielską sprawą, obiecano rozmach na progu zagłady, do której to przygotowywaliśmy się przez blisko trzy tomy, a finalna potyczka rozegrała się w mgnieniu oka. Czytelnicy, którzy lubią otwarte zakończenia, mogą być zadowoleni, bo w przypadku „Kresu dni” pozostają tylko domysły i własne wersje wydarzeń. Choć Ee bardzo starała się, by wyróżnić trylogię i nie pozwolić na zaszufladkowanie jej jako kolejnej młodzieżówki, to najwyraźniej konsekwencja wyczerpała się w drugiej połowie trzeciego tomu. Oczekiwałam lepszego rozstrzygnięcia romansu, którym kuszono nas od czasu „Angelfall”. Nagle Penyn straciła swoją zadziorność, a Raffe w mgnieniu oka stępił pazury. Zniknęło napięcie i niepewność związane z uczuciami względem największego wroga. Ta słodycz wzięta z zupełnie innej bajki nie pasuje do tego, czym do tej pory nas raczono. Maślane oczy na polu walki są „oczywiście” najważniejsze, szczególnie jeśli mówimy o wiekowym aniele, który przeżył prawie wszystko. Stylistyka romansu paranormalnego nie odnajduje się w tych postapokaliptycznych dekoracjach, ciągnąc „Kres dni” w stronę typowej młodzieżówki. Czyżby wymuszony kompromis pomiędzy tym, co oryginalne u samej Ee, a tym, co populane u nastoletnich czytelniczek? Ta niby oczywista, ale nie do końca dopowiedziana relacja Raffego i Penryn pasowała o wiele bardziej niż otwarte i nagminne wzdychanie oraz rozwodzenie się nad urodą wybranka. Nagłe przeistoczenie Pen w typową nastolatkę rodem z romansu nie jest czymś, na co liczyli fani – szczególnie, że zaserwowano to na wielki finał. Czyżby autorce nagle przypomniało się, że z tym fantem trzeba coś zrobić? Szkoda tylko, że wybrała najłatwiejsze i najpopularniejsze rozwiązanie, które zupełnie nie jest satysfakcjonujące. Czytelnicy nie chcą widzieć w trylogii „Angelfall” tego, co mogą zobaczyć w innych powieściach młodzieżowych.

„Angelfall. Penryn i kres dni” byłby świetny jako kolejny tom serii, jednak jako finał nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje. Co prawda nadal oferuje elementy, które zachwyciły czytelników, ale ta niespotykana upiorność zaczęła potykać się o schematyczny, cukierkowy romans, wartka akcja pogubiła gdzieś odpowiedzi na ważne pytania, a losy drobiazgowo wykreowanych bohaterów drugoplanowych tak po prostu przerwano, bez żadnego dopowiedzenia. „Kres dni” ma w sobie wiele dobrego – problem w tym, że w pewnym momencie autorka jakby przestała ufać swojej wyobraźni; „nieźle” to zdecydowanie za mało na jej możliwości.

To piekielnie dobra trylogia, która jednak… mogłaby skończyć się nieco inaczej. 

Natalia Lena Karolak

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3690)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 753
Urmurmina | 2015-10-05

Penryn i Raffe znowu razem! Tym razem szykuje się ostateczna wojna, w której udział wezmą wszyscy: anioły, ludzie, szarańczaki i istoty piekielne! A główni bohaterowie stają przed najtrudniejszym wyborem - dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.

Genialna, wspaniała, oszałamiająca, zaskakująca, wciągająca, oryginalna, nieziemsko doskonała seria!!! Nie sądziłam, że można mnie oczarować książką ukazującą apokalipsę (unikam takich tematów), ale po prostu w "Angelfall" zakochałam się na maksa. Niebanalni bohaterowie, niesamowite i niebezpieczne przygody, zaskakujące wydarzenia i akcja, akcja, bez przerwy akcja!!! Nie da się oderwać od tych książek, a ostatnia część po prostu skończyła się w najlepszy sposób, w jaki tylko mogła - jestem niewymownie zachwycona. Losy młodej córy człowieczej Penryn oraz archanioła Rafaela i ich niezwykłej relacji na tle apokaliptycznego świata wyszły w sposób ekscytujący i niesamowicie wciągający - pokochałam tę dwójkę. Nie...

książek: 342
Blue-eyedPassionate | 2018-06-14
Przeczytana: 14 czerwca 2018

Niewiarygodny, emocjonujący i fascynujący finał o Penryn, gdzie anioły stoczyły między sobą ostateczną walkę, a ludzie walczyli o życie w wirze piekielnych igraszek Apokalipsy.

Finał wojny zbliża się wielkimi krokami.
Przed Penryn, innymi ludźmi, szarańczakami, aniołami oraz piekielnymi istotami krwawa jatka, którą przetrwają najsilniejsi. Między aniołami walka o władzę osiągnęła zenit, a archanioł Uriel nie cofnie się przed niczym, aby ją zdobyć. Tak samo archanioł Raffe nie cofnie się przed niczym, aby uratować upadający anielski świat, aby uratować resztki żyjącej ludzkości, aby uratować dawnych przyjaciół z piekielnych Otchłani. Z pewnością w tym pomoże mu nieustraszona, szalona z walecznym sercem Penryn, której pomysłów nie brakuje.
Jaki finał nastąpił w trakcie wielkiej, biblijnej Apokalipsy? Kto zostanie nowym przywódcą aniołów? Kto poświęci najwięcej i czemu piekielne istoty wydostały się z Piekła? Czy ludzie przetrwają krwawą rzeź?

Podsumowując,
nie będę długo się...

książek: 3148
Beata | 2017-03-02
Przeczytana: 02 marca 2017

Niesamowita, najoryginalniejsza trylogia o Apokalipsie jaką czytałam. Ostatni tom genialnie napisany, akcja wciągająca i intrygująca, bohaterowie wspaniale wykreowani. Moje serce należy do matki Penryn i bliźniaków. Pojawiają się nowe stwory, odwiedzamy Otchłań, ostatnia bitwa angażuje wszystkich: ludzi, anioły, wszystkie istoty istniejące. Kto wygra? Czy ludzkość przetrwa? Nie mogłam się oderwać od czytania ani na moment (dzięki Bogu za grypę - mogłam sobie na to pozwolić:). Jestem usatysfakcjonowana i szczęśliwa, a powieść szczerze polecam.

książek: 995
mclena | 2015-09-26
Przeczytana: 26 września 2015

"Świadomi koszmarów, które sie wydarzyły i które są wydarzą, ale mimo wszystko wybierający ż y c i e. Kto wie, może bycie człowiekiem wymaga pewnej sztuki."

Zdecydowane TAK!

Reffe po odzyskaniu skrzydeł, próbuje znaleźć lekarza, który pomoże mu je przyszyć. Jednak musza podwoić ostrożność, gdyż po zabiciu przez Penryn anioła, wysłany został za nia list gończy, który gwarantował nietykalność w zamian za przyprowadzenie jej przez oblicze aniołów. Razem z Penryn i Paige udają sie do obozu ruchu oporu, aby spróbować namówić lekarza z Alcatraz by udzielił im pomocy, jednak szereg niesprzyjających okoliczności wszystko im dodatkowo utrudnia, a ciąg dalszy ich historii doprowadzi do ponownej konfrontacji z wrogiem.

Czytając wcześniej opinie spodziewałam się rozczarowania i rzadko kiedy moja opinia różni się od poszczególnych osób tutaj na portalu, jednak w tym wypadku jest to wyjątek.
Owszem zakończenie może nie powala, brakowało mi tutaj jakiegoś zdecydowanego polityczno-militarnego...

książek: 431
Aithusa22 | 2015-09-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2015
Przeczytana: 23 września 2015

"Kto wie, może bycie człowiekiem wymaga pewnej sztuki."

Trzeci tom trylogii napisanej przez Susan Ee spełnił moje oczekiwania. Bardzo mi się podobał i uważam, że zasługuje na przyznane przeze mnie dziesięć gwiazdek. Oczywiście, jak w każdej książce tak również i tutaj, można znaleźć pewne minusy i niedociągnięcia. Jednak dla mnie, w kontekście całej trylogii są one mało istotne.

Penryn wraz z Raffem próbują znaleźć lekarza, który przyszyłby skrzydła anioła oraz pomógł małej Paige. Wyruszają w podróż, napotykając po drodze wiele przeciwności. Uriel próbuje wygrać w wyborach na Posłańca, a ludziom grozi poważne niebezpieczeństwo. W końcu bohaterowie muszą wybrać po której stronie staną. Ramię w ramię, czy też przeciw sobie? Od razu uprzedzam, że nie należy czytać opisu tej książki, jeśli komuś spodobały się dwa poprzednie tomy to niech sięgnie i po ten. Dlaczego? A no dlatego, że ja przeczytałam opis, a tam znajdował się jeden wielki spojler.

Jeśli chodzi o ten tom, uważam, że...

książek: 3762

WOW. To jest rewelacyjne zakończenie trylogii. I co z tego, że autorka poszła w romans. Dla mnie to było jasne od samego początku. Naprawdę bardzo mi się ta część podobała (jak i cała trylogia). Cieszę, że w ogóle została wydana. Jestem w 100% usatysfakcjonowana.

Początek zapowiada się na romans. Rzeczywiście ta sprawa w tej części bardziej się rozwija. Jednak autorka nie skupiła się tylko na tym. Powoli zbliżamy się też do upragnionej przez Uriela apokalipsy. Uważam, że autorka dobrze zrobiła iż ten wielki finał za bardzo nie przeciągała. Fajne jest to, że pojawiają się tu nowe postacie (Obserwatorzy). Niestety są też dwa smutne elementy, których moim zdaniem można było uniknąć. Koniec końców całość jest zadowalająca i jeszcze nie raz wrócę do tej serii.

książek: 1684

Składasz modły do swego Anioła stróża, aby ochraniał Cię ode złego ?
To przemyśl to jeszcze raz.

Niezaprzeczalnie cała seria nosi w sobie symptomy obrazoburczości i może nieco zbulwersować, osoby głęboko wierzące.
W mojej jednak ocenie jest to :
- Absolutnie Genialna Trylogia.
- Wspaniały Wielkofinałowy tom.
- Idealne zakończenie.
Powróciłam do tej serii po przeszło roku przerwy. Miałam małe obawy, czy odnajdę się ponownie w świecie Penryn i czy ostatnia odsłona jej historii porwie mnie równie mocno, jak pierwsze dwa tomy.
Otóż zdecydowanie tak !
Pani Susan Ee stanęła całkowicie na wysokości zadania, serwując nam ponownie nieprawdopodobnie wręcz realistyczne krajobrazy i atmosferę, zarówno ze świata Po jak i z Otchłani.
Zwłaszcza z Otchłani.
Kiedy to czytałam, wielokrotnie zimne dreszcze przelatywały mi po plecach, a mięśnie w napięciu naprężały się bezwiednie. Genialny warsztat literacki. Nieprawdopodobna lekkość pióra i umiejętność uplastycznienia wszelkich przekazywanych...

książek: 667
Virginia | 2016-09-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2016
Przeczytana: 07 września 2016

"Świadomi koszmarów, które się wydarzyły i które się wydarzą, ale mimo wszystko wybierający ż y c i e. Kto wie, może bycie człowiekiem wymaga pewnej sztuki."

W końcu nadszedł ten czas, gdy ze smutkiem zamknęłam książkę i zrozumiałam, że to koniec mojej przygody z Penryn. Ze smutkiem, dlatego że po tak dobrej trylogii, chciałoby się jeszcze więcej. Ostatnia część tak jak się spodziewałam, okazała się godnym zwieńczeniem cyklu.

Obie strony szykują się do wojny. Do ostatecznego starcia, z którego wyjdzie tylko jeden zwycięzca. Człowiek lub anioł. Oba gatunki szykując się do walki, zawierają nietypowe sojusze. Penryn i Raffe zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Które strony wybiorą? Zanim do tego dojdzie, przyjdzie im się zmierzyć z innymi niebezpieczeństwami i problemami. Czy uda im się znaleźć lekarza, który cofnie skutki operacji przeprowadzanych przez anioły na Raffem i Paige?

Takiego zakończenia oczekiwałam. Po dobrych częściach poprzednich, odpowiednie...

książek: 218
Ryjek | 2017-07-19
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem co dokładnie jest w tej części ale pierwsze dwie wypadają jednak lepiej, pomimo tego że Penryn i Kres Dni zamyka trylogię nie można powiedzieć, że zawaliłam noc aby poznać koniec powieści.
Mało tego, właściwie wszystko mnie interesowało tylko nie koniec...
Najlepszym aspektem było według mnie stworzenie uczucia między Penryn a Raffem, tu było bardzo romantycznie aczkolwiek nie do ulania. Ich dialogi, chwile intymności, przemyślenia Penryn były świetnie opisane i tu trzeba Susan Ee oddać sprawiedliwość. Mnie natomiast przeszkadzało chyba najbardziej zakończenie, jednocześnie było dla mnie rozczarowaniem poniekąd. Choć wszystko było już jasne mnie pozostał niedosyt. Wyobrażałam to sobie zgoła inaczej, liczyłam na jakieś konkretniejsze informacje. Nie popiszę sobie jednak jakie nie ryzykując spamu.

książek: 1421
kryminalnakuchnia | 2016-03-15
Na półkach: Przeczytane, Perełki, Serie

Choć nie jestem zwolenniczką fantazy, to seria Angelfall wciągnęła mnie bez końca.

Kapitalny pomysł na książkę, zero nudy,czysta magia i przyjemność czytania.
Seria wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju.

Niemniej zakończenie trzeciej części trochę mnie rozczarowało.Miałam wrażenie, jakby autorce zabrakło pomysłu na zakończenie książki.

zobacz kolejne z 3680 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd