Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sweetland

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
7,61 (278 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
40
8
72
7
89
6
30
5
8
4
4
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sweetland
data wydania
ISBN
9788393665372
liczba stron
400
słowa kluczowe
Michał Alenowicz
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Historia przekornej miłości człowieka do chłodnej i niegościnnej ziemi, na której się urodził. W powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor kolejny raz odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Historia przekornej miłości człowieka do chłodnej i niegościnnej ziemi, na której się urodził.

W powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor kolejny raz odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać można wyłącznie na tamtejszych wybrzeżach – ludźmi twardymi i krnąbrnymi, pomimo nadejścia XXI wieku wciąż opisującymi świat w sobie tylko właściwy sposób.

Osadę Chance Cove na wysepce Sweetland zamieszkuje kilkadziesiąt osób, które z trudem wiążą koniec z końcem po zapaści nowofundlandzkiego rybołówstwa. Nic dziwnego, że złożona przez rząd propozycja sowitej rekompensaty za opuszczenie podupadającej mieściny na krańcu świata wywołuje wśród byłych rybaków ogromne poruszenie. Jedynym warunkiem jest jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców na przeprowadzkę. Plany sąsiadów krzyżuje Moses Sweetland, emerytowany latarnik uparcie sprzeciwiający się opuszczeniu ukochanej wyspy. Gdy zbliża się termin ostatecznej decyzji, narastająca niechęć mieszkańców Chance Cove daje Sweetlandowi podstawy do obaw o własne życie. Splot konfliktów, tragedii oraz wciąż żywych bolesnych wspomnień popchnie go do szalonego postanowienia, w wyniku którego świadomie skaże się na nieodwołalną izolację…

"Sweetland" to poruszająca, kameralna powieść o schyłku dawnego świata oraz powolnym zaniku małych, odosobnionych społeczności, niemających racji bytu z dala od skrawka ziemi, na którym się zawiązały. To misternie skonstruowane dzieło o autodestrukcyjnej przekorze oraz zawziętej walce człowieka z nieubłaganymi prawami stanowionymi przez społeczeństwo i naturę. To wreszcie subtelna przypowieść o samotności ekstrapolowanej daleko poza granice absurdu.

 

źródło opisu: http://wiatrodmorza.com/

źródło okładki: http://wiatrodmorza.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2811

Zapraszam do dyskusji:
http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/12/183-michael-crummey-sweetland.html

Osadę Chance Cove na wysepce Sweetland zamieszkuje kilkadziesiąt osób, które z trudem wiążą koniec z końcem po zapaści nowofundlandzkiego rybołówstwa. Nic dziwnego, że złożona przez rząd propozycja sowitej rekompensaty za opuszczenie podupadającej mieściny na krańcu świata wywołuje wśród byłych rybaków ogromne poruszenie. Jedynym warunkiem jest jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców na przeprowadzkę. Plany sąsiadów krzyżuje Moses Sweetland, emerytowany latarnik uparcie sprzeciwiający się opuszczeniu ukochanej wyspy. Gdy zbliża się termin ostatecznej decyzji, narastająca niechęć mieszkańców Chance Cove daje Sweetlandowi podstawy do obaw o własne życie. Splot konfliktów, tragedii oraz wciąż żywych bolesnych wspomnień popchnie go do szalonego postanowienia, w wyniku którego świadomie skaże się na nieodwołalną izolację…
[źródło opisu: okładka]

Sweetland zainteresowało mnie już w czasie przeglądania majowych zapowiedzi. No ale jak to u mnie bywa: dobrze zapowiadających się książek pojawia się zbyt wiele, więc dość szybko o tej zapomniałam. Ale gdy pod koniec października zobaczyłam ją na półce z nowościami w bibliotece, wzięłam w ciemno. I nie pożałowałam.

Sweetland zostało wewnątrz podzielone na dwie części: Królewski Tron oraz Dom Latarnika. I nie jest to bynajmniej rozdział przypadkowy, gdyż te połowy różnią się od siebie niemal wszystkim. Z początku otrzymałam to, czego oczekiwałam: niespieszne opisy życia na wyspie, trochę miejsca poświęconego każdemu mieszkańcowi, a wszystko doprawione strawną dawką pieprznego humoru. I to by w zasadzie mi wystarczyło. Nie potrzebuję szybkiej akcji (nie znajdziecie jej na pewno) i tutaj chyba nie dało się zastosować niczego innego niż właśnie to leniwe tempo. Momentami robi się nawet nudnawo. Autorowi jednak zawsze udaje się z tego wybrnąć, zazwyczaj dzięki retrospekcji. To kolejny powód, przez który książki nie czyta się szybko... ale od pewnego momentu wciąga ona do ostatniej literki.

Od tego momentu będę balansowała na granicy spoileru. Po ponownym przejrzeniu stwierdzam, że chyba jej nie przekroczyłam. Moim zdaniem nie da się jednak w pełni wyjaśnić geniuszu tej pozycji, nie odwołującej do jej drugiej połowy. Zapoczątkowuje ją tragedia, która odziera Sweetland z resztek sielankowości i zmienia światopogląd głównego bohatera o sto osiemdziesiąt stopni. Niewyróżniająca się historyjka o starym pryku niepotrafiącym wyobrazić sobie życia gdzie indziej zmienia się w głęboki dramat psychologiczny. Nagle ważny staje się średnio eksponowany wątek pogróżek i czytelnik przestaje rozpoznawać, co jest obiektywnym faktem, a co dzieje się wyłącznie w głowie Mosesa. Dzielimy z nim całą samotność, kiełkujące szaleństwo i wszystkie demony przeszłości. Powieść zaczyna uwierać, lecz jednocześnie nie pozwala odłożyć finału na następny dzień. I tego samego wieczora z wysuszonymi na wiór oczami dochodzimy do punktu kulminacyjnego i kończymy książkę z poczuciem zagubienia, absolutnej pustki w głowie i zwyczajnej niewiedzy. Wymęczeni psychicznie możemy czuć się oszukani. Aczkolwiek część czytelników na pewno przyzna mi rację, że wraz z wyjaśnieniem wszystkiego, powieść traci połowę swojej siły rażenia.

Czytając Sweetland, ani na moment nie oddalamy się postaci Mosesa Sweetlanda. Zaraz na początku, jeden z urzędnik pragnących nakłonić mieszkańców do przeprowadzki, pyta mężczyznę, czy jego przywiązanie do rodzinnego lądu wiąże się ze zbieżnością brzmienia jego nazwiska i nazwy wyspy. Jednak próżno szukać w Sweetlandzie tego typu przemyśleń. To człowiek wrażliwy, ale prosty. Jego prawdziwą głębię i motywacje działań odkrywamy stopniowo, wraz z retrospekcjami, które tworzą sporą część powieści.

Styl autora niezwykle mi odpowiada. Michael Crummey nie bawi się w poetykę, jest drobiazgowy i naturalistyczny w opisach. Jednocześnie potrafi budować emocje czy napięcie. Stworzył powieść wielowymiarową i ambitną, lecz w zupełnie nienachalny sposób. Brakowało mi tego m.in. w prozie jego rodaczki, Alice Munro (o jej opowiadaniach za jakiś czas), która zbyt często zahaczała o pretensjonalność. Tu tego nie znajdziemy.

Dla kogo więc jest Sweetland? Dla wielbicieli otwartych zakończeń, klaustrofobicznych narracji i niespiesznej akcji. Dosyć wąskie grono. Ale jego członkom na pewno się spodoba. Sama zaś nie mogę się doczekać, by sięgnąć po inne książki Crummey'a.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Uśmiech J.

Marta ma jeden cel: zdać maturę, wyjechać ze wsi, zacząć studia na ASP, aż w końcu... stać się sławną malarką, o której obrazy będą się biły najlepsze...

zgłoś błąd zgłoś błąd