Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Meandry Szlaku

Wydawnictwo: Literacka PKP-Jazda
9,25 (4 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362769988
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Chemiczny wzór kolejarza Do swojej profesji przywiązuje się człowiek jak do drugiego człowieka. Obsługiwana maszyna staje się częścią, a czasem i sensem życia. Doświadczyłem tego wielokrotnie stykając się ze starymi odlewnikami, młynarzami, kowalami. Potwierdzeniem mojej obserwacji jest znakomita książka Meandry szlaku Marcina Kowalczyka, w której w krótkich, zwięzłych, soczystych...

Chemiczny wzór kolejarza
Do swojej profesji przywiązuje się człowiek jak do drugiego człowieka. Obsługiwana maszyna staje się częścią, a czasem i sensem życia.

Doświadczyłem tego wielokrotnie stykając się ze starymi odlewnikami, młynarzami, kowalami. Potwierdzeniem mojej obserwacji jest znakomita książka Meandry szlaku Marcina Kowalczyka, w której w krótkich, zwięzłych, soczystych opowiadaniach autor aż do bólu uwypukla zżycie się człowieka z maszyną. Pięknym przekładem jest Stefan z opowiadania "Smok". Chłopak w dzieciństwie marzył zostać maszynistą. I spełnił marzenie przez dziesięciolecia prowadząc składy po "stalowych prowadnicach". Będąc już przykuty do łóżka u kresu życia, myśli jego krążą przy ukochanej starej lokomotywie, wycofanej już z użytku. Widząc ją na torach z balkonu izolatki jak feniks z popiołów odrywa się od medycznej aparatury, mówiąc: Nie zalejcie budki... Węgiel nie za drobny. On tego nie lubi. Tak matka dba o swoje dziecko...

W podróży wiele może się wydarzyć. Wyruszając w drogę nie zdajemy sobie sprawy, ile czeka zaskakujących sytuacji, nieszczęść. Opowieści powtarzane od lat w danym miejscu są przestrogą, na której poprzednicy zjedli zęby, wyciągając z nich naukę. Młodzi nie dają wiary opowieściom. Traktują je jak zabobon, głupotę starych. W "Czarnej Mańce" Kowalczyk zahacza o klasykę horroru pióra Stanisława Grabińskiego. Ale w takich opowiadaniach jest ziarno prawdy, gdyż są miejsca na drogach asfaltowych nazywane "czarnymi punktami", gdzie na prostym, widocznym odcinku drogi dochodzi często do śmiertelnych wypadków. Co przyczyną - nie znajdujemy odpowiedzi - to jest widocznie ta Czarna Mańka, spacerująca w różnych miejscach kolejowego szlaku. Opiekująca się tymi miejscami i spijająca z tych miejsc ludzką krew.

Są bohaterowie jak Tomasz, potrafiący przełamać w sobie niemoc kalectwa. Bo człowiek zaprogramowany został do czynów dobrych. A Ci naznaczeni skazą ułomności w sposób szczególny emanują dobrocią. I za wszystkie wyrządzone im krzywdy odpłacają dobrem. Nie ma w nich zwykłej, ludzkiej, zimnej kalkulacji. To się opłaca, a to nie. Słowa matki, pacierza, regulaminu, którym są poddani, traktują jako świętość i regułę, od której nie ma odstępstwa. Uratowany pociąg pełen ludzi przez Tomasza to jeszcze jeden przykład, że człowiek jest w stanie ponieść najwyższą ofiarę, ratując drugiego człowieka

"Punkt odniesienia" to przykład ustawiania czasu zegarka od przejazdu pociągu. Tak było. Spotykałem się z takimi opowieściami wielokrotnie. Były miejsca, gdzie przejazd pociągu wyznaczał cykl dnia. Według pociągu wychodziło się w pole, wyganiało krowy na pastwiska, rozpoczynało młockę. Według pociągu zaganiało się drób do obory, zadawało obrok gadzinie, według pociągu szło się do kościoła i według pociągu starzy umierali jakby czekając na sygnał gwizdałki i stukot szyn. Ale tory kolejowe to także tragiczna śmierć i kalectwo na całe życie. Tory kolejowe to brama nieznanego świata. Pierwszy przejazd to ustawienie się w jednostce wojskowej przy którejś z granic kraju. To wywózka na kraniec świata bez powrotu.

Opowiadania Marcina Kowalczyka zahaczają o inny wymiar. Przenoszą nas w świat horroru, mar i nocnych widziadeł, obecnych przecież w naszej literaturze. Najlepszym tego przykładem jest "Osada" wzorowana na klasyku gatunku Stephenie Kingu. Autor czerpie z najlepszych wzorców, trzymając wysoki poziom. Praca zawiadowcy obsługującego Mszańską mijankę jest zwykłą obsługą pociągów. I to dwa, trzy razy w ciągu dnia. Jednak akcja opowieści trzyma w napięciu, naciągając strunę do granic wytrzymałości, zmuszając czytelnika do szybkiego chłonięcia tekstu. Oto przecież chodzi, by czytelnik łaknął tego co dalej i dalej.

Jerzy Stasiewicz

 

źródło opisu: http://www.pkp-jazda.pl/literatura/szlak.html#poc5

źródło okładki: http://www.pkp-jazda.pl/literatura/okladki/meandry-szlaku.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 229
cARTon | 2015-11-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Kolej

Bardzo wciągające teksty idealne wręcz do czytania w podróży (pociągiem oczywiście ;) )

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kryptonim "Frankenstein"

Reportaż o seryjnym mordercy kobiet grasującym na Górnym Śląsku w latach 70. Przy okazji dostajemy obraz tego regionu: dominacja górnictwa, skomp...

zgłoś błąd zgłoś błąd