Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto niebiańskiego ognia

Tłumaczenie: Anna Reszka
Cykl: Dary Anioła (tom 6)
Wydawnictwo: Mag
8,22 (275 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
78
9
50
8
59
7
50
6
23
5
11
4
3
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
City of Heavenly Fire
data wydania
ISBN
9788374804646
liczba stron
702
język
polski
dodała
_Agnes_

Inne wydania

Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków,...

Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków, powiększa szeregi swojej armii Mrocznych. Nic na świecie nie jest w stanie go pokonać… ale jeśli Clary i jej drużyna wyprawią się do królestwa demonów, mogą mieć szansę…

Ludzie stracą życie, miłość zostanie poświęcona, cały świat się zmieni. Kto przeżyje w szóstej i ostatniej, wybuchowej części „Darów Anioła"?

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl/ksiazka/144

źródło okładki: http://www.mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 786
Jane Rachel | 2015-01-09
Przeczytana: 01 stycznia 2015

Żaden Nocny Łowca nigdy nie przypuszczał, że będzie musiał walczyć przeciw swoim najbliższym. Ale właśnie do tego doprowadził Sebastian Morgenstern z pomocą Piekielnego Kielicha i nie zamierza przestać. Ciemność ogarnia świat Nocnych Łowców, trzeba podjąć wszystkie środki ostrożności i przewidzieć kolejny ruch Sebastiana. Jednak tylko Clary i Jace znają syna Valentine’a najlepiej i wiedzą, gdzie następnie zaatakuje. Trzeba zejść do królestwa demonów, aby powstrzymać jednego z nich.

Do dziś pamiętam ten ciepły, sierpniowy dzień 2011 roku, gdy cierpiałam na książkową nudę i postanowiłam kupić książkę. Pojechałam do księgarni w małym miasteczku i stanęłam przed ogromnym regałem. Wybór młodzieżowych książek nie był duży, ale znalazłam dwie najciekawsze i miałam ogromny dylemat – wziąć kolejną część Domu Nocy P.C. Cast i Cristin Cast (w wieku 14 lat byłam zakochana w tej serii), czy może dotąd nieznaną mi książkę z jakimś blondynem na okładce, która nosiła bardzo ciekawy tytuł Miasto kości? I tu pomogła mi koleżanka, do której zadzwoniłam i poprosiłam o pomoc w wyborze. I tak jak pamiętam ten dzień, w pamięci również zapisały mi się jej słowa „WEŹ MIASTO KOŚCI! Zakochasz się! Weź ze względu na Jace’a, a jeśli cię to nie przekonuje, to weź ją ze względu na mnie!”. I tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką pierwszej części Darów anioła. To było blisko cztery lata temu. Dzisiaj z kolei jestem (nie)szczęśliwą posiadaczką złamanego serca. Przygotujcie się więc na to, że dzisiejsza recenzja… do końca recenzją nie będzie.

Jestem pełna podziwu dla Cassandry Clare, jak z pięknego, spokojnego i idealnego zakończenia trzech pierwszych części Darów anioła potrafiła zrobić trzy kolejne. Zauważyła drobne, niewidoczne gołym okiem niedociągnięcia w swojej twórczości, rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi, bo były… normalne, bo tak miało być. Trzymając w rękach Miasto niebiańskiego ognia zastanawiałam się, czy oficjalne zakończenie przygód Clary, Jace’a, Isabelle, Aleka i Simona zniszczy mnie tak, jak koniec trylogii Diabelskie maszyny. Ale zacznijmy od początku.
Jak wiemy z opisu i z wcześniejszych części, Sebastian Morgenstern tworzy Mrocznych Nocnych Łowców za pomocą Piekielnego Kielicha. Od większości moich znajomych, którzy czytają i znają Dary anioła, słyszałam, że tę postać po prostu uwielbiają: mroczny chłopiec o wielkiej mocy, z nieszczęśliwą przeszłością i głębokimi ranami w sobie. Faktycznie, Sebastian Morgenstern (czy też, jak wolicie, Jonathan Morgenstern) to postać interesująca. Lubiłam go, ale nie darzyłam ogromnym uczuciem (w przeciwieństwie do Jace’a). Tym razem w wielu momentach po prostu bałam się go. Cassandrze Clare udało się wykreować naprawdę niebezpieczną postać, która często mnie przerażała. A zachowanie Sebastiana spowodowane jest jego historią.
Opisałabym tu każdą postać po kolei, ale nie ma to większego sensu, bo o każdej mówiłabym same dobre rzeczy. Prawda jest taka, że Cassandra Clare jest dla mnie mistrzynią tworzenia bohaterów o własnych charakterach, historiach, wadach i zaletach. Każdy z nich jest inny i nie spotkacie tutaj papierowych postaci czy szablonowych bohaterów. Niektórzy być może przyczepią się do tego, że przecież trzy pierwsze części Darów anioła to sam schemat – ale chwila, pomyślcie, przecież Miasto kości było jedną z pierwszych serii, które zapoczątkowały paranormalny romans. Cassandra Clare należy do grona prekursorów tego gatunku. A jeżeli niektórzy dalej narzekają na schemat, to radzę sięgnąć po trzy kolejne części, w których autorka udowadnia, że jest geniuszem.
Cassandrę Clare podziwiam również za to, że pisze tak niesamowicie lekko i prosto. Niezliczoną ilość razy uderzała w sam środek mojego serca prostymi, banalnymi słowami, które wywoływały niekontrolowany śmiech, uśmiech, łzy, niedowierzanie, łamały serce, pozostawiały pustkę w duszy lub zapisywały się w pamięci. Rzadko kiedy jedna autorka potrafiła wywołać u mnie tyle różnych emocji w jednej serii, a co dopiero mówić o jednej książce.
I tutaj pojawia się kolejna niesamowita rzecz. Mam już za sobą dziewięć książek Cassandry Clare. Wydawało mi się, że potrafię ją rozpracować i przewidzieć jej kolejny ruch. W paru miejscach udało mi się wyprzedzić autorkę, ale ona i tak w najważniejszych momentach zaskakiwała mnie nagłym zwrotem akcji, a ja czułam się bezradna. Totalnie bezradna, pozostawiona z wielkim niedowierzaniem.
Akcja jest bardzo dobrze skonstruowana. Przyspiesza i trzyma w napięciu po to, by za chwilę zwolnić i dać odetchnąć zarówno bohaterom, jak i Czytelnikom. Pomimo tego, że Miasto niebiańskiego ognia jest „trochę” grube, ostatnia część wciągnęła mnie tak bardzo, że gdyby nie pewne obowiązki, przeczytałabym ją w maksymalnie trzy dni. Ale nie ma to jak gorzka, powolna destrukcja.
Jednak nie wszystko było takie idealne. Przez pierwsze sto trzydzieści stron miałam poważne wątpliwości, czy czytam książkę Clare. Nie potrafiła mnie wciągnąć, czułam się trochę obco i autorka nie potrafiła mnie zaskoczyć. Na szczęście przez kolejne pięćset siedemdziesiąt była starą, dobrą, znaną i uwielbianą przeze mnie Cassandrą Clare, która łamie serce wiernego czytelnika przynajmniej dziesięć razy w jednym tomie.

Zapytacie pewnie o punkt kulminacyjny – w końcu Miasto niebiańskiego ognia kończy genialną serię, mamy Mrocznych Nocnych Łowców, niebezpiecznego Sebastiana Morgensterna, nową moc Jace’a i królestwo demonów. I powiem Wam, że choć ryczałam jak bóbr w pewnych momentach, zatrzymywałam oddech z niedowierzania i nie wiedziałam, jak prawidłowo zareagować w niektórych sytuacjach, to nie było aż takiego „bum!”, jakiego oczekiwałam. Ale czy jest to minus? Zakończenie Darów anioła dostarcza wielu wrażeń i całej gamy emocji, jednak w porównaniu z Mechaniczną księżniczką czyli zakończeniem Diabelskich maszyn jest o wiele łagodniejsze, spokojniejsze i delikatniejsze. Moim zdaniem minusem to nie jest. Właśnie ta łagodność, delikatność i spokój sprawiły, że czułam, jakby coś ważnego kończyło się w moim życiu. Kilkadziesiąt ostatnich stron to same pożegnania, ale również chwile ogromnego szczęścia i radości. To czas na wyjaśnienia, wybaczenie, pogodzenie się i powrót do „normalności”. Według mnie takie zakończenie Darów anioła było naprawdę bardzo dobre.

Jestem ogromną fanką twórczości Cassandry Clare. W 2013 roku zniszczyła mnie Mechaniczną księżniczką, z kolei teraz, rok później, jestem załamana rozstaniem z Darami anioła. Ale głowa do góry, nadchodzą nowe serie. Wielu Czytelników uważa, że kolejne powieści z Nocnymi Łowcami jako bohaterami to lekka przesada, ale ja uważam przeciwnie. Dzięki Diabelskim maszynom, Darom anioła i dwóm kolejnym seriom (The dark artifices, The last hours) Cassandra Clare stworzyła osobny, piękny świat, który uważam za swój największy i najpiękniejszy książkowy dom. Śmiało mogę powiedzieć, że obie serie są dla mnie życiem, a ich bohaterowie drugą rodziną. Świadczą o tym chociażby cały zeszyt zapisany cytatami z Diabelskich maszyn i Darów anioła, koszulki z motywem Nocnych Łowców, plakaty, aż w końcu sprawy większego kalibru, jak Zloty. Z niecierpliwością czekam na dwie następne serie, bo wiem, że choć pojawią się inni bohaterowie (a postacie z The dark artifices mamy szansę poznać w Mieście niebiańskiego ognia), to dalej będę w swoim wielkim, książkowym domu.

Tymczasem trzeba pożegnać się z Darami anioła. Czas rozstać się z Jace’em – pierwszym blondynem, którego pokochałam – Clary, Isabelle, Alekiem, Simonem, Magnusem, Jocelyn, Lukiem, Sebastianem i wszystkimi innymi bohaterami, którzy towarzyszyli mi przez blisko cztery lata. Takimi seriami po prostu się żyję. I życzę Wam, aby w Waszym życiu pojawiły się takie serie, które będą dla Was całym życiem, a nawet całym światem, tak jak dla mnie Diabelskie maszyny i Dary anioła.


http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2015/01/163-miasto-niebianskiego-ognia.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyspa Mgieł

Przede wszystkim magia. Magia, od której odżegnuje się bohaterka, magia uważana za coś niedobrego, za zabobon, za coś od czego należy się trzymać z da...

zgłoś błąd zgłoś błąd