Listy

Tłumaczenie: Krzysztof Majer
Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
8,21 (34 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
10
7
8
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375368383
liczba stron
856
język
polski
dodała
Ag2S

Allen Ginsberg – legenda amerykańskiej kontrkultury, nieformalny lider Beat Generation, a przede wszystkim przyjaciel Jacka Kerouaca, Neala Cassady’ego, Williama S. Burroughsa i Boba Dylana – podobno zawsze miał pod ręką długopis i kartkę, by w każdej chwili móc napisać list. Ten niemal fanatyczny wielbiciel słów i literatury, przenikliwy myśliciel i krytyk Ameryki przez całe życie prowadził...

Allen Ginsberg – legenda amerykańskiej kontrkultury, nieformalny lider Beat Generation, a przede wszystkim przyjaciel Jacka Kerouaca, Neala Cassady’ego, Williama S. Burroughsa i Boba Dylana – podobno zawsze miał pod ręką długopis i kartkę, by w każdej chwili móc napisać list. Ten niemal fanatyczny wielbiciel słów i literatury, przenikliwy myśliciel i krytyk Ameryki przez całe życie prowadził ożywioną korespondencję nie tylko z rodziną i przyjaciółmi, ale także z pisarzami i politykami. Reagował, dyskutował, popadał w intelektualne samouwielbienie, szukał ratunku w sztuce i psychoanalizie. Jego listy są pełne emocji, gwałtowne, soczyste i przepełnione ironią, a także zaskakująco dosadne. Opisy nocnego życia Nowego Jorku, alkoholowych i narkotycznych sesji, pobytu w szpitalu psychiatrycznym, homoseksualnych przygód, artystycznych happeningów składają się na lustro, w którym odbija się życie osobiste wrażliwego poety, i ukazują, jak ewoluowały jego poglądy na literaturę, filozofię, sztukę.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
locus książek: 196

List do C.

Drogi Czytelniku,

Postanowiłem napisać do Ciebie, gdyż po lekturze listów Allena Ginsberga naszła mnie pewna refleksja – mianowicie zadawałem sobie pytanie, ileż to listów napisałem w ciągu swojego życia. Jak się pewnie domyślasz, nie było tego za wiele… A jak jest w Twoim przypadku? Dużo zdołałeś naskrobać? Piszę do Ciebie, choć wiem, jak nikłe mam szanse, żeby zająć Cię tym tematem. Nie liczę też, że w jakikolwiek sposób odpowiesz mi na mój list, chciałbym tylko, abyś przeczytał go – chociaż pobieżnie. Mam także nadzieję, że jesteś w dobrym zdrowiu, gdyż jest to szczególnie ważne względem wcześniej wspomnianej książki. Stąd też moje pytanie o Twoje samopoczucie, bo ja, gdy pierwszy raz zobaczyłem to opasłe tomiszcze – zasłabłem.

Muszę przyznać, że na lekturze „Listów” spędziłem długie godziny. I powiem więcej. Nie czytało mi się ich tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Rzecz jednak nie leży w treści, bądź co bądź ciekawej, czy nawet w luzackim stylu listów, z których aż się przelewa od ilości seksu i narkotyków, ale w jej rozmiarze. Jak wiemy, listy stają się gatunkiem wymarłym, więc zaskakuje, a także przytłacza fakt, że na ponad ośmiuset stronach zebrano najważniejsze listy tylko JEDNEGO człowieka. A to tylko 167 listów z niespełna czterech tysięcy, które Ginsberg napisał! Dlatego też niezwykle ciężko było mi przebrnąć przez tę epistolarną bestię, zamkniętą w twardej obwolucie.

O Allenie Ginsbergu można pisać wiele, a i pewnie można nie napisać nic prawdziwego lub nic,...

Drogi Czytelniku,

Postanowiłem napisać do Ciebie, gdyż po lekturze listów Allena Ginsberga naszła mnie pewna refleksja – mianowicie zadawałem sobie pytanie, ileż to listów napisałem w ciągu swojego życia. Jak się pewnie domyślasz, nie było tego za wiele… A jak jest w Twoim przypadku? Dużo zdołałeś naskrobać? Piszę do Ciebie, choć wiem, jak nikłe mam szanse, żeby zająć Cię tym tematem. Nie liczę też, że w jakikolwiek sposób odpowiesz mi na mój list, chciałbym tylko, abyś przeczytał go – chociaż pobieżnie. Mam także nadzieję, że jesteś w dobrym zdrowiu, gdyż jest to szczególnie ważne względem wcześniej wspomnianej książki. Stąd też moje pytanie o Twoje samopoczucie, bo ja, gdy pierwszy raz zobaczyłem to opasłe tomiszcze – zasłabłem.

Muszę przyznać, że na lekturze „Listów” spędziłem długie godziny. I powiem więcej. Nie czytało mi się ich tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Rzecz jednak nie leży w treści, bądź co bądź ciekawej, czy nawet w luzackim stylu listów, z których aż się przelewa od ilości seksu i narkotyków, ale w jej rozmiarze. Jak wiemy, listy stają się gatunkiem wymarłym, więc zaskakuje, a także przytłacza fakt, że na ponad ośmiuset stronach zebrano najważniejsze listy tylko JEDNEGO człowieka. A to tylko 167 listów z niespełna czterech tysięcy, które Ginsberg napisał! Dlatego też niezwykle ciężko było mi przebrnąć przez tę epistolarną bestię, zamkniętą w twardej obwolucie.

O Allenie Ginsbergu można pisać wiele, a i pewnie można nie napisać nic prawdziwego lub nic, co zapewne poeta uznałby za prawdziwe. Przez te wszystkie lata, co w „Listach” widać doskonale, przylgnęły do niego określenia przywódcy nieformalnego ruchu Pokolenia Beatu (z ang. beat – zmęczony, przegrany, nie myl proszę z bitem w muzyce techno), duchowego ojca hipisów, cenzurowanego poety, intelektualisty o bujnym życiu towarzyskim i erotycznym, a także… świra. Ten obraz przeobrażał się jednak, gdy czytałem jego listy, bo przebijał przez nie portret Allena niezwykle wrażliwego, oczytanego, zainteresowanego polityką i sztuką, a także aktywnie działającego i komentującego bieżące wydarzenia. A także człowieka mającego problemy z ortografią.

W „Listach” możemy zobaczyć jednak o wiele więcej aniżeli tylko samego Ginsberga. To malowniczy pejzaż literackiej bohemy z San Francisco, zamknięty w korespondencyjnej kapsule czasu. W soczystych listach poety czytamy o artystach biednych, niezrozumianych i krytykowanych przez konsumpcyjną Amerykę lat 50. pogrążoną w głębokim kryzysie, paranoi i „masowej hipnozie”. Wśród adresatów przetaczają się nie tylko przyjaciele, tacy jak Orlovsky, Kerouac, Burroughs, Cassidy, ale także i wrogowie, znani koledzy po fachu, a nawet… prezydenci Stanów Zjednoczonych.

Pomimo przytłaczającej liczby listów, sam ich odbiór był niezwykle przyjemny. Wiele w tym wkładu Ginsberga, który z listu na list zaskakuje teoriami, poglądami, niebywałymi historiami, ale także i niewybrednym stylem, grami literackimi, albo narracją pod wpływem przeróżnych… narkotyków. Allen pisze poważnie wtedy kiedy trzeba, potrafi też rzucić soczystym przekleństwem w odpowiednim momencie – tym samym listy potrafią niejednokrotnie zaskoczyć, rozbawić, oburzyć albo przytłoczyć. Pozwolę sobie przytoczyć chociaż fragment (więcej pewnie Cię tylko zanudzi) jego obłędnych rozważań:

Ze zdziwieniem odkryłem, że Blake, Wordsworth, Coleridge, Dante itd. są w większym lub mniejszym stopniu dosłowni. A czy ktoś czyta ich dosłownie? Czy ktoś sam rdzeń Biblii czyta dosłownie? Czy ktoś świat czyta dosłownie?

Nie mogę się jeszcze oprzeć (za co wybacz), aby zacytować jeszcze jeden fragment:

Tajemnice. Miejmy odtąd przed światem jakieś tajemnice. Oto początek bezosobowej mądrości.

Muszę też przyznać, że dużą rolę odegrała redakcja tekstu. Korespondencję poety uporządkował chronologicznie Bill Morgan, który dodatkowo wzbogacił większość listów niezbędnymi opisami wzbogacającymi o kontekst. Tym samym możemy precyzyjnie śledzić losy Ginsberga, a także jego zmieniające się poglądy i wizje. Dodatkowo zarówno tłumaczenie, jak i polskie wydanie są schludne i przyjemne w odbiorze.

Niestety ubolewam ogromnie, że w „Listach” Ginsberga są tylko listy Ginsberga. Możesz uznać, że bredzę, ale zauważ, jak ciekawiej czytałoby się furiackie krytyki i tyrady Allena, gdyby wzbogacone były także o, chociażby zdawkowe, odpowiedzi jego adresatów! Tak, czytamy tylko Ginsbergowskie odpowiedzi, w których często musimy się domyślać czy dopowiadać, o ile nie zrobił tego za nas wcześniej wspomniany Bill Morgan. Jednakże jednostronność korespondencji to problem zdecydowanie bardziej złożony, gdyż nie chodzi tylko konkretną pozycję, ale cały gatunek epistolarny.

Kończąc już mój nudny wywód, mam nadzieję, że zwrócisz uwagę na „Listy” Ginsberga, gdyż jest to pozycja nietuzinkowa. Nie przeczę, że trudna i żmudna, bo listów jest co nie miara, lecz każdy z nich czyta się ze sporą dawką satysfakcji. Zapewne, jeśli sięgniesz po nią, w trakcie zapewne się znudzisz i rzucisz w kąt (o ile w ogóle zdołasz ją podnieść), jednak ja Cię będę do niej zachęcał. Ta książka to swoisty skarbiec historii i myśli traktujących o sztuce i sytuacji społecznej Ameryki z poprzedniego wieku. Ewentualnie spójrz chociaż na „Listy” jako jeden z ostatnich przejawów tak mistrzowskiej fascynacji komunikacją epistolarną. Niebywałej sztuki, która umiera na naszych oczach. Sztuki, którą w takiej formie sami używamy od święta, a nasze dzieci mogą już jej nie pamiętać.

Twój oddany recenzent,
Krzysztof Szatkowski

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (529)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 308
Lykke | 2015-02-10
Przeczytana: luty 2015

Zapoznając się z twórczością Allena Ginsberga jakieś 3 lata temu, nie byłam w stanie określić poety jednym zdaniem, a co dopiero jednym słowem. Najpierw poraził mnie "Skowyt" i dogłębnie przeszył znamienną prozodią i rytmem. "Kadysz" poruszył wrażliwe struny harfy duszy. Później doskonałe "Reality Sandwiches", czy "The Fall of America: Poems of These States ". W 2012 roku Wydawnictwo Czarne serwuje część listów Jacka Kerouaca i Allena Ginsberga, tym samym płodząc świetnie przełożoną biblię młodego pokolenia beat generation. Już ta publikacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Rok 2014 i "Listy". Listy, listy ,listy, istne poematy dla przyjaciół , rodziny, znajomych, wrogów, pięknie wyważone słowa, monumentalna konstrukcja, wariacja, Ameryka, Tanger, życie, życie, puls, puls, puls, beat, generation, muzyka, prozodia, rytm, szaleństwo i jazz. Mogłabym głosić peany na temat Allena Ginsberga- prawdziwego Anioła z New Jersey i "Listów"- prawdziwej historii o...

książek: 74
merdevsky | 2015-01-14
Na półkach: Przeczytane

Ginsberg pisał listy przez całe życie. Z pozoru banalny fakt, ale nie, bo Ginsberg w swoim życiu przeżył więcej niż ja, ty i twój ulubiony pisarz razem wzięci.

To skarbnica beat generation, na podstawie której można by napisać 40 książek, 20 scenariuszy i wpaść przykładowo na pomysł wyrzeźbienia torsu Neal'a Cassady'ego w styropianie. Dobrze jest widzieć beatników od ludzkiej strony; media określały ich niemal jako literacką sektę, a to po prostu paru kumpli, których łączyła literatura, cygański tryb życia, kilka ekscesów, 4 tysiące romansów i alkohol wymieszany z narkotykami. Też tego chcesz, Kowalski.

Ginsberg w ogólnej opinii jest duchowym guru, zamkniętym w sobie psycholem, ale obraz jaki wyłania się z listów jest nieco inny: Ginsberg to równy gość, dosyć twardo stąpający po ziemi- lubi za to użyć życia i wie jak to robić. I co najcenniejsze: w tej codzienności, Ginsberg potrafi znaleźć jakąś cząstkę mistycyzmu.

A teraz do czytania.

książek: 1019
Kurz | 2015-04-05
Przeczytana: 29 marca 2015

Na "Listy" polowałam bardzo długo. I to dosłownie polowałam. Zaintrygowana wieloma opisami twórczości Allena chciałam go poznać. Ale cena tej książki skutecznie mnie odpychała. Gdy już ją zdobyłam i zaczęłam czytać, nie wiedziałam o Beat Generation nic. Nazwa ta nie mówiła mi zbyt wiele, raczej nie przemknęła się na lekcjach, które miały mnie ponoć przygotować do życia i dać ogólną naukę. Czytałam tę książkę z myślą, że to ona ma mi wskazać odpowiednią definicję tego pokolenia. I powiem szczerze - czuję, że to był dobry pomysł. Dodatkowo poznałam - naprawdę dogłębnie - kilka postaci, które są kluczowe nie tylko dla tego nurtu. Reasumując: jest to książka, która ukazuje nie tylko psychikę samego Allena, ale i postacie postronnych osób, jego znajomych, osób, które podziwiał, jego sposobu rozumienia świata, sposobu życia w otaczającym go świecie, a dopiero następnie pojawia się Allen-beatnik. To niesamowite jak wiele spokoju bije od słów napisanych przez człowieka tak niespokojnego,...

książek: 197
K_Es | 2018-09-24
Na półkach: Przeczytane

Co to był za obłędny człowiek! Tomiszcze warte niemal każdego grzechu.

książek: 43
Loix | 2015-01-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2015 rok

W momencie gdy kupowałem Listy Allena Ginsberga, ich autor był dla mnie postacią niemalże anonimową. Informacja, iż trzymam w rękach prace nieoficjalnego lidera ruchu bitnikowskiego i inspiracji ruchu hippisowskiego skłoniła mnie do zakupu. Książka to 165, chronologicznie ułożonych, listów wybranych z ponad 3000 jakie napisał. W ten sposób powstała panoramiczna antologia, skupiająca w sobie wszystko co niezbędne, aby poznać tego człowieka. Poetę, outsidera, społecznika, ale przede wszystkim, ludzką postać razem ze swoją wrażliwością, pasjami i namiętnościami. Ukłon składam w stronę twórcy tego zbioru, Billa Morgana. Dokonał, w mojej opinii, trafnej selekcji. Niektóre listy obfitują w intelektualne tyrady, ale przede wszystkim jest w nich lekkość felietonisty, literacki polot, a czasem i wulgaryzm. Serdecznie polecam wszystkim, którzy interesują się amerykańską literaturą XX wieku oraz chętnym doświadczenia ekscytującej intelektualnej podróży.

książek: 142
amiann | 2017-11-09
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Swoim życiem opisanym w listach, Ginsberg redefiniował moje pojęcie wolności. Wolności słowa, ekspresji, wyboru, oczekiwań i poszukiwań.

książek: 65
Ala | 2019-02-08
Na półkach: Przeczytane
książek: 300
smutny | 2018-08-06
Na półkach: 2018, Przeczytane
książek: 940
warszafka | 2018-06-11
Przeczytana: 24 lipca 2018
książek: 442
Sandra | 2018-03-04
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
zobacz kolejne z 519 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nagrody „Literatury na Świecie” za rok 2014

Redakcja miesięcznika „Literatura na świecie” jak co roku przyznała nagrody twórcom, tłumaczom i wydawnictwom, którzy jej zdaniem zabłysnęli w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Wyróżnienia przyznano w sześciu kategoriach, bez laureata pozostała kategoria „poezja”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd