O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich

Okładka książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich autorstwa John Ashbery, John Berryman, John Cage, Edward Estlin Cummings, Allen Ginsberg, Kenneth Koch, Robert Lowell, Frank O’Hara, Charles Reznikoff, David Schubert, James Schuyler, Piotr Sommer, William Carlos Williams
Okładka książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich autorstwa John Ashbery, John Berryman, John Cage, Edward Estlin Cummings, Allen Ginsberg, Kenneth Koch, Robert Lowell, Frank O’Hara, Charles Reznikoff, David Schubert, James Schuyler, Piotr Sommer, William Carlos Williams
James SchuylerDavid Schubert Wydawnictwo: Karakter poezja
602 str. 10 godz. 2 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2018-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
602
Czas czytania
10 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365271907
Tłumacz:
Piotr Sommer
Nowe, rozszerzone wydanie legendarnej antologii przekładów najważniejszych poetów amerykańskich XX wieku. Każdy z poetów – Charles Reznikoff, e.e. cummings, John Berryman, Robert Lowell, Allen Ginsberg, John Cage, Frank O'Hara, John Ashbery, Kenneth Koch, August Kleinzahler, a także nieobecni w pierwszym wydaniu William Carlos Williams, David Schubert i James Schuyler – jest w książce reprezentowany pokaźnym wyborem wierszy, tworzącym niemal osobny tomik. Poszczególne części antologii otwierają reprodukcje obrazów wybitnej amerykańkiej malarki, Jane Freilicher. Książka zawiera też obszerne posłowie tłumacza i autora wyboru, Piotra Sommera.
Średnia ocen
8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich

Średnia ocen
8,1 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich

avatar
453
431

Na półkach:

Kenneth Koch
„Jeden pociąg może zasłonić drugi”
(napis na przejeździe kolejowym w Kenii)

„W wierszu jedna linijka może zasłonić drugą linijkę
Tak samo jak na przejeździe jeden pociąg może zasłonić drugi.
(…)
W rodzinie jedna siostra może zasłonić drugą,
Dopiero, kiedy uderzysz w konkury,
W przeciwnym razie przychodząc do jednej, możesz zakochać się w drugiej.
Jeżeli jesteś kobietą, któryś z ojców albo braci może
Zasłonić mężczyznę, na którego ze swoją miłością czekałaś.
Zatem zawsze coś stoi przed rzeczami, uczuciami i ideami.
Jedno pragnienie może zasłonić drugie. I czyjaś reputacja może zasłonić
Inną reputację. Jeden pies na trawniku może zasłonić
Innego, więc jeśli umkniesz jednemu, wcale nie musisz być bezpieczny”.
(…) s. 579
Piotr Sommer O krok od nich, Przekłady z poetów amerykańskich z reprodukcjami obrazów Jane Freilicher. Karakter, Kraków 2018.

Tytuł wiersza z uwagą dotycząca miejsca napisu – bezcenny!
Podobnie jak dedykacja:
„ i
tobie i tobie i tobie” (James Schuyler)

Warto też powtórzyć:
„Zatem zawsze coś stoi przed rzeczami, uczuciami i ideami”.


Potężny zbiór amerykańskiej poezji w przekładzie Piotr Sommera
liczący ponad siedemset stron formatu A4
to pozycja dużego kalibru.
Wydana z reprodukcjami
J. Freilicher -to uczta dla Czytelnika
i miłośnika obrazów
(jest ich niewiele, ale tworzą klimat).

Uczta w sferze ducha, której nie sposób przeżyć ani
w jeden, ani w dwa wieczory … nie pomoże nawet liczba „trzy”.
Zaczniesz jesienią, przejdzie zima (324 strona),
wiosna (471strona),lato zatrzyma cię na 589 stronie,
czeka cię kolejna jesień…
aż „O krok od nich” znajdzie się w zasięgu twojej ręki,
przechodząc na własność.

Będziesz panem pamięci i słów amerykańskich poetów
od J. Ashber`ego, J. Berrymana, przez E.E. Cummingsa, K. Kocha, R. Lowella
F.O` Hary, D. Schuberta…. do Jane Freilicher.

Poezja amerykańska ma moc.
Jak napisze tłumacz: „A martwi tylko to, że książka ponad miarę spuchła (zakazów nie wprowadzamy, ale w sumie nie ma powodu czytać wszystkiego na raz)”.
Słowo ma literacką wagę, a strony ją pomnażają.

Poezja
amerykańska
może wiele…

Zacytujmy fragment
z wiersza:
„Portret kobiety w łóżku”
Williama Carlosa Williamsa

„Pracować nie pójdę
A pieniędzy nie mam
No i co z tym zrobisz?
- ani biżuterii
(cholerni idioci).

Ale mam dwoje oczu
I gładką twarz
i jeszcze to! Spójrz!
Jest wysokie!
Jest tam mózg
i krew –
nazywam się Robitza!
Do diabła z …(…)( s.114)
10/10

Kenneth Koch
„Jeden pociąg może zasłonić drugi”
(napis na przejeździe kolejowym w Kenii)

„W wierszu jedna linijka może zasłonić drugą linijkę
Tak samo jak na przejeździe jeden pociąg może zasłonić drugi.
(…)
W rodzinie jedna siostra może zasłonić drugą,
Dopiero, kiedy uderzysz w konkury,
W przeciwnym razie przychodząc do jednej, możesz zakochać się w drugiej.
Jeżeli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
615
615

Na półkach:

Mikrokosmos poezji amerykańskiej. 12 poetów i ona, malarka, której obrazy stanowią świetną ilustrację, zapowiedź, komentarz do kolejnych części tego zbioru.

Czytanie poezji to hobby niszowe, czym zatem jest czytanie poezji amerykańskiej, której zbiór ma ponad 700 stron? Jest postrzeganiem świata z zupełnie innej perspektywy, patrzeniem, wąchaniem, dotykaniem, smakowaniem miejsc, obrazów, zdarzeń, które są odległe w czasie i przestrzeni. Czasem widok jest pełen obiektywizmu, czasem to najgłębsze emocje i uczucia autora. 

Czemu służy poezja? Nie ma z niej pożytku. To nie towar, nic za nią nie kupimy. Nie można jej zjeść, napić się.
Dlaczego zatem warto przeczytać tą książkę?  “Bo to byli wielcy poeci, a wielkim poetów należy czytać”. A może - “Poeta lepiej obrazuje świat, w którym żyjemy.” 
Myślę, że warto ją przeczytać, bo nie trzeba tego robić. Wybór lektury, książki, wiersza to akt woli, wyraz decyzji.Mogę zacząć co chcę i kiedy chcę. Mogę w każdej chwili przerwać, wrócić lub nie.

Ashbery, Ginsberg, Reznikoff nie zmuszają do przeczytania swoich wierszy, Berryman nie oczekuje, że będziemy zachwycać się jego snami, Lowell nie czeka na to, by litować się nad jego kryzysami psychicznymi. Możemy po prostu czytać, zbrzydzać się, upajać, zohydzać, smakować, degustować, czy też cokolwiek innego, tylko dlatego, że możemy. 

Warto.
IG mariuszowelektury

Mikrokosmos poezji amerykańskiej. 12 poetów i ona, malarka, której obrazy stanowią świetną ilustrację, zapowiedź, komentarz do kolejnych części tego zbioru.

Czytanie poezji to hobby niszowe, czym zatem jest czytanie poezji amerykańskiej, której zbiór ma ponad 700 stron? Jest postrzeganiem świata z zupełnie innej perspektywy, patrzeniem, wąchaniem, dotykaniem, smakowaniem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
70
68

Na półkach:

Ogrom pracy, świetne przekłady.

Ogrom pracy, świetne przekłady.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

297 użytkowników ma tytuł O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich na półkach głównych
  • 218
  • 72
  • 7
49 użytkowników ma tytuł O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich na półkach dodatkowych
  • 24
  • 13
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Piotr Sommer
Piotr Sommer
(ur. 1948 w Wałbrzychu) poeta, tłumacz współczesnej poezji amerykańskiej, angielskiej oraz irlandzkiej. Studiował anglistykę w Warszawie. Tłumaczył utwory: Johna Ashbery'ego, Johna Berrymana, Ciarana Carsona, D. J. Enrighta, Seamusa Heaneya, Kennetha Kocha, Michaela Longleya, Roberta Lowella, Dereka Mahona, Franka O'Hary, Charlesa Reznikoffa. Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody im. Barbary Sadowskiej, Nagrody Kościelskich (1988) i Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości (2010). Opublikował kilkanaście książek poetyckich i krytycznoliterackich, zredagował wiele ważnych antologii (m.in. prezentujących współczesną poezję amerykańską i angielską). Pisze także wiersze dla dzieci. Jest redaktorem naczelnym miesięcznika "Literatura na świecie". Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i PEN Clubu. Mieszka w Sulejówku pod Warszawą.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich przeczytali również

Cierpienia młodej Hany Katja Gorečan
Cierpienia młodej Hany
Katja Gorečan
Główną bohaterką jest, dwudziestoletnia Hana, która w wierszach opowiada o swoim dorastaniu i innych oraz dojrzewaniu. Czy mi się podobało? Oczywiście, że tak, iż autorka przekłamuje tabu i pokazuje, że dojrzewanie, nie jest niczym złym, lecz normalnym etapem w naszym życiu. Miesiączka to nie choroba i nie może być tak, że brzydzimy, własnej krwi menstruacyjnej, tak wiem, trzeba dbać o higienę intymną, a co złego jest w poznaniu woni własnej krwi... „być może uznacie to za obrzydliwe, ale hana często z przyjemnością wącha swoją krew menstruacyjną” Nic nie jest złego. Mogę sądzić, że wiele nastolatek, kobiet wąchały własne wydzieliny w czasie okresu. Problem zaburzeń odżywiania jest poruszany nie od dziś. Uważam, że warto mówić o nich głośno, z tego względu, że zaczynają się one od wrednych komentarzy osób, które są od nas starsze i ze strony rówieśników... „państwa córka jest po prostu gruba powinna zacząć ćwiczyć zawsze zajmuje ostatnie miejsce w biegach” Moim zdaniem takie uwagi nie powinny mieć miejsca, bo nie wszyscy mamy chude i szczupłe sylwetki, każdy z nas ma inną budowę ciała. Naprawdę później osoby, które przeżyły to na własnej skórze, powtarzają sobie w głowie, co skutkuje problemami z psychiką, jedzeniem i własnym ciałem. Przestajemy akceptować siebie. Moi drodzy, czy jest jakiś problem w chodzeniu regularnie, czy częściej do ginekologa? Absolutnie nie. Według mnie lepiej pójść więcej niż mniej, iż każda chce mieć pewność, że wszystko jest w porządku, nie ma żadnych dolegliwości. Niestety w tych czasach nadal rodzice nie wspierają swoich dzieci, bo sami zostali w ten sposób wychowani, a to nie wróży niczego dobrego... „w domu oczywiście wysłuchała kazania bóg chce ci powiedzieć, żebyś przestała się puszczać”. Myślę, że wszyscy powinni przeczytać tę książkę. http://bookaholicandwriter.blogspot.com/2023/01/cierpienia-modej-hany-katja-gorecan.html
bookaholic_pl - awatar bookaholic_pl
ocenił na83 lata temu
Chodzenie; Amras Thomas Bernhard
Chodzenie; Amras
Thomas Bernhard
Aż do ostatecznego rozpadu myśli i uczuć, przesiąknięta ideą rozpaczy ale wręcz monumentalna bogactwem wrażliwości w zetknięciu z brutalnością ludzkiego umysłu. W taki sposób odbieram ten wycinek prozy Thomasa Bernharda, który w nieprzerwanym ciągu procesów myślowych rozszerzył mój literacki świat o nieskończoną liczbę pytań. Może już nawet otarłem się na horyzoncie "Amras" o granicę obłędu, może w "Chodzeniu" dostrzegłem najbardziej przerażające więzienie, jakim jest ludzka natura. W każdym razie byłem bliski wiary w definicję istnienia, którego podstawą jest błąd. To jedyny realny fundament a towarzyszące mu przekraczanie kolejnych stanów umysłu stało się sztuką. W krytycznym stosunku Bernharda wobec struktur "wszystkiego" odnalazłem fascynującą mnie możliwość zawładnięcia w zasadzie każdą chwilą, którą ten austriacki pisarz niespiesznie wykłada w pełnych powtórzeń opowiadaniach. Proces ten polega na rozbiorze każdej wypowiedzianej frazy w taki sposób, że jej przeciąganie pomiędzy możliwościami psychiki staje się myśleniem ze wszech miar najjaśniejszym. Nie można tu zapominać o skutku tego rozjaśniania, którym będzie zaciemnienie każdej sprawy, jednak jest ono jak najbardziej pożądane i świadczy o wysokiej jakości tekstów Bernharda. Chcę tym samym ukazać kontrasty, pośród których przyszło mi przez ostatnie kilka dni przeżywać tę literaturę. Umysły bohaterów Bernharda są zamknięte w dobrze strzeżonej wieży, z której mogą obserwować zastawiane na nie zasadzki. W atmosferze rozsadzającej co delikatniejsze systemy nerwowe i pod kloszem dziwacznych doświadczeń doznają długich okresów beznajdziejności. Zaprzątnięte opuszczeniem lub czynieniem niezliczonych spostrzeżeń są jak mieszkańcy okaleczonego wewnętrznego świata. Często wykraczają poza siebie samych, nie są dalekie od chaotycznych procesów myślowych, czasami wyglądają na podziurawione przez wyczerpujące egzaltacje. Ale do twarzy im z tym wszystkim. Bez tego nie moglibyśmy poczuć, co tak naprawdę kryje się pod fasadą istnienia, kiedy człowiek musi żyć w największym stopniu trudności. Dlatego z czytelniczego punktu widzenia tak fascynujące jest rozkładanie uczuć na czynniki pierwsze. Wiem, że czytanie Thomasa Bernharda można porównać do podroży w głębię przez głębię. Im dalej, tym trudniej poruszać się w studium wyższej niejasności. Można wtedy poczuć, co czują ludzie wycofani w swoje rozszalałe umysły, kiedy z jednej strony są zachęcani do życia a z drugiej od samego początku usposobieni do śmierci. Z zewnątrz wygląda to na milczące skrywanie piekła a nawet świadczy o poważnych stanach chorobowych. Jednak te okropne psychiczne konwulsje są podstawą prozy Bernharda. Fascynującą w straszliwych sprzężeniach i wciągającą z jednej beznadziei w drugą. Chyba nie będę miał nigdy dość tej wymagającej ciągłego napięcia literatury.
czytający - awatar czytający
ocenił na101 miesiąc temu
Wiersze wybrane Emily Dickinson
Wiersze wybrane
Emily Dickinson
🔰1741 "W tym, że nie zdarzy się na nowo, Jest cała słodycz życia. Takiej pewności żadna inna Wiara nam nie użycza. Jeśli coś będzie, to najwyżej W odrębnym stanie czy bycie - Ta pewność budzi w nas apetyt Dokładnie odwrotny: na życie." To jest poezja, w której mniej znaczy więcej, oparta na skrótach myślowych i oszczędności słów, nie ma w niej dbałości o piękne rymy i wybujałe środki stylistyczne. Żaden utwór nie ma tytułu, bo po co mnożyć zbędne słowa i odbierać im dosadność w opisywaniu świata? Do tych niezwykłych liryków wracam co jakiś czas po doznania, które za każdym razem są zupełnie inne. Wiersze Emily Dickinson wciąż się wymykają niektóre są zaskakująco łagodne inne dzikie, rwane, nasycone powszednim językiem, niedające się ujarzmić. Po śmierci poetki jej siostra Lavinia odnalazła setki wierszy ukrytych w różnych zakątkach pokoju Emily: 🔰441 "To wszystko - to mój list do Świata, Co nigdy nie pisał do mnie - " Niezwykłe "listy do Świata" ukryte przed światem Lavinia zdecydowała się światu objawić, za co liczne grono miłośników poezji Emily Dickinson na całym świecie zawsze będzie siostrze poetki dozgonnie wdzięczne. Takiej "dziwnej" poezji nikt wtedy nie oferował światu. Po śmierci Emily pojawiły się, więc dziwaczne próby przemalowania jej wierszy na "bardziej znośne" - czyniło to grono edytorskie, przekonane o tym, że wie lepiej. Z kolei rodzina upiększyła jedyny portret Emily, domalowując jej loczki i ładniejszy strój, który ponoć miał lepiej ukryć szyję, nieco zbyt długą, jak na ówczesne standardy urody. Ech, ta żałosna ludzka chęć podporządkowania stereotypom wszystkiego, co odrębne i niepowtarzalne! Bo przecież kobieta, jeśli już się wyrwała ponad zwyczajność i zaczęła pisać wiersze (czyli coś z nią było nie tak),to niech przynajmniej będzie ładna i niech "świergoli" lub "kląska" jak słowik albo inne słodkie ptaszę! Na szczęście ta całkiem odrębna, pełna pasji, dzika i rwana poezja Emily Dickinson nadal jest między nami. Za taki jej kształt w polskim tłumaczeniu dziękuję panu Barańczakowi. Do utworów Emily Dickinson oprócz miłośników poezji odwołują się również współcześni muzycy rozrywkowi. Oto przykład z naszego rodzimego podwórka muzycznego: na jednej z płyt zespołu "Homo Twist" Maciej Maleńczuk w piosence "Nobody" zaśpiewał parafrazę wiersza 288. Dickinson: 🔰"Jestem nikim, a ty kim? Czy ty także jesteś nikim? To znaczy byłaby z nas para i to by się rozniosło zaraz, więc milcz!" Na koniec mojego kolejnego spotkania z "dziwną" panną Emily zacytuję jeszcze jeden jej niebanalny "list do Świata": 🔰254 "Nadzieja jest tym upierzonym Stworzeniem na gałązce Duszy - co śpiewa melodie Bez słów i nie milknące - W świście Wichru brzmi uszom najsłodziej - I srogich by trzeba Nawałnic - Aby spłoszyć maleńkiego ptaka, Co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić - Śpiewał mi już na Morzach Obcości - W Krainach Chłodu - Nie żądając w zamian Okruszka- Choć konał z Głodu." P -55
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na106 miesięcy temu
Pieśń torby na pawia Nick Cave
Pieśń torby na pawia
Nick Cave
Już na tylnej okładce książeczki sam autor, rzekłoby się, poeta rocka (rockowy poeta),Nick Cave the one and only, zarysowuje nam gatunkowy schemat owej publikacji. I zdecydowanie autor ma rację – genologicznie jest to pewnego rodzaju eklektyzm, niekiedy surrealistyczna mieszanka prozy, wiersza (w formie piosenek) i dziennika (tak, wiem, że parafrazuję Nicka Cave’a). Forma burzy logiczny porządek rzeczywistości, więc z pewnością nie polubią się z tą książką puryści czystej prozy i liryki, będzie ich to wkurwiać. Jawa bytuje wraz z rzeczywistością, czuję się, jakbym czytał Davida Lyncha w wersji papierowej. Sama koncepcja na napisanie książki wydaje się ciekawa – kto, do cholery jasnej, wpadłby na pomysł lirycznego połączenia torebek na wymiociny? Chyba tylko podstarzały gwiazdor rocka, ewentualnie stetryczały poeta. Nick Cave z pewnością osiągnął już intelektualną sytość twórczą (chyba nikt z tym nie powinien bagatelizować),wobec czego mógł sobie na coś takiego pozwolić. Jeśli ktoś chciałby zadebiutować w ten sposób – prawdopodobnie zostałby obśmiany przez wydawców. Książeczkę samą w sobie można potraktować wieloznacznie (jak całą twórczość Nicka Cave’a). Może być ona dialogiem artysty z artystą, swoistą świecką spowiedzią, której towarzyszą zmagania z samym sobą, ze śmiercią, z małym 14-letnim chłopcem, który jest (najprawdopodobniej) odbiciem starszej wersji własnego ja. Może być to historia o tęsknocie do swojej żony, która, zostawiona przez swojego męża na potrzebę odbycia wielu tras koncertowych, nie odbiera od niego telefonu (ciekawe, czy celowo?). Wreszcie, może być to po prostu zapis doświadczeń trasowo-koncertowych Nicka Cave’a (okraszonych jakimiś prozaicznymi, życiowymi pierdołami),który, czasami z wielką precyzją, opisuje miejsca, w których pojawić się chciał (bądź musiał),wraz z całą ekipą The Bad Seeds. Taki trochę papierowy zapis, dokument z tras koncertowych. Fajny dodatek do całej dyskografii tego zespołu.
admpie - awatar admpie
ocenił na64 lata temu
Ostępy nocy Djuna Barnes
Ostępy nocy
Djuna Barnes
Mam ostatnio jakieś szczęście do książek dziwnych, które zabierają mnie w miejsca zaskakujące. Ostępy nocy zabrały mnie do Paryża (głównie) lat ‘20 i ‘30 i zrobiły to w przedziwnym stylu, eksperymentalnym intrygującym językiem. Na początku trudno było zorientować się w ogóle, o czym ta książka jest. Dopiero później, zgodnie z opisem na okładce, wyłania się obraz trójkąta miłosnego skupionego wokół jednej kobiety, Robin, która rozkochuje w sobie, po czym porzuca. Najpierw urodziła dziecko mężowi, po czym porzuciła rodzinę. Później związała się z bogatą kobietą, którą wykorzystywała i oszukiwała szlajając się po nocach. W końcu Robin ucieka do Ameryki z kolejną kobietą, bogatą wdową. Tyle fabuła. 🌃 Szalone monologi Natomiast istotę opowieści stanowi i prowadzi pewien samozwańczy doktor, mitoman i gaduła. Jego wypowiedzi – strumienie świadomości – brzmią jak majaczenia szaleńca. Doktor ten, jest jakby wyrocznią i komentatorem, do którego zwracają się osoby związane z Robin. Te monologi są równie męczące, jak w pewnym sensie ciekawe. To na nich opiera się eksperymentalność tej książki. W posłowiu Marcin Szuster słusznie radzi, żeby za bardzo nie wnikać w fabułę, tylko poddać się “nurtowi języka”. W istocie, jest to chyba najlepsze podejście do tej nie za długiej na szczęście książki. 🌃 Bezkompromisowość i indywidualizm W tym posłowiu jest jeszcze wyjaśnionych wiele innych aspektów tej książki – politycznych i społecznych. Mnie one jednak jakoś specjalnie nie zainteresowały. Natomiast Szuster pisze jeszcze jedną ciekawą rzecz o prozie Djuny Barnes – że “Ostępy nocy dają jakieś pojęcie o tym, co te słowa [bezkompromisowość i indywidualizm języka] znaczyły przed dewaluacją”. Bo trzeba pamiętać, że powieść tę wydano w 1936 roku. Na tamte czasy taki język musiał być wręcz szokujący, na pewno przełomowy. Dzisiaj, co druga książka aspiruje do miana bycia bezkompromisową. A nawet jeśli nie aspiruje, to marketerzy i tak próbują na siłę je tak przedstawiać, bo to się sprzedaje. Ostępy nocy są więc faktycznie protoplastą współczesnej prozy eksperymentalnej. Ja zaś uważam, że klasykę warto poznawać, nawet jeśli nie będzie się to jakoś specjalnie podobać. Literatura nie zawsze jest od tego, żeby sprawiać przyjemność. Ma zabierać w miejsca, gdzie sami byśmy nie poszli.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na61 rok temu
Koniec końca świata Jonathan Franzen
Koniec końca świata
Jonathan Franzen
Nazwisko, ale też tytuł narobił sporo apetytu. Ale jak to często bywa, to co na wystawie i w reklamie prezentuje się tak, że jesteś w stanie za tym czymś, biec z wywalonym językiem na brodzie na drugi koniec miasta, okazuje się być jeżeli nie czymś banalnym to na pewno nie tym, czego mogłeś się spodziewać. I tutaj jest podobnie. Jest kilka niezłych esejów (w tym ten tytułowy) i trochę fragmentów, fraz, które robią wrażenie, ale ogólnie czytało się rzeczy bardziej ekscytujące. Właściwie po lekturze (książkę czytałem ponad 5 lat temu) pozostał mi w głowie jeden fragment, bo chyba ten sposób rozumowania w zasadzie pokrywa się z moim spojrzeniem na ten problem. Rzecz dotyczy oczywiście tzw. ofensywy ekologicznej, czyli tych wszystkich OZE, farm wiatrowych i innych patentów epoki związanych z globalnym ociepleniem i innym naukowymi lub trochę naukowymi diagnozami. Trochę długi, ale przesłanie chyba tę rozpiętość tłumaczy: "Możemy zdecydować się na oszpecającą agresywną terapię, stosując tamy na wszystkich rzekach i niszcząc wszystkie krajobrazy uprawami pod biopaliwa, elektrowniami słonecznymi i turbinami wiatrowymi, chcąc zyskać na czasie dodatkowe lata umiarkowanego ocieplenia. Możemy też podjąć kurację, która pozwala na wyższą jakość życia, kurację również zwalczającą chorobę, ale jednocześnie nieznacznego przyśpieszenia ludzkiej katastrofy, chroniącą obszary, na których żyją wciąż dzikie zwierzęta i rośliny. To drugie podejście ma tę zaletę, że gdyby pojawiło się cudowne lekarstwo, takie jak energia termojądrowa lub gdyby globalne wskaźniki i liczba ludności kiedykolwiek spadły, nadal będą istnieć nienaruszone ekosystemy, które da się uratować". Czyli, w sytuacji kiedy koniec jest nieuchronny, dylemat jest mało skomplikowany. Czy zamiast farmy wiatrowej usytuowanej na polu sąsiada, nie lepiej mieć za oknem (tak jak mam w chwili obecnej) bocianie gniazdo misternie kilkanaście lat temu budowane i co roku, z bocianim zapałem na wiosnę, tuż po przylocie modernizowane?
werblista - awatar werblista
oceniła na610 miesięcy temu
Substancja nieuporządkowana Adam Zagajewski
Substancja nieuporządkowana
Adam Zagajewski
„Może jednak warto pamiętać, że w każdej zbiorowości, której nie zdominowali jeszcze analfabeci, toczy się także inna rozmowa, dużo spokojniejsza, cichsza, przyciągająca mniej uwagi, ale niekoniecznie mniej istotna: o Bogu, o sensie życia, o sztuce, o literaturze, o muzyce, o naturze cywilizacji, o związku między nowoczesnością i tradycją, o śmierci. A także o Miłoszu, o Stanisławie Brzozowskim, o Platonie i Wagnerze i Baconie filozofie i Baconie malarzu, o Chopinie i Lutosławskim. Nie wystarczy nam miejsca, by wymienić choćby niewielką część bohaterów tej debaty - i pewną tylko ilość tematów”. (Ze Wstępu, s.7-8) Adam Zagajewski, Substancja nieuporządkowana, Wyd. Znak, Kraków 2019. Słowem WAŻNYM dla „Substancji nieuporządkowanej” jest „rozmowa” na tematy zasygnalizowane w zacytowanym fragmencie, którym przyświeca myśl ŚWIATOSŁAWA RICHTERA (bohatera filmu „Richter l`insoumis” w reż. B. Monsaingeon),o tym, że nienawidzi dwóch rzeczy: Analizy i Władzy. A. Zagajewskiemu to wyznanie jest bliskie, bo jak stwierdził „analizy jest niewiele, tyle co na lekarstwo, a władzy nie ma wcale.” W „Substancji nieuporządkowanej” (z ptasią okładką) Zagajewski odkrywa przed Czytelnikiem swe myśli nie tylko o życiu, ale i wolności, prawie, zdziwieniu, artystach i muzyce. W Rozdziale „O zdziwieniu” pada pytanie: „czy poezja wciąż potrafi nas zdumiewać, czy wyzwala nas z obojętności, z rutyny, w jaką wpędza nas właśnie codzienność…?” (s. 78). Odpowiedź w tekście łącznie z fragmentem wiersza Szymborskiej „Terrorysta, on patrzy”: „ Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi. Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi, Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają. Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy” (…).(s. 80) Czytając Zagajewskiego, intelektualny dyskurs ujęty w wiedzę (nie tylko literacką),nie ma sobie równych. 10/10 Z okazji ogłoszenia Literackiej Nagrody Nobla (9.10.25) warto zajrzeć do HOMO- ZODIACUSA L. Weresa, by być przygotowanym… (archetypowe reakcje w wersji skróconej): BARAN: „Żono! Pierz koszule, jadę do Szwecji”! LEW: „No, nareszcie się na mnie poznali!” SKORPION: „A komu mieliby przyznać? Idę do pacjentów!” RYBY: „Ach, miałem dziś sen, że stoję na pomniku!”(s.251) Pozostałe znaki muszą podjąć trud sięgnięcia po tekst!
zoe - awatar zoe
ocenił na106 miesięcy temu
Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś Maria Janion
Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś
Maria Janion
Lata mijają, a teksty Marii Janion z lat dziewięćdziesiątych nie tracą zaczepności oraz wyrazistości, mimo iż część z forsowanych przez nią prognoz zdezaktualizowała się w dobie teraźniejszości. Niewykluczone, że zdążą się jeszcze urzeczywistnić, choć w tym wypadku konieczny byłby gwałtowny obrót spraw, czemu dano wyraz w rozważaniach o polskiej kulturze literackiej. Niezależnie od tego, które z zapatrywań Marii Janion uznamy za nieprzystające do obecnych realiów życia, nie można im odmówić świeżości, albowiem stawiane przez nią tezy i wyciągane wnioski pobudzają w czytelniku procesy myślowe, a co traktuję jako największą zaletę załączonej pozycji. Maria Janion uprawia naukę o polskiej humanistyce z ogromnym zaangażowaniem, co wyczuwa się już w pierwszym tekście, w którym porusza kwestię zmierzchu paradygmatu romantycznego. „Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś?” otwiera drzwi do problemu kultury masowej, jej wejścia na salony, zawłaszczania coraz większej przestrzeni i przyciągania rzeszy odbiorców za sprawą ogólnej dostępności oraz komercyjnego charakteru. Pojawia się wiele pytań o sens kultury wysokiej, jej pojmowanie, doświadczanie, jak również konieczność podtrzymywania kultu obcowania z czymś, co znajduje się dalej albo bywa trudniejsze w odbiorze. Myślę, że tekstów Marii Janion nie można oceniać jako udanych bądź nieudanych. Należy przyjąć do wiadomości jej punkt widzenia w kwestii polskiej humanistyki, z którym nie trzeba w pełni się zgadzać i nie ma w tym niczego niestosownego.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na73 lata temu
Przestrzenie Georges Perec
Przestrzenie
Georges Perec
Dziennik użytkownika przestrzeni (…) z usuniętą częścią fasady, co pozwala zobaczyć wnętrze około dwudziestu trzech pokoi (piszę około, gdyż znajdują się tam także przedłużenia pokoi, w tyle budynku: inwentarz tylko części przedstawionych mebli i czynności, daleko ich wszystkich nie wyczerpujący, ma w sobie coś, co przyprawia o zawrót głowy: 3 łazienki; ta z 3.piętra jest pusta; w tej z 2. piętra jakaś kobieta się kąpie; w tej na parterze jakiś mężczyzna bierze prysznic. (…) 6 żyrandoli i 1 mobil w stylu Caldera 5 telefonów 1 pianino i należący do niego taboret 10 osób dorosłych płci męskiej, z których 1 pije alkohol z kieliszka 1 pisze na maszynie 2 czyta gazetę, z czego jeden siedzi w fotelu drugi leży na kanapie 3 śpi 1bierze prysznic 1 je tosty 1 przekracza próg pokoju, w którym znajduje się pies(...) (G. Perec Przestrzenie) G. Perec (1936-1982),jeden z najwybitniejszych pisarzy francuskich XX w., w Przestrzeniach obsesyjnie opisuje miejsca, od kartki papieru, przez łóżko, mieszkanie, budynek, ulicę, dzielnicę, miasto, wieś, kraj, świat, do przestrzeni, by ją zdefiniować tak: „Chciałbym, żeby istniały miejsca stałe, nieruchome, nienaruszalne, nietknięte i niemal nietykalne, niezmienne, zakorzenione; miejsca, które by były odniesieniami, punktami wyjścia, źródłami: Mój kraj ojczysty, kolebka mojej rodziny, dom, w którym bym się urodził, drzewo, które bym widział, jak rośnie (które mój ojciec by posadził w dniu moich narodzin),strych mojego dzieciństwa wypełniony nietkniętymi wspomnieniami…”. W fragmencie Przestrzeni Perec dzieli się pomysłem na przyszłą powieść Życie instrukcja obsługi, w której chciałby zajrzeć (po odsłonięciu fasady domu) do dwudziestu trzech mieszkań paryskiej kamienicy i zobaczyć życie ich mieszkańców (natychmiast i jednocześnie). Pomysł nie jest oryginalny, sam autor powołuje się na Opowieść o Genji (XI w.),klasyczne dzieło literatury japońskiej, autorstwa Murasaki Shikibu, (nazywaną pierwszą nowoczesną powieścią psychologiczną),bowiem technika symultanizmu w prozie narracyjnej XX w., polegająca na przedstawieniu zdarzeń od siebie niezależnych rozgrywających się w tym samym czasie, ale w odległych miejscach, tak by ich jednoczesność rzucała się w oczy odbiorcy, znana była dawnej epice. Wracając do Przestrzeni, Pereca interesują miejsca, które można czymś zapełnić, małą kartkę papieru znakami liter, mieszkanie – łóżkiem, krzesłem, stołem; budynek- mieszkańcami i rzeczami; ulicę – domami, przechodniami, samochodami, kawiarniami; dzielnice - sąsiadami, sklepami; miasto (megalopolis) - kamieniami, betonem i asfaltem, nieznanymi ludźmi, instytucjami; kraj- granicami (Hej, koledzy, zostaliśmy odkryci! Miał powiedzieć pewien Indianin, spostrzegając Krzysztofa Kolumba). A świat- przelatującymi samolotami, podróżnymi; natomiast przestrzeń-spojrzeniem i adresem: „Georges Perec rue de l`Assomption nr 18 klatka schodowa A 3 piętro Drzwi po prawej stronie 16 dzielnica Paryża Sekwana Francja Europa
zoe - awatar zoe
ocenił na102 lata temu

Cytaty z książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich

Więcej

Życie kochani, jest nudne. Nie można tak mówić. / W końcu niebo błyska, wzdychają oceany, / my też błyskami i czemuś tam wzdychamy, / w dodatku matka mówiła mi, gdy byłem chłopcem / (jak automat) „Otóż ciągle oznajmiać, że ci nudno / to znak, że nie masz żadnych / Bogactw Wewnętrznych”. Dziś widzę, że nie mam / bogactw wewnętrznych, bo mi do obrzydzenia nudno. / Nudzą mnie ludziowie, / literatura nudzi, szczególnie wielka, / nudzi mnie Henry, jego zmartwienia i biadolenia / nieznośne jak u Achillesa, / co kocha ludzi i niezłomną sztukę, która mnie nudzi. / A od tych spokojnych wzgórz, i ginu, można skonać / i jakimś cudem pies / wziął za pas skórę i kości też, i poszedł sobie gdzieś / w góry, nad morze albo do nieba, pozostawiając / z tyłu mnie: powiew ogona.

Życie kochani, jest nudne. Nie można tak mówić. / W końcu niebo błyska, wzdychają oceany, / my też błyskami i czemuś tam wzdychamy, / w dodatku matka mówiła mi, gdy byłem chłopcem / (jak automat) „Otóż ciągle oznajmiać, że ci nudno / to znak, że nie masz żadnych / Bogactw Wewnętrznych”. Dziś widzę, że nie mam / bogactw wewnętrznych, bo mi do obrzydzenia nudno. / Nudzą mnie ludz...

Rozwiń
Piotr Sommer O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich Zobacz więcej
Więcej