Pożyczalscy idą w świat

Tłumaczenie: Maria Wisłowska
Cykl: Pożyczalscy (tom 2)
Wydawnictwo: Dwie Siostry
7,08 (183 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
18
8
34
7
76
6
26
5
18
4
1
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Borrowers Afield
data wydania
ISBN
9788360850671
liczba stron
304
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Dalszy ciąg przygód rodziny Pożyczalskich – maleńkich istot, które „pożyczają” od Człowieka wszystko, czego potrzebują, ale za nic nie chcą być przez niego widziane. Niełatwo zamienić wygodne mieszkanie pod podłogą starej willi na życie pod gołym niebem. A jednak Pożyczalscy – Strączek, Dominika i Arietta – zmuszeni do ucieczki, dzielnie stawiają czoła przeciwnościom. Urządzają się w bucie,...

Dalszy ciąg przygód rodziny Pożyczalskich – maleńkich istot, które „pożyczają” od Człowieka wszystko, czego potrzebują, ale za nic nie chcą być przez niego widziane.

Niełatwo zamienić wygodne mieszkanie pod podłogą starej willi na życie pod gołym niebem. A jednak Pożyczalscy – Strączek, Dominika i Arietta – zmuszeni do ucieczki, dzielnie stawiają czoła przeciwnościom. Urządzają się w bucie, przechodzą na wegetarianizm i przygotowują się do nadchodzącej zimy. Ale niespodziewanie znów ściągają na siebie niebezpieczeństwo. Na szczęście pojawia się tajemniczy Spiller. Czy z jego pomocą Pożyczalskim uda się znaleźć nowy, bezpieczny dom?

Drugi tom pięciotomowej serii, zapoczątkowanej Kłopotami rodu Pożyczalskich. Podbiła ona serca czytelników na całym świecie.

Ilustracje Emilia Dziubak.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1765

Drzwi do krainy dziecięcej wyobraźni

Otwierając tę książkę, otwierasz drzwi do krainy dzieciństwa. Do czasu, kiedy śniło się na jawie, kiedy wierzyło się w wiele niemożliwych rzeczy. Do czasu, kiedy w piwnicy kryła się Buka, na strychu straszaki, a zgubione przedmioty nigdy nie znikały tak po prostu - zawsze zabierał je Pan Bałagan. Ja spędziłam dzieciństwo na wsi, więc w pakiecie miałam jeszcze Topielca w studni. I nie miejcie tu złych skojarzeń, bo o żadnych straszydłach pisać Wam nie będę - wręcz przeciwnie. Opowiem Wam o książce tak przesympatycznej, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. To niesamowita podróż do krainy realizmu magicznego, gdzie świat realny i baśniowy przenikają się nawzajem, gdzie nie sposób odnaleźć granicę między tym, co rzeczywiste, a tym, co jest wytworem naszej wyobraźni i marzeń. Bo może taka granica, gdy jest się dzieckiem, nie istnieje? I właśnie takie opowieści pragnę czytać mojemu synkowi. Choć przyznaję - tym razem oszukiwałam - gdy Natan usnął, jeszcze długo, bardzo długo sama sobie tę książkę czytałam.

„Pożyczalscy idą w świat” to drugi z pięciu tomów serii o losach rodziny malutkich ludzików stworzonych przez Mary Norton. To już klasyka powieści dziecięcej, bo cały cykl powstał jakieś 60 lat temu, jednak nie trąci myszką, nie przynudza i treści w tych książkach zawarte wcale się nie zdezaktualizowały - możecie mi wierzyć. Jedyne, co świadczy o tym, iż mamy do czynienia z wiekową literaturą, jest język. I nie ma w tym nic złego - wręcz przeciwnie, czytanie takich...

Otwierając tę książkę, otwierasz drzwi do krainy dzieciństwa. Do czasu, kiedy śniło się na jawie, kiedy wierzyło się w wiele niemożliwych rzeczy. Do czasu, kiedy w piwnicy kryła się Buka, na strychu straszaki, a zgubione przedmioty nigdy nie znikały tak po prostu - zawsze zabierał je Pan Bałagan. Ja spędziłam dzieciństwo na wsi, więc w pakiecie miałam jeszcze Topielca w studni. I nie miejcie tu złych skojarzeń, bo o żadnych straszydłach pisać Wam nie będę - wręcz przeciwnie. Opowiem Wam o książce tak przesympatycznej, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. To niesamowita podróż do krainy realizmu magicznego, gdzie świat realny i baśniowy przenikają się nawzajem, gdzie nie sposób odnaleźć granicę między tym, co rzeczywiste, a tym, co jest wytworem naszej wyobraźni i marzeń. Bo może taka granica, gdy jest się dzieckiem, nie istnieje? I właśnie takie opowieści pragnę czytać mojemu synkowi. Choć przyznaję - tym razem oszukiwałam - gdy Natan usnął, jeszcze długo, bardzo długo sama sobie tę książkę czytałam.

„Pożyczalscy idą w świat” to drugi z pięciu tomów serii o losach rodziny malutkich ludzików stworzonych przez Mary Norton. To już klasyka powieści dziecięcej, bo cały cykl powstał jakieś 60 lat temu, jednak nie trąci myszką, nie przynudza i treści w tych książkach zawarte wcale się nie zdezaktualizowały - możecie mi wierzyć. Jedyne, co świadczy o tym, iż mamy do czynienia z wiekową literaturą, jest język. I nie ma w tym nic złego - wręcz przeciwnie, czytanie takich śpiewnych fraz, zdań z lekką nutką egzaltacji, z dyskretnym zdrabnianiem (tu rączka się autorce zdrobni, tam nóżka) i pewnego rodzaju „świętego oburzenia” i „naiwniutkiego zdumienia” może być dla dzisiejszych czytelników nie lada wartościowym doświadczeniem. To taki język, jakim się kiedyś rozmawiało z dziećmi w dobrych domach - ciut nauczycielski, nieco pobłażliwy...

No dobra – wiecie, kim są Pożyczalscy? Jeśli nie, to powiem Wam, że to malutkie ludki, które pomieszkują bokiem gdzieś pod podłogą w ludzkich domach. Przy czym, co ważne, muszą być to domy czyste, uporządkowane, gdzie wszystko ma swoje miejsce - łatwiej im wtedy wyruszać na „pożyczanie”. Pożyczanie? Ano tak, bo przecież kradzieżą bym tego nie nazwała, krzywdy przecież nikomu nie uczyni brak jednej nakrętki od butelki, starej wystruganej kredki czy skarpetki nie do pary. Więc nie ma o co robić awantury. A, jeszcze okruszki - Pożyczalscy żywią się okruszkami właśnie, a chyba o brak okruszka żaden człowiek nie dba.

Mary Norton zaczarowuje codzienność, a świat przez nią wykreowany przyciąga nas do siebie swym ciepłem, życzliwością i niepowtarzalnością. Magia. Ja z wypiekami na twarzy odkrywałam malowane przede mną słowami przez autorkę mikroświaty. Taką rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy, z punktu widzenia powiedzmy: myszy czy ptaków – wron na przykład. Bo Pożyczalscy są malutcy - mieszczą się w ludzkiej kieszeni, mogą mieszkać w bucie, sypiać pod skarpetką; kłosy zbóż miały dla nich wielkość porządnie wypchanych mąką worków, a rżysko pozostałe po żniwach jawiło się im niczym nieprzebyta dżungla. Zmuszeni byli toczyć boje z trzmielami, ślimakami i gawronami, jakby to były smoki. Zafascynowana byłam niesamowicie otoczeniem Arietty, Dominiki i Strączka (bo tak nazywają się główni bohaterowie powieści, czego wcześniej Wam nie napisałam); z wielką niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych niuansów, jakie zafunduje mi Norton na płaszczyźnie ich przedmiotów codziennego użytku, takich mini-wynalazków, którymi będą się posługiwać. A te trzeba przecież wymyślić i stworzyć z tego, co dostępne w świecie ludzi. Trochę to przypomina tworzenie domku dla lalek, kombinowanie, z czego by tu wannę zrobić, z czego łóżko, zlew czy czajniczek. Cudownie...

Super smaczkiem, który bardzo mnie rozbawiał podczas czytania są świetnie wykreowane charaktery małżeństwa Pożyczalskich i ich córki Arietty. Dominika to typowa staromodna gospodyni domowa, troszkę gderliwa, posłuszna mężowi, ale mająca też swoje zdanie i, kiedy trzeba, potrafiąca błysnąć intelektem. Strączek to wynalazca, zdobywca, erudyta i inteligent. Wciąż przy czymś majstruje, coś poprawia i ulepsza; jednocześnie to z jego ust padają tak wyszukane słowa, jak: aprowizacja czy kości zostały rzucone. No i Arietta. Młoda, zwariowana i zbuntowana, ale też posiadająca skłonność do snucia głębokich refleksji. To właśnie pod jej postacią autorka serwuje nam romantyczne przesłanie o umiłowaniu wolności: Czy naprawdę, tak, jak wbijają mi stale do głowy rodzice, lepiej żyć pod podłogą w ciemności i nie mieć żadnych innych pragnień? (s. 82). Tak, Arietta kocha wolność, pragnie przygód, co staje się często motorem napędzającym akcję i przyczyną licznych tarapatów. Świetna jest ta mieszanka i sprawia, że czytanie upływa nam na wielu humorystycznych sytuacjach, spowodowanych ścieraniem się tych charakterów, czy może raczej charakterków. 

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o cudownych ilustracjach. Kto czyta mojego bloga, wie, że wprost uwielbiam to, jak dla dzieci maluje, wróć!, czaruje Emilia Dziubak. Bo czary to są, panie, zaiste, czary. Przyznać się Wam do czegoś? Gdyby nie fakt, że to właśnie ta pani zilustrowała Pożyczalskich, zapewne po dziś dzień żyłabym w nieświadomości, że taki cykl w ogóle istnieje. Skoro więc ilustratorka "reklamuje" klasykę, przyciąga do niej czytelnika, to musi coś w tym być.

Marzena Molenda

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (388)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2010
Ola | 2015-12-04
Na półkach: W & A & T, Przeczytane, Mam, 2015
Przeczytana: 03 grudnia 2015

Pożyczalskich czytałam po raz kolejny z moimi córkami. I bardzo nam się podobało. Wciągająca, urocza opowieść o Dominice, Strączku i Arietcie chwyciła nas za serca. To napisana przyjaznym językiem, potrafiąca skupić uwagę, pięknie wydana książka opowiadająca dzieciom o ludzkiej naturze. Warto było poświęcić wieczorny czas na spotkanie z jej bohaterami :)

książek: 421
Przemek | 2014-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada 2014

Po przymusowym opuszczeniu starego domu Pożyczalscy idą w świat, ale przed zapadnięciem zimy muszą znaleźć nowy dom, bo bez ciepła człowieczej chaty trudno im sobie poradzić... Chociaż wuj Henryk miał na to pomysł. Poznajemy w tym tomie nowe postaci: trochę dzikiego samotnika Spillera, który fascynuje Ariettę, a ostatecznie również wujostwo. Przed znalezieniem nowego domu mamy jakby powtórkę z Robinsona Crusoe w wersji mini. Niestety, opowieść dość długo się zaczyna--bo przez około 100 pierwszych stron.

książek: 1003
nuna21 | 2017-03-19

Pożyczalscy idą w świat to kolejna część histori o malutkich istotkach mieszkających po sąsiedzku z ludżmi. Tym razem po przymusowej eksmisji z willi Stokrotka, rodzina Arietty musi odnależć się na nowo w dzikiej, wiejskiej głuszy. Początki są obiecujące, znajdują porzucony buty. Wprawdzie nie mogą odnależć wuja Henryka, ale na ich drodze pojawia sie dziki Spiller i wszystko nabiera nowych barw.
Pożyczalscy to pięknie napisana i ilustrowana opowieść o świeci, o którym marzy każde dziecko. Świetne lektura do poduszki.

książek: 1185
katecz | 2017-10-06
Przeczytana: 06 października 2017

Co prawda wypożyczyliśmy wydanie z 1986 r. (więc brakowało nam urokliwych ilustracji Emilii Dziubak, które za to podglądaliśmy w internecie), ale książka i tak nas wciągnęła i zauroczyła ;-)

Polecam dla dzieci i dla dorosłych, którzy lubią czasem poczuć sie znów dziećmi ;-)

Niesamowicie działa na wyobraźnie!

książek: 22
Tosia | 2016-03-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2016

fajna

książek: 395
zaczytanasowka | 2016-05-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 maja 2016

Dominika, Strączek i Ariett po ucieczce z domu zostają zmuszeni do mieszkania na łące :) w bucie :)
Arietta po raz pierwszy kąpie się w jeziorze i wędruje po łące....
Miła, ciepła opowieść dla dzieci ale nie tylko :)
Polecam
www.zaczytanasowka.bloog.pl

książek: 409
Katarzyna | 2018-10-29
Na półkach: Przeczytane
książek: 136
arhus | 2018-09-29
Na półkach: Posiadam, Ulubione, Przeczytane
książek: 98
Jokocho | 2018-09-04
Na półkach: Przeczytane
książek: 276
zobacz kolejne z 378 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd