Kłamstwa Locke'a Lamory

Cykl: Niecni Dżentelmeni (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
7,9 (1738 ocen i 148 opinii) Zobacz oceny
10
204
9
403
8
529
7
382
6
127
5
57
4
19
3
9
2
2
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lies of Locke Lamora
data wydania
ISBN
9788374803946
liczba stron
556
język
polski
dodała
Oceansoul

Powiadają, że Cierń Camorry to niezwyciężony fechmistrz, złodziej nad złodziejami, duch, który przenika ściany. Pół miasta wierzy, że jest legendarnym bohaterem i obrońcą biedaków; druga połowa uważa, że opowieści o nim to mit dla głupców. Jedni i drudzy się mylą. Drobny i słabo władający rapierem Locke Lamora rzeczywiście jest (ku swemu utrapieniu) Cierniem Camorry. Z pewnością nie cieszy się...

Powiadają, że Cierń Camorry to niezwyciężony fechmistrz, złodziej nad złodziejami, duch, który przenika ściany. Pół miasta wierzy, że jest legendarnym bohaterem i obrońcą biedaków; druga połowa uważa, że opowieści o nim to mit dla głupców. Jedni i drudzy się mylą. Drobny i słabo władający rapierem Locke Lamora rzeczywiście jest (ku swemu utrapieniu) Cierniem Camorry. Z pewnością nie cieszy się z plotek towarzyszących jego wyczynom – a specjalizuje się w najbardziej złożonych oszustwach. Istotnie, okrada bogatych (kogóż innego warto okradać?), ale biedni nie oglądają ani grosza z jego zdobyczy. Wszystko, co zdobędzie, przeznacza na użytek swój i swojego nielicznego gangu złodziei: Niecnych Dżentelmenów. Wielobarwny i kapryśny światek przestępczy wiekowej Camorry jest ich jedynym domem. Niestety, w ostatnich czasach nad miastem zawisło widmo tajemnicy, która grozi wybuchem wojny gangów i rozdarciem półświatka na strzępy. Locke’a i jego przyjaciół, wplątanych w śmiertelną rozgrywkę, czeka niezwykle trudna próba pomysłowości i lojalności. Jeśli chcą żyć, muszą z niej wyjść zwycięsko.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2013

źródło okładki: http://mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5683
Fidel-F2 | 2015-11-12
Na półkach: Przeczytane

Za przygody Locke'a Lamory zabrałem się dość późno, nie da się czytać wszystkiego, zwłaszcza w tempie wydawniczym. W końcu jednak nadszedł czas i zagłębiłem się w opowieści o Cierniu Camorry. I z miejsca, od pierwszych stron, dałem się zauroczyć, by dalej, z niesłabnącym zainteresowaniem dotrwać w tym stanie do stron ostatnich.

Świat powieści jest całkowicie fikcyjny jednak w wyraźny sposób wzorowany na kulturze i cywilizacji włoskiego, szeroko rozumianego, przełomu średniowiecza i renesansu, a sama Camorra to wypisz wymaluj Wenecja. Na tle całej masy światów fantasy bez swoistego wyrazu wypada to zupełnie nieźle, jako że Lynch przykłada się do rzeczy budując rzeczywistość stosownie złożoną i jednocześnie bardzo koherentną. Na dodatek mamy tu realia dalekie od ortodoksyjnej fantasy, w zasadzie to cecha drugorzędna. Znacznie silniejszym wyróżnikiem gatunku jest awanturniczy rys charakterystyczny dla powieści łotrzykowskiej. Kłamstwa Locke'a Lamory w zasadzie podręcznikowo spełniają kryteria charakteryzujące ten rodzaj literatury. W tak ukształtowanym świecie autor umieszcza rzeszę bohaterów o świetnie skonstruowanych, przemyślanych profilach obarczonych stosowną dozą pierwiastka niedookreśloności. W efekcie otrzymujemy postacie z gruntu prawdziwe, z jednej strony posiadające swoiste, wyraźne cechy, z drugiej chwilami nieprzewidywalne. Nie ma nic gorszego dla lektury, niż bohater o monochromatycznych właściwościach robota, z zestawem zawsze identycznych reakcji. Szczęśliwie niczego takiego w powieści Lyncha nie znajdziemy. Głównymi bohaterami autor uczynił dzieci/nastolatki, dorastające w mało sprzyjających warunkach. Dorośli grają zasadniczo role drugoplanowe. Mimo to powieść nie sprawia wrażenia skierowanej do segmentu 'young adult' (no może odrobinkę), chociaż z pewnością na czytelnikach z tej grupy wiekowej powinna zrobić największe wrażenie.

Zmyślnie wykreowany świat i rewelacyjnie stworzeni bohaterowie to nie jedyne mocne punkty powieści, bez porządnej fabuły zdało by się to na nic. I kto wie, czy fabuła nie jest punktem najmocniejszym tej konstrukcji. Po zapoznaniu się z ogólną sytuacją, czytelnikowi może się wydawać, że poza oczywistymi niebezpieczeństwami wynikającymi z wyboru złodziejskiego stylu życia, Lock Lamora znalazł ciepłe gniazdko i będzie sobie żył jak pączek w maśle, od czasu do czasu wcielając w życie swe misterne plany okradania tego i owego, a zwłaszcza arystokracji. Nic bardziej mylnego. Gdy już przyzwyczaimy się do w miarę stabilnej sytuacji, autor łapie za róg dywanu i wyszarpuje go bohaterom (i nam przy okazji) spod nóg. W zasadzie, wolty fabularne są stałym elementem krajobrazu. Czytelnik szybko orientuje się, że nawet jeśli coś wie i wydaje się to prawdą ostateczną, to jest duża szansa, że w rzeczywistości będzie zupełnie na odwrót. Albo jeszcze inaczej.

Lynch pokusił się o interesujący zabieg formalny, z jednej strony odrobinę ryzykowny, z drugiej niosący wyraźne korzyści. Wydawałoby się, iż częste zmiany planów czasowych wprowadzą czytelnika w zakłopotanie, jednak autor doskonale panuje nad tym 'narzędziem'. Wykorzystuje je, by bez nachalnej łopatologii uzupełnić czytelniczą wiedzę na temat świata i bohaterów z jednej strony, z drugiej zaś, by elegancko podtrzymywać zainteresowanie zawieszonymi suspensami. Umiejętnie dozuje informacje, na tyle obficie, by nie irytować nadmiarem niedopowiedzeń i jednocześnie na tyle skromnie, by ciągle za horyzontem czaiła się jakaś intrygująca, pobudzająca wyobraźnię, tajemnica.

Na koniec język. W tym aspekcie również jest całkiem nieźle. Potoczysty, gawędziarski styl mocno oddziałuje na wyobraźnię. Podczas lektury obrazy pojawiają się same, z lekkością tancerza baletu i mocą kowalskiej pięści. Miodność wzmacniają niewymuszone, naturalne dialogi, nasycone stosowną dawką udanego humoru. Tłumacz zasadniczo podołał zadaniu. Niemniej trafiają się drobiazgi na których poległ. Dla 'naprzykładu' – angielskie 'clockwork' uparcie tłumaczone jest jako 'mechanizm zegarowy', co skutkuje tym, że wszystkie drzwi, kuferki, skarbczyki i insze zapadnie, mamy wyposażone w tenże mechanizm zegarowy. Ale to na szczęście nieliczne i w sumie dość zabawne kiksy.

Zbierając w kilka słów wyżej wymienione informacje można określić Kłamstwa Locke'a Lamory mianem doskonałej pozycji rozrywkowej. Z jednej strony niegłupiej i niegłupio skonstruowanej, a z drugiej lekkiej w lekturze, niosącej ze sobą spore ilości satysfakcji z różnych półek. Szczerze polecam.

Recenzja pierwotnie zamieszczona na portalu szortal.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ballada o pewnej panience

Nie lubię opowiadań, zdecydowanie odpowiadają mi dłuższe formy. Do Twardocha stosunek mam mocno ambiwalentny po świetnym w mojej ocenie Królu i beznad...

zgłoś błąd zgłoś błąd