Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
6,2 (127 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
22
7
38
6
36
5
16
4
4
3
6
2
2
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365559
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski

Dwójka bohaterów, koniec lat dziewięćdziesiątych, pierwszy wyjazd na Zachód w poszukiwaniu wolności, zakazanych używek i kolorowych guldenów. Cel: Breda, gdzie tuż po przyjeździe za sprawą spotkanego na ulicy nieznajomego znajdują mieszkanie i pracę w knajpie, w której panuje atmosfera jak z Dymu Wayne’a Wanga. Między opowieściami o imprezach, starych polonusach, sprzątaniu urzędu pocztowego i...

Dwójka bohaterów, koniec lat dziewięćdziesiątych, pierwszy wyjazd na Zachód w poszukiwaniu wolności, zakazanych używek i kolorowych guldenów. Cel: Breda, gdzie tuż po przyjeździe za sprawą spotkanego na ulicy nieznajomego znajdują mieszkanie i pracę w knajpie, w której panuje atmosfera jak z Dymu Wayne’a Wanga. Między opowieściami o imprezach, starych polonusach, sprzątaniu urzędu pocztowego i zajęciach na uniwersytecie rysuje się obraz współczesnej Holandii. Kraju, o którym wiemy wciąż niewiele, choć dziś jest drugim w Europie skupiskiem naszej zarobkowej emigracji. Oglądany z bliska okazuje się pod wieloma względami nie mniej egzotyczny, niż gdyby leżał na drugiej półkuli. To opowieść ironiczna, zabawna i bezczelna jak jej młodzi bohaterowie, którzy domagają się na targu białego sera, śpią w studentenhuis i zapożyczają się u wielebnego Fonsa. Spodoba się wszystkim, którzy choć raz marzyli o wyprawie na Zachód w poszukiwaniu wolności i przygód.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1232

Do Bredy mi po drodze

Wyobraźmy sobie taką sytuację: stary, dobry Kerouac prowadzi rozpędzone auto. Kerouac jak to Kerouac w drogę wyrusza tylko i wyłącznie wtedy jeśli rześkim porankiem wypali pierwszego skręta. Na tylnym siedzeniu natomiast umościł sobie gniazdko Ginsberg, który skowycze ze szczęścia i podniecenia. Gdzieś w środku podróży panowie spotykają optymistyczną i radosną jak zawsze Patti Smith. Dla równowagi, ta wesoła gromada pod drodze zabiera także Hłaskę. Szarość i depresyjność też się przecież może przydać. No i jeszcze Stasiuk na dokładkę. A co! Przecież podzielił się z towarzyszami winem truskawkowym i litrem czystej. Celem tej międzygalaktycznej i międzypokoleniowej podróży jest Breda. Palimpsestowy, wspaniały zresztą tekst, Beaty Chomątowskiej – „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie” to hołd złożony wielkim wizjonerom, pokoleniu z tamburynem, którzy mieli odwagę porzucić mieszczańskie życie i przejść na nonkonformistyczną stronę światła. Bitnicy, hippisi, punk rockowe feministki, piękni dwudziestoletni, czyli wszyscy wielcy poprzednicy głównej bohaterki „Bredy”. Dobrze wyruszać w podróż w tak doborowym towarzystwie.

Głównymi bohaterami książki Chomątowskiej są (może, prawdopodobnie, na pewno – alter ego autorki) dwudziestokilkuletnia Beata i R. Ona i on. Jest rok 1998. Polska w ideologicznym rozkroku między komunistyczną a kapitalistyczną rzeczywistością. Dwoje młodych i (prawie) niezależnych ludzi, którzy postanawiają wyruszyć do Holandii w poszukiwaniu szeroko...

Wyobraźmy sobie taką sytuację: stary, dobry Kerouac prowadzi rozpędzone auto. Kerouac jak to Kerouac w drogę wyrusza tylko i wyłącznie wtedy jeśli rześkim porankiem wypali pierwszego skręta. Na tylnym siedzeniu natomiast umościł sobie gniazdko Ginsberg, który skowycze ze szczęścia i podniecenia. Gdzieś w środku podróży panowie spotykają optymistyczną i radosną jak zawsze Patti Smith. Dla równowagi, ta wesoła gromada pod drodze zabiera także Hłaskę. Szarość i depresyjność też się przecież może przydać. No i jeszcze Stasiuk na dokładkę. A co! Przecież podzielił się z towarzyszami winem truskawkowym i litrem czystej. Celem tej międzygalaktycznej i międzypokoleniowej podróży jest Breda. Palimpsestowy, wspaniały zresztą tekst, Beaty Chomątowskiej – „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie” to hołd złożony wielkim wizjonerom, pokoleniu z tamburynem, którzy mieli odwagę porzucić mieszczańskie życie i przejść na nonkonformistyczną stronę światła. Bitnicy, hippisi, punk rockowe feministki, piękni dwudziestoletni, czyli wszyscy wielcy poprzednicy głównej bohaterki „Bredy”. Dobrze wyruszać w podróż w tak doborowym towarzystwie.

Głównymi bohaterami książki Chomątowskiej są (może, prawdopodobnie, na pewno – alter ego autorki) dwudziestokilkuletnia Beata i R. Ona i on. Jest rok 1998. Polska w ideologicznym rozkroku między komunistyczną a kapitalistyczną rzeczywistością. Dwoje młodych i (prawie) niezależnych ludzi, którzy postanawiają wyruszyć do Holandii w poszukiwaniu szeroko pojętego szczęścia, tj. kasy, legalnej marihuany, no i oczywiście przygód. Niewiele mają kapitału w kieszeni, niewiele też obycia z tzw. Zachodnią Europą, więc trochę się za nimi ciągnie smrodek poczucia niższości i prowincjonalnego kompleksu. Lecz to nieważne - Breda przyjmuje gości z otwartymi ramionami. Ma do zaoferowania nocleg w skłocie i pracę konserwatora powierzchni płaskich. Pieniędzy bohaterom książki starcza na dobre życie i spełnienie oczekiwań. A to dobry, wbrew pozorom, czas na emigrację. Jeszcze Unia Europejska nie wprowadziła swojej waluty. Jeszcze granice nie są otwarte dla Polaków. Jeszcze „Zachód” pachnie przygodą, jeszcze jest mityczną krainą.

Książka Chomątowskiej to opowieść przede wszystkim o młodości. Młodości pełną gębą. Młodości gombrowiczowskiej, która wszystko może i która odważnie, spontanicznie i chojracko kreuje rzeczywistość, tj. bez zakazów, nakazów i kredytów hipotecznych. Tekst napisany giętką i świeżą prozą, gdzie ironia spotyka się z refleksją nad tożsamością różnych kultur. Jednym słowem – cholernie dobra rzecz.  

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (512)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 724
ewula | 2014-10-01
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 24 września 2014

Okładka tej książki to była miłość od pierwszego spojrzenia(ileż to takich brulionów przeszło przez moje ręce)!Treść może nie porywająca,ale bardzo ciekawa o emigracji młodych ludzi w latach 90-tych,poznawaniu nowych ludzi i kultur,pracy(sprzątanie lub np.na zmywaku),kombinowaniu i tęsknocie za ojczyzną!Polecam!

książek: 425
wiesia | 2016-02-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 02 lutego 2016

Okładka książki natychmiast przykuwa uwagę, przypomina zeszyt, szary, tekturowy, na którym można sobie pomazać, zagrać w kółko i krzyżyk – tak to właśnie wygląda.

A w środku barwna opowieść o Holandii, dokąd autorka wyrusza autostopem na stypendium, zaś towarzyszący jej R. ma zapewnić wsparcie. Jest rok 1999, u nas kapitalizm dopiero raczkuje, a kraj tulipanów to prawdziwy Zachód z otwartością na potrzeby obywateli, także te w dziedzinie narkotyków. Młodzi ludzie korzystają z możliwości, jakie się przed nimi otwierają.

Chomątowska ciekawie i jak się wydaje bardzo szczerze relacjonuje półtoraroczny pobyt w Holandii. Wiele dowiedziałam się o tym kraju i jego mieszkańcach tak różniących się od nas pod względem kulturowym. Ucząc się i pracując, Beata i R. (ten tylko pracując) mają okazję poznać mentalność Holendrów i ich zwyczaje. Przekonują się „na własnym żołądku”, że idąc z wizytą nie ma co liczyć na jedzenie, za to kawy pije się tu średnio trzy filiżanki na osobę. Przerwa kawowa,...

książek: 262
sapho | 2013-12-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Czarne
Przeczytana: 15 grudnia 2013

1. Okładka. Okładka należy do tych najlepsiejszych okładek. Nawet nie dlatego że wygląda jak zeszyt, że pomysł jest prosty i zajebisty. Ale dlatego że okładkę można miziać i miziać, bo jest w dotyku jak zeszyt. I trochę chce się po niej pomazać samemu. I dlatego fajnie jest ją mieć w papierze, jednak.
2. Zawartość. Nieznośnie kojarzyła mi się z Global Nation Kopaczewskiego, którą czytałam dawno-dawno (i przed chwilą zdziwiona stwierdziłam, że też wydało ją Czarne). Nieznośnie z powodu tematu i chyba braku innej lektury w tym temacie. Obrazki ze świata emigracji studencko-zarobkowej z przełomu wieków, zderzenie kultur i nawyków. W Bredzie Chomątowska idzie o kawałek dalej niż Kopaczewski. Nie zatrzymuje się na opisaniu swoich przygód pracowo-mieszkaniowo-różnych, ale próbuje też podejrzeć Holendrów (i to nie tylko w momencie, kied główa bohaterka sprząta im mieszkania.
Super sprawnie napisane. I tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju - ile w Beacie Beaty i czy ta knajpa w Bredzie...

książek: 730
mag | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

„Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie” to trudna do zaszufladkowania książka. Niby to powieść z mocno zarysowanymi wątkami autobiograficznymi, choć okładka przypominająca szary brulion z przełomu lat 80. i 90. przywodzi na myśl stary pamiętnik, więc może proza wspomnieniowa byłaby tu najlepszym określeniem? Niewątpliwie książka Chomątowskiej ma również elementy powieści drogi oraz prozy inicjacyjnej.

Poznajmy zatem naszych bohaterów: ona - Beata, dla Holendrów Berta, dostała stypendium do Holandii. Dziewczyna jest inteligentna i ambitna, studiuje marketing i zarządzanie, kierunek, który na początku lat 90. w Polsce zaczynał powoli raczkować, by po pewnym czasie stanąć w czołówce najchętniej wybieranych przez absolwentów.

On - R., jej chłopak. Bez matury, bez ambicji, za to korzystający z życia pełnymi garściami, a szczególnie z używek zmieniających stan świadomości. Jest prawdziwym znawcą, więc jak trafia mu się okazja wyjechać na przyczepkę do krainy coffie shopów, ...

książek: 2427
Michał | 2015-01-01
Przeczytana: 31 grudnia 2014

Holandia - tak blisko, a taka inna, jakby z drugiego końca świata. Tym bardziej wydaje się inna, gdyż jej obraz przedstawiony jest z perspektywy polskich gastarbeiterów, a więc obraz codziennej Holandii w najlepszym wydaniu.

Jest to opowieść o kraju liberalnym, ale jak się okazuje nie bez przesady, i odnajdywaniu swojego miejsca po latach peerelowskiej siermięgi. Swoje robi też czas - inaczej postrzegamy Zachód teraz niż pod koniec lat 90. Tym ciekawiej się to czyta teraz, po upływie tylu lat.

Nie wszystko w tej historii mi się podobało, jednak czytało się to bardzo dobrze. Pochwalić trzeba zwłaszcza pamięć do detali sprzed tylu lat, co dodatkowo ubarwia opowieść i pozwala zrozumieć kontekst niektórych wydarzeń.

Przyjemna lektura nie tylko dla sympatyków Autorki i fanów kraju tulipanów.

książek: 545
Erised | 2014-06-14
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 14 czerwca 2014

Zgadzam się zupełnie z tym, co o książce powiedział Andrzej Stasiuk: "Sex, drugs and rock'n'roll w gastarbajterskim wydaniu. Piękną energię na ta 'Breda'!" I choć może mi nie odpowiadać opisany tu sposób widzenia, tak z gruntu polaczkowaty, tak inny od mojego własnego, jakoś nieprzyjemnie ironiczny, a jednak pociągająco zdystansowany, krytyczny i nostalgiczny, to niewątpliwie ciekawe studium narodu holenderskiego. Nigdy nie byłam w Holandii, więc nie mam żadnego punktu odniesienia ale tak jak pisałam, jestem przeciwieństwem bohaterki i czytając tę książkę utożsamiałam się bardziej z Holendrami. To ich punkt widzenia uważam za słuszniejszy, co, jak mniemam, jest zapowiedzią mojego dalszego życia.

książek: 243
kasiaaa | 2014-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2014

Wybrałam książkę po okładce ! Ale tylko dlatego, że jest urocza. Jak stary zeszyt, do tego pobazgrany. No i co z tego, że nie ocenia się książki po okładce? Liczy się wnętrze? Więc przechodzę do wnętrza.
Historia dwójki bohaterów- Beaty i R.- którzy w latach 90-tych, kiedy to podróże raczej nie były czymś szczególnie powszechnym, tanie loty nie istniały(tak mi się wydaje), pojechali do Holandii. Sex, drugs and rock'n'roll. Przygoda życia dwojga bohaterów opisana w fajny i przyjemny sposób. Chociaż szczerze mówiąc długo nie mogłam określić czy książka mi się podoba, czy niekoniecznie. Zabierałam się za nią kilka razy, po okładce spodziewając się czegoś co najmniej genialnego. Po przemyśleniach mogę z czystym sumieniem polecić ją każdemu, kto chce przez chwilę pobyć w świecie młodych tamtych czasów, w pięknej Bredzie,poznając głównych bohaterów i ich przyjaciół. Bo przecież prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie.

książek: 1832
Sławka | 2016-03-06

Kupiłam te książkę po jakiejś entuzjastycznej recenzji w TV. I jestem totalnie rozczarowana. Albo gust mam tak kiepski,że zupełnie nie pokrywa się z redaktorem prowadzącym program albo to nie było o tej książce. Bo ta "moja" jest zupełnie przeciętna. Spodziewałam się opowieści o życiu młodych ludzi w Holandii i ich spostrzeżeń na temat tamtejszej kultury i stylu życia zwykłych obywateli a dostałam bełkot stałych bywalców coffee shop'ów i kiepskiej studentki nastawionej tylko na wegetacje gdziekolwiek byle za granicą. Pani co prawda pisze,że nie jest to dokument.Niektóre fakty miały miejsce ale cześć jest wymyślona. Tylko po co? Nie podniosło to walorów literackich wcale.

książek: 1611
tattwa | 2014-04-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 kwietnia 2014

Dawno nie czytałam książki, przy której czułabym aż takie zażenowanie i niesmak. Przyznaję, że kupiłam ją dla okładki, a także z powodu Holandii - miałam nadzieję czegoś się dowiedzieć o kraju i jego kulturze. Otrzymałam historię napisaną z punktu widzenia studentów imprezowiczów-cwaniaczków o roszczeniowym podejściu do życia, którzy oszukują, kradną i naciągają, żeby mieć na piwo i zioło.
Początkowo myślałam, że może z racji wieku nie jestem odbiorcą tej książki (jestem z pokolenia autorki), ale po namyśle uznałam że będąc w wieku bohaterów już wtedy brzydziłam się takimi ludźmi i stroniłam od takich znajomości. Jest mi wstyd że tacy ludzie budowali i budują opinie o Polakach za granicą.
Czas poświęcony lekturze jest dla mnie czasem straconym, żałuję że zasiliłam konto autorki poprzez zakup książki. Nie chcę mieć jej również w swoim domu bo szkoda mi miejsca na półce, więc ją oddaję niezwłocznie. Jako następną miałam przeczytać "Stację Muranów", ale już nie potrafię się...

książek: 4065
Jaga | 2013-04-18

Jestem zakochana w okładce.

zobacz kolejne z 502 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Podsumowanie rynku książki 2013

Zapraszamy do zapoznania się z  podsumowaniem rynku książki w roku 2013. Zobaczcie jakie książki, jakie nagrody literackie i jakie wydarzenia związane z książkami wzbudziły największe zainteresowanie naszej redaktorki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd