Koniec punku w Helsinkach

Tłumaczenie: Katarzyna Dudzic
Seria: Czeskie Klimaty
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
7,08 (256 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
22
8
55
7
89
6
59
5
11
4
2
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Konec punku v Helsinkách
data wydania
ISBN
9788364168000
język
polski
dodała
Joanna Janowicz

Najnowsza powieść Jaroslava Rudiša, opowiada o dojrzewaniu w cieniu radioaktywnych oparów, szybkim seksie, pierwszej punkowej komunie i ostatnim prawdziwym barze. Upajająco dobra, piekielnie wciągająca opowieść o młodości, muzyce i tym, co w życiu najważniejsze. Ole ma czterdzieści lat i jest właścicielem baru Helsinki. Można tu palić, matki z wózkami mają zakaz wstępu, a do jedzenia podaje...

Najnowsza powieść Jaroslava Rudiša, opowiada o dojrzewaniu w cieniu radioaktywnych oparów, szybkim seksie, pierwszej punkowej komunie i ostatnim prawdziwym barze. Upajająco dobra, piekielnie wciągająca opowieść o młodości, muzyce i tym, co w życiu najważniejsze.
Ole ma czterdzieści lat i jest właścicielem baru Helsinki. Można tu palić, matki z wózkami mają zakaz wstępu, a do jedzenia podaje się wyłącznie solankę i rolmopsy. Ole jest dzieckiem enerdowskiej epoki punku lat 80. Nigdy nie potrafił się odnaleźć w dorosłości, w nowych czasach. Zrezygnował już z kobiet, z życia, chciałby mieć spokój.
Opowieść Olego przeplatają fragmenty dziennika prowadzonego w latach 80. przez czeską nastolatkę, o ksywie Nancy, z Jesenika. Spisywany na gorąco, dziennik jest pełen nadziei i nastoletniej naiwności. Autorka opisuje kulturę punkową na prowincji komunistycznego państwa, tuż przy granicy z Polską, gdzie tylko dzięki polskiej radiowej Trójce może słuchać zakazanych w Czechach kapel.
Książkę zamyka Manifest pięknych ludzi, spisany przez anonimową nastolatkę wyrażającą sprzeciw wobec współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego.
Losy trzech głównych postaci, łączą się w jedną opowieść o dojrzewaniu, niemal kafkowskiej przemianie i samotności. W tle przewijają się punkowe gwiazdy lat 80. zarówno te światowego formatu jak Sex Pistols, ale także nasze punkowe kapele jak polskie Moskwa, Dezerter, Siekiera, niemiecki Die Toten Hosen, czeski HNF (Hrdinové nové fronty), Visací zamek czy słowacka Zóna A.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1053

Punkowy sen

Dzisiaj buntować się już nie ma przeciwko czemu. Demokracja i kapitalizm sprawiły, że nie ma już z czym wojować. Koniec komunizmu równa się zatem końcowi punku. Jednak książka Jaroslava Rudisa wcale nie traktuje o przebiegu tego zjawiska w stolicy Finlandii. Helsinki to bar, którego właścicielem jest jeden z głównych bohaterów książki, Ole, mieszkający gdzieś współcześnie w jakimś przygranicznym mieście Niemiec Wschodnich. Jego bar jest być może ostatnim takim miejscem, gdzie czas płynie w duchu punkowych ideałów. Spotykają się tu życiowi nieudacznicy, przegrani, którym nowy system niewiele ma do zaoferowania. Równorzędną bohaterką książki jest Nancy, zbuntowana nastolatka z Jesenika na czeskim Śląsku. Historię jej dorastania pod koniec lat 80. poznajemy z pozbawionych interpunkcji zapisków w dzienniku. Narracja Nancy i opowieść o Ole płynnie się przeplatają, dając wyczerpujący obraz absurdalnych realiów, w których przyszło im dorastać.

Rudis pisze o czasach, kiedy muzyka dawała siłę przetrwania, a przynależność do subkultury była sposobem na opór i bunt wobec rzeczywistości niedającej żadnych perspektyw. Podobnie jak alkohol, narkotyki i przygodny seks. W tym się można było zatracić, to pozwalało nie zwariować w obliczu Czarnobyla i politycznych prześladowań. Dorastanie w komunistycznym kraju było barwne, tego nie można zaprzeczyć. Zwłaszcza, jeśli było się punkiem, jak Ole, samozwańcza reinkarnacja Sida Viciousa z Sex Pistols, i Nancy. Rudis odmalowuje blaski i cienie...

Dzisiaj buntować się już nie ma przeciwko czemu. Demokracja i kapitalizm sprawiły, że nie ma już z czym wojować. Koniec komunizmu równa się zatem końcowi punku. Jednak książka Jaroslava Rudisa wcale nie traktuje o przebiegu tego zjawiska w stolicy Finlandii. Helsinki to bar, którego właścicielem jest jeden z głównych bohaterów książki, Ole, mieszkający gdzieś współcześnie w jakimś przygranicznym mieście Niemiec Wschodnich. Jego bar jest być może ostatnim takim miejscem, gdzie czas płynie w duchu punkowych ideałów. Spotykają się tu życiowi nieudacznicy, przegrani, którym nowy system niewiele ma do zaoferowania. Równorzędną bohaterką książki jest Nancy, zbuntowana nastolatka z Jesenika na czeskim Śląsku. Historię jej dorastania pod koniec lat 80. poznajemy z pozbawionych interpunkcji zapisków w dzienniku. Narracja Nancy i opowieść o Ole płynnie się przeplatają, dając wyczerpujący obraz absurdalnych realiów, w których przyszło im dorastać.

Rudis pisze o czasach, kiedy muzyka dawała siłę przetrwania, a przynależność do subkultury była sposobem na opór i bunt wobec rzeczywistości niedającej żadnych perspektyw. Podobnie jak alkohol, narkotyki i przygodny seks. W tym się można było zatracić, to pozwalało nie zwariować w obliczu Czarnobyla i politycznych prześladowań. Dorastanie w komunistycznym kraju było barwne, tego nie można zaprzeczyć. Zwłaszcza, jeśli było się punkiem, jak Ole, samozwańcza reinkarnacja Sida Viciousa z Sex Pistols, i Nancy. Rudis odmalowuje blaski i cienie tamtych lat z nostalgią, przywołując klimat ogólnej beznadziei i powszechnego marazmu. Jego powieść to typowa słodko-gorzka czeska literatura, w której jeśli pojawia się śmiech, to raczej przez łzy. Pozornie ponury, ciężki klimat wcale jednak nie przybija, lecz bardzo wciąga. Na brawa zasługuje kreacja postaci Nancy, z której Rudis uczynił typową młodocianą anarchistkę wiernie oddając charakterystyczne dla jej wieku rozterki i slangowy język, którym się posługuje. Jednocześnie jest to postać na wskroś stereotypowa.

A jak ma się punk, czy szerzej mówiąc, bunt dzisiaj? To pytanie też zostaje podjęte przez Rudisa. Swój sposób na bunt ma córka Olego, która chwyta za koktajle Mołotowa w proteście przeciwko „atrakcyjnym ludziom”. Nienawidzi ich fałszywych niby-miłych, niby-wyrozumiałych, niby-mądrych uśmiechów i ich wypolerowanych, ręcznie szytych skórzanych butów i dobrze skrojonych drogich szmat, które udają, że wcale nie są drogie, a które zrobiły dzieci w Chinach (…), ich pustej słownej sraki o medytacji, rodzinie, ekologii, tolerancji i zrównoważonym rozwoju, (…) ich wspólnego żalu z powodu trzęsienia ziemi na drugim końcu świata” i tego, że „wierzą, że oni nigdy nie umrą, a wieczorem na znak niby-współczucia wszyscy w tej samej pikosekundzie zapalą w oknie bioświeczkę (…). A więc już nie przeciwko systemowi, ale przeciwko konsumpcyjnemu społeczeństwu - nadal jest się przeciwko czemu buntować. Smutne tylko, że dla współczesnych punków, którzy odwiedzają bar Olego najważniejszym problemem do rozwiązania jest jak zrobić sobie irokeza, żeby nie opadał.

Zastanawiam się, jak odbierać „Koniec punku w Helsinkach”. Jako hołd dla orędowników anarchii czy raczej ich krytykę. Wszak „pancury” z powieści Rudisa to małolaty, których życie sprowadza się do negacji wszystkiego i wiecznej zabawy, a nie konkretnych działań. Jak pokazuje przykład Olego i jego znajomych ta droga prowadzi donikąd, a wywalczona wolność i tak jest rozczarowująca. Brak pomysłu na życie, brak pieniędzy, brak rodziny – tak kończą walczący z systemem? To chyba trochę zbytnie uproszczenie. Niemniej, „Koniec punku w Helsinkach” jest powieścią, z którą naprawdę warto się zapoznać i samemu ocenić, czy ten cały bunt miał (i ma) jakiś sens.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (812)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 295
Voudini | 2015-09-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Chyba za bardzo ugrzązłem w literaturze klasycznej. Stan ten rodzi dwa problemy. Pierwszym jest niejakie oderwanie od życia i rozterek bardziej współczesnych ludzi. Drugi zaś to przyzwyczajenie do języka oględnego i starannego. Oba problemy ujawniły się podczas konfrontacji z powieścią Rudiša, a zwłaszcza z tą jej częścią, którą stanowi pamiętnik młodej pancury. Podczas jej lektury wielokrotnie wyrażałem nadzieję, że jest na świecie sprawiedliwość i pisanie zwierzeń młodej buntowniczki sprawiło autorowi co najmniej tyle przykrości, ile mnie ich czytanie. Zarówno treść, jak i forma tej części są mi zupełnie obce. Nie chodzi nawet o to, że jestem za stary; raczej o to, iż moja młodość wyglądała zupełnie inaczej. I wcale nie wartościuję, diagnozuję jedynie własną niemożność wczucia się w słowa i zdania, które padają w tej żółtej książeczce. Dotyczy to zresztą również prowadzonej równolegle drugiej historii, dziejącej się współcześnie. Wypełniają ją rozterki i problemy wiecznego...

książek: 894
adb | 2017-12-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 grudnia 2017

Helsinki Rudiša to bar, ostatni, gdzie można palić, gdzie zamiast rozbudowanej karty dań jest szeroki wybór alkoholi i zakaz wprowadzania dziecięcych wózków. Miasto, w którym ten bar się znajduje nie zostało bliżej określone [...] Po zjednoczeniu Niemiec miasto przechodzi gruntowną modernizację, co dla wielu jest wstrząsem. W każdym razie stare odchodzi, a ostatnim bastionem starych czasów, czasów buntu są właśnie Helsinki. Do baru ściąga całe pokolenie, oryginałowie i życiowi rozbitkowie, banda nieudaczników, żyjąca ideałami swojej bujnej młodości i niezdolna do przystosowania się do zmian. Dawne nawyki stopniowo zmieniają się w obsesje i szaleństwo, a rozmowy krążą stale wokół tych samych tematów. Wszyscy żałują zmarnowanej młodości, zaprzepaszczonych szans, a żal zmienia się najpierw w rezygnację, a później w cichą, niewypowiedzianą rozpacz. Bar Olego upada, bo drży świat, dosłownie i w przenośni. [...]
Właściciel baru Helsinki - Ole [...] jest nieszczęśliwy, rozczarowany sobą i...

książek: 1270
EwaWu | 2017-11-14
Przeczytana: 14 listopada 2017

W 2013 roku czeski pisarz Jaroslav Rudiš wypuścił na rynek powieść o jakże intrygującym tytule – Koniec punku w Helsinkach. Intrygującym, gdyż Czech napisał utwór z akcją osadzoną głównie w Niemczech, w tytule natomiast pojawia się stolica Finlandii. I co to wszystko ma wspólnego z punkiem? Sprawa wydaje się równie chaotyczna, co tytułowy gatunek muzyczny, dopóki nie okazuje się, że Helsinki funkcjonują tu nie jako nazwa miasta, lecz baru prowadzonego niedaleko wschodniej granicy Niemiec; i jako symbol marzenia o podróży (na północ) w czasach, w których przekraczanie narodowych granic nie było rzeczą prostą, czyli w latach 80. Całość staje się jeszcze jaśniejsza, gdy uświadamiamy sobie, że intensywnie rozwijająca się w tamtych czasach muzyka rockowa (której odnogą jest punk) była wówczas właśnie wyrazem buntu wobec władz, systemu i wszelkiego zniewolenia. Punk to siła, punk to walka, punk to idea. Losy Niemca prowadzącego bar, w którym się pije, pali i słucha dobrej muzyki,...

książek: 2091
Marta | 2014-01-02
Przeczytana: 04 grudnia 2013

Jaroslav Rudiš jest moim ulubionym czeskim pisarzem. Jego niepowtarzalny styl pokochałam od pierwszego zdania powieści „Grandhotel”. „Koniec punku w Helsinkach” to jego najnowsza publikacja, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym, a przy tym jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w 2013 r.

Ole to czterdziestoletni facet, były punk, ojciec, rozwodnik, właściciel baru Helsinki. To ostatnia taka knajpa w mieście, bo mamy z wózkami nie są tam mile widziane, można palić ile się chce, a w menu znajdują się tylko solanka i rolmopsy. Ole jest samotny, nieszczęśliwy, zrezygnowany, rozczarowany dorosłością, zobojętniały na przyszłość. Dobrowolnie rezygnuje ze związków z kobietami, w końcu każda bliskość prędzej czy później prowadzi do katastrofy. W zasadzie bawi go tylko prowadzenie swojego baru.

Opowieść Olego przeplata się z fragmentami pamiętnika Nancy, czechosłowackiej nastolatki z lat 80. Z zapisków dziewczyny aż sączą się żywe emocje, jej relacja jest pisana na...

książek: 39678
Muminka | 2015-12-28
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 24 grudnia 2015

Cały rok czekałam az uda mi się przeczytać tę książkę. Na szczęście okazała się tak fantastyczna i zakręcona, jak się spodziewałam. Przyznam, że miałam wobec niej ogromne oczekiwania.
Dwie historie się tutaj przenikają. Z jednej strony mamy współczesność i czterdziestoletniego Olego, który jakoś nie potrzebuje stabilizacji i spektakularnej kariery. Szczytem marzeń jest dla niego własny klub, tytułowe Helsinki, w których serwuje się jedynie rolmopsy i soliankę, a matki z wózkami mają zakaz wstępu. Ma gdzies nastoletnią corkę, ale kontakt z nią jest znikomy.
Drugim naratorem jest zbuntowana nastolatka, której dziennik z końca lat 80-tych wpadł w ręce olego. Pochodzi ona z czeskiej wsi, gdzies pod polską granica i należ do punków. Ma typowe problemy sercowe nastolatków słucha kultowej muzyki, szczytem marzeń jest udział w koncercie Die Toten hosen. Krytycznie patrzy na cały socjalistyczny syf i establishment. Przy okazji ciągle angstuje czy jest w ciąży, szkołę ma w nosie, opisuje...

książek: 1220

Nie każdemu bliska jest taka nostalgia… Brudne punkowe klimaty, siermiężny koniec najlepszego z systemów w bratnich krajach (Czechosłowacja, NRD), zbuntowana młodzież i facet bez złudzeń dwadzieścia lat później, w bezimiennym wschodnioniemieckim mieście… Jakimś cudem wychodzi z tego ciepła opowieść, w tym sensie bardzo czeska. Nie powiem, że polecam, ale dla mnie bomba.

książek: 9732
tsantsara | 2014-08-13
Przeczytana: 12 sierpnia 2014

Książka to trochę dziwna - napisana przez Czecha, lecz w gruncie rzeczy o Niemcach - tych, którzy nie zostali "wypędzeni" i mogli zostać w Czechosłowacji, i równolegle o "enerdowcach", czyli ogółem o Niemcach w objęciach socjalizmu w NRD i w CSRS. W dodatku o tych nieprzystosowanych do tego systemu, młodych, zbuntowanych - o punkach, którzy znacznie silniej dostawali tam wtedy po uszach od "władzy" i społeczeństwa, niż w Polsce. Nie dziwota więc, że Polska lat 80-ych, z Trójką, amerykańskimi serialami (Kojak), kasetami magnetofonowymi na wolnym rynku i papierem toaletowym w sklepach (to chyba bardzo późne lata osiemdziesiąte...) jawi się w powieści jako oaza kulturalnego dobrobytu.
Alternatywne knajpki w rodzaju powieściowych "Helsinek", w których każde krzesło było inne, były w dawnym NRD objawieniem dopiero na początku lat 90-ych, ale prawda, że gdzieniegdzie do dziś podobne funkcjonują. I to nie tylko na wschodzie. Autor, bywający bodaj częściej w Berlinie niż w Czechach ma...

książek: 2901
BetiFiore | 2018-08-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 sierpnia 2018

Drugie spotkanie z tym czeskim autorem i znowu bardzo na plus. Jest i smutno i śmiesznie i nostalgicznie (czasy po Czarnobylu, zmiany systemowe w Czechosłowacji i Niemczech)- są też polskie akcenty: chwalona jest radiowa Trójka, sprowadzane są nielegalnie niektóre produkty. Chętnie przeczytam kolejną książkę Rudisa.

książek: 447
desaparecido | 2013-12-30
Przeczytana: 29 grudnia 2013

Ryzykownie jest czytać Jaroslava Rudiša, bo jego proza, jeśli nawet nie zapiera tchu w piersiach, to przynajmniej powoduje ucisk w okolicy mostka... Najpierw było niezłe Niebo pod Berlinem, teraz jest świetny Koniec punku w Helsinkach. Co będzie później... Jakbyśmy, panie Rudiš, już więcej się nie zobaczyli, to dzięki, było pięknie...

książek: 270
Herbi | 2015-01-28
Przeczytana: 26 stycznia 2015

Z książką Jaroslava Rudiša zetknął mnie przypadek. W lipcu 2014 byłem z narzeczoną (obecnie - żoną) na Open'erze - pojechaliśmy specjalnie na koncert Pearl Jamu. I na terenie festiwalu natknęliśmy się na namiot radiowej Trójki, gdzie biorąc udział w prostym konkursie, można było jako nagrodę wybrać sobie książkę ze stojącego w namiocie regału.

"Koniec punku w Helsinkach" uznałem po prostu za fajny tytuł, a krótkie notki na okładce tylko jeszcze bardziej umocniły moje przekonanie, że właśnie tę książeczkę zabiorę z trójkowego namiotu, zwłaszcza, że moja ulubiona stacja radiowa pojawia się w treści książki.

Książka jest wielowarstwowa, ma wielu narratorów, nie o wszystkich opowiem, żeby za wiele nie wyjaśniać. W każdym razie jeden z głównych wątków to opowieść o gościu imieniu Ole - dziejąca się współcześnie i nie tylko historia starego punkowca, prowadzącego we wschodnich Niemczech nieco spelunowatą, ale ulubioną przez stałych klientów, knajpę o nazwie Helsinki.

Drugi wątek to...

zobacz kolejne z 802 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czechy pod specjalnym nadzorem 20-23 sierpnia w Sopocie

Już w ten weekend po raz czwarty odbędzie się Festiwal Literacki Sopot. Tym razem tematem wiodącym będzie literatura czeska. Do Sopotu przyjadą najważniejsi przedstawiciele czeskiej literatury współczesnej: Radka Denemarková, Petra Hůlová, Jan Novák i Jaroslav Rudiš. 


więcej
Angelus 2014

51 książek pisarzy z Polski i zagranicy zostało zakwalifikowanych do dziewiątej edycji Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Zwycięzca zostanie ogłoszony podczas uroczystej gali 18 października.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd