Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Apokalipsa według Pana Jana

Wydawnictwo: Rebis
7,03 (723 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
84
8
144
7
219
6
126
5
75
4
11
3
18
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375109726
liczba stron
344
język
polski
dodała
alith

Inne wydania

Prawda o kłamstwach wodzów! Klasyka literatury postapokaliptycznej! Polska dwa lata po nuklearnym piekle. Świat ruin, gdzie pieczony szczur to nie lada przysmak, a włosy i gładka skóra znamionują wyklętych.„Wybrańców”, którym dane było dni zagłady przeczekać w przeciwatomowych chronach. Pan Jan ma wizję. Supermocarstwowej Czwartej Rzeczpospolitej odbudowanej na zgliszczach wypalonej...

Prawda o kłamstwach wodzów! Klasyka literatury postapokaliptycznej!

Polska dwa lata po nuklearnym piekle. Świat ruin, gdzie pieczony szczur to nie lada przysmak, a włosy i gładka skóra znamionują wyklętych.„Wybrańców”, którym dane było dni zagłady przeczekać w przeciwatomowych chronach.
Pan Jan ma wizję. Supermocarstwowej Czwartej Rzeczpospolitej odbudowanej na zgliszczach wypalonej nuklearnym ogniem Europy. Do rządzonego przez niego żelazną ręką Wrocławia wjeżdżają pancerne kolumny „Wybrańców”. Wraz z nimi notable żądni powrotu do władzy. Doborowe oddziały stają przed tłumem skazanym na powolną śmierć od ran i promieniowania.
Rozpoczyna się podstępna gra, której stawka jest większa niż życie. Utopia staje się rzeczywistością, a rosnąca armia postnuklearnego dyktatora rozszerza granice Wolnego Miasta Wrocław. Jednak na drodze do urzeczywistnienia planu podboju świata staje nie tylko niezależna Wielkopolska, ale i inny, kto wie, czy nie groźniejszy przeciwnik...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Rebis, 2013.

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 885
Krzysztof | 2014-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 grudnia 2014

Apokalipsa według Pana Jana to mój drugi kontakt z rodzimą prozą postapokaliptyczną. Po interesujących Polaroidach z Zagłady, w których starsza pani starała się przetrwać w zniszczonym świecie, tym razem miałem do czynienia z innym podejściem do tematu. Robert J. Szmidt postawił na wojskowe-polityczne klimaty, w których przyszło mi jako czytelnikowi śledzić losy żołnierzy oraz poznać tytułowego Pana Jana rozdającego karty w zniszczonym świecie, głównego bohatera książki.

Zaczęło się od konfliktu na świecie. Atomówki fruwały na lewo i prawo. Polskę ten konflikt ominął do momentu w którym zdecydowano się wykorzystać sytuację i odebrać Ukrainie część ziemi. W odpowiedzi na agresje Ukraińcy przypuścili atak atomowy, co doprowadziło do zagłady na ziemiach Polskich.

Po dwóch latach od ataku ukryte w górskim kompleksie o nazwie Bastion wojsko postanawia wysłać na powierzchnie zwiadowców by określili stopień napromieniowania. W świetnym prologu napisanym z perspektywy pierwszej osoby dowiadujemy się, że na powierzchni żyją ludzie, chorzy, napromieniowani, z nienawiścią w sercu wobec ukrywających się i zdrowych. Są to mieszkańcy Wrocławia, którym przewodzi burmistrz zwany Panem Janem. Ma on wizję nowego porządku, o którym mówi Czwarta Rzeczpospolita. Gotowy jest na wszystko by wizję swą ziścić. Gdy zaś pod bramy Wrocławia zjawiają się jednostki wojskowe rozpoczyna się wprowadzanie planu w życie. Na drodze do jego ziszczenia stanie Wielkopolska, ale czy to ona może faktycznie zagrozić planom Pana Jana? Warto sięgnąć po książkę i się przekonać.

Akcja powieści niczym dobre wojskowo-sensacyjne kino mknie do przodu. Przeplatane wątki ukazujące żołnierzy i sceny z udziałem burmistrza Pana Jana tworzą dynamiczną całość. Przyprawione odrobiną humoru dialogi stanowią dodatkowy smaczek. Ciekawie skonstruowana jest też postać samego burmistrza, który może wywoływać ambiwalentne uczucia. Robert J. Szmidt stworzył wielowymiarową postać, którą można zarazem lubić i się nią brzydzić. Sama zaś książka pozwala zrozumieć pewne mechanizmy związane z władzą.

Warto sięgnąć po książkę, bo jest to kawał interesującej, dobrze napisanej literatury postapokaliptycznej. Niektóre pomysły zawarte w książce potrafią zmrozić krew w żyłach jeśli odnieść je do rzeczywistości, która czasami zmierza do realizacji zawartych w książce pomysłów.

Obecnie pan Robert J. Szmidt jest w trakcie tworzenia nowego postapo tym razem z zombiakami, co bardzo mnie cieszy.

https://ksiazkizklimatem.wordpress.com/2014/12/09/robert-j-szmidt-apokalipsa-wedlug-pana-jana/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

Świetna zabawa. Pierwsza połowa... rewelacja. Poleciłabym osobom, które lubią dreszczyk emocji, ale nie gustują w krwawych opisach.

zgłoś błąd zgłoś błąd