Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyznaję

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Anna Sawicka
tytuł oryginału
Jo confesso
wydawnictwo
Marginesy
data wydania
ISBN
9788363656249
liczba stron
768
język
polski
typ
papier
dodała
joly_fh
8,11 (1731 ocen i 351 opinii)

Opis książki

„Wielka powieść europejska”, „przełom w literaturze”, „powieść-katedra o idealnych proporcjach i epickim, pełnym kunsztownych detali wykonaniu”, „książka, która przeżyje nas wszystkich”. To trzymające w napięciu do ostatniej strony wyznanie miłosne i spowiedź człowieka starającego się przeniknąć istotę zła – w świecie i sobie samym. Historia chłopca dorastającego samotnie wśród książek,...

„Wielka powieść europejska”, „przełom w literaturze”, „powieść-katedra o idealnych proporcjach i epickim, pełnym kunsztownych detali wykonaniu”, „książka, która przeżyje nas wszystkich”.

To trzymające w napięciu do ostatniej strony wyznanie miłosne i spowiedź człowieka starającego się przeniknąć istotę zła – w świecie i sobie samym. Historia chłopca dorastającego samotnie wśród książek, który musi zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami. Za sprawą osiemnastowiecznych skrzypiec zagłębia się w mroki dziejów hiszpańskiej inkwizycji i piekła dwudziestowiecznej Europy.

Cabre, którego pasją jest muzyka, skomponował tę powieść jak symfonię, z częstymi zmianami nastroju, tempa i głosu narracji. Bogactwo wątków, postaci, pomysłów literackich oszałamia i wzbudza zachwyt.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/www_facebook_com_wydawnictwomarginesy661.html

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/www_facebook_com_wydawnictwomarginesy661.html

pokaż więcej

Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
jusola książek: 2904

Rekonstrukcja tożsamości

Skąd ogromna popularność książki, którą z racji jej objętości niezbyt wygodnie trzymać w ręku? Powieści, która wymaga napiętej uwagi, bo inaczej czytelnik z rozpaczy będzie musiał rwać włosy z głowy, dramatycznie wołając: ale kto właściwie teraz mówi?

Nie lubię przesadnie metaforyzować, ale sądzę, że fenomen „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume Cabré tkwi w specjalnej konstrukcji świata przedstawionego, przypominającej pająka z dziecięcego placu zabaw. Wchodzisz do wnętrza tej ażurowej konstrukcji, od której to nie bądź strony i jedno wiesz: to na pewno nie jest jej początek. Poruszasz się na wysokościach, mając swobodne, acz nie nieograniczone możliwości przemieszczania się. Nigdy też nie wiesz, czy na pewno jesteś w środku, w centrum. Tak jest z „Wyznaję”. Wchodzimy w powieść niezwykle frapującymi słowami Adriana Ardevola i Boscha: Dopiero wczoraj wieczorem, idąc zmoczonymi deszczem ulicami Vallcarki, zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem. I odtąd będziemy uczestniczyć w jego spowiedzi, którą on spisuje, czując, że kiwa na niego „dama z kosą”, dla kogoś ważnego, pewnie kobiety (długo okoliczności tego wyznania nie poznamy). Ale nie spodziewajmy się, że poprowadzi nas prostą ścieżką. Będzie tak jak we wspomnianym pajączku: punkt, od którego zaczęliśmy, wcale nie będzie tym początkowym, przeskakiwać będziemy z jednego poziomu narracji na inny, krążyć wokół jądra historii i od niego się oddalać. Bo – jak zagadkowo stwierdza Adrian...
Skąd ogromna popularność książki, którą z racji jej objętości niezbyt wygodnie trzymać w ręku? Powieści, która wymaga napiętej uwagi, bo inaczej czytelnik z rozpaczy będzie musiał rwać włosy z głowy, dramatycznie wołając: ale kto właściwie teraz mówi?

Nie lubię przesadnie metaforyzować, ale sądzę, że fenomen „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume Cabré tkwi w specjalnej konstrukcji świata przedstawionego, przypominającej pająka z dziecięcego placu zabaw. Wchodzisz do wnętrza tej ażurowej konstrukcji, od której to nie bądź strony i jedno wiesz: to na pewno nie jest jej początek. Poruszasz się na wysokościach, mając swobodne, acz nie nieograniczone możliwości przemieszczania się. Nigdy też nie wiesz, czy na pewno jesteś w środku, w centrum. Tak jest z „Wyznaję”. Wchodzimy w powieść niezwykle frapującymi słowami Adriana Ardevola i Boscha: Dopiero wczoraj wieczorem, idąc zmoczonymi deszczem ulicami Vallcarki, zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem. I odtąd będziemy uczestniczyć w jego spowiedzi, którą on spisuje, czując, że kiwa na niego „dama z kosą”, dla kogoś ważnego, pewnie kobiety (długo okoliczności tego wyznania nie poznamy). Ale nie spodziewajmy się, że poprowadzi nas prostą ścieżką. Będzie tak jak we wspomnianym pajączku: punkt, od którego zaczęliśmy, wcale nie będzie tym początkowym, przeskakiwać będziemy z jednego poziomu narracji na inny, krążyć wokół jądra historii i od niego się oddalać. Bo – jak zagadkowo stwierdza Adrian – Naprawdę wszystko zaczęło się ponad pięćset lat temu, kiedy tamten udręczony mężczyzna postanowił wstąpić do klasztoru Sant Pere del Burgal.

Jaką opowieść pragnie zbudować Adrian? Zrekonstruować historię własnej tożsamości. A odkryć prawdę o sobie to także zmierzyć się z prawdą o własnej rodzinie. Rozwikłać tajemnice, których jako dziecko jedynie dotykało się w zaciszu pełnego książek gabinetu, gdy ojciec wzywał do siebie, chcąc oznajmić synowi decyzje w sprawie jego edukacji czy pokazać – czyżby był to jedyny objaw ojcowskiej czułości? – nowy kolekcjonerski nabytek.

Adrian Ardévol i Bosch, genialny lingwista, wychowywał się w specyficznej rodzinie. Bardzo oschły ojciec, właściciel sklepu antykwarycznego, który dla kobiety porzucił sutannę, i podporządkowana mu, równie mało czuła, matka stworzyli dom, w którym dziecko miało tylko jedno zadanie: zostać wielkim humanistą (wersja ojca) albo wielkim skrzypkiem (wersja matki). Języki i muzyka – to będą dwie pasje chłopca, które naznaczą jego życie na zawsze. Pierwsza określi życie zawodowe, druga da wiernego przyjaciela, Bernata.

Adrian w pierwszoosobowej narracji rozwija przed nami swoją historię, pozwalając jednak we własnej opowieści pojawić się innym bohaterom, im oddać głos czy pozwolić o nich opowiedzieć narratorowi trzecioosobowemu: inkwizytorom, lutnikom i handlarzom instrumentów muzycznych, rodzinie brakarzy (określają jakość drewna), mnichom, Żydom, których los naznaczają nazistowskie Niemcy i samym nazistom… Jedni żyją w XIV, XV czy XVII wieku, inni w XX. Sam Adrian także staje się przedmiotem opowieści, nie tylko narratorem (oryginalna gra typem czcionki). Fascynujące, że losy wszystkich postaci zawsze się jakoś splatają, jak liny w pajączku na placu zabaw. Pojawiają się ci bohaterowie w historii Adriana, bo on, tak jak ojciec, pragnie mieć przedmioty piękne, których zdobycie wiąże się często z krzywdą ludzką, ze złem. Nikt w tej opowieści nie jest czysty, nikt nie pozostaje nieskażony, zło raz wymierzone upomina się o swoją daninę. W każdej opinii, jaką o książce czytałam, podkreśla się ten jej wielki temat: zło. I pytania: o jego wymiar, kształt, siłę oddziaływania, o odpowiedzialność, możliwość odkupienia, zadośćuczynienia, zneutralizowania zła uczynionego? Także o alternatywy: piękno, sztukę, miłość, przyjaźń. Czy one są w stanie uchronić przed złem?

Pytanie trudne, nie wiem, czy znajdzie się na nie odpowiedź. Może dlatego powieść - wedle słów autora – pozostała definitywnie nieskończona 27 stycznia 2011r., w kolejną rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz.

Polecam „Wyznaję” Jaume Cabré. To lektura obszerna, niewygodna, czasem wymagająca translatora (z woli autora cytaty pozostały w oryginalnych językach), jednak wciąga z taką siłą, że obowiązki spycha się na dalszy plan, by czytać i żałować, że się skończyło.

A na koniec już tylko patrzeć na bardzo ładną okładkę (jak rzadko która książka ze zdjęciem) i zastanawiać się nad tajemnicą literatury, nad siłą jej przyciągania. Kartkować na nowo książkę w poszukiwaniu literackich tropów. Ale przecież nie tylko, bo ponoć da się w niej odkryć kompozycję symfoniczną (żałuję, że to poza moim zasięgiem). Wydawnictwo Marginesy na swojej facebookowej stronie poleca nawet muzykę do lektury: Katalończyka Lluísa Llacha i Grande.

Pora więc sięgnąć po lekturę!

Justyna Radomińska   

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 1327
Gosia | 2014-02-14
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 14 lutego 2014

Można powiedzieć, że Jaume Cabre stworzył powieść monumentalną. Zawiera w sobie tyle historii i porusza tyle tematów, że starczyłoby na kilka powieści. Ta mnogość plus specyficzny sposób narracji sprawia, że nie da się przeczytać tej książki bez pewnej dozy wysiłku i skupienia. Już od pierwszych stron autor rzuca czytelnika na głęboką wodę, gdy narracja przeskakuje od jednego do drugiego wątku, przechodząc bez ostrzeżenia między historią a współczesnością. To wszystko może sprawić, że czytelnik czuje się zagubiony. W końcu jednak główne wątki się łączą i prowadzą do wyjaśnienia w zakończeniu powieści.
Powieść opisuje życie Adriana Ardevola, pisarza, filozofa, kolekcjonera, muzyka, jego przyjaźnie, miłości do kobiety, do książek i muzyki. Motywem przewodnim i osnową całej historii są skrzypce, które wytworzone w średniowieczu przez wiele lat zyskują na wartości, stając się przyczyną zachłanności i wyrządzanego z tego powodu zła.
"Wyznaję" ma również inny wymiar. To swego...

książek: 5364
allison | 2013-03-01
Przeczytana: 01 marca 2013

Wielki PODZIW i ZACHWYT - to dominujące odczucia, jakie towarzyszyły mi podczas lektury tej monumentalnej powieści. Z czystym sumieniem uznaję ją za arcydzieło i teraz czekam niecierpliwie na kolejne tłumaczenie książek autora.

Trudno w jednym zdaniu wyjaśnić, o czym jest powieść J. Cabre. Wielość wątków i tematów sprawia, że trzeba czytać "Wyznaję" w skupieniu. Pierwsze sto stron może wprawić czytelnika w zdumienie, gdyż pojawiają się na nich pozornie oderwane od siebie opowieści, oddalone w czasie i przestrzeni. Domyślamy się jednak, że w pewnym momencie znajdą one wspólny mianownik i faktycznie tak się dzieje, chociaż na wyjaśnienie niektórych zagadek trzeba poczekać niemal do ostatnich stron.

Dla mnie to przede wszystkim napisana z ogromnym rozmachem historia przyjaźni, miłości i wielkich pasji, które potrafią bardzo zdominować życie, stając się albo siłą ocalającą, albo (niestety znacznie częściej) działając destrukcyjnie na pasjonata, jego otoczenie, a nawet obcych,...

książek: 1234
Basia | 2013-04-01
Na półkach: Przeczytane

Przyznam , że powieść ta mocno mną wstrząsnęła. Jeszcze długo po jej przeczytaniu pozostawała w moich myślach i wiem , że na długo tam zostanie.
Jest to książka inna od wszystkich , które do tej pory przeczytałam. Trzeba czytać ją w skupieniu , gdyż jedne wątki szybko przechodzą w inne.Jedna historia przeplata się z innymi nowymi zdarzeniami , które jak się okazuje łączą się w jedną całość.
Pomimo wielowątkowości , powieść czytało mi się bardzo dobrze i z wielkim zainteresowaniem.

Koniecznie trzeba ją przeczytać , bo jest warta uwagi !!!

książek: 3721
Kaklucha | 2013-02-25
Przeczytana: 24 lutego 2013

Dawno już nie zdarzyło mi się, żeby książka tak bez reszty mnie wciągnęła.
To nie jest książka łatwa, jej konstrukcja wymaga od czytającego ciągłego skupienia, wysilenia pamięci, wysilenia wyobraźni. Na początku czytania wydawało mi się, że to będzie wiele historii w jednej książce: taka książka-biblioteka, jak "Rękopis znaleziony w Saragossie", chociażby. Ale potem okazało się, że to jest jedna historia, ale zapętlona i zasupłana, opowiadana czasami od środka, czasami od końca, czasami z jednego a czasami z innego punktu widzenia.
Trudno mi tę książkę porównywać z innymi, znajduję w niej i Perez-Reverte'a, i Zafona i oczywiście Umberto Eco. Ale żaden z nich nie napisał tego typu książki.
Kiedy pierwszy raz o niej usłyszałam, wiedziałam że to jest książka dla mnie, dla namiętnej czytaczki o ścisłym analitycznym umyśle. Książka napisana przez erudytę dla innych erudytów. I ta książka trafiła u mnie w swój czas, w czas wieku średniego, kiedy czytanie jest nie tylko poznawaniem...

książek: 569
Marzin | 2013-04-13
Przeczytana: 13 kwietnia 2013

Powieść skłaniająca czytelnika do refleksji. Poruszająca problemy miłości, lojalności wobec rodziny i innych ludzi, a także cierpienia człowieka zwłaszcza w obozach zagłady w czasach II wojny światowej. Bardzo dużo wątków i postaci dlatego wolno się ją czyta. Jednakże jest w niej to "coś" co wciąga czytelnika i przybliża do ostatniej kartki z coraz wiekszym zachwytem.

książek: 1215
vandenesse | 2013-04-11
Na półkach: Przeczytane, 2013, E-booki
Przeczytana: 11 kwietnia 2013

Genialna struktura – tak. Niezwykła narracja – tak. Mam jednak niejasne wrażenie niedosytu i lekkiego wystrychnięcia. Spodziewałam się, że naczelnym tematem będzie struktura zła i jego nieustanna obecność w każdym przejawie naszego życia. I owszem – autor przedstawia okrucieństwo tkwiące w ludzkiej naturze… ale robi to zbyt powierzchownie. Brakowało mi tego „czegoś” co sprawia, że człowieka poraża... że nie można przełknąć śliny bo w gardle staje właśnie całe zło świata. Zło to jeden z bohaterów tej monumentalnej powieści i dla mnie to przepiękna historia ale jednak historia głównie o miłości i przyjaźni.
Co zachwyca? Fenomenalna narracja (pierwszoosobowa miesza się z trzecioosobową w obrębie jednego zdania), przeplatające się wątki. Pierwsze kilkanaście stron wydają się być jednym wielkim chaosem – potem człowiek zaczyna ogarniać o co chodzi i jest już tylko lepiej. I właśnie dla tego niezwykłego eksperymentu literackiego warto poznać tą książkę.

książek: 178
czytający | 2013-06-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 czerwca 2013

Zaczynając czytać książkę "Wyznaję" Jaume Cabre przez kilkanaście pierwszych stron obawiałem się czy się nie zagubię pośród niezliczonych postaci które potrafiły się przewijać na tylko jednej stronie. W dodatku narracja ulegała ciągłym zmianom a częsty brak znaków interpunkcji powodował dalszy zamęt w głowie. To poczucie zagubienia było obecne jednak tylko chwilowo. W dalszej części tego dzieła nauczyłem się sam rozdzielać zdania i oddzielać splątane jeden z drugim wątki. Po prostu posiadłem umiejętność czytania tej powieści.

"Wyznaję" to książka bardzo trudna, nie tylko ze względu na jej tekst ale też na dręczące ją wątpliwości moralne czy filozoficzne rozważania o naturze zła.

Powieść opisuje życie Adriana Ardevola, pisarza, filozofa, ateisty, po części również muzyka, człowieka który próbuje zbadać zło tego świata. Jednym z wiodących tematów są losy skrzypiec Storoniego. Bardzo lubię muzykę klasyczną więc ten wątek bardzo mnie poruszył i często próbowałem wyobrazić sobie...

książek: 525
Kiwi_Agnik | 2014-06-03
Przeczytana: 03 czerwca 2014

"Codziennie czytam i codziennie uświadamiam sobie, jak wiele mi zostało do przeczytania..."

Filozoficzna, intrygująca, trudna i nadzwyczajna opowieść o sztuce życia oraz jej nietypowy sposób narracji, przenikający przez naszą nieświadomość.

Fascynująca i wielowątkowa podróż spleciona wokół najważniejszego "bohatera" - skrzypiec.

Fenomenalna i precyzyjnie "skomponowana" książka!


Polecam tym osobom, które wymagają od powieści niepowierzchownej i głębokiej treści, oraz tym, którzy w literaturze szukają więcej niż tego "czegoś".

książek: 504
violabu | 2013-10-16
Przeczytana: 16 października 2013

„Wyznaję” jest historią życia Adriana Ardèvola, człowieka niezwykle inteligentnego, z niesamowitą skłonnością do nauki języków obcych, co przejawiało się już dzieciństwie, ale nie kochanego przez rodziców. Książka jest też historią przedmiotów, takich jak cenne skrzypce, w których posiadaniu jest bohater, medalik i szmatka w kratkę. Brzmi zaskakująco, ale ich korzenie sięgają głęboko wstecz. Dzieło ma ogromną rozpiętość w dziejach Europy, opowiada o wielu okresach od średniowiecza (poprzez inkwizycję, II wojnę światową) do czasów obecnych, co pozwoliło autorowi na mnogość w zakresie tematyki poruszanej w książce.

Na tylnej okładce można przeczytać, że „Wyznaję” to „powieść-katedra o idealnych proporcjach i epickim, pełnym kunsztownych detali wykonaniu” oraz „przełom w literaturze”. Zastanawiające jest, jakie to przełomowe, kunsztowne detale mógł zastosować Jaume Cabré. Tych, które zauważyłam, używał już wcześniej, bo ponad 30 lat temu inny światowej sławy pisarz Mario Vargas...

książek: 316
Carles | 2015-02-19

Ta książka mnie przygnębia ale to dobrze. Przygnębia i pozostaje niebezpiecznie blisko mojej zabarwionej raczej na ciemno osobowości. To właśnie taka książka jak lubię: monumentalna, wielowątkowa, rozkładająca człowieka i jego mroczną stronę na czynniki pierwsze. Książka "podskórna" - to określenie mi pasuje.
Zatraciłam się. Przyznaję. Wchodziłam głębiej i głębiej w mroczne zakamarki zła. Zło, jako jeden z najważniejszych atrybutów człowieka, jest tu na pierwszym planie. Ale zło pokazane w sposób złożony, wymykające się (przynajmniej częściowo) prostym i jednoznacznym sądom. Czytając cały czas oceniałam. Jak sędzia. Ciężka praca przy tej lekturze. Do bólu głowy nie było daleko ale czytając, czułam, że żyję.
Oryginalny styl. Nawet on zmusza do ciągłej koncentracji. W przeciwnym razie, w trakcie jednego zdania, można się o całe wieki cofnąć w historii.


Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Lisa Unger
    45. rocznica
    urodzin
    Ilu ludzi troszczy się o was tak naprawdę? I nie chodzi mi o tych, z którymi miło jest przebywać, a także nie o tych, których kochacie i którym wierzycie. Ale ludzi, którzy dobrze się czują, kiedy jesteście szczęśliwi i odnosicie sukcesy, a źle, kiedy wam się nie układa, albo przechodzicie trudny ok... pokaż więcej
  • Tadeusz Słobodzianek
    60. rocznica
    urodzin
  • Ron McLarty
    68. rocznica
    urodzin
    Ludzie, których kochasz, potrafią cię podnieść na duchu i potrafią zamącić ci w głowie. Rozumienie ich nie wydaje się takie ważne, kiedy są w twoich myślach. To dlatego miłość powinna być łatwa.
  • Alfred Elton van Vogt
    103. rocznica
    urodzin
  • Jadwiga Staniszkis
    73. rocznica
    urodzin
  • Kira Gałczyńska
    79. rocznica
    urodzin
  • Ludwig Wittgenstein
    126. rocznica
    urodzin
    Granice naszego języka oznaczają granice naszego świata.
  • Sławomir Łubiński
    81. rocznica
    urodzin
  • Morris West
    99. rocznica
    urodzin
    Samotność to nic nowego. Prędzej czy później dotyka każdego z nas. Umierają przyjaciele, członkowie naszych rodzin, kochankowie i mężowie także.
  • Hubert Selby
    11. rocznica
    śmierci
    Zaraz! Boże wszechmogący wygląda na to że całe dotychczasowe życie upłynęło jej na czekaniu. Czekaniu na co???? Czekaniu na to by zacząć żyć. Tak, zgadza się, czekała na to by zacząć żyć. (...) Wszystko co robiła było jedynie próbą generalną przed życiem.
  • Bjørnstjerne Bjørnson
    105. rocznica
    śmierci

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd