Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,79 (278 ocen i 56 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
22
8
44
7
99
6
69
5
14
4
10
3
5
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377998243
liczba stron
204
język
polski
dodała
Versatile

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i...

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią.

 

źródło opisu: http://www.weltbild.pl/szopka_p90087859.html

źródło okładki: http://www.weltbild.pl/szopka_p90087859.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 143
Metumtam | 2012-10-31
Przeczytana: 25 października 2012

„Szopka” to debiut Papużanki, pani od polskiego, absolwentki teatrologii i doktorantki na Uniwersytecie Pedagogicznym. Nota biograficzna wspomina także, że autorka jest mamą dwóch chłopaków i to akurat najważniejsza z tych wszystkich informacja. Jak na debiut przystało, książkę reklamują jako świeży powiew w literaturze polskiej. Intrygujące? Przynoszące nadzieję? Właśnie tak zareagowałam. Spodziewałam się mocnego uderzenia, może nie damskiego przełomu poza feminizmem, ale niepowtarzalnej konwencji, oryginalnego spojrzenia na świat i opisania go słowami, które będą się kołatać w głowach czytelników jeszcze przez długi czas. Czy „Szopka” wbije w fotel na dłużej?

Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Bohaterem książki jest polska rodzina zupełnie nie różniąca się od setek innych polskich rodzin (przychodzi na myśl Varga i jego walka o średniość). Jest solidnie zakorzeniona w modelu tradycyjnym, w którym króluje jedna odpowiedź na podstawowe pytanie: dlaczego? – bo tak,bo jest, bo było od zawsze, bo takie wygląda życie, bo nigdy nie będzie inaczej. W tej typowej rodzinie zaburzone jednak zostały role – przedmiot walki bojowników gender. Bezimienna matka ulepiona z wad tradycyjnych polskich matek, uzbrojona w cięty język i kompletny brak racjonalnych argumentów staje w szranki z tatą wydmuchującym stanowczość razem z dymem setek papierosów wypalonych przez całą fabułę książki. Oprócz nich na scenę (sic!) wchodzą także Maciuś i Wandzia – zachwycające pomysłowością i beztroską dzieci, które płynnie, niby pokemony, przechodzą transformację w osobniki słabsze i o wiele nudniejsze niż początkowe stadium. Poboczni bohaterowie niewiele więcej wnoszą do tej powieści bez intrygi.

Zapowiadano echa Kuczoka i wydaje mi się, że pisała o tym osoba, która o Kuczoku wie tyle, ile można wyczytać na tylnej karcie „Gnoju”. Żadnej tam przemocy fizycznej czy erotyki. Akcja toczy się w rytmie dojrzewania dzieci i starzenia się rodziców. Wraz z wiekiem niektórzy obnażają kły, inni kurczą się w pasiastych piżamach. Byłaby to kolejna przegadana „szopka”, gdyby nie to, że faktycznie przykuła mnie do fotela. Dlaczego?

Przez polskość właśnie. Przez świetny zmysł obserwacji Papużanki i przelewania tego, co widzi na papier. Wszystko wydaje się być tak prawdziwe, jakby własne. Nawet uczucia bohaterów wywołują empatię we mnie – starym wydze* czytelnictwa. Najbardziej chyba spodobało mi się przesłanie bijące z książki: tylko dzieciństwo jest prawdziwym życiem. Z czasem, proporcjonalnie do ilości wypowiedzianych słów, ludzie zmierzają już tylko do śmierci. Tracą wyobraźnię, gubią się w sporach, dyskusjach, myślach myślanych za pomocą słów, a nie obrazów. Zacieśniają się horyzonty. Zacieśnia się ogrom świata do li tylko Polski, do miasta, do osiedla, do dwupokojowego mieszkania, które jest szczytem ambicji przeciętnego człowieka. Jednym słowem – pesymizm wynikający z rutyny i braku motywacji. Chociaż to dzieci jawią się być żurawiami wyruszającymi do ciepłych krajów, a gdy dorastają zmieniają się w grube gołębie, dorośli wcale nie czują się komfortowo z tą sytuacją. Dlatego wymyślają sobie święta, które na chwilę mają ich, chomiki biegnące w plastikowym kółku donikąd, wyrwać z tej matni. Wymyślają imieniny i inne okazje do picia wódki, wymyślają niedzielne obiady świetnie porównane w „Szopce” do mszy w kościele. Mszy ku czci świętego kotleta. W tym nabożeństwie każdy ma swoją rolę, jest matka-kapłan i zięć-ministrant. Są wyznawcy pokorni i cichego serca. Jest obiad-najświętszy sakrament. Nie jest tak w rzeczywistości?

Całość dostępna na: http://pracowniadobregoslowa.blogspot.com/2012/10/cedz-sowa-pielegnuj-wyobraznie-zoska.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Muzyka duszy

Ponownie sięgnąłem po kolejny tom jednego z moich ulubionych pisarzy fantasy. Terry Pratchett niezmiennie bawi mnie w każdej kolejnej książce, więc wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd