Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom w Fezie

Tłumaczenie: Alicja Oleksy-Sroga
Seria: Kolory Wschodu
Wydawnictwo: Lambook
6,94 (69 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
14
7
27
6
16
5
4
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A House in Fez
data wydania
ISBN
9788363531003
liczba stron
304
słowa kluczowe
Maroko, Maghreb
język
polski
dodał
Matacz

Co byście powiedzieli, gdyby brodaty notariusz wręczył wam akt kupna domu wykaligrafowany na papirusie zupełnie niezrozumiałym dla was pismem? Albo gdyby zatrudniony przez was stolarz okazał się fundamentalistą? A jeśli do tego wszystkiego musielibyście strzec się dżinnów? To wszystko może was spotkać gdy kupicie dom w Maroku. Dom w Fezie to klimatyczna, pełna kolorów podróż po meandrach...

Co byście powiedzieli, gdyby brodaty notariusz wręczył wam akt kupna domu wykaligrafowany na papirusie zupełnie niezrozumiałym dla was pismem? Albo gdyby zatrudniony przez was stolarz okazał się fundamentalistą? A jeśli do tego wszystkiego musielibyście strzec się dżinnów? To wszystko może was spotkać gdy kupicie dom w Maroku.

Dom w Fezie to klimatyczna, pełna kolorów podróż po meandrach marokańskiej kultury. Autorka z humorem opowiada o perypetiach związanych z renowacją trzystuletniego riadu, potyczkach z marokańską biurokracją i specyfice pracy miejscowych fachowców. Opisuje uroki tętniącej życiem medyny i relacje z nowymi sąsiadami. Miejscami zabawny, miejscami wzruszający zapis codziennych spotkań z Marokańczykami pozwala inaczej spojrzeć na siebie i własną kulturę. Utrzymany w konwencji Roku w Prowansji, Dom w Fezie urzeka świeżością i egzotyką... . Propozycja dla wszystkich, którzy pokochali Maroko i tych, którzy dopiero planują się tam wybrać.

 

źródło opisu: http://www.lambook.pl

źródło okładki: http://www.lambook.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5367

Gdy marzenia się spełniają, czyli zamieszkać w medynie

Wakacyjne podróże mają to do siebie, że czasem w trakcie ich trwania w naszych głowach rodzą się nietuzinkowe marzenia. Odwiedzane wtedy magiczne miejsca mogą nas tak bardzo oczarować, że pragniemy w nich zamieszkać. Mieć swój prawdziwy dom i przejść ze statusu turysty do roli stałego mieszkańca.

Autorka książki „Dom w Fezie” to pochodząca z Nowej Zelandii, a mieszkająca w Australii fotograf, dziennikarka i pisarka. Na początku trzeciego tysiąclecia wraz z mężem odwiedziła w czasie urlopu Maroko. Egzotyczny kraj oczarował ją swoim pięknem, historią i kulturą. Szczególnie australijskiej parze spodobało się miasto Fez i jego medyna (czyli starówka). Widzieli tam wiele domów liczących kilka wieków, które niezamieszkane wręcz prosiły się o remont. Suzanna postanowiła nabyć jeden z nich, odnowić go i zamieszkać tam choć na kilka miesięcy w roku. Jak się okazało zgromadzenie koniecznych środków pieniężnych na zakup tejże posiadłości stało się początkiem niesamowitej przygody, ale i ogromnych kłopotów. Kupno domu w odległym kulturowo i językowo kraju to naprawdę spore wyzwanie, które wymaga wiele sił i świetnie uczy cierpliwości.

Maroko to kraj etnicznej mozaiki. Tu wzajemnie przenikają się kultury afrykańska, berberyjska, arabska, ale i francuzka oraz hiszpańska. Nie na darmo Paul Bowels mawiał o Maroku, że to miejsce w którym podróżnicy szukają tajemnicy i ją tam znajdują. Po wręczeniu aktu własności riadu (tradycyjnego marokańskiego domu z wewnętrznym, odkrytym dziedzińcem)...

Wakacyjne podróże mają to do siebie, że czasem w trakcie ich trwania w naszych głowach rodzą się nietuzinkowe marzenia. Odwiedzane wtedy magiczne miejsca mogą nas tak bardzo oczarować, że pragniemy w nich zamieszkać. Mieć swój prawdziwy dom i przejść ze statusu turysty do roli stałego mieszkańca.

Autorka książki „Dom w Fezie” to pochodząca z Nowej Zelandii, a mieszkająca w Australii fotograf, dziennikarka i pisarka. Na początku trzeciego tysiąclecia wraz z mężem odwiedziła w czasie urlopu Maroko. Egzotyczny kraj oczarował ją swoim pięknem, historią i kulturą. Szczególnie australijskiej parze spodobało się miasto Fez i jego medyna (czyli starówka). Widzieli tam wiele domów liczących kilka wieków, które niezamieszkane wręcz prosiły się o remont. Suzanna postanowiła nabyć jeden z nich, odnowić go i zamieszkać tam choć na kilka miesięcy w roku. Jak się okazało zgromadzenie koniecznych środków pieniężnych na zakup tejże posiadłości stało się początkiem niesamowitej przygody, ale i ogromnych kłopotów. Kupno domu w odległym kulturowo i językowo kraju to naprawdę spore wyzwanie, które wymaga wiele sił i świetnie uczy cierpliwości.

Maroko to kraj etnicznej mozaiki. Tu wzajemnie przenikają się kultury afrykańska, berberyjska, arabska, ale i francuzka oraz hiszpańska. Nie na darmo Paul Bowels mawiał o Maroku, że to miejsce w którym podróżnicy szukają tajemnicy i ją tam znajdują. Po wręczeniu aktu własności riadu (tradycyjnego marokańskiego domu z wewnętrznym, odkrytym dziedzińcem) nowi właściciele rozpoczęli remont. Wielomiesięczna renowacja domu mocno nadwerężyła środki finansowe, ale przyniosła olśniewające efekty. Zanim jednak Suzanna i Sandy zobaczyli wspaniałe wnętrza nowego domu pokonali ocean przeszkód i problemów. Wiele z nich przysporzyła parze biurokracja. Załatwianie pozwoleń, sporządzanie planów i projektów okazało się trudne z wielu względów. Nieznajomość języka, konieczność korzystania z pomocy tłumaczy, wymagania dotyczące kupna odpowiednich materiałów, znalezienie chętnych do pracy dobrych fachowców nie raz spędziły sen z oczu nowym właścielom. Naprawdę nie było łatwo i dopadało ich czasem zniechęcenie. Ale w końcu nastał czas sukcesu i podziwiania piękna odrestaurowanego cacka.

„Dom w Fezie” to niejako pamiętnik z remontu, z początkowych miesięcy pobytu w Maroku, które jest tak bardzo odmienne od Europy czy Australii. Mimo, że obcokrajowcy trakowani są bardziej liberalnie niż rdzenni mieszkańcy to jednak w pewnych sprawach trzeba się dostosować do lokalnych warunków, zwyczajów i upodobań. Marokańczycy choć przyjaźnie nastawieni często wykorzystują obcokrajowców i podbijają ceny, czekają na pieniężne bonusy. A jednak medyna podobnie jak Suzannę oczarowała i mnie. Dzięki wspaniałej relacji poczułam się tak, jakbym to ja zawitała do Maroka. A jest w tym regionie świata co podziwiać! Architektura, piękne kafle i mozaiki, zabytki potrafią cieszyć oko i fasynować. Codzienne życie w Maroku jest inne, bo tu na każdym kroku przeszłość miesza się ze współczesnością.

„Dom w Fezie” to książka o tym, jak spełniają się marzenia, pełna przygód, zabawnych sytuacji i ciekawych opisów dawnej stolicy Maroka. To także opowieść o ludziach, którzy żyją w odmiennej kulturze i religii. Lekturę czytałam jednym tchem. Byłam pełna podziwu dla odważnego planu, którego realizacja przywróciła piękno uroczemu domostwu. Z chęcią bym do niego choć na chwilę zawitała, zasiadła przy fontannie i posłuchała jej szumu rozkoszując się smakiem soczystych pomarańczy.

Być może kiedyś będzie mi dane odwiedzić jakiś riad.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (296)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 764
Elżbieta | 2017-05-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 maja 2017

Nieco rozczarowałam się tą książką. Sądziłam,że będzie to taka kobieca odmiana „Domu Kalifa Rok w Casablance”,którą nie dawno przeczytałam. Niestety,nie była. O ile tamta napisana była lekkim piórem,zabawna,pełna humoru,magii,smaków i zapachów Orientu. O tyle ta jest takim suchym,nieomal technicznym sprawozdaniem z przebiegu procesu budowlanego. Zdominowały ją szczegóły problemów z rurami wodociągowymi i kanalizacyjnymi,belkami stropowymi,balustradami, cegłami i tynkowaniem. I choć obie mają podobny temat,którym są perypetie związane jest zakupem wymagającego remontu domostwa w Maroku z zamiarem zamieszkania w nim,to w książce Dom Kalifa dominowali ludzie a w tle był remont domostwa,w tej natomiast bohaterem jest proces budowlany, a ludzie i klimat Orientu ledwie są wyczuwalni. Przynajmniej dla mnie,bo może rozsmakowana w Domu Kalifa zbyt wiele po niej oczekiwałam. To tak na wszelki wypadek, dla tych co chcieliby przeczytać obie, radzę zachować odwrotną niż ja to zrobiłam...

książek: 3900
BagatElka | 2014-10-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 października 2014

Przeszłam budowę domu i prace wykończeniowe.Całe bandy fachowców od prac wykończeniowych omal mnie nie wykończyły psychicznie i fizycznie.
Nigdy w życiu nie chciałabym przechodzić tego ponownie nawet gdyby ktoś zagwarantował mi nieograniczone fundusze.
Czytają o przejściach właścicieli domu w Fezie pomyślałam ,że są niespełna rozumu.Remont starego domu w kraju tak egzotycznym i odmiennym kulturowo to ogromne wyzwanie.Potrzeba niezwykle wielkiej odporności psychicznej,odwagi i optymizmu aby temu podołać.Z jednej strony przeraża mnie to a z drugiej podziwiam ludzi,którzy się na to decydują.
Fez opisany w książce to enklawa pełna świeżości,kolorów,dźwięków i różnorodności.Prawdziwy,pachnący chleb wypiekany tak jak przed wiekami,stosy warzyw,owoców i aromatycznych przypraw.To rajski obraz,który mnie uwodzi i wywołuje uśmiech na twarzy.
Powrót do szarej,deszczowej rzeczywistości gdzie chleb nie jest chlebem i szybciej doprowadzi do zachorowania niż nasyci ciało to niezwykle bolesny...

książek: 2815
Monika | 2015-01-11
Przeczytana: 08 stycznia 2015

Uwielbiam takie klimaty!

Nie byłam w Fezie, nie byłam w Maroku, ale odwiedziłam kilka innych krajów arabskich i uważam, że Autorka w cudownie doskonały sposób uchwyciła i opisała mentalność Arabów. Co innego bowiem odwiedzić Maroko, Tunezję czy Egipt wakacyjnie, a co innego kupić tam dom, remontować go, załatwiać sprawy urzędowe i zmagać się z fachowcami budowlanymi.

Świetny klimat książki, ciekawe opisy, fajne zdjęcia. Książka bardzo, bardzo mi się podobała.

książek: 37013
Muminka | 2015-08-20
Na półkach: Przeczytane, WYZWANIE 2014, 2015
Przeczytana: 17 sierpnia 2015

Lubiana przeze mnie dziennikarka i pisarka Suzanne Clarke wraz z partnerem Sandym w swoich wojażach trafili do maroka. A gdy znaleźli się w Fezie, okazał się on dla nich rajem na ziemi. Tu w feskiej medynie zamierzali kupić dom i wyremontować go zgodnie z tradycją. Środowisko ekpatów dzielnie im w tych poszukiwaniach sekundowało. Początkowe rozdziały rozwodzą się nad marokańską historią, dziejami Mulaja Idrisa II, wielkiego założyciela Fezu. Autorka dzieli się z czytelnikiem celnymi obserwacjami obyczajowymi i z wdziękiem opisuje óżn ice kulturowe. Na okazały dom w stylu kazby, twierdzy nie było autorki stać, więc szukała riadu. To typowa budowla z patio z fontanną i/lub małym ogrodem, z sypialniami na piętrze i salonem na dole.
Po żmudnych poszukiwaniach znaleźli się chętni staruszkowie by pozbyć się domu i przeprowadzić do dzieci do nowoczesnej dzielnicy Ville Nouvelle. Ledwie pierwsza transza należności została zapłącona, Suzanne i Sandy musieli wracać do Nowej Zelandii...

książek: 3582

Fez - miasto, w którym kupiłabym dom.

Odkąd pierwszy raz przemierzałam zatłoczone i pachnące przyprawami uliczki fezkiej mediny wydawało mi się, że jest to miejsce zaczarowane, magiczne.

Taki Fez odnazłam na kartach powieści pani Suzanny. Wszyskie opisy marokańskej gościnności, biurokracji i perypetii z nimi związanych pochłonęły mnie bez reszty. A ileż ciekawych informacji historycznych można znaleźć w tej książce!

Świetny styl pisania, uchwycona atmosfera Fezu, piękna okładka, no po prostu cudownie wydana książka!

Jedynym minusem jest dla mnie mała ilość fotografii... Tak niesamowicie wkąponowałyby się w powieść.

książek: 13
OrientalneWędrówki | 2014-02-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dopiero dzisiaj założyliśmy profil na lubimyczytac.pl więc założyliśmy,że tylko się rozglądniemy a jutro ruszymy na poszukiwania książek przeczytanych. I tak od książki do książki i stiwerdziliśmy,że jednak nie możemy się wylogować dokąd nie zostawimy komentarza pod tym tytułem:)
Ogólnie uwielbiamy wszystkie okładki książek wydanych przez Wydawnictwo Lambook ale ''Dom w Fezie'' podbił nasze serce, umysł i omamił wszystkie istniejące zmysły ;) !
Sama historia, o której nie będziemy się rozpisywać, bo zrobiło to już wiele osób przed nami, jest ciepła i ciekawa. Chcielibysmy mieć taki dom z duszą w medynie więc każda kolejna strona tej książki była niczym wyimaginowane spełnienie marzeń. Żeby pokochać tę książkę, nie trzeba pałać miłością do Maroko, nie trzeba mieć funduszów na stylowy dom... Wystarczy dobra herbata i chwila czasu a książka porwie nas ze sobą.. :)

książek: 12665
Mońcia_POCZYTAJKA | 2013-01-07
Przeczytana: 07 stycznia 2013

W tej powieści Suzanna Clarke zabiera czytelnika na ekscytującą wycieczkę do Maroka - wielokulturowego kraju, aby podzielić się własnymi przeżyciami związanymi z zakupem tradycyjnego marokańskiego domu - rijadu w jednym z najstarszych miast Afryki Północnej - Fezie.

Starodawny, legendarny Fez, dawna stolica Maroka, miejsce magiczne, w którym mieści się najstarszy uniwersytet na świecie (Al-Karawijjin)pochodzący z IX w. Z miastem i uczelnią związana była Fatima Al-Fihri, stąd wywodzi się koncepcja zera, ułamki dziesiętne i cyfry arabskie, które przyjęły się w wielu krajach Europy i świata. Tutaj do dziś życie toczy się własnym torem z dala od nowinek technicznych i cywilizacji Zachodu. Małe, wąskie, poplątane uliczki medyny, czyli miejskiej starówki kryją w sobie wiele sekretów. Na niemalże każdym kroku spotkać można elementy tradycji i kultury sprzed prawie 10 wieków.

Rijad, który stał się własnością Suzanny i jej męża - Sandy'ego to wielowiekowy, duży, piętrowy dom z...

książek: 2565
joly_fh | 2013-07-24
Na półkach: Przeczytane, Letnie lektury
Przeczytana: 07 lipca 2013

Fez, jak pisze autorka "Domu w Fezie", był kiedyś największym miastem świata. Został założony w VIII wieku, a uniwersytet w tym mieście jest najstarszą uczelnią na świecie. Jego „starówka” jest trzy razy większa od medyny w Marrakeszu i do tej pory najlepiej zachowana, a jej charakterystyczne ornamenty powstały m.in. wskutek napływu na Bliski Wschód mauretańskich rzemieślników, którzy w XV wieku zostali wygnani z Hiszpanii. Ten fezki klimat, w którym cały czas pobrzmiewają średniowieczne tradycje, tak zauroczył australijską dziennikarkę, że postanowiła właśnie tam kupić dom. Potem już było jak zawsze, czyli przeciągający się remont, ciągłe potyczki z niesolidnymi fachowcami i oczywiście topniejące oszczędności. Zazwyczaj takie remontowo-budowlane kroniki mnie nudzą, ale Suzannie Clarke udało się opisać swoje perypetie w taki sposób, że czytałam książkę z prawdziwym zaciekawieniem. Podziwiałam cierpliwość autorki w stosunku do wiecznie spóźniających się robotników lub wszechobecnej...

książek: 417
Margoo | 2012-10-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Kto podąża (...) w stronę Orientu, czuje się – olśniony nazwami i obrazami, które mu on dostarcza – niezdolny do wyodrębnienia wyraźnego kształtu ani skończonej myśli”. Valéry Paul.

My, Europejczycy, wychowani w duchu wschodnio-zachodnich walk o pozycję w świecie, prześcigający się w coraz to nowych wynalazkach nauki i techniki, żyjący w świecie konsumpcjonizmu i przesiąknięci nowoczesnością, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasz świat – dla wielu idealny i wymarzony – jest idealny tylko pozornie.

My, Europejczycy, nie rozumiemy tego, jak żyjąc w tym wygodnym i nowoczesnym świecie, można pośród rozwalających się darów i riadów oraz oślich odchodów zalegających na ulicach odnaleźć swój Eden.
A można.

Suzanna Clarke wraz ze swoim mężem Sandym zakochują się w Maroku od pierwszego wejrzenia. Od pierwszego dźwięku marokańskich bryczek toczących się po brukowanych uliczkach. Od pierwszego zapachu cedrowego drewna i aromatu „tadżinu, który dolatuje z kuchennych...

książek: 1686
Agussiek | 2014-11-12
Przeczytana: 30 sierpnia 2014

Takich historii jest na naszym rynku wydawniczym sporo: piękny, choć "do remontu" dom na drugim końcu świata stanowi dla nowych właścicieli spełnienie marzeń. Na miejscu okazuje się, że ogrom koniecznych prac budowlanych znacznie przekracza zaplanowany budżet, że znajomość języka i obyczajowości nowej ojczyzny byłaby całkiem przydatna w codziennym życiu, a w ogóle to w obcym kraju wszystko wygląda inaczej, niż on/ona sobie wyobrażali...

W tych barwnych historiach zmieniają się jedynie imiona głównych bohaterów oraz miejsca na mapie świata, które wybrali – czasem po latach przemyśleń, częściej pod wpływem impulsu - na swoje nowe małe ojczyzny. Natomiast schemat zawsze jest podobny, a co za tym idzie, mało w tego typu książkach zaskoczeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji, sporo za to informacji o danym kraju, różnicach kulturowych i problemach z przedstawicielami branży budowlanej, które zdają się być podobne na całym świecie.

Opowieść Suzanny Clark świetnie się w ten literacki nurt...

zobacz kolejne z 286 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd