Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uśmiechy Bombaju

Tłumaczenie: Barbara Jaroszuk
Wydawnictwo: Świat Książki
7,73 (126 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
16
8
30
7
35
6
11
5
8
4
0
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sonrisas de Bombay
data wydania
ISBN
9788324715022
liczba stron
188
język
polski
dodał
Ola

Przed kilku laty autor, młody kataloński dziennikarz, pojechał na wakacje do Indii. To, co tam zobaczył, całkowicie zmieniło jego życie. Przejęty losem czterdzieściorga dzieci z Bombaju, które po zamknięciu sierocińca miały wrócić na ulicę, postanowił im pomóc. W ten sposób powstała wielka charytatywna organizacja „Sonrisas de Bombay”, działająca do dziś. Wzruszająca, pełna szczegółów...

Przed kilku laty autor, młody kataloński dziennikarz, pojechał na wakacje do Indii. To, co tam zobaczył, całkowicie zmieniło jego życie. Przejęty losem czterdzieściorga dzieci z Bombaju, które po zamknięciu sierocińca miały wrócić na ulicę, postanowił im pomóc. W ten sposób powstała wielka charytatywna organizacja „Sonrisas de Bombay”, działająca do dziś. Wzruszająca, pełna szczegółów obyczajowych i refleksji natury społecznej, opowieść o Indiach i życiu „slamdogów”, którym przywrócono dzieciństwo.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (355)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 652

Cudowna książka, która pozwala uwierzyć, że są jeszcze ludzie zdolni do ogromnych poświęceń i wyrzeczeń na rzecz tych najbardziej potrzebujących.

Jaume jest hiszpańskim dziennikarzem, który wbrew początkowym oporom, nagle dziwnym zrządzeniem losu wyjeżdża na urlop do Indii. Kraj, który na pierwszy rzut oka przeraża obrazami dramatycznej codzienności, okazuje się jednak miejscem, które nieoczekiwanie odmienia życie Jaume. Hiszpan nie mógł pogodzić się z okropnymi warunkami życia tylu biednych ludzi w slamsach. Najbardziej jednak poruszyło go położenie najmłodszych Hindusów, którzy po odrzuceniu przez rodziców zdane były same na siebie, o ile nie padły ofiarą brudnych interesów.

Jak tu nie podziwiać człowieka, który mając niespełna 30 lat, dobrą pracę, wspierających go naokoło ludzi, właściwie poukładane życie, nagle postanawia to wszystko rzucić i poświęcić się obcym dzieciom i to w kraju tak odległym nie tylko pod względem położenia, ale również odbiegającym kulturowo od...

książek: 3405
Monika | 2012-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2012

Ta książka pokazuje, jak wiele może zdziałać jeden człowiek.
Ta książka jest jak wyrzut sumienia i pytanie do każdego z nas: co ja zrobiłam/-łem, żeby choć w małym stopniu uczynić ten świat lepszym?
Polecam absolutnie wszystkim, bez wyjątku.

książek: 476
Nobliszka | 2016-08-22
Na półkach: Przeczytane

Sama książka napisana poprawnie, zdania właściwej długości, podmiot i orzeczenie są, nie brakuje też znaków interpunkcyjnych. Litery takie jak trzeba, pousypywane w małe grupki, grzecznie trzymają się swojego miejsca. Żadna nie krzyczy, żadna nie zawodzi. Nie ma niepotrzebnej bieganiny.

Ale Jaume Sanllorente? Co to za człowiek? Z gołymi rękami przeciwko całemu światu? Odziany w serdeczność i empatię, sam, bez wsparcia instytucjonalnego, rozprawił się z biedą. Przesadziłam, no nie tak do końca „rozprawił”, bo ona nadal jest, ale szczuplejsza o kilkaset dzieci (dzisiaj zapewne nazbierało się więcej tego drobiazgu) i taką samą liczbę dorosłych. Od czegoś trzeba zacząć. To co, że nie zbawi wszystkich? To co? Jeden plus jeden daje dwa, dwa odjąć od wszystkiego równa się z w y c i ę s t w u.

Jaume Sanllorente poleciał do Bombaju, odwiedził dzielnicę nędzy, tamtejsze fawele i się załamał. Ale nie na długo. Był krewkim hiszpańczykiem, zakasał rękawy i postanowił coś z tym robić. No i...

książek: 607
Agnieszka | 2014-08-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 29 sierpnia 2014

Tę cudowną książkę otrzymałam w prezencie urodzinowym, za którą jeszcze raz bardzo dziekuję ;) I z jednej strony trochę szkoda, że to prezent, bo mam nieodpartą potrzebę, by "puścić ją w obieg", ale jest dla mnie zbyt cenna... Postanowiłam więc, że to ja od dzisiejszego dnia bedę obdarowywać takim prezentem moich znajomych i przyjaciół, dzięki czemu choć trochę wspomogę w ten sposób wspaniałą działalność Jaume Sanllorente, którego wielkoduszność i hart ducha poraża miłością! Czystą, bezwarunkową i prosto z serca Miłością przez duże M!

książek: 169
JaMajka | 2016-06-12
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2016

Historia człowieka który postanowił zmienić swoje dotychczasowe życie i poświęcić się całym sobą dla ratowania dzieci które w rozumieniu społeczeństwa Indii dziećmi nie są bądź nie zasługują na to by żyć.
Książka daje do myślenia. Pokazuje jak wiele może zrobić jeden człowiek, jak sploty różnych sytuacji wręcz wymagają interwencji i pomocy.
Książka warta przeczytania.Polecam.

książek: 1047
Izabela | 2011-12-11
Na półkach: Przeczytane, Rok 2011, Posiadam

"Uśmiechy Bombaju" to książką pod każdym względem wyjątkowa, obok której nie można przejść obojętnie, bez refleksji nad własnym życiem. Po przeczytaniu, odłożyłam ją na bok i nie mogłam przestać myśleć o Jaume, o slumsach i biedzie tam panującej. Wytrzymałam chwilkę i zaczęłam czytać jeszcze raz... Nie potrafię się od tej pozycji teraz uwolnić.

To, że mam czytelniczego bzika na punkcie Indii, nie jest żadną tajemnicą. Staram się od czasu do czasu przeczytać jakąś pozycję o regionie, gdzie oprócz piękna i barw dominuje przede wszystkim bród, ubóstwo i niesprawiedliwość. Najlepszym tego przykładem jest właśnie Bombaj, gdzie piękne budowle kontrastują ze slumsami, które zamieszkują rzesze ludzi bez szansy na jakąkolwiek lepszą przyszłość.

Jaume Sanllorente do Indii trafił zupełnie przypadkiem. Tak naprawdę wakacje chciał spędzić w Afryce, która bardziej go interesowała i o której dużo czytał i pisał. Indie były mu zupełnie nieznane... Pierwsze wrażenie autora? Nigdy więcej! Tuż po...

książek: 776
Rever | 2011-12-10

Naprawdę dobra książka. Czyta się ją jednym tchem. Nie raz miałam łzy w oczach - nie były do tego potrzebne wybitne literacko opisy. Sądze, że każdy po lekturze tej książki zostanie z poczuciem przygnębienia i smutku oraz chęcią pomocy, tak jak zrobił to Jaume Sanllorente. Pozostanie nutka nadziei, ponieważ są ludzie tacy jak on.
Książkę warto przeczytać jeśli kogoś interesuje tematyka Indii, głównie życia codziennego. Prosta historia, lecz zarazem niezwykła.

książek: 1502
Kami | 2011-10-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Podróże
Przeczytana: 12 października 2011

Szczery do bólu obraz nędzy i ludzkiego upodlenia ... całą książkę przepłakałam. Pozycja, którą trzeba przekazywac w kolejne ręcę, by uwrażliwiać innych na problemy biedy na całym świecie, zwłaszcza jeśli dotyczą niewinnych dzieci. Nie da się odstawić ją z powrotem na półkę bez chwili refleksji nad własnym życiem.

książek: 275
Blebla | 2015-12-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Ile może zmienić wizyta w obcym kraju? W dodatku w życiu nie jednego, a kilku tysięcy osób? Autor udowadnia, że bardzo, bardzo wiele. Podziw budzi we mnie działalność, jaką prowadzi Jaume Sanllorente, a książka ta doskonale opowiada całą historię organizacji Uśmiechy Bombaju. Autor pisze prosto i szczerze, przedstawia wszystko w takim świetle, w jakim sam widzi sytuację opisaną w książce. A opisuje wszystko - od momentów radosnych, wzruszających po przerażające czy wręcz obrzydliwe. Myślę, że warto przeczytać choćby po to, żeby zdać sobie sprawę z dramatycznej sytuacji wielu ludzi w niektórych regionach świata - w tym przepadku w Indiach. Ogromny szacunek dla autora za to, ile dobrego robi dla innych.

książek: 473
Monika | 2016-04-15
Przeczytana: 15 kwietnia 2016

Książka z rodzaju tych, które potrafią przewartościować (chociaż częściowo) nasze życie. Tyle narzekamy każdego dnia, ale może warto jednak przez chwilę zastanowić się czy naprawdę mamy tak źle, czy po prostu nasze społeczeństwo jest koszmarnie wygodnickie i roszczeniowe.
Jestem pełna podziwu, że żyją na tym świecie tak wielcy ludzie jak Jaume.

zobacz kolejne z 345 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd