rozwiń zwiń

Dom w Fezie

Okładka książki Dom w Fezie
Suzanna Clarke Wydawnictwo: Lambook Seria: Kolory Wschodu literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Kolory Wschodu
Tytuł oryginału:
A House in Fez
Wydawnictwo:
Lambook
Data wydania:
2012-09-19
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-19
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363531003
Tłumacz:
Alicja Oleksy-Sroga
Tagi:
Maroko Maghreb świat arabski
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Gdy marzenia się spełniają, czyli zamieszkać w medynie


Link do recenzji

5748 653 406

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2325
1390

Na półkach:

Ciekawa książka będąca prawdziwą historią małżeństwa australijskich dziennikarzy, którzy zauroczeni marokańskimi klimatami postanawiają kupić i wyremontować stary, zrujnowany dom w Fezie. Pomysł wydaje się dość ryzykowny, gdy mieszka się po drugiej stronie globu, nie ma zbyt dużo pieniędzy i nie zna miejscowego języka. A jednak im się udało - po długich poszukiwaniach kupili i przywrócili do dawnej świetności trzystuletni dom na starożytnej medynie Fezu. I ta książka jest o wszystkich kłopotach, przeciwnościach i wydatkach z tym związanych. Rozczarowało mnie zakończenie.
Bardzo polecam miłośnikom Orientu.

Ciekawa książka będąca prawdziwą historią małżeństwa australijskich dziennikarzy, którzy zauroczeni marokańskimi klimatami postanawiają kupić i wyremontować stary, zrujnowany dom w Fezie. Pomysł wydaje się dość ryzykowny, gdy mieszka się po drugiej stronie globu, nie ma zbyt dużo pieniędzy i nie zna miejscowego języka. A jednak im się udało - po długich poszukiwaniach...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
210
72

Na półkach: ,

Świetna książka. Małżeństwo zachwycone Marokiem postanawia kupić dom w Fezie. Autorka, a zarazem właścicielka tegoż domu, opisuje perypetie związane z jego zakupem i remontem, który jest obiektem zabytkowym i taki też powinien pozostać. Trochę śmiesznie, trochę strasznie. Wszechobecna biurokracja, korupcja, problemy z dogadaniem się, ale również wspaniali ludzie, zawsze chętni do pomocy sąsiedzi oraz nowi przyjaciele. Podziwiam ich optymizm i determinację w dążeniu do celu. Nie każdy zdobyłby się na to, żeby zamieszkać w całkiem obcym kulturowo kraju, bez rodziny i przyjaciół wydając wszystkie oszczędności na realizację marzeń. Zazdroszczę.

Świetna książka. Małżeństwo zachwycone Marokiem postanawia kupić dom w Fezie. Autorka, a zarazem właścicielka tegoż domu, opisuje perypetie związane z jego zakupem i remontem, który jest obiektem zabytkowym i taki też powinien pozostać. Trochę śmiesznie, trochę strasznie. Wszechobecna biurokracja, korupcja, problemy z dogadaniem się, ale również wspaniali ludzie, zawsze...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1014
232

Na półkach: ,

Nieco rozczarowałam się tą książką. Sądziłam,że będzie to taka kobieca odmiana „Domu Kalifa Rok w Casablance”,którą nie dawno przeczytałam. Niestety,nie była. O ile tamta napisana była lekkim piórem,zabawna,pełna humoru,magii,smaków i zapachów Orientu. O tyle ta jest takim suchym,nieomal technicznym sprawozdaniem z przebiegu procesu budowlanego. Zdominowały ją szczegóły problemów z rurami wodociągowymi i kanalizacyjnymi,belkami stropowymi,balustradami, cegłami i tynkowaniem. I choć obie mają podobny temat,którym są perypetie związane jest zakupem wymagającego remontu domostwa w Maroku z zamiarem zamieszkania w nim,to w książce Dom Kalifa dominowali ludzie a w tle był remont domostwa,w tej natomiast bohaterem jest proces budowlany, a ludzie i klimat Orientu ledwie są wyczuwalni. Przynajmniej dla mnie,bo może rozsmakowana w Domu Kalifa zbyt wiele po niej oczekiwałam. To tak na wszelki wypadek, dla tych co chcieliby przeczytać obie, radzę zachować odwrotną niż ja to zrobiłam kolejność czytania.

Nieco rozczarowałam się tą książką. Sądziłam,że będzie to taka kobieca odmiana „Domu Kalifa Rok w Casablance”,którą nie dawno przeczytałam. Niestety,nie była. O ile tamta napisana była lekkim piórem,zabawna,pełna humoru,magii,smaków i zapachów Orientu. O tyle ta jest takim suchym,nieomal technicznym sprawozdaniem z przebiegu procesu budowlanego. Zdominowały ją szczegóły...

więcej Pokaż mimo to

49
Reklama
avatar
262
106

Na półkach:

Jeśli chcesz się pośmiać z perypetii Europejczyka, który usiłuje zrobić remont domu w kraju, w którym czas nie istnieje (a przynajmniej wszystko można zrobić jutro - czyli nigdy) a łapówka (źle bakszysz) jest na porządku dziennym - przeczytaj.
Jeśli miałeś do czynienia z naszym budownictwem, naszymi robotnikami, naszymi realiami inwestycyjnymi - "a rany" wynikłe z tej konfrontacji są świeże, to możesz zgrzytać zębami jak ja. Tłumaczenie sobie, że tam mieli gorzej nie pomogło.

Jeśli chcesz się pośmiać z perypetii Europejczyka, który usiłuje zrobić remont domu w kraju, w którym czas nie istnieje (a przynajmniej wszystko można zrobić jutro - czyli nigdy) a łapówka (źle bakszysz) jest na porządku dziennym - przeczytaj.
Jeśli miałeś do czynienia z naszym budownictwem, naszymi robotnikami, naszymi realiami inwestycyjnymi - "a rany" wynikłe z tej...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
49806
1933

Na półkach: , ,

Lubiana przeze mnie dziennikarka i pisarka Suzanne Clarke wraz z partnerem Sandym w swoich wojażach trafili do maroka. A gdy znaleźli się w Fezie, okazał się on dla nich rajem na ziemi. Tu w feskiej medynie zamierzali kupić dom i wyremontować go zgodnie z tradycją. Środowisko ekpatów dzielnie im w tych poszukiwaniach sekundowało. Początkowe rozdziały rozwodzą się nad marokańską historią, dziejami Mulaja Idrisa II, wielkiego założyciela Fezu. Autorka dzieli się z czytelnikiem celnymi obserwacjami obyczajowymi i z wdziękiem opisuje óżn ice kulturowe. Na okazały dom w stylu kazby, twierdzy nie było autorki stać, więc szukała riadu. To typowa budowla z patio z fontanną i/lub małym ogrodem, z sypialniami na piętrze i salonem na dole.
Po żmudnych poszukiwaniach znaleźli się chętni staruszkowie by pozbyć się domu i przeprowadzić do dzieci do nowoczesnej dzielnicy Ville Nouvelle. Ledwie pierwsza transza należności została zapłącona, Suzanne i Sandy musieli wracać do Nowej Zelandii pozapinać swoje sprawy. W wariancie optymistycznym po kilku miesiącach remontu byliby w stanie się wprowadzić. szkopuł w tym, że marokańska biurokracja przypomina czeski sen, jest i śmiesznie i strasznie.
Krzaczki niezrozumiałe na akcie własności, pogoń za specjalnym zezwoleniem na remont, szukanie tradycyjnych uczciwych i rzetelnych cieśli, murarzy, stolarzy i ekipy sprzątającej wypełniają karty tej ciekawej powieści. Genialnie odtworzona atmosfera marokańskiego suku, feskiej medyny, żmudne zmagania z oporem materii, czasu i serią małych nieszczęść zadziwiają czytelnika i pozwalają od kuchni poznać ten urokliwy kraj. mamy tu do czynienia z typowymi bolączkami właścicieli naprawianych domów, dobrze że dobry humor i zmysł obserwacji nie opuszczają narratorki. Piękne zdjęcia, tylko że jest ich stanowczo za mało, nawet najbardziej niesamowitego mieszkańca riadu Zany, czyli kameleona Dżyngisa, który straszył mieszkańców swoim anorektycznym wyglądem. Remont zbliża ludzi i pod koniec Suzanne traktowała ekipę budowlaną jak członków rodziny, nabrała też rumieńców jej przyjaźń z autochtonką Leilą. Z nostalgią przywołałam wspomnienia z miodowego miesiąca w Maroku i dziękuję autorce za tak poruszającą lekturę.

Lubiana przeze mnie dziennikarka i pisarka Suzanne Clarke wraz z partnerem Sandym w swoich wojażach trafili do maroka. A gdy znaleźli się w Fezie, okazał się on dla nich rajem na ziemi. Tu w feskiej medynie zamierzali kupić dom i wyremontować go zgodnie z tradycją. Środowisko ekpatów dzielnie im w tych poszukiwaniach sekundowało. Początkowe rozdziały rozwodzą się nad...

więcej Pokaż mimo to

31
avatar
14
3

Na półkach: ,

Ciekawa, zabawna, ale brakowało mi dobrego zakończenia. Bardzo fajnie opisane są niuanse życia Marokańczyków.

Ciekawa, zabawna, ale brakowało mi dobrego zakończenia. Bardzo fajnie opisane są niuanse życia Marokańczyków.

Pokaż mimo to

1
avatar
2654
2041

Na półkach: , , ,

Uwielbiam takie klimaty!

Nie byłam w Fezie, nie byłam w Maroku, ale odwiedziłam kilka innych krajów arabskich i uważam, że Autorka w cudownie doskonały sposób uchwyciła i opisała mentalność Arabów. Co innego bowiem odwiedzić Maroko, Tunezję czy Egipt wakacyjnie, a co innego kupić tam dom, remontować go, załatwiać sprawy urzędowe i zmagać się z fachowcami budowlanymi.

Świetny klimat książki, ciekawe opisy, fajne zdjęcia. Książka bardzo, bardzo mi się podobała.

Uwielbiam takie klimaty!

Nie byłam w Fezie, nie byłam w Maroku, ale odwiedziłam kilka innych krajów arabskich i uważam, że Autorka w cudownie doskonały sposób uchwyciła i opisała mentalność Arabów. Co innego bowiem odwiedzić Maroko, Tunezję czy Egipt wakacyjnie, a co innego kupić tam dom, remontować go, załatwiać sprawy urzędowe i zmagać się z fachowcami...

więcej Pokaż mimo to

45
avatar
2405
106

Na półkach: ,

Takich historii jest na naszym rynku wydawniczym sporo: piękny, choć "do remontu" dom na drugim końcu świata stanowi dla nowych właścicieli spełnienie marzeń. Na miejscu okazuje się, że ogrom koniecznych prac budowlanych znacznie przekracza zaplanowany budżet, że znajomość języka i obyczajowości nowej ojczyzny byłaby całkiem przydatna w codziennym życiu, a w ogóle to w obcym kraju wszystko wygląda inaczej, niż on/ona sobie wyobrażali...

W tych barwnych historiach zmieniają się jedynie imiona głównych bohaterów oraz miejsca na mapie świata, które wybrali – czasem po latach przemyśleń, częściej pod wpływem impulsu - na swoje nowe małe ojczyzny. Natomiast schemat zawsze jest podobny, a co za tym idzie, mało w tego typu książkach zaskoczeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji, sporo za to informacji o danym kraju, różnicach kulturowych i problemach z przedstawicielami branży budowlanej, które zdają się być podobne na całym świecie.

Opowieść Suzanny Clark świetnie się w ten literacki nurt wpisuje. Miejscem akcji jest tym razem Maroko, a konkretnie tytułowy Fez, do którego mieszkająca w Australii autorka sprowadza się wraz z mężem. Choć w sumie należałoby powiedzieć, że tylko w połowie się sprowadza: zgodnie z pierwotnym planem małżonkowie chcą sześć miesięcy spędzać naprzemiennie w Australii i w Maroku. Poszukiwania, kupno, a następnie ciągnący się miesiącami remont pięknego, kilkusetletniego riadu, położonego w feskiej medinie to główne tematy książki.
Co więc wyróżnia ją od innych tego typu pozycji? Świetny lekki, ale nie za lekki, język, który sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko. Garść porządnie sprawdzonych i starannie wyszukanych informacji o historii i kulturze Maroka oraz o islamie. Oraz piękne zdjęcia wyremontowanych wnętrz riadu oraz marokańskich pracowników i przyjaciół Suzanny.
I nawet jeśli kilka razy zdarzyło mi się fuknąć z poirytowania naiwnością autorki lub jej baaaaardzo zachodnim podejściem to życia, to książkę i tak polecam. Egzotyczny klimat Maroka i jego gorące słońce to wspaniałe elementy zimowej lektury.

Więcej recenzji na: www.wedlugagi.blogspot.com

Takich historii jest na naszym rynku wydawniczym sporo: piękny, choć "do remontu" dom na drugim końcu świata stanowi dla nowych właścicieli spełnienie marzeń. Na miejscu okazuje się, że ogrom koniecznych prac budowlanych znacznie przekracza zaplanowany budżet, że znajomość języka i obyczajowości nowej ojczyzny byłaby całkiem przydatna w codziennym życiu, a w ogóle to w...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
61
19

Na półkach:

Bardzo mi się podobała, dużo bardziej niż kolejna książka z tej serii (Rok w Jemenie).

Bardzo mi się podobała, dużo bardziej niż kolejna książka z tej serii (Rok w Jemenie).

Pokaż mimo to

2
avatar
3708
443

Na półkach: , ,

Fez - miasto, w którym kupiłabym dom.

Odkąd pierwszy raz przemierzałam zatłoczone i pachnące przyprawami uliczki fezkiej mediny wydawało mi się, że jest to miejsce zaczarowane, magiczne.

Taki Fez odnazłam na kartach powieści pani Suzanny. Wszyskie opisy marokańskej gościnności, biurokracji i perypetii z nimi związanych pochłonęły mnie bez reszty. A ileż ciekawych informacji historycznych można znaleźć w tej książce!

Świetny styl pisania, uchwycona atmosfera Fezu, piękna okładka, no po prostu cudownie wydana książka!

Jedynym minusem jest dla mnie mała ilość fotografii... Tak niesamowicie wkąponowałyby się w powieść.

Fez - miasto, w którym kupiłabym dom.

Odkąd pierwszy raz przemierzałam zatłoczone i pachnące przyprawami uliczki fezkiej mediny wydawało mi się, że jest to miejsce zaczarowane, magiczne.

Taki Fez odnazłam na kartach powieści pani Suzanny. Wszyskie opisy marokańskej gościnności, biurokracji i perypetii z nimi związanych pochłonęły mnie bez reszty. A ileż ciekawych...

więcej Pokaż mimo to

15

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dom w Fezie


Reklama
zgłoś błąd