Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Listy lorda Bathursta

Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,17 (157 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
8
8
40
7
58
6
38
5
2
4
2
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375747973
liczba stron
408
słowa kluczowe
listy, intryga, piraci, rejs
język
polski
dodała
Evie

Kapitan Peter Doggs znany jest ze swojej niezależności i braku pokory wobec rozkazów. Prędzej czy później musiały go one zaprowadzić przed pluton egzekucyjny...I gdyby nie tajemniczy lord Bathurst, zamiast na pokładzie pięknego żaglowca dzielny kapitan wylądowałby w dole z wapnem. Teraz Peter Dodds musi pożeglować nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Kolejne etapy tajnej misji odsłaniać...

Kapitan Peter Doggs znany jest ze swojej niezależności i braku pokory wobec rozkazów. Prędzej czy później musiały go one zaprowadzić przed pluton egzekucyjny...I gdyby nie tajemniczy lord Bathurst, zamiast na pokładzie pięknego żaglowca dzielny kapitan wylądowałby w dole z wapnem.

Teraz Peter Dodds musi pożeglować nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Kolejne etapy tajnej misji odsłaniać będą listy lorda Bathursta. Po drodze musi zatapiać obce statki i zabijać niewinnych cywilów. A gdyby do głowy mu przyszło protestować, pilnują go przekupieni lub zastraszeni przez Bathursta marynarze, pewna gnida nazwiskiem Stirling i świadomość, że od jego subordynacji zależy los córki, szesnastoletniej Emily.

Lord Bathurst przewidział wszystko, z wyjątkiem jednego. Kapitan Dodds bardzo, ale to bardzo nie lubi być do czegoś zmuszany...

Aby ocalić córkę, okręt i załogę, musi wykazać się przebiegłością, odwagą i spora dawką brawury.

 

źródło opisu: fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5252
Zapatrzona_W_Książki | 2012-08-27
Przeczytana: 19 sierpnia 2012

„- Co takiego? - Marynarz wybałuszył oczy. – Ale myśmy właśnie z niego zwiali!
- Jesteś nieprawdopodobnie spostrzegawczy.”*

Każdy lubi być wolnym człowiekiem podejmującym decyzje bez przymusu. Nie lubimy być szantażowani, nie tolerujemy gdy ktoś kontroluje nasz każdy krok i mówi co i jak mamy robić. To jawny atak na naszą wolność i prawo wyboru. Za nic na to nie pozwalamy i walczymy z takim podejściem do naszej osoby. I choćby nie wiem co od naszych czynów zależało zrobimy tak by było po naszemu, oczywiście w granicach rozsądku…

Kapitana Petera Dogasa poznajemy w dość nieciekawej dla niego sytuacji. Właśnie ma stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Już pożegnał się z życiem gdy okazało się, że to tylko farsa. Oficjalnie już nie żyje, ale nie jakiemu Bathurstowi zaległo na tym by nieoficjalnie był jak najbardziej żyw. Za danie ponownej szansy ma tylko wypełnić jedną misje. Co i kiedy ma uczynić będzie dowiadywał się etapami z listów, które będzie dostawał od zaufanego człowieka lorda. Ten aby być pewnym, że kapitan nie zawiedzie jego oczekiwań uświadamia mu, że wszystko co czyni ma wpływ na losy jego szesnastoletniej córki... Jaki będzie finał tej historii?

Zdaje sobie sprawę, że „Listy lorda Bathursta” są zupełnie nie w moim stylu, ale jakiś czas temu naszła mnie ochota na coś zupełnie nie w moim stylu. Chciałam sprawdzić jak odbiorę książki tego typu. Marcin Mortka wprowadził mnie w świat zupełnie mi nieznany i początkowo czułam się jakby ktoś do mnie przemawiał w zupełnie mi nie znanym języku. Słowa i nazwy zupełnie mi nieznany skakały mi przed oczami, a ja powoli brnęłam dalej. Im bardziej zagłębiałam się w fabułę i poznawałam morski język tym bardziej dawałam ponieść się fabule. Z prawdziwą ciekawością śledziłam poczynania bohaterów w tym okrutnym świecie gdzie nie ma miejsca na sentymenty, litość i wahanie. Przyznać muszę, ze sceny były brutalne często trudne do przyjęcia, język cięty – pełen przekleństw i wyzwisk. Coś z czym się jeszcze nie spotkałam wywoływało we mnie skrajne emocje. Były momenty gdzie nie mogłam przebrnąć przez jakiś fragment ponieważ był nie do przyjęcia, ale jednak brnęłam dalej bo ciekawość była silniejsza.

Ciekawa fabuła, która od pierwszych stron intryguje. To jest najmocniejszy atut „Listów lorda Bathursta”. Wraz z Doggsem próbujemy odkryć o co tak naprawdę chodzi lordowi i czemu tylu ludzi jest mu podporządkowanych. Kapitan bardzo nie lubi gdy ktoś mu rozkazuje i po jakimś czasie uległości zaczyna coś podejrzewać i działać tak aby inicjator tego wszystkiego nie uzyskał pożądanego efektu. Przyznać muszę, że do końca gubiłam się w tych intrygach i gdy coś już wydawało mi się jasne po kilku stronach już takie nie było. Polski pisarz stworzył postacie w sposób przemyślany i staranny. Każda postać ma swoją osobowość, zaskakują, drażnią. Czasem bawią, a czasem złoszczą. Nie są stereotypowe. Czytając „Listy…” czułam się jakbym stąpała po niepewnym gruncie gdyż nigdy nie mogłam przewidzieć co będzie na kolejnych stronach.

„Listy lorda Bathursta” z pewnością spodobają się fanom gatunku oraz tym, którzy interesują się piractwem żeglugą. Książka jest ciekawa, napisana z pomysłem i językiem godnym najgorszego pirata. Nie zabraknie tu bijatyk, intryg, kłamstw i niepewności. Autor nie szczędził również zabawnych scen, które zdecydowanie dodawały smaczka powieści. Jak na pierwszy raz jestem zadowolona…

*str.273

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fastlane Milionera

Książka napisana jest ciekawym językiem więc szybko i przyjemnie się ją czyta. Do mojego życia jednak nie wniosła nic czego nie wiedziałam. Autor już...

zgłoś błąd zgłoś błąd