Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Eli, Eli

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,25 (663 ocen i 117 opinii) Zobacz oceny
10
50
9
91
8
156
7
198
6
97
5
33
4
13
3
13
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365191
liczba stron
152
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Kto przeczyta Eli, Eli, może już nigdy nie będzie podróżował jak przedtem. Wojciech Tochman opowiada nam o Filipinach, jakich nie znamy, o świecie najuboższych, którzy od lat żyją w slumsach i na cmentarzach Manili. Ale nie jest to książka tylko o nich. Jest i o nas. Wszyscy coraz więcej podróżujemy, coraz więcej fotografujemy świat. Ale nie widzimy tego, o czym pisze Tochman, i co...

Kto przeczyta Eli, Eli, może już nigdy nie będzie podróżował jak przedtem. Wojciech Tochman opowiada nam o Filipinach, jakich nie znamy, o świecie najuboższych, którzy od lat żyją w slumsach i na cmentarzach Manili. Ale nie jest to książka tylko o nich. Jest i o nas.

Wszyscy coraz więcej podróżujemy, coraz więcej fotografujemy świat. Ale nie widzimy tego, o czym pisze Tochman, i co fotografuje Wełnicki. Tego, co pod powierzchnią: cierpienia i bólu. Bo się na nie uodporniliśmy. Tochman odwraca obiektyw, przygląda się nam, ale i sobie, naszemu spojrzeniu na tragedię, na Innego, i dokonuje odnowienia empatycznej więzi.

Eli, Eli jednocześnie oskarża i niesie nadzieję. A może nawet rozwiązanie dylematu, co zrobić z widokiem ludzkiego cierpienia. Kluczem jest reporterska uważność, krytycyzm wobec własnego spojrzenia i otwartość na innego człowieka.

Gęstej prozie Tochmana towarzyszą znakomite, poruszające zdjęcia Grzegorza Wełnickiego. Twarze, które oglądamy na jego portretach, nie są anonimowe. Tochman przedstawia nam historię ludzi z tych fotografii, opowiada o losach każdego z nich. Z głęboką wrażliwością znaną czytelnikom jego poprzednich książek, wprowadza nas w cichy świat kobiety-drzewa, w codzienność dzieci mieszkających na grobach, w dramat czternastoletniego bohatera opery mydlanej, która nigdy nie powstanie. Patrzymy na ich życie z tak bliska, że wreszcie zaczynamy czuć.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 160
Olga_Nieduza | 2017-06-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2017

Moje uwagi mogą kłócić się z bardzo wysoką oceną jaką dałam tej książce. Bo niewątpliwie jest to książka świetna - napisana wg najlepszych tradycji szkoły polskiego reportażu. Książka o której dyskutowałam z przyjaciółką przez bardzo długi czas. [będę przeklinać]

Eli, Eli to książka która wkurwia i jak mniemam ma wkurwiać. Tylko że mnie wkurwia chyba z innych powodów niż autorzy sobie założyli (za autora mam też autora fotografii). Wkurwia od samego tytułu - z grubej rury. No jak już wzywasz Pana jezusowym zawołaniem to bardziej z wysokiego C nie da się zacząć.

I zaczyna Tochmann. Z przyjaciółką dyskutowałam o tym, czy ta książka jest o biednych dzieciach na Filipinach, czy może o żądnym krwi i przemocy tucznym zachodnim oku. Ona twierdzi, że o dzieciach, ja twierdzę że jednak nie. Bo jeśli jest o dzieciach to za dużo w niej autora, za dużo kiwania palcem, za dużo moralizatostwa wyrażonego wprost. Jeśli zaś o oku i patrzeniu i żądaniu migawek - to wykorzystywanie historii filipińskich dzieci i dorosłych budzi mój niesmak. A jeszcze w kontekście końcówki, czyli skąd wzięła się historia - od fotografa który nie przerobił utraty ojca - to również mogłaby być piękna historia, ale została wpleciona w szum historii a raczej stanowi ich zamknięcie, jakby znów sygnalizując że jednak historia białego faceta jest ważniejsza. No bo w sumie jest. Bo historie filipińskich dzieci i dorosłych zostaną zapomniane, a historia fotografa nie.

Niby autor ciągle puszcza oczka, pokazując jak bardzo "meta" jest ten reportaż, jak bardzo wszyscy uczestniczymy w tym przemocowym ostatecznie spektaklu, a z drugiej strony niczym się od innych sępów cierpienia nie różni. Oprócz tego że niby o tym wie i to jest takie meta.

Bo nie wyobrażam sobie żeby inteligenty, wrażliwy człowiek nie czuł się czasem zajebiście źle z patrzeniem sobie w pyzatą gębę, w seriale Netflixa i lodówkę kiedy 80% ludności żyje w warunkach gorszych albo drastycznie gorszych i gówno, za przeproszeniem z tym robi.

A z trzeciej strony - nie sposób przejść obojętnie wobec wprawnego oka i fantastycznego pisarstwa Tochmana. Wielki talent. Wielkie moralizatorstwo. Wielkie emocje.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Grzech

Próbuję sklecić pierwsze zdanie opinii o debiutanckiej książce Maxa Czornyja i mam ogromny problem, gdyż wywołuje ona we mnie tak sprzeczne odczucia,...

zgłoś błąd zgłoś błąd