Tak sobie myślę...

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,75 (1426 ocen i 229 opinii) Zobacz oceny
10
87
9
86
8
204
7
457
6
366
5
128
4
50
3
31
2
9
1
8
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308049587
słowa kluczowe
dziennik, aktor, Jerzy Stuhr
język
polski
dodała
malineczka74

Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra –...

Jerzy Stuhr znów pisze!

Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora.

Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra – pełnego pasji aktora, czułego taty, wrażliwego człowieka.


Znakomicie się czyta!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

książek: 1589
Annie | 2012-06-26
Przeczytana: 26 czerwca 2012

Wepchnęła się mi się ta książka przed kolejkę pozycji czekających na zrecenzowanie, ale koniecznie muszę wyrzucić z siebie moje przemyślenia i podzielić się z Wami wrażeniami, które, ku mojemu rozczarowaniu, nie należą do szczególnie entuzjastycznych i pozytywnych...

Jerzego Stuhra zna chyba każdy, chociażby z roli słynnego Maksia z „Seksmisji” czy jako głos Osła ze „Shreka”. Jest wybitnym, utalentowanym aktorem i nikt w to nie wątpi. Głupio czuję się krytykując prywatne zapiski autorstwa tak uznanej, starszej i doświadczonej osoby, ale pozycja ma sporo wad i żeby napisać rzetelną recenzję nie sposób ich pominąć. Nie będę tu analizować czyichś myśli, bo mija się to z celem. Pan Stuhr miał prawo napisać w swoim dzienniku wszystko, co tylko chciał. Jednak ja również mam prawo napisać u siebie to, że niektóre jego opinie są krzywdzące, niesprawiedliwe i zbyt uogólniające. Mało tu o chorobie, a za to niemalże każda strona przesycona jest krytyką światka aktorskiego, polityki i bieżących wydarzeń z życia publicznego. I jest to krytyka bardzo ostra, mało obiektywna i czasami obraźliwa jak na przykład w sprawie ACTA czy w temacie o wyrzekaniu się wiary. Bardzo nie podobało mi się to nieco wyolbrzymione podejście do niektórych spraw z bieżącego życia publicznego, ta nieprzyjemna i bezkompromisowa ocena rzeczywistości, nierzadko przesadzona i ewidentnie zgorzkniała. Można tłumaczyć autora, ma prawo do wyrażania swoich osądów, jak ciężkie by one nie były, choroba dostarcza mu do tego dodatkowych usprawiedliwień. Jednak te wszystkie uogólnienia, brak merytorycznej wiedzy i obrażanie młodych ludzi odebrały mi prawie całą radość czytania. Na okładce widzimy napis „ta książka daje nadzieję!”. Nie zauważyłam tego. Dla mnie pozycja ma wydźwięk przede wszystkim bardzo krytyczny wobec otaczającej nas rzeczywistości i zgryźliwy. Dopiero na sam koniec, kiedy autor zaniechał komentowania bieżących wydarzeń ze świata polityki, na kartki dziennika przebiły się pewne informacje o chorobie, wola walki z rakiem i wsparcie rodziny. O tych fragmentach, a także o zamieszczonym na samym końcu wywiadzie mogę napisać, że były naprawdę dobre. Jednak tym, co szczególnie mnie zdenerwowało były dwa wielkie spoilery filmów „Róża” i „W ciemności”, które zamierzałam obejrzeć w bliskiej przyszłości. Wydawałoby się, że pan Stuhr, jako osoba od kilkudziesięciu lat związana z kinem, mógłby pomyśleć o potencjalnych czytelnikach, którzy nie mieli jeszcze okazji obejrzeć wspominanych filmów. A tak znam dokładne opisy ostatnich scen. Pozostawiam to bez komentarza. Ehhh... Dodatkowo ciężki, toporny język, pokręcone zdania z niekiedy trudnym do rozszyfrowania sensem nie sprzyjają czerpaniu przyjemności z czytania.

Mimo, że bardzo lubię wszelkiego rodzaju dzienniki i biografie to niestety, akurat ta pozycja nieszczególnie przypadła mi do gustu. Z całym szacunkiem i respektem dla twórcy, ale z książki zapowiadanej jako dające nadzieję, szczere zapiski o chorobie wyszła pozycja o narzekaniu na politykę, artystów i kraj. Z jednej strony odradzałabym sięgnięcie po tę książkę, a z drugiej chciałabym napisać: czytajcie, i to szybko, bo jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii. :) Ja oceniam tę pozycję letnio, bardzo letnio, ale być może starsze osoby i wierni fani aktora odnajdą w niej coś więcej, czego ja nie potrafiłam dostrzec...

Żeby nie kończyć tak pesymistycznie dodam jeszcze, że książka jest pięknie wydana- zdjęcia, twarda oprawa, świetnej jakości papier. Wydawca bardzo się postarał. :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepszy kraj na świecie

Początkowo miałem duży problem z książką Niny Witoszek. Polski czytelnik, jeśli nie siedzi mocno w norweskich klimatach, ma duży kłopot ze zoriento...

zgłoś błąd zgłoś błąd