Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dotknąć nieba

Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Cykl: Dzienniki pisane w drodze (tom 1)
Wydawnictwo: Znak Literanova
7,44 (1288 ocen i 180 opinii) Zobacz oceny
10
159
9
150
8
296
7
352
6
212
5
85
4
20
3
8
2
2
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Walk
data wydania
ISBN
9788324017171
liczba stron
272
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Co byś zrobił, gdybyś stracił wszystko: pracę, dom i miłość swojego życia? „Niektórzy uznają to za opowieść o miłości. Dla nieznających miłości będzie to dziennik podróży. Dla mnie jest to wędrówka człowieka w poszukiwaniu nadziei”. Alan nie był nikim ważnym ani sławnym. Nie miało to jednak dla niego żadnego znaczenia, bo kochał i był kochany. Niestety, życie dość szybko nauczyło go, że...

Co byś zrobił, gdybyś stracił wszystko: pracę, dom i miłość swojego życia?

„Niektórzy uznają to za opowieść o miłości. Dla nieznających miłości będzie to dziennik podróży. Dla mnie jest to wędrówka człowieka w poszukiwaniu nadziei”.

Alan nie był nikim ważnym ani sławnym. Nie miało to jednak dla niego żadnego znaczenia, bo kochał i był kochany. Niestety, życie dość szybko nauczyło go, że aby latać, najpierw trzeba pogodzić się z możliwością upadku. Alan poznał więc także smak cierpienia. Pewnego dnia, podczas konnej przejażdżki, jego ukochana żona miała wypadek. Potem Alan stracił wszystko.

I wtedy właśnie postanowił odejść. Iść przed siebie, jak najdalej stąd...

~~~~
Jaki sens ma jego wędrówka? Co ofiarują mu napotkani po drodze ludzie? I jaką tajemnicę skrywa Angel, kobieta, która bez wahania zgodziła się pomóc doświadczonemu przez los nieznajomemu?

Dotknąć nieba to pierwsza część nowej serii Richarda Paula Evansa: „Dzienniki pisane w drodze”. Tym razem autor bestsellerowych Kolorów tamtego lata i Stokrotek w śniegu zabiera nas w podróż po Stanach Zjednoczonych, która ma także wymiar duchowy. W podróż odmieniającą życie i pozwalającą odzyskać nadzieję.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 464
Kinga Kulig | 2016-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 września 2015

Alan Christofferensen dzięki swojej kreatywności, przedsiębiorczości i otwartości został prezesem agencji reklamowej. Zdobywając doświadczenie, a także zarabiając konkretne sumy pieniędzy na sprzedaży swoich projektów, udało mu się z sukcesem założyć firmę z własnym nazwiskiem, zdobywając i własnych pracowników. Jego życie przypomina bajkę. Co więcej, mężczyzna nie narzeka na brak dostatku – mieszka w ogromnej willi, ma dwa wypasione samochody, firma trzyma się na rynku na wysokim szczeblu. Na dodatek szczęście jego dopełnia ukochana kobieta, McKale.

Dwójka młodych dzieciaków poznała się wówczas, kiedy mieli 9 lat. Już wtedy Alan przejawiał pierwsze kroki w świecie marketingu, dlatego też pomógł McKale w natychmiastowym tempie i na atrakcyjnych warunkach sprzedać jej wiśniową lemoniadę. To było ich pierwsze w życiu spotkanie.

Alan był wprost zachwycony nastolatką, która ta chodziła własnymi ścieżkami. Była pewna siebie, miała swoje zasady, nie dała sobie w kaszę dmuchać. Odważna, idąca z przebojem przez życie. Mimo tego Alan nie poddawał się w zdobywaniu rówieśniczki. Co prawda, nie wiedział w jaki sposób mógłby okazać McKale swoje uczucia. Po prostu od najmłodszych latach nieustannie sobie towarzyszyli. Poprzez kolejne etapy edukacji Alan zauważył, jak jego przyjaciółka nie tylko zmienia sposób bycia, choć tak naprawdę w dalszym ciągu była nie do zdarcia, ale dostrzegł, że McKale z dziewczynki przekształca się w kobietę, czego nie mógł ukryć i powstrzymać się przed choćby przelotnym dotykiem jej ciepłego ciała, przed pocałunkiem. Zmiana jej wyglądu spowodowała, że do niej przychodzili różni chłopcy pragnący najwidoczniej tego jednego. Dziewczyna jednak była rozsądna, swobodnie relacjonowała swojemu przyjacielowi, jak to na jej drodze pojawił się kolejny niewłaściwy chłopak. W wieku 17 lat oboje zrozumieli, że łączy ich coś więcej niż przyjaźń. I choć McKale wydawała się być niedostępną; całkowicie była przekonana o głębokim uczuciu, jakim darzy ją Alan. Sama była wobec niego nieobojętna, zwłaszcza kiedy i on nabierał konkretniejszych kształtów. Mając 17 lat pierwszy raz poczuli, że to coś. Że z przyjaźni może się coś więcej zrodzić. Szybko wzięli ze sobą ślub. Wzięli się za swoje kariery, ona jako sekretarka, on pobierał nauki na uniwersytecie; później imał się różnych prac docierając do etapu, kiedy spokojnie stać go było na willę, samochody. Jego majątek diametralnie wzrastał, a jego firma bardzo dobrze prosperowała na rynku amerykańskim. Żyć, nie umierać po prostu.

Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Sielanka dobiegła końca, kiedy to najdroższa sercu Alana, ulega wypadkowi, spada z konia. Lekarze rozkładają bezradnie ręce, kobieta jest sparaliżowana od pasa w dół. Mężczyzna stara się być dzielnym dla swojej żony, ale w głębi duszy przytłoczony jest nowymi obowiązkami, jakim musi sprostać. Na własną odpowiedzialność zabiera żonę do domu. Rehabilituje ją, pomagając w codziennych czynnościach i przy wykonywaniu ćwiczeń. W dalszym ciągu stan zdrowia dziewczyny nie poprawia się, oboje przestają wierzyć, a zwłaszcza realistycznie spoglądająca na sytuację McKale, że nie ma szans na to, aby podnieść się z wózka. Jednego dnia dostaje gorączki ponad normę. Nie informuje o tym Alana, nie chcąc być dla niego utrapieniem. Jednak ten nie zważając na prośby i bagatelizowanie słów żony, zabiera ją ponownie do szpitala, gdzie tam dowiaduje się, że organizm McKale został zainfekowany i do krwiobiegu dostała się sepsa. Nie ma ratunku już dla żony, bowiem nie istnieje lekarstwo, które załagodziłoby skutki, a infekcja nie ustępuje, wręcz przeciwnie, z każdym dniem, godziną osłabia młodą kobietę. W końcu kobieta wyczuwa, że jest to jej koniec. Oznajmia to ze spokojem Alanowi, prosząc go o złożenie obietnicy. Na łożu śmierci prosi go o dwie rzeczy: o to, aby pozostał do końca jej życia, a także o to, aby żył i nie poddawał się. Tak McKale opuszcza swoją jedyną, prawdziwą miłość.

Alan zostaje sam na świecie, co prawda ma wsparcie powściągliwego w emocjach ojca oraz rodziców McKale, mimo wszystko mężczyzna w żaden sposób nie jest w stanie pogodzić się z odejściem najdroższej. Na dodatek jego przyjaciel a zarazem wspólnik odbiera mu cały dobytek oraz nagrody, klientów, jakich udało im się pozyskać w ciągu lat współpracy. Firma bankrutuje. Alanowi zostają pojedyncze dyplomy, puchary i kilku nieumówionych jeszcze klientów, których to listę skrzętnie ukryła jego sekretarka. Dzięki niej Alanowi udaje się sprzedać firmę, meble, a oszczędności jakich się dorobił, pozostawić na koncie.

Alan nie radzi sobie z rzeczywistością. Komornicy odbierają mu auta, dom, który pozostał do spłaty na kredycie hipotecznym. Tak bardzo pragnie dołączyć do Ukochanej, jest tak blisko, aby zakończyć swój żywot. Wystarczy połknąć tabletki przeciwbólowe, które pobierała McKale podczas rehabilitacji i popić je solidnym łykiem Jacka Danielsa. I słyszy głos ostrzeżenia, że do niego nie należy odbieranie sobie życia, a potem McKale, która przypomina mu o złożonej obietnicy: „Żyj”. Po tych słowach coś budzi się w Alanie. Stracił dosłownie wszystko, nie odczuwa potrzeby, aby pozostawać w mieście. Tak rodzi się w jego umyśle refleksja o wędrówce począwszy od Seattle do Key West na drugim końcu stanu Washington.

Mężczyzna pakuje najpotrzebniejsze rzeczy. Zabiera oszczędności z pozostałości firmy i wyrusza w pieszą trasę. Przemierzając kolejne miasta, pokonując spore odległości, na swej drodze spotyka różnych ludzi, którzy w mniejszym, większym stopniu uświadamiają go w pewnych ważnych dla niego kwestiach.
Na początku swej przygody spotyka w barze człowieka bez rąk, który prosi go o kupno posiłku. Alan z zaciekawieniem przypatruje się bezdomnemu jak obsługuje sztućce i jak się posila naleśnikiem, zaś ten opowiada mu o książce nauczycielskiej, która tak naprawdę nie istnieje. Wtedy przekonuje się, jak łatwo komuś wcisnąć głupotę i przyjąć ją w rzeczywistości jako realną.
Kolejną ważną osobą okazało się spotkanie Aly, kelnerki, która szczerze zainteresowała się osobą Alana, wysłuchała jego powodu wędrówki, sama zaś odwdzięczyła się mu nadobnym posiłkiem i historią o odwadze na jaką się zdobyła, kiedy to ojciec ją molestował. Ta krótka historyjka uświadomiła Alanowi, że jeśli się chce, to można naprawdę coś osiągnąć. A sztuką jest być odważnym i odegnać przeszłość.
W trakcie swojej długiej podróży Alan przenocował w pensjonacie u sympatycznej właścicielki, która domyśliła się, dlaczego Alan ucieka w nieznane. Opowiedziała mu historię swojego wypadku, kiedy to została kopnięta prądem i widziała swoje ciało, nie mogąc powiedzieć swojej mamie, że ona jest tuż obok. Usłyszała głos, który jej mówił, że to jeszcze nie czas. Zaś ta historyjka uświadomiła mężczyźnie, że człowiek dostaje drugą szansę i nie warto jej zmarnować, bo coś dobrego jeszcze go spotka; że nie żyje dla samego siebie, jeszcze może komuś pomóc i uratować duszę.

Niestety powieść kończy się pod znakiem zapytania. Przy końcowym odcinku pieszej wędrówki Alan zostaje napadnięty przez gang opryszczków. Zostaje brutalnie pobity, okradziony oraz pokaleczony nożem po brzuchu. Ląduje w szpitalu, w miejscu do którego miał samodzielnie dotrzeć. Kiedy wydaje mu się, że już jest tak blisko McKale, ta oznajmia mu, że to jeszcze nie jego koniec, ale owszem, kiedyś się spotkają. Na razie ma po to wrócić do żywych, aby komuś jeszcze pomóc.. Tak znika McKale, a zdezorientowany Alan rozgląda się w miejscu, gdzie się znalazł. Tuż przy jego łóżku czeka kobieta, której to do kilku dni wstecz pomógł wymienić przebitą oponę.
Co z tego wyniknie? Czy znajomość okaże się znacząca, czy przekształci się w głębszą relację? Nawet ja tego nie wiem. Najwyższy czas uzbroić się w cierpliwość i zaczerpnąć nowych wrażeń w drugiej części powieści Richarda Paula Evansa.

Prosta, krótka powieść, która zabiera kilka godzin. Ja poświęciłam jej uwagę podczas wolnego, chłodnego popołudnia. Chłonęłam ją prędko, z zaciekawieniem przy równoczesnym trzymaniu kciuków za losy Alana, który wyruszył w trasę, nie wiedząc co go po drodze spotka..

Dlaczego Alan udał się w podróż? To jest intrygujące dość pytanie. Przede wszystkim został opuszczony przez najbliższą jego sercu kobietę, z którą dzielił każdy swój dzień począwszy od najmłodszych lat. Była to dość głęboka zażyłość, mogę użyć określenia „znali się jak łyse konie”. Chociaż byli różni pod względem charakterologicznym, ona swobodna, choć twarda w zasadach, a on raczej uciekający się do kompromisu, jedno dopełniało drugie. Byli szczęśliwy. Dorobili się drogich rzeczy, ogromnego domu, ale najważniejsze było dla nich to, że mieli siebie, na dobre i złe chwile, niezależnie co by się nie działo, mogli liczyć na swoje wsparcie.
Kiedy Alanowi została odebrana McKale poczuł jak sypie mu się grunt pod nogami. Wie, że nikt go nie podniesie, nie pokrzepi słowem czy nie rozweseli. Zdaje się wyłącznie na siebie i swoje decyzje. Dom, miasto, z którym kojarzył swoją Ukochaną przywodzą same ciepłe wspomnienia, które tak bardzo ranią jego złamane serce. Przede wszystkim.. podróż miała mu umożliwić zapomnienie o kobiecie swojego życia, ale wiedział, że na każdym kroku, nieważne, gdzie będzie on sam, jej osoba będzie dawała o sobie znać, choćby poprzez rytmiczne pulsowanie serca. Jego wędrówka było jego własnym wyborem, choć początkowo może i ucieczką. Mężczyzna pytał o sens cierpienia, był skupiony na sobie oraz na tym, jak bardzo jest mu źle, ale z czasem, spotykając kolejnych ludzi, zrozumiał, że jednak warto żyć, choćby i dla innych.
Jak los poprowadzi Alana? Co na niego czyha, kiedy najprawdopodobniej wyjdzie ze szpitala i będzie mógł na nowo stawić wyzwaniu jakim jest życie?

Też jestem ciekawa.

W każdym razie żywię nadzieję, że w obliczu zmian, będzie mu łatwiej, lżej, a McKale będzie nad nim czuwać, jeśli nawet nie - będzie w jego sercu nieustająco.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy

"Uganda u podstaw" Na początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportaż...

zgłoś błąd zgłoś błąd