Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wdówki futbolowe

Wydawnictwo: Znak Literanova
5,71 (148 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
12
7
28
6
43
5
27
4
16
3
9
2
3
1
4
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1700-3
liczba stron
272
słowa kluczowe
literatura polska, kobieta, piłka
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Dziś dołączyłam do sporego grona kobiet, które muszą wyznać: „Mój mąż mnie zdradza”. Nie dość, że mnie zdradza, to jeszcze robi to w naszym mieszkaniu, na kanapie przed telewizorem i na moich oczach. Z jedenastką spoconych i umorusanych błotem i trawą facetów. Muszę was zmartwić, drogie panie: czeka was taki sam los. Nie wierzycie? Rozejrzyjcie się dookoła, wszędzie widać zapowiedź...

Dziś dołączyłam do sporego grona kobiet, które muszą wyznać: „Mój mąż mnie zdradza”.
Nie dość, że mnie zdradza, to jeszcze robi to w naszym mieszkaniu, na kanapie przed telewizorem i na moich oczach.
Z jedenastką spoconych i umorusanych błotem i trawą facetów.

Muszę was zmartwić, drogie panie: czeka was taki sam los.

Nie wierzycie?

Rozejrzyjcie się dookoła, wszędzie widać zapowiedź apokalipsy:
Euro 2012 (Liga Mistrzów/Liga Europy/Mundial 2014*) nadciąga!

*niepotrzebne skreślić


Wdówki futbolowe Karoliny Macios to błyskotliwa opowieść o tym, co dzieje się z kobietami, gdy całą Polskę ogarnia futbolowy szał.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak literanova,2012

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1027

Piłka jest kobietą

W tym roku, w kraju nad Wisłą mówi się tylko o jednym. Temat Euro (czyli Mistrzostw Europy w piłce nożnej, gdyby ktoś jeszcze przypadkiem nie wiedział) zdominował prasę, telewizję i inne media. Piłkarze hurtem wydają biografie, w sklepach roi się od biało-czerwonych gadżetów, a kina urządzają nocne maratony filmów o piłkarskiej tematyce. Każdy na Euro chce coś ugrać i zarobić na tych, którzy kibicami są nie od dziś i na tych, którzy jedynie chwilowo się nimi staną. Są jeszcze ci, których piłka w ogóle nie interesuje i Mistrzostwa Europy mają zamiar bojkotować. A właściwie TE. Bo panuje powszechne przekonanie, że to kobiety są do piłki nastawione negatywnie. Głównie dlatego, że ich mężczyźni mają nastawienie wręcz odwrotne.

Do takiej stereotypowej grupy kobiet kieruje swoją książkę Karolina Macios. Kobieta, która jak głosi notka od wydawcy do teraz nie wiedziała, że jest jakaś różnica między mundialem a euro. Cóż, ja bym się tym nie chwaliła, bo nie świadczy to o pani Karolinie najlepiej. Rozumiem, że można się nie interesować piłką, ale co dwa lata jest o niej tak głośno, że chyba trzeba być zamkniętym w pozbawionej mediów piwnicy, by nie połapać się w końcu, że Euro to Mistrzostwa Europy a mundial to Mistrzostwa Świata. Nie zdyskwalifikowało to jednak ani autorki, ani jej książki w moich oczach. Wręcz przeciwnie – wiele sobie po niej obiecywałam, choć wcale nie należę do zagorzałych przeciwniczek futbolu. A o nich, jak wskazuje tytuł, miały być „Wdówki futbolowe”....

W tym roku, w kraju nad Wisłą mówi się tylko o jednym. Temat Euro (czyli Mistrzostw Europy w piłce nożnej, gdyby ktoś jeszcze przypadkiem nie wiedział) zdominował prasę, telewizję i inne media. Piłkarze hurtem wydają biografie, w sklepach roi się od biało-czerwonych gadżetów, a kina urządzają nocne maratony filmów o piłkarskiej tematyce. Każdy na Euro chce coś ugrać i zarobić na tych, którzy kibicami są nie od dziś i na tych, którzy jedynie chwilowo się nimi staną. Są jeszcze ci, których piłka w ogóle nie interesuje i Mistrzostwa Europy mają zamiar bojkotować. A właściwie TE. Bo panuje powszechne przekonanie, że to kobiety są do piłki nastawione negatywnie. Głównie dlatego, że ich mężczyźni mają nastawienie wręcz odwrotne.

Do takiej stereotypowej grupy kobiet kieruje swoją książkę Karolina Macios. Kobieta, która jak głosi notka od wydawcy do teraz nie wiedziała, że jest jakaś różnica między mundialem a euro. Cóż, ja bym się tym nie chwaliła, bo nie świadczy to o pani Karolinie najlepiej. Rozumiem, że można się nie interesować piłką, ale co dwa lata jest o niej tak głośno, że chyba trzeba być zamkniętym w pozbawionej mediów piwnicy, by nie połapać się w końcu, że Euro to Mistrzostwa Europy a mundial to Mistrzostwa Świata. Nie zdyskwalifikowało to jednak ani autorki, ani jej książki w moich oczach. Wręcz przeciwnie – wiele sobie po niej obiecywałam, choć wcale nie należę do zagorzałych przeciwniczek futbolu. A o nich, jak wskazuje tytuł, miały być „Wdówki futbolowe”. Karolina Macios wybrała sobie idealny temat na trzecią książkę, czując, że w czasie, kiedy w mediach nie będzie istnieć inny temat niż Euro, o jej książce siłą rzeczy musi się zrobić głośno. Zabierając się do czytania, w myślach układałam już sobie recenzję książki, którą będę mogła szczerze polecić wszystkim tym paniom, które w trakcie Mistrzostw Europy dla swoich mężczyzn staną się niewidoczne. I oczywiście, polecę ją, ale nie jako książkę o „futbolowych wdówkach”.

Narratorką książki jest trzydziestoośmioletnia Marta, psycholożka pracująca jako wolny strzelec, autorka poczytnej powieści, będąca właśnie w trakcie pisania poradnika pod roboczym tytułem „Jak cieszyć się sobą w długoletnim związku”. O tym powinna sporo wiedzieć, bo w końcu od dwunastu lat jest żoną pracującego w agencji reklamowej Wojtka, a od ośmiu lat matką rezolutnego Kacpra. Nic bardziej mylnego. Marta nie tryska radością i nie bije od niej małżeńskie szczęście. Jest sfrustrowana codziennymi obowiązkami, rozczarowana mężem i zmęczona ponownym byciem w ciąży. W siódmym miesiącu, co oznacza, że przed nią jeszcze dwa miesiące męki, a jeden z nich wypada podczas trwania Mistrzostw Europy. Jeszcze dwa lata temu by jej to nie przerażało. Ale właśnie dwa lata wcześniej wybrała się z mężem i z jego znajomymi na wakacje, na Mazury. I wtedy stało się TO. Nowy znajomy zaraził Wojtka miłością do futbolu. Nie było to trudne, bo akurat był mundial. Uczucie okazało się tak trwałe, że Wojtek na czas tegorocznych mistrzostw wziął urlop. Marta wie, co to oznacza – nie będzie odchodził o krok od telewizora i lepiej, żeby ona niczego od niego w tym czasie nie chciała. Przez te dwa lata Wojtek się zmienił i żona doskonale już zna jego kibicowskie humory. Jeśli chce przeżyć, musi wyjechać. A nadarza się okazja – autorska trasa promująca książkę. Marta zgadza się bez wahania, bo 24 godziny pod jednym dachem z kibicem są dla niej bardziej przerażające niż 14-godzinna jazda pociągiem.

Największe zastrzeżenie, jakie mam do książki Karoliny Macios, czy raczej do jej wydawcy, to fakt, że więcej w niej narzekań na męża jako takiego niż na męża - kibica, a nie to sugeruje nam opis na okładce. Powieść jest raczej próbą pokazania (poprzez przywołanie różnych scen z małżeńskiego życia Marty), jak stan zakochania i euforii zmienia się w małżeńską rutynę. Jak po okresie „motyli w brzuchu” zaczyna się prawdziwe życie. Próba uchwycenia momentu, w którym mąż zaczyna zapominać o twoich urodzinach i omijać kwiaciarnie szerokim łukiem. Z doświadczeń Marty wynika, że dwuletni romans Wojtka z piłką ma z tym niewiele wspólnego. Tymczasem na piłkę właśnie zwala całe zło. Zwracając się bezpośrednio do czytelniczek sugeruje, że te małżeńskie bolączki są im dobrze znane z autopsji. Moim zdaniem autorka zbytnio generalizuje. Ja jestem od niej o ponad dekadę młodsza, myślę więc, że kobiety będące w długoletnich związkach, doświadczone podobnymi sytuacjami, lepiej ją zrozumieją.

W monologach Marty znajdą też coś dla siebie wszystkie ciężarne. Gdybym miała wskazać, dla kogo przeznaczone są „Wdówki futbolowe”, to wskazałabym właśnie na kobiety w ciąży i młode matki. Ta książka to tak naprawdę traktat o ciąży i trudach macierzyństwa. Autorka w wiarygodny sposób udowadnia, że gdy kobieta zostaje matką, jej całe życie staje na głowie. I bynajmniej nie staje się bardziej kolorowe. Wpisuje się tym samym w panujący trend szczerego mówienia o tej (rzekomo) upragnionej i najważniejszej dla kobiety roli. Marta czuje się jak żona, matka i macica. Jej druga ciąża to wpadka, a pierwszy poród pozostawił po sobie tak niemiłe wspomnienia, że tym razem w grę wchodzi tylko cesarskie cięcie. Generalnie najmocniejszą stroną książki jest zwrócenie uwagi na presję społeczną związaną z rolą kobiety. Marta buntuje się przeciwko mężowi, który jest nią coraz mniej zainteresowany (wymagając przy tym od niej stałego trzymania ich całego życia w ryzach) i poważnie rozważa rozwód. Tyle, że oczywiście mąż, jak to w życiu (nie) bywa, przejdzie pod nieobecność żony duchową przemianę i obieca solidną poprawę.

Dlaczego jeszcze „Wdówki futbolowe” nie są do końca tym, co mi obiecywano? Bo Marta jest w zasadzie jedyną „wdówką”. Pojawia się w książce postać kobiety, która zwróciła Marcie uwagę na istnienie takiej grupy kobiet i drugiej „wdówki”, spotkanej w pociągu, która jednak już zaakceptowała hobby męża. Ale to tylko epizody. Ja tymczasem sądziłam, że w książce pojawią się koleżanki Marty, znajome, krewne – słowem inne kobiety, które faktycznie cierpią z tego powodu, że ich partnerzy ekscytują się, oglądając spoconych i umorusanych błotem facetów. A tak, to trochę trudno mi uwierzyć, że nałogowe oglądanie meczy może doprowadzić do rozwodu. Ponadto, dostrzegam u autorki rażący brak zrozumienia dla tej męskiej pasji. Kobiety przecież też mają pasje i ma ją na pewno również autorka. Jaka by nie była, każda pasja jest absorbująca i potrafi przesłonić ważniejsze sprawy. Sztuką jest to, by oddawać się jej z umiarem. Mężczyznom w książce Macios tego umiaru brakuje. Stając przed wyborem piłka albo ja zazwyczaj wybierają piłkę, bo są ubodzy duchem. Kibice to według niej gromada półgłówków oglądająca gromadę półgłówków. W dodatku, przed meczem, w jego trakcie, jak i po nim, są w jej oczach wulgarni, hałaśliwi i oczywiście pijani. Takie stereotypowe traktowanie fanów futbolu uważam za bardzo krzywdzące. Może się pod nim podpisać chyba tylko kobieta, która nigdy w życiu nie poznała żadnego kibica, bo ci przeciętni w rzeczywistości są zupełnie inni i z powodzeniem radzą sobie w rozmowach także na inne tematy. Z drugiej jednak strony, poirytowane kobiety, które najchętniej wyrzuciłyby telewizor przez okno (choć niestety, zawsze pozostaje jeszcze oglądanie meczu u kumpla lub w pubie), przyklasną Marcie i znajdą z nią wspólny język. Nie neguję tego, że na pewno męskie zamiłowanie do piłki wiele kobiet doprowadza do szału. Książka Macios wyraża całą nienawiść do tego sportu, którą niejedna z nich chętnie wykrzyczałaby przed swoim partnerem.

Dla równowagi muszę przyznać, że za to bezwzględnie trafia do mnie humor autorki niezwiązany z męskim zamiłowaniem do futbolu. Ponadto książkę skomponowano w świetny sposób, wyśmiewając przy okazji ideę powstawania wszelkiej maści poradników. Każdy rozdział rozpoczyna pogrubiona błyskotliwa rada, żywcem wyjęta z poradnika, który pisze Marta. Dalej autorka pokazuje, jak trudno samej bohaterce takie rady wprowadzić w czyn i jak w gruncie rzeczy są one nieżyciowe.

Czy wobec tak niejednoznacznej opinii, polecam „Wdówki futbolowe”? Tak, generalnie jest to całkiem przyjemna lektura, choć to, w jakim stopniu nam się spodoba, zależy od dwóch rzeczy: naszego wieku i stosunku do piłki nożnej. Na pewno ogromnym atutem jest postać głównej bohaterki. Przypomina mi ona młodszą wersję jednej ze znanych z telewizyjnego serialu zdesperowanych gospodyń domowych. Szalona, kreatywna i gotowa na wszystko, słowem równa babka. I to wystarczy, by dać się porwać jej opowieści, bez względu na to, czy będziemy oglądać Euro czy nie. Ale skoro mówi się, że dla mężczyzn piłka jest kobietą, bądźmy solidarne: Polska gola!

Malwina Sławińska

Wszystkie cytaty za: „Wdówki futbolowe”, Karolina Macios, Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2012.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (285)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1020
ivv | 2016-06-16
Na półkach: Przeczytane

Opowieść o sfrustrowanej żonie, której mąż nagle stał się fanem piłki nożnej. Kobieta ma jedno dziecko i jest w ciąży z drugim. Uważa, że nie układa jej się z mężem i co chwilę widzi przed oczami papiery rozwodowe.

Trochę dużo tych frustracji (aż się odechciewa małżeństwa ;D)
Mało Krakowa.
Mało o piłce nożnej, a spodziewałam się, że to będzie główny wątek.

Momentami śmieszna, ale raczej szybko się o niej zapomina.

książek: 1905
claudiasara | 2013-06-21
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 12 maja 2013

Tragedia...Jest to jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam. Okładka niewątpliwie zachęca- i jest to jedyny plus tej książki. Dowiedziałam się o niej oglądając któryś z porannych programów śniadaniowych.Myślałam zapowiada się fajnie. W końcu ktoś napisał książkę o piłce nożnej widzianej oczami kobiety.Ja, jako wielka fanka tego sportu uznałam ,że warto posłuchać zdania osób które za nożną nie przepadają. Ta książka jednak to istny dramat.Jest raczej pamiętnikiem zdesperowanej mężatki i matki dwójki dzieci. Nie widziałam nic zabawnego w tej książce.

książek: 1120
savon | 2013-06-28
Przeczytana: 28 czerwca 2013

Szalenie rozczarowała mnie ta książka. "Pieskie życie mojego kota" mnie urzekło, dlatego po najnowszej powieści Karoliny Macios spodziewałam się podobnych zachwytów. A tu zamiast błyskotliwego i rozbrajającego humoru, ciekawej fabuły, wartkiej akcji otrzymałam psychologiczno-przygnębiającą historię okraszoną nielicznymi zabawnymi wstawkami. Przyznaję, druga połowa książki nie jest najgorsza, chwilami śmiałam się głośno, ale to mimo wszystko nie to. Abstrahując już od rażących w gruncie rzeczy błędów rzeczowych - czy tak prozaicznych jak to, że 15.06.12 wypadał w piątek, a nie w sobotę czy to, że w czerwcu słońce nie zachodzi przed godziną 19 (nawet w Krakowie!) - cała fabuła do mnie nie przemówiła. Autorka - zapewne z premedytacją, co nie zmienia faktu, że drażniło mnie to - przekoloryzowała całe zjawisko zwane Euro2012 (mecze naprawdę nie rozgrywały się od rana do wieczora, a ulice nie zionęły pustką całymi dniami) i wprowadziła dość przygnębiający nastrój. Natomiast największą...

książek: 835
Mirko1981 | 2017-06-15
Przeczytana: 15 maja 2017

3 Gwiazdki - słaba. Taką ocenę bym tej książce postawił. Nie za pomysł, nie za prosty i łatwy język wypowiedzi, ale za treść bez ładu i składu, za nienawiść do piłki nożnej i to w taki dość drażniący i przerażający sposób. Główna autorka łatwo obwinia swego męża pracującego który wciągnął się w piłkę nożną, natomiast sama nawet się nie kwapi do pracy paląc fajki i obgadując facetów z psiapsiółką śmiecąc petami za oknem komunistycznego wytworu z płyty (bardzo zły przykład). Mam wrażenie że autorka umieściła tu bardzo dużo siebie. Chociażby dlatego że etat na 8h jest "be" wpadła na genialny pomysł napisania 3 gwiazdkowej książki chcąc zbić fortunę by uwolnić się od męża. Paradoksalna śmieszna lektura i na dodatek kobieta w ciąży z humorami. Ciężko to było strawić. Jedno wielkie narzekanie. Spodziewałem się lektury o wdówkach piłkarskich ale na poziomie intelektualnym. Niestety inteligentnych wypowiedzi tu nie przeczytacie. Typowe polskie narzekanie.

książek: 1931
Aniutka90 | 2012-05-06
Przeczytana: 05 maja 2012

Znalazłam tą książkę przeglądając oczywiście lubimyczytać.pl spodobała mi się okładka a potem opis i voila! Kupiłam. Czy żałuje? Gwiazdki świadczą o tym, że nie. :D
Mimo, że książek nie powinno sądzić się po okładkach ja tak zrobiłam bo jestem dziewczyną, która ma chłopaka z "ogromną" (hmmm, to mało powiedziane...)pasją do piłki nożnej. Pomyślałam, muszę to przeczytać!
Historia jest banalna, małżeństwo z jednym synem drugie dziecko w drodze, mąż zajęty spędzaniem czasu przed telewizorem. Od pierwszej strony polubiłam główną bohaterkę Martę, bo tak jak ona czasem drażni mnie słuchanie "kochanie, zasłaniasz mi...".
W powieści opisane jest szaleństwo jej męża na punkcie mundialu :D Została napisana w sposób bardzo prześmieszny i taki codzienny.
Książka bardzo ale to bardzo mi się spodobała. Jest to pierwsze spotkanie z tą pisarką i obiecuję, że nie ostatnie!

książek: 1018
Cassiel | 2012-07-06
Przeczytana: lipiec 2012

,,Wiem, czego oczekuję od życia, muszę jeszcze tylko je skłonić do tego, by dało mi dokładnie to, co chcę. I wam też to radzę.''


Kiedy kilka miesięcy temu ktoś zaczynał mówić coś o Euro 2012, przestawałam słuchać i odchodziłam. Nie interesowałam się piłką nożną, nie rozumiałam o co w tym chodzi i co w tym jest takiego fajnego. Wielkie wydarzenie nadeszło, nie obejrzałam rozpoczęcia i sądziłam, że na ekran telewizora nawet nie spojrzę, gdy będzie mecz. Jakże się jednak myliłam! Gdy dowiedziałam się, że Polacy nie przegrali, a mieli remis z kimś tam, cieszyłam się. Dlatego gdy grali z Czechami, siadłam przed telewizorem i oglądałam - nie jak normalny film, ale krzyczałam, śmiałam się i trzymałam kciuki za naszych. Co z tego, że przegrali? Jasne, że szkoda, ale byłam z nich i tak dumna. W okresie Euro 2012, miałam możliwość przeczytać książkę ,,Wdówki futbolowe'', sądziłam że bez trudu utożsamię się częściowo z główną bohaterką i ją całkowicie zrozumiem, bo przecież piłką...

książek: 345
Marta | 2014-03-03
Przeczytana: 03 marca 2014

Poczucie autoironii autorki idealnie wpasowuje się w moje. Jej często ironiczne spojrzenie na świat poprawia nastrój w szare popołudnia spędzone na czytaniu. Nie jest to zapewne literatura wysokich lotów, ale idealnie spełnia rolę kobiecej literatury, którą czyta się z przyjemnością, gdyż nie brakuje w niej inteligentnego poczucia humoru i trafnych komentarzy o rzeczywistości. Niekiedy jest to czarny humoru :-).

książek: 460
Katarzyna | 2013-08-06
Przeczytana: 05 sierpnia 2013

Dobrnęłam do końca tej książki, bo akurat taki mam zwyczaj, że doczytuję wszystko do końca. Gdyby miała ona 100 stron to uznałabym ją za, nawet zabawną, ale .... czytać o jednym i tym samym przez około 300 stron ... trochę męczące. Myślę jednak, że znajdzie ona wiele fanek wśród kobiet. Warto przeczytać, żeby wyrobić sobie własną opinię na jej temat. Nie moje klimaty.

książek: 1313
triste | 2013-07-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 04 czerwca 2013

„Wdówki futbolowe” Karoliny Macios to (anty)poradnik, co zrobić, kiedy twój mąż nagle zaczyna się interesować piłką nożną, a ośmioletni syn wstydzi się, kiedy do niego mówisz myszko. To opowieść o początkującej pisarce, spodziewającej się dziecka, nie mogącej znaleźć swojego miejsca w domu, wyruszającej w trasę promującą jej jedyną dotąd powieść, by choć na chwilę zapomnieć o mężu i synu.
Po przeczytaniu książki pani Karoliny, stwierdziłam, że jeśli kiedykolwiek dane mi będzie usłyszeć, najważniejsze pytanie w życiu kobiety to zanim odpowiem tak, zastanowię się pięćdziesiąt razy i przemyślę wszystkie za i przeciw zamążpójścia. Autorka w sposób zabawny ukazuje problemy małżeństwa z wieloletnim stażem.
Myślę, że książka będzie idealna na lekki kryzys w małżeństwie, by pocieszyć się, że co najmniej 75% par przeżywa w tej chwili to samo i coraz częściej myśli o rozstaniu, a my nie jesteśmy, aż tak beznadziejne, jak mogłoby się wydawać. Zalecam również panom, by nauczyli się...

książek: 1607

Tzw. literatura kobieca w najgorszym wydaniu. O piłce jest tu bardzo niewiele. Raczej jest to pamiętnik ciężarnej. Napisany beznadziejnie, bez polotu i bez humoru. Jedyne co mi się podoba to genialna okładka. Ale po raz kolejny sprawdza się powiedzenie "Nie oceniaj książki po okładce" ;)

zobacz kolejne z 275 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd