Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić

Tłumaczenie: Karolina Stańczyk
Wydawnictwo: Muza
7,1 (774 ocen i 88 opinii) Zobacz oceny
10
82
9
70
8
146
7
207
6
151
5
71
4
29
3
14
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Scusa ma ti voglio sposare
data wydania
ISBN
9788374956611
liczba stron
558
język
polski
dodała
Ag2S

- kontynuacja losów bohaterów bestselleru Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie (MUZA 2009) - czym marzą młode Włoszki u progu dorosłości? - kolejna książka Federico Moccii, której adaptacja filmowa przyciągnęła do kin miliony Włochów Niki i Alex od dwóch lat są szczęśliwą, zakochaną w sobie parą. Ona rozpoczyna studia na wydziale humanistycznym, on, starszy od niej o siedemnaście lat, pracuje...

- kontynuacja losów bohaterów bestselleru Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie (MUZA 2009)
- czym marzą młode Włoszki u progu dorosłości?
- kolejna książka Federico Moccii, której adaptacja filmowa przyciągnęła do kin miliony Włochów Niki i Alex od dwóch lat są szczęśliwą, zakochaną w sobie parą.

Ona rozpoczyna studia na wydziale humanistycznym, on, starszy od niej o siedemnaście lat, pracuje w agencji reklamowej i jest spełnionym człowiekiem sukcesu. Pewnego dnia Alex zabiera swoją ukochaną na weekend do Nowego Jorku, podczas którego jedną z atrakcji ma być wieczorny lot helikopterem i lądowanie na dachu Empire State Building. Kiedy zbliżają się do słynnego wieżowca, w jego oknach na ostatnim piętrze zapala się napis: Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić. W ten sposób Alex oświadcza się Niki, a ta zachwycona się zgadza. Tylko czy na pewno to jest dobra decyzja? W odpowiedzi na to pytanie pomogą Niki jej nieodłączne przyjaciółki: Olly, Erica i Diletta, u których od czasów szkolnych też wiele się zmieniło. Federico Moccia kolejny raz z trafnością i humorem opisuje życie współczesnych 20- i 30-latków...

 

źródło opisu: http://merlin.pl/

źródło okładki: http://merlin.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 251
Roza_V_Barlow | 2017-07-14
Przeczytana: 12 lipca 2017

Tak bardzo chciałam przeczytać tę książkę i tak bardzo nie chciałam. Cóż, moje obawy były słuszne. Ta książka to jakaś pomyłka!!! Nie wierzę, że jeden człowiek może napisać książkę, która staje się jedną z moich ulubionych książek, i inną, która jest kompletnym dnem.
Jak ktoś chce przeczytać książkę o Niki i Aleksie, to przykro mi, ale będzie rozczarowany. To jest książka o wszystkich, co rozdział o kimś innym. Trochę przesada.
Od początku, co tam sobie zaznaczyłam za porażki:
Erica, zakochana cały czas w jednym chłopaku, nagle puszcza się z każdym i tak jakby teraz ona jest Olly z pierwszej części, a Olly poukładana, ale i tak od początku wiedziałam, że będzie z Simone, ale no okej.
I największe gówno całej tej katastrofy to oczywiście Guido. Przy tej postaci wszystko było słabe. Jak Niki sobie żartowała, że to jej zastępczy facecik, czy coś. Nawet nie chce mi się dokładnie sprawdzać tych żałosnych słów.
A później uwaga, uwaga. Alex poznaje Rafaellę. Oczywiście jest piękna w chuj. BOŻE! Co to jest za facet? Jak on się ślini na jej widok. O kurde, bo ma nogi!!! GRATULACJE DLA NIEJ!!! Oczywiście ten wspaniały autor tej cudownej książki MUSI w każdej scenie wspomnieć „Jedno jest pewne. Jest piękna.” OKEJ, WIEMY!!!!!!! Ale swoją drogą przez to imię dla mnie kojarzyła się z jakąś brzydką ropuchą.
Na stronie 96 zaznaczyłam, że jest za dużo porównań. A książka ma 540!!! Non stop każdy kogoś cytuje. Piosenki, srenki, wiersze. Starczy, gościu! Potem omijałam już te zacytowane piosenki…
Ogólnie miałam wrażenie, że to wszystko tak szybko leci. Nie było długiej sceny. Może ten Nowy Jork? Wszystko było takie pach pach. Szybkie. A autor w ogóle jakiś zagubiony w akcji jest. Niby minęły dwa lata. Potem prawie dwa lata. Nagle jednak półtora roku. Alex mówi, że ma 37 lat, więc bardzo się cieszymy, że od dwóch lat czas stoi w miejscu! Uwaga, w pewnym momencie Niki była w dwóch miejscach naraz. Czyż to nie fantastyczne? Jest sobie rozdział o Niki, która jest w jakimś miejscu. Nagle rozdział o imprezie u Olly i jest tam Niki. A kolejny rozdział to powrót do rozdziału przed imprezą. Brawo!
Z tym Nowym Jorkiem było okej, fajny pomysł, opisane trochę jak dawniej, ale że ona się nie domyśliła? Nie? Serio? Podstawił dwie limuzyny. Ty wierzysz, że świętujecie sukces firmy po dwóch latach? Aha, no to okej.
Uwaga, szczyt głupoty!!! Ostrzegam! Otóż Diletta zaszła w ciążę-wpadkę. I co? SUPER! ŚWIETNIE! O MATKO, RYCZĄ ZE SZCZĘŚCIA!!!!!!!!! Niki bierze ślub? Wow! „Ja bym nie wzięła”, „odważna jest”. Naprawdę??????? Naprawdę ona jest odważna, bo bierze ślub? I że się ogranicza już w ten sposób? A z dzieciakiem to co?????? Logika!!! Czy we Włoszech serio jest takie podejście?
Dla mnie też dziwne było to, że on się jej oświadczył, a u nich to od razu znaczy ślub! NATYCHMIAST. U nas to sobie jeszcze pochodzisz jako narzeczeństwo. A tam nie!!! ŚLUB!!! Chora historia też z tymi siostrami. Na cholerę wszystko takie drogie ta Niki brała? Zgubiła mózg chyba. A jej wyobrażenia. Litości. Ja mam 20 lat i nie mam takiego głupiego podejścia. Po prostu małżeństwo to zło, koniec szczęścia i finał. No głupota, głupota po prostu bije z tej książki. Te w ogóle wymysły, że jej matka też chciała uciec z innym. BŁAGAM. Co to za pierdolenie?
Olly, Olly, która była z Giampim i gdy dowiedziała się o ślubie Niki, to powiedziała sobie, że nie wie czy by wzięła ślub ze swoim chłopakiem. CO? To po cholerę Ty z nim jesteś? Dla zabawy? To miłość? Chyba, że u nich związek się zaczyna od razu jak się człowiek poznaje. „O cześć, jestem Olly, o będziemy razem?” i wtedy nie jesteś pewny swoich uczuć, bo tę osobę ledwo znasz. No okej.
Nie tylko Olly mnie wkurzała, wszystkie są jakieś pierdolnięte i zakłamane.
Alex też pobijał głupotą. Jak już mówiłam, po pierwsze przez to, że jak widział tę Rafaellę, to ojezusmariajakaonapięknaokurdenoniekochamjąbożemissświatapatryksałata. Ale była jeszcze inna piękna scena, jak to wspominał Elenę i wyobrażał sobie, że Niki będzie jak ona. CO??? Nie, no ja odpadam. Nie mogłam po prostu tej książki znieść. Ja ją brałam, odkładałam, brałam…
Jego przyjaciele to też osobna historia. Przepraszam, czy autorowi się nie układało w miłości? Okej, takie rzeczy się zdarzają. Wiem. Ale nagle tego żona zdradziła, ten żonę zdradzał cały czas, od tego odeszła. Naprawdę? Ale hity, no serio. I ten Flavio przespał się z prostytutką, ale o tym nie wiedział i już chciał do niej kwiaty słać, ale jak się dowiedział kim jest, to jednak tęsknił za żoną! BŁAGAM???
Poza Nowym Jorkiem podobał mi się ten wyjazd do rodziny Alexa. ALE. Tyle razy były jakieś spotkania Alex z rodziną i żadnej przyjaciółki. NAGLE JAK SIĘ MAJĄ POZNAĆ DWIE RODZINY, TAM Z DUPY SOBIE JEST PRZYJACIÓŁKA ALEKSA. NIE!!!!!!! Co ten autor wymyśla???
Między Aleksem i Niki po prostu nie czuć miłości. Oni w tej książce tylko czasem sex uprawiają. Czasem. Prawie wcale ich nie ma razem.
Fajna była scenka jak Niki przygotowywała Mohito dla Aleksa i pisała do Diletty, żeby jej wysłała przepis.
Odnośnie tych przygotowań do ślubu. Jak tak, to Alex się mógł wyrwać z pracy kiedy chciał. Teraz nagle nie widzą się sto lat. No nima czasu. Ani na zwykłe spotkanie. Nie mówiąc już o tym, że na ślub Niki wybiera wszystko sama z jego siostrami. Chore, chore i wymuszone.
Później go Niki oczywiście zostawiła, bo nie jest gotowa. No nie jest, no, widzicie.
Haha, a na co jeszcze zwróciłam uwagę… Ledwo robili herbatę itp. i przynosili do pokoju, wymienili jedno jedyne zdanie i „skończył pić swoją herbatę”, no ekspresowo!
Co mam dodać. Porażka z tym Guido. To przelizanie się z nim tyle razy. Tępa strzała z tej Niki. Bałam się, że ta książka zmieni moją opinię o bohaterach i faktycznie tak się stało. Ten tekst, że Giulia dała mu jej numer, bo widziała SPOJRZENIE. Wow…..
A koniec książki. Cała książka gówno, gówno, gówno i nagle „it’s a kind of magic!” Wow! Patrzcie tylko, wszyscy coś zrozumieli. Enrico z Anną, Flavio z Cristiną. Wow! Magia! Ja rozumiem, że… szczęśliwe zakończenie, ale… Przegięcie no. To było słabe tak bardzo. Haha, a jak Niki biegła po deskach surfingowych do Aleksa na scenę! Ludzie przyszli potańczyć, bo grał DJ i mieli deski!!! Tak bardzo w to wierzę.
Bzdury, ciągnące się jak flaki z olejem bzdury! Dlaczego ta książka powstała? Nie wiem, ale nie powinna. Książka o miłości? Dla mnie nie. Miłość tu jest traktowana jakoś tak… przedmiotowo? Same zdrady, wieczne napalanie się na kogoś. Och mam żonę, ale tamta laska jest taka dobra mrr. Naprawdę? Współczuję… Nie da się tego czytać. Nie wiem jak ja to zrobiłam. Daje 5/10 chyba tylko dlatego, że mam dobre serduszko.
Haha, generalnie "Wybacz, ale gówno." :D

Ale udało się jakieś cytaty znaleźć:
"-A wieczorem jem kolację z rodzicami. Mam wrażenie, że zaczynają się niepokoić, że śpię co jakiś czas u "Olly".
-Dlaczego?
-Bo skapowali, kim jest "Olly"." (str.15)

"-To on powiedział "Dlaczego miałbym szukać hamburgera, skoro mam pod ręką befsztyk".
-Powiedz coś takiego Pietrowi... On się zadowoli nawet zimnym hot dogiem, byle tylko jeść poza domem!" (str.58)

"Cóż, niektórym wydaje się dziwne, że można robić ciągle nowe rzeczy dla tej samej osoby." (str.111)

"Życie może być bajką, jeśli zechcemy, jeśli zdecydujemy, że będziemy żyć, marząc..." (str.427)

"Życie jest jak wielka sieć rybacka z mnóstwem sznureczków, a Ty jesteś zwykłym rybakiem. Masz tylko dwie ręce i ledwie zdążysz złapać jeden koniec, a już wypada Ci drugi, podnosisz więc go, a wtedy wymyka Ci się kolejny. Życie jest tak skomplikowane i nieujarzmione, że Twoje ręce nie są w stanie wszystkiego kontrolować, co jakiś czas coś utracisz, a w zamian znajdziesz coś innego. Będziesz musiał wybierać, decydować, rezygnować." (str.497)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
We mgle

Intrygujący jest już początek książki pod tytułem "We mgle" Iris Johansen. Sprawa zaginięcia i zabójstwa Bonnie – córki Eve Duncan (adopcyj...

zgłoś błąd zgłoś błąd