Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami

Wydawnictwo: Znak
6,54 (884 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
32
8
129
7
266
6
266
5
93
4
41
3
22
2
4
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1855-0
liczba stron
208
słowa kluczowe
wspomnienia, humor
język
polski
dodał
Snoopy

Podwójna dawka humoru - najzabawniejsze podróże Manna i Materny Prywatne wspomnienia duetu, który stworzył niezapomniane programy, m.in. MdM, Za chwilę dalszy ciąg programu i M kwadrat. Absurdy PRL-u oraz niewiarygodne historie, które choć prawdziwe, brzmią jak wymyślone przez satyryka. Opowieści z czasów, gdy podróż „Stefanem Batorym” otwierała bramy wielkiego świata. Jak autorzy zostali...

Podwójna dawka humoru - najzabawniejsze podróże Manna i Materny

Prywatne wspomnienia duetu, który stworzył niezapomniane programy, m.in. MdM, Za chwilę dalszy ciąg programu i M kwadrat. Absurdy PRL-u oraz niewiarygodne historie, które choć prawdziwe, brzmią jak wymyślone przez satyryka. Opowieści z czasów, gdy podróż „Stefanem Batorym” otwierała bramy wielkiego świata.

Jak autorzy zostali potraktowani przez sycylijską mafię?
W jaki sposób wprowadzili cła na plastikowe dywany?
Na co prawdziwi mężczyźni wydają pieniądze w Acapulco?

Po bestsellerowym RockMannie kolejna książka, która wzrusza jak wspomnienia z młodości, a śmieszy bardziej niż niejedna komedia.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2011

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

książek: 331
Hanko | 2011-11-26
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 26 listopada 2011

Duet Mann & Materna pojawił się w moim życiu dzięki mamie, z którą oglądałam ich program „MdM” już jako małe dziecko. Pewnie wtedy jeszcze nie rozumiałam ich dowcipu, ale po 15 latach chętnie nadrabiam zaległości. Uważam, że „Za chwilę dalszy ciąg programu” powinien zostać wydany na dvd, bo humor i urok tych dżentelmenów porywają bardziej niż niejeden dzisiejszy polski kabaret. A i „urok” PRL’u jest czymś, co warto sobie przypomnieć lub poznać, jeśli wtedy jeszcze nie było nas na świecie.


W książce „Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami”, która jak sami autorzy przyznają, została wydana z powodu ciągłego braku gotówki, te uroki są bardzo barwnie opisane. Dla Polaków przyzwyczajonych do wyrobów czekoladopodobnych i wody sodowej, uczta urodzinowa w postaci stołu zastawionego krewetkami i kawiorem była zjawiskiem bez mała kosmicznym! Przykładem jest też sama podróż statkiem „Stefan Batory” do portów Grecji czy Turcji, nie w celach ściśle turystycznych, ale też handlowych, nastawionych na zysk. Nasi bohaterowie na statku musieli rozbawić publiczność swoimi występami, co po kilku nieudanych próbach (brawa za dystans do siebie i chęć opisania występu, który okazał się klapą) udało im się rozgrzać publiczność wygłupiając się do piosenki „Comment ça va”.

Sympatycznych wydarzeń podczas wspólnych (i nie tylko) podróży Manna i Materny jest tu co nie miara. Przeglądając raz jeszcze książkę, przypominam sobie je wszystkie, i nie wiem, które z nich powinnam zareklamować, aby przekonać do przeczytania, bo wszystkie są równie zabawne. Obiad postawiony prawdopodobnie przez sycylijską mafię, rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko specjalisty od ryb i akwariów, gigantyczne przepłacenie za telefon, występy dla kanadyjskiej polonii, zdjęcia Danuty Rinn w zagranicznej restauracji, problem z wyborem odpowiedniej Tequili i deep sea fishing, czyli połów ryb na otwartym morzu w Meksyku, czy prowadzenie cyrku w katowickim Spodku. Tyle przygód, tyle miejsc, tyle uśmiechów, i to wszystko w towarzystwie przyjaciela. Żyć nie umierać! Jednak zdarzały się też sytuacje z serii mrożących krew w żyłach (nie opłaca się zasypiać za kierownicą!). Krzysztof Materna opowiada również niezwykle ciepło o znajomości z Edwardem Kłosińskim, nieżyjącym już operatorem filmowym, z którym jeździł na narty. „Słuchałem go z niebywałym zainteresowaniem i nie przestawałem się dziwić temu, że ktoś taki w ogóle jest i może tak funkcjonować, to było niesamowite”. Dla mnie niesamowite jest to, że w tym zdaniu pan Krzysztof zawarł kwintesencję tego, jak bardzo można szanować i podziwiać drugiego człowieka.

Mocnym elementem książki są też fotografie z podróży, a już zupełnie rozwalają mnie na łopatki podpisy pod nimi. Całe wydanie prezentuje się bardzo dobrze, jest nieco grubszy od tradycyjnego papier, ciekawe rozplanowanie graficzne, osobny kolor czcionki dla fragmentów napisanych przez Manna, osobny dla napisanych przez Maternę, dzięki czemu nie sposób pogubić się w rozróżnieniu autorstwa tekstu. Jest i sympatyczna okładka, na której pan Materna zaraża uśmiechem i tym samym zachęca do przewracania kolejnych stron, napisanych niepowtarzalnym, inteligentnie dowcipnym stylem.

To, że Manna można spotkać w radiu, w telewizji, w księgarni i pewnie jeszcze w kilku innych miejscach, wcale mi nie przeszkadza, a wręcz cieszy niezmiernie. Panowie Wojciech i Krzysztof prezentują tu nie tylko podróżnicze perypetie, ale również siłę męskiej przyjaźni. Ta książka jest dowodem na to, że są pełni wzajemnego szacunku, i sam fakt, że współpracują ze sobą już wiele lat dowodzi, że prawdziwa przyjaźń nigdy nie ustaje. Kiedy jeden rozchorował się na kilka dni przed zaplanowanym wyjazdem do Szwajcarii, drugi przyszedł do niego i powiedział, że pojadą tam, kiedy będzie już zdrowy. Przyjaźń składa się z małych wielkich rzeczy. Zresztą już sam początek książki, gdzie autorzy opisują się nawzajem, świadczy o tym, jak dobrze panowie się znają i cenią. Ja również bardzo ich szanuję i cenię, zdecydowanie jestem „Manniaczką”, ale do przeczytania zachęcam nie tylko fanów. Niesłychanie charyzmatyczni, inteligentni, dowcipni, po prostu niepowtarzalny duet!

Książkę przeczytałam dzięki portalowi kobieta20.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pani Furia

"Pani Furia" to druga książka Grażyny Plebanek, która przeczytałam. Tamta opowieść o Polce radzącej sobie w obcym, szwedzkim świecie, była m...

zgłoś błąd zgłoś błąd