Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rezydent wieży. Księga I

Cykl: Rezydent wieży (tom 1.1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
5,9 (339 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
14
8
32
7
55
6
119
5
57
4
26
3
16
2
8
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376489032
liczba stron
221
słowa kluczowe
Rezydent wieży
język
polski
dodał
Adam

Kto sprzedaje herosom broń? Kto posiada mapy prowadzące do skarbów? Kto wie o magii więcej niż inni? Rezydent wieży! Tylko najpotężniejsi magowie mogą liczyć na ten zaszczytny tytuł. Każdy z nich jest niesamowity, lecz Klavres z wieży Irrum jest wyjątkowy. Kiedy do drzwi puka przygoda, nie potrafi się powstrzymać i zawsze jej otwiera. Gra o najwyższe stawki i świetnie się bawi. Co byłoby...

Kto sprzedaje herosom broń? Kto posiada mapy prowadzące do skarbów? Kto wie o magii więcej niż inni? Rezydent wieży!

Tylko najpotężniejsi magowie mogą liczyć na ten zaszczytny tytuł. Każdy z nich jest niesamowity, lecz Klavres z wieży Irrum jest wyjątkowy. Kiedy do drzwi puka przygoda, nie potrafi się powstrzymać i zawsze jej otwiera. Gra o najwyższe stawki i świetnie się bawi. Co byłoby warte życie maga bez dreszczyku emocji?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011.

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 456
Erador | 2012-02-23
Przeczytana: 24 września 2011

Od czasu do czasu Polskiej fantastyce przydałoby się trochę „świeżej krwi”. Mimo iż można wyliczyć sporo bardzo dobrych dzieł rodzimych autorów, to jednak najpopularniejsi pisarze mają tendencję do szybkiego wypalania się. Takim powiewem świeżości miało być dzieło Andrzeja Tuchorskiego, laureata konkursu na powieści zorganizowanego przez portal magazynu "Nowa Fantastyka". „Rezydent wieży”, według zapowiedzi, miał być książką pełną szalonych przygód z potężnym magiem w roli głównej. Jednak czy którakolwiek z obietnic została spełniona?

Niestety, zapewnienia wydawcy są co najmniej mylące. Miast elektryzujących opowieści o niezwykłych czynach wielkiego czarodzieja, do rąk czytelnika trafia zbiór pięciu przeciętnych opowiadań. Świat bohaterów, stylizowany na Imperium Rzymskie, jest pełen Szkarłatnych Klejnotów, Mroźnych Pustkowi czy Czarnych Władców, i choć podejście autora do tych ostatnich jest nieco żartobliwe, to schematyczność wylewająca się z kart książki jest boleśnie odczuwalna.

Głównym bohaterem, a jednocześnie spoiwem wszystkich opowiadań, jest Klavres – młody mag, który dzięki uśmiechowi losu został rezydentem wieży Irrum. Nie jest to jednak typowy czarownik poszukujący wiedzy czy mędrzec niosący światło mądrości, a raczej postać, która częściej pojawia się w sesjach i grach RPG niż w książkach. Klavres zajmuje się handlem i identyfikacją magicznych przedmiotów, sprzedażą map i mikstur oraz udzielaniem ogólnych rad młodym awanturnikom. Jak łatwo można się domyślić, położenie maga nie daje wielu możliwości na przeżycie ekscytujących przygód. W błędzie jednak będzie ten, kto sądzi, że ta sytuacja bohaterowi przeszkadza. Czytelnik szybko zdoła się przekonać, iż Klavres to człowiek leniwy i nieco egoistyczny, preferujący przyglądanie się z boku wyczynom wojowników, niż aktywne w nich uczestniczenie.

Na nieszczęście, poglądy głównego bohatera na przygody to jedna z niewielu oryginalnych zagrywek autora. Za inne ciekawe posunięcia można uznać również osadzenie akcji w świecie porównywalnym nie do średniowiecza, a do epoki starożytnego Rzymu, i wypełnienie języka powieści łacińskimi terminami. Wszystko to jednak wypada bardzo blado, gdy weźmie się pod uwagę nudne, schematyczne postaci, sztywne dialogi oraz sztampową i nieporywającą fabułę. Przy odrobinie dobrych chęci można by uznać, że autor celowo napisał tak wtórne dzieło, by sparodiować gatunek fantasy, lecz nawet jeśli tak było, efekt wciąż pozostaje niezbyt wciągający.

Do pisania opowiadań trzeba mieć talent, być może nawet większy niż do powieści, bowiem zmieścić w tak krótkiej formie ciekawe charaktery, interesującą fabułę oraz trafną puentę jest nie lada sztuką. Niestety, Andrzej Tuchorski talentem się nie popisał, i choć pomysł z „RPG-ową” postacią w roli głównej miał spory potencjał, to jednak nie został on do końca wykorzystany. W rezultacie, zamiast debiutanckiego powiewu świeżości, czytelnik otrzymuje książkę wiejącą nudą i schematami, którą, choć czyta się łatwo i szybko, to równie szybko zapomina.

---
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka (www.proszynski.pl) oraz Portalowi Bestiariusz (bestiariusz.pl).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Dożywocie

To, co trzeba powiedzieć głośno po lekturze tej książki, to chapeau bas dla pani Marty za warsztat językowy. Ta niepozorna książeczka jest językową p...

zgłoś błąd zgłoś błąd