pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Cukiernia pod Amorem. Hryciowie
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Iga próbuje rozwikłać dawną rodzinną tajemnicę. W po...
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Iga próbuje rozwikłać dawną rodzinną tajemnicę. W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.
W ostatnim tomie tej bestsellerowej sagi poznamy burzliwe losy Giny Weylen w czasie drugiej wojny światowej. Wyruszymy wraz z nią w pełną dramatyzmu podróż po okupowanej Europie, z rodziną Zajezierskich zaś pochylimy się nad tymi, którzy zostali w kraju.
Bliżej poznamy historię Celiny i jej małżeństwa, a także dowiemy się, w jakich okolicznościach Hryciowie stali się właścicielami cukierni Pod Amorem. Czy Idze uda się rozwiązać zagadkę tajemniczego pierścienia? Czy Celina wróci do zdrowia i spotka się z miłością swego życia? Czy spełnią się ambitne plany Igi, a jej ojciec zazna wreszcie szczęścia w życiu osobistym?
Autorka przeplata przeszłość z teraźniejszością, tworząc niepowtarzalną opowieść o silnych kobietach, ich marzeniach i namiętnościach oraz wytrwałym dążeniu do wyznaczonych celów.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2011
źródło okładki: www.nk.com.pl
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
368
-
868
-
698sprzedam/wymienię książki (archiwalny 8) (zamknięty)
Opinie czytelników
Dziewięć miesięcy temu pisałam recenzję cudownej książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy", przy lekturze której tu i teraz przestało się liczyć a ja zakochałam się w mieszkańcach Zajezierzyc i Gutowa. Miesiąc później miałam możliwość śledzić dalsze losy znanych mi już bohaterów oraz poznać nowe postacie w kolejnym tomie cukiernianej sagi noszącej podtytuł "Cieślakowie". Po skończeniu tejże zrobiło mi się trochę smutno, że na kolejne spotkanie z Igą, jej babcią Celiną oraz innymi mieszkańcami powieściowego świata przyjdzie mi czekać pół roku...
Czas jednak biegnie i wreszcie na mojej półce pojawił się trzeci tom "Cukierni pod Amorem"czyli "Hryciowie". Świadoma faktu, że to już zakończenie cyklu starałam się jak najbardziej opóźnić pożegnanie z Gutowem i okolicami dawkując sobie lekturę po niewielkim fragmencie. Niestety wszystko ma kiedyś swój koniec, a ja dzisiaj po raz ostatni otwarłam drzwi do Cukierni pod Amorem. Oczywiście cała saga znajduje się w domowej biblioteczce i pewnie jeszcze nie raz po nią sięgnę ale to już nie będzie taki efekt jak w czasie pierwszego spotkania.
Trzeci tom "Cukierni pod Amorem" obejmuje najdłuższy okres czasu - od wybuchu drugiej wojny światowej do roku 1995, kiedy to rozgrywa się współczesna część powieści. Główną bohaterką jest Celina Cieślak, córka Pawła Connora vel Cieślaka i naturalna wnuczka hrabiego Tomasza Zajezierskiego. Latem 1939 roku Celina przypadkowo poznaje Adama Toroszyna, syna słynnej artystki Giny Weylen przebywającego na wakacjach u wuja w Zajezierzycach. Między młodymi rodzi się pierwsze nieśmiałe uczucie, które zostaje wystawione na próbę przez wojenną zawieruchę. Razem z Adamem przeżywamy oblężenie Warszawy a następnie kolejne okupacyjne miesiące i lata oczami Celiny oglądamy zagładę gutowskich Żydów a także towarzyszymy Ginie, wplątanej wbrew sobie w wielką politykę i walkę dwóch wywiadów starających się o poparcie międzynarodowej gwiazdy, wreszcie żegnamy odchodzących z tego świata - hrabiego Tomasza Zajezierskiego i jego syna Pawła Cieślaka. Jesteśmy świadkami wielu heroicznych czynów, ale niestety również ludzkiej podłości. Wojna bowiem wyzwala w człowieku cechy o jakie nigdy by się nie podejrzewał - zarówno pozytywne jak i negatywne.
A i po wojnie Celina, Adam oraz ich najbliżsi nie mają wielu powodów do radości - władza ludowa przejmuje majątek Zajezierskich, Adam nie ma po co wracać a Celina obarczona odpowiedzialnością za matkę i rodzeństwo wychodzi za mąż za Leona Hrycia -świetnego cukiernika ale poza tym oszusta i hazardzistę.
We współczesnym Gutowie Iga z niechęcią patrzy na coraz poważniejszy związek Waldemara Hrycia z ponętną mężatką Heleną Nierychło. Niestety nic nie może zrobić, bo przecież ojciec jest dorosły i może sam o sobie decydować. Do tych kłopotów dochodzą jeszcze jej własne rozterki dotyczące przyszłości, a jakby tego było mało w jej życiu pojawia się Xawier Toroszyn - wnuk Adama.
Czytając książkę czekałam przede wszystkim na rozwiązanie tajemnicy pierścienia - kim była tajemnicza kobieta i w jaki sposób weszła w posiadanie klejnotu, zastanawiałam się jak zakończy się romans Waldemara Hrycia, czy Celina wyzdrowieje i czy spotka się ze swoim ukochanym z młodości... Autorka wystawiła moją cierpliwość na ogromną próbę, a po zakończeniu lektury pozostał jeszcze pewien niedosyt.
Niektórzy czytelnicy zarzucają tej książce, że jest przegadana oraz, że akcja toczy się zbyt szybko. Wydaje mi się, że ci akurat krytycy nie mają racji - jeśli porównać narrację we wszystkich trzech tomach to "Hryciowie" świetnie wpisują się w konwencję zapoczątkowaną przy Zajeziersich - minimum dialogu, narracja przywodzi na myśl pamiętniki a wydarzenia polityczne są ważne o tyle o ile wpływają bezpośrednio na bohaterów powieści. Natomiast co do szybkiego tempa akcji - Cukiernia nie jest książką historyczną, więc dokładne relacje z walk partyzanckich, mrożące krew w żyłach szczegółowe opisy eksterminacji narodu żydowskiego czy wreszcie omawianie wynaturzeń jakie fundowała krajowi powojenna władza jest tu zupełnie zbędne. Autorka kreśli tło polityczno-społeczno-obyczajowe ale jest to tylko tło - najważniejsi są ludzie z ich celami, marzeniami, radościami i problemami.
Moim zdaniem trzeci tom "Cukierni pod Amorem" nie jest wcale gorszy od pozostałych dwóch tomów.
Po raz ostatni otwieram książkę. Przymykam oczy i czuję zapach kawy oraz świeżych ciastek, słyszę głosy klientów i ekspedientek... Niestety to tylko moja wyobraźnia płata mi figla.
Ale ciągle mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odnaleźć drogę do Gutowa nad jeziorem Nyć, gdzie przy rynku stoi piękna kamienica ze znajdującą się na parterze cukiernią. Nad jej drzwiami uśmiecha się pyzaty aniołek jakby zapraszał na najpyszniejsze ciastka na świecie...
Trzecia część "Cukierni pod Amorem" to bez wątpienia jedna z najbardziej wyczekiwanych nowości tego roku. I w sumie, nie ma w tym nic dziwnego, jako że po dwóch poprzednich tomach, wiele pytań, spraw i zagadek pozostawało wciąż nierozwiązanych. Wiele historii zaś... niedopowiedzianych.
W "Hryciach" - podobnie jak w poprzednich częściach - fabuła prowadzona jest dwutorowo. Autorka naprzemiennie przenosi nas z czasów II wojny światowej do tych bardziej współczesnych, czyli do lat 90-tych. I tak, raz towarzyszymy Adamowi Toroszynowi, którego wojenna rzeczywistość pozbawiła młodzieńczych fantazji. Śledzimy poczynania Giny, którą los postawił przed niezwykle trudnym zadaniem, wyniszczającym ją nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Co najważniejsze zaś... poznajemy wreszcie historię cukierni (dziś "Cukierni pod Amorem", a wcześniej "Pod Aniołem") - tego niezwykłego miejsca, które obecnie stanowi własność Celiny Hryć... Kiedy indziej zaś przyglądamy się romansowi, w który wplątane są aż trzy osoby - dwaj bracia i pewna ruda piękność. Wraz z Igą poznajemy także dorosłego już Adamy Toroszyna, który wraz z synem i wnukiem odwiedza Gutowo. Mało tego, odkrywamy w końcu tożsamość kobiety, której zmumifikowane zwłoki odnaleziono podczas wykopalisk archeologicznych na gutowskim rynku (I część sagi).
Nie wszystkie jednak niewiadome zostały wyjaśnione. Niektóre wątki autorka pozostawiła otwarte, dając swoim czytelnikom możliwość pobudzenia wyobraźni... samodzielnego dopowiedzenia sobie zarówno historii pierścienia, od którego wszystko się zaczęło, jak i dalszych losów tytułowej rodziny.
"Hryciowie" to ostatnia część sagi stworzonej przez Małgorzatę Gutowską-Adamczyk. Zdawać by się mogło, że z racji na poruszaną tematykę - trudną wszak, bo dotykającą spraw niezwykle ważnych i bolesnych (II wojna światowa, eksterminacja Żydów oraz sposób w jaki byli oni traktowani przez Polaków) - będzie to najtrudniejszy, a zarazem najpiękniejszy tom. Tymczasem książka zawodzi, pozostawia pewien niedosyt. Można wręcz odnieść wrażenie, że narracja miejscami jest przegadana, ograniczająca się zaledwie do podania suchych faktów. Tak naprawdę daleko "Hryciom" do rewelacyjnych poprzednich dwóch tomów, mimo to... przeczytać trzeba.
Już po raz trzeci wstąpiłam do 'Cukierni pod Amorem' i po raz trzeci jestem z tej wizyty zadowolona. Napisano już tyle recenzji i opinii, że chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o sławnej cukierni.
W ostatniej części poznajemy dalsze losy rodzin Zajezierskich, Cieślaków i Hryciów. Jestem trochę zawiedziona zakończeniem, tajemnica pierścienia tak do końca właściwie nie została ujawniona. Z chęcią zamiast słowa 'koniec', widziałabym przyjaźniejsze 'ciąg dalszy nastapi', bo tak trudno rozstawać się z bohaterami, z którymi się zżyło, i z tą specyficzną, rodzinną atmosferą, którą autorka znakomicie oddała w całej trylogii 'Cukierni pod Amorem'.
Mieszane uczucia mam co do tej książki. Pierwsza i druga część podobały mi się baaaardzo, ale czytałam je dość dawno temu i trochę się obawiałam sięgnąć po część trzecią - nie pamiętałam już wszystkich nazwisk, wydarzeń, zależności itd. Ale już po przeczytaniu kilku stron historia całkowicie mnie pochłonęła. Niestety do połowy - w pewnym momencie zaczęłam się męczyć i czytałam już z musu, żeby tylko skończyć. Na dodatek autorka zabawiła się z czytelnikiem w zakończenie otwarte - nie wyjaśniła wszystkich wątków. I trochę tu mam niedosyt...
Zdecydowanie bardziej podobały mi się dwie pierwsze części.
"Pani Małgorzato ! Jak Pani mogła!"
To moja myśl, gdy przewróciłam ostatnią stronę powieści, nie wiedząc, że to już naprawdę koniec, a dalej jest tylko wykaz występujących postaci.Żal, niedosyt, ale rozumiem, ze takie było zamierzenie pisarki.
Przywiązałam się do tej książki. Czytałam ja z zapartym tchem, co prawda nie przypaliłam zupy, jak podczas czytania I tomu, ale tylko dlatego, ze jej nie gotowałam.
Znowu przeniosłam się z bohaterami do Gutowa, Zajezierzyc. Razem z Adamem przebywałam w okupowanej Warszawie.
Okropnie przeżyłam ciężkie losy Giny- Grażyny Toroszyn ( matki Adama) i popłakałam się nad samotnością seniora rodu Tomasza Zajezierskiego.
DALSZY CIĄG NA MOIM BLOGU
Połączenie historii i miłości w literaturze nie zawsze wypada najlepiej. Autorzy często ocierają się o śmieszność, naiwność, sentymentalizm. Wielu jednak sili się na taką tematykę, starając się wypaść co najmniej poprawnie. Są i tacy, którzy starać się nie muszą, bo piszą książki o miłości, mocno zakorzenione w realiach historycznych i wychodzi im to rewelacyjnie. Jeśli nie wiecie o kim piszę, to proszę czytajcie dalej, a spróbuję Wam wyjaśnić, dlaczego Małgorzata Gutowska-Adamczyk zasługuje na uznanie i wielką pochwałę.
"Cukiernia Pod Amorem. Hryciowie" to niestety ostatnia już część jej rodzinnej sagi, z którą wielu czytelników bardzo się zżyło. W dalszym ciągu mamy do czynienia z naszymi ulubionymi bohaterami i ich potomkami. Tym razem ma to miejsce na dwóch płaszczyznach historycznych: to czasy drugiej wojny światowej i współczesność.
W Gutowie dochodzi do siebie po poważnych problemach zdrowotnych seniorka rodu - Celina Hryć, której przeszłość zostaje dokładnie opisana. Pojawia się jej amant z lat młodzieńczych, Toroszyn, ze swoim synem i wnukiem, co nie będzie bez znaczenia dla jej ukochanej wnuczki, Igi. Splecione losy nieszczęśliwie zakochanych ukazują dramatyczne chwile całej nieszczęsnej Europy w tamtym okresie: zawłaszczanie majątków, powstawanie gett, zagłada Żydów, niemieckie metody walki prowadzące do zniszczenia jednostek, ruch oporu, śmierć i żałoba itd. Dowiadujemy się także, jak 'Cukiernia Pod Amorem' trafiła w ręce Hryciów, kto jest ojcem dziecka Heleny Nierychło oraz co jest w stanie zniszczyć braterską zazdrość. A to wszystko okraszone jest wielką miłością, trudnymi do opanowania namiętnościami, okrutnymi realiami życia nie tylko w trakcie wojennej zawieruchy, ale i po niej, w czasach PRL-u, cierpieniem, szczęściem, zdradą i intrygą, której doświadczają bohaterowie. Tu każdy element do siebie pasuje niczym w babcinym przepisie - odpowiednie składniki, stara, wypróbowana recepta i sukces gotowy. Bo “Cukiernia Pod Amorem” jest sukcesem - nie tylko samej autorki, ale i jej czytelników, którzy otrzymali świetnie skonstruowaną powieść rzekę....
Proza pani Małgorzaty pachnie autentyzmem, jest obrazowa i bardzo realna. Opisy panujących nastrojów w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej i już podczas niej jest wyjątkowy. Doskonale oddaje (często poprzez monolog wewnętrzny) strach ludzi, ich przerażenie, lęk o najbliższych oraz całą gamę pozytywnych uczuć: miłość, radość, nadzieję. Wątek Giny Weylen, utalentowanej artystki, nakłanianej przez Niemców do współpracy, mającej możliwość obcowania wśród ówczesnej elity (jako przykład: ciekawa i barwna postać Karola II Hohenzolerna lub wspomniana w mniejszym stopniu Ordonka), należy do najciekawiej przedstawionych tu wątków. Podobnie jak wywrotowa działalność Adama Toroszyna w Warszawie w "Wawrze", dzięki któremu bez problemu przenosimy się do ogarniętej wojną stolicy. Jeśli zaś chodzi o treści współczesne to przyznaję, że zauroczyła mnie wyjątkowa nić porozumienia łącząca Celinę i jej wnuczkę. Gutowska-Adamczyk zobrazowała ją tak sugestywnie, iż ujrzałam w niej siebie i moją ukochaną babcię. Przedstawiła ich wzajemną relację z sercem, czułością, takim cudownym, rodzinnym ciepłem, co nie zawsze udaj się oddać... Drugą rzecz na którą zwróciłam uwagę jest osamotnienie Igi w Warszawie. Dziewczyna z prowincji, która nie czuję się dobrze w wielkim mieście, bo też nikt jej nie pomaga poczuć się tam lepiej, a zamiast tego dają jej odczuć, że jest inna, że nie pasuje do szalonej Warszafki. Nic więc dziwnego, że Iga czuje się dyskryminowana i chce się osiedlić po studiach w Gutowie.
Trzeci tom gutowskiej sagi Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk w niczym nie ustępuje dwóm poprzednim. Moim zdaniem jest najlepszy ze wszystkich. Być może to zasługa realiów historycznych, w których przyszło żyć bohaterom, a które są mi bliskie dzięki babcinym opowieściom, przeczytanym książkom czy obejrzanym filmom. Uważam, iż autorka nie opuściła sobie poprzeczki, poprzez co "Hryciowie" są lekturą niezmiernie zajmującą, wielowątkową i stworzoną od serca - piękną po prostu. Jej dzieło spełnia absolutnie wszystkie warunki świetnej sagi rodzinnej: jest w niej wielowątkowość, rozciągłość czasowa, losy wielopokoleniowej rodziny. Wszystko bez sentymentalnych i naiwnych wstawek, dłużyzn, przestojów akcji. Powieść napisana jest ciekawie, przeważają proste opisy a nie wydumane stylizacje, akcja toczy się wartko, a manipulacja postaciami i ich uczuciami odbija się na emocjach czytelników. Skutek tego taki, że od książki nie można się oderwać. Polecam wszystkim bez wyjątku! "Cukiernia Pod Amorem. Hryciowie" to dobra polska literatura współczesna i choć napisana przez kobietę, nie tylko dla kobiet.
Opinia opublikowana na moim blogu:
http://mojaksiegarnia.blogspot.com/
Wreszcie się doczekałam - III tom "Cukierni pod Amorem" trafił w moje ręce!
Cudna okładka i piękna historia wewnątrz - czegóż chcieć więcej?!
Jedno wiem na pewno - muszę dokupić brakujące tomy (czytałam biblioteczne), bo na pewno za jakiś czas powrócę do nich i przeczytam "Cukiernię" w całości bez przerw pomiędzy tomami :)
Trzeci tom opowiada dalszy ciąg losów rodzin Cieślaków, Zajezierskich i Hryciów, bohaterów poznanych w dwóch poprzednich tomach. Obserwujemy historię z dwóch perspektyw - mamy powiązane lata 90-te oraz okres II wojny światowej. Główną bohaterką jest Celina Cieślak, która zakochuje się w młodości w Adamie Toroszynie, synu Giny Weylen. Ich losy poprzez lata splatają się i rozplatają - w efekcie nie jest im dane być razem.... Towarzyszymy im przez cały okres wojennej zawieruchy. W obu rodzinach dużo się dzieje - Gina Weylen zostaje porwana przez ludzi Hitlera, umiera Mila, Zyta, Zajezierzyce zostają wzięte przez okupanta....
Po wojnie Celina wychodzi za mąż za mistrza cukiernika, Leona Hrycia, dużo starszego, którego nigdy nie pokochała. Adam Toroszyn osiada zagranicą, gdzie również ma żonę i syna. Po jej śmierci, po latach przyjeżdża z synem i wnukiem do Polski. Bardzo mu zależy na spotkaniu z Celiną.... czy będzie im dane spotkać się i porozmawiać? Czy Iga wyjaśni tajemnice pierścienia? Jak skończy się historia braci Hryciów z piękną Heleną?
"Cukiernia Pod Amorem" to niezwykła saga rodzinna. Ciepła historia, wzbogacona tajemnicami rodzinnymi przykuwa czytelnika jak magnes i chwyta za serce. Napisana lekkim, plastycznym językiem. Przemyślane i spójne postacie bohaterów budzą sympatię. Niesamowita atmosfera i klimat powieści sprawiają, że czuje się zapachy i smaki, uczestniczy się w wydarzeniach - czytelnik prawie czuje się członkiem tej wielkiej rodziny. Chętnie skusiłabym się na francuskie rożki z prażonym jabłuszkiem, prawie czuję jak rozpływają się w ustach...:)
"Cukiernia Pod Amorem" to cykl, którego się nie zapomina!
Szkoda, że to już koniec....Jeszcze tyle sytuacji pozostaje niewyjaśnionych - aż się prosi o dopisanie kolejnego tomu :)
http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2011/11/cukiernia-pod-amorem-hryciowie-cz3.html
Dłuuuugo czekałam, żeby po raz trzeci wstąpić do 'Cukierni pod Amorem'
i mam niestety mieszane uczucia, co do tej wizyty. Pierwsza i druga część "Cukierni..." zrobiły na mnie duże wrażenie. Czytając je czułam kawiarniany zapach - kawy, owoców, cynamonu i innych cudownych smakołyków. Były to książki pełne ciepła i dłuugo pozostawałam pod urokiem świata w nich opisanego, gdzie historia mieszała się z fikcją literacką. Miałam nadzieję, że tak samo będzie po przeczytaniu trzeciej części. Niestety fabuła pochłonęła mnie całkowicie tylko do połowy książki. W pewnym momencie lektura stała się nużąca i męcząca. Największym rozczarowaniem było jednak otwarte zakończenie - autorka nie wyjaśniła wszystkich wątków, dlatego pewnie książka sprawia wrażenie niedokończonej. Jednym słowem zakończenie takie trochę pośpieszne i słabe.
Książkę czyta się szybko....i to chyba jedyny jej atut.
Nie przekonała mnie ta część. Wszystko tu powierzchowne, pobieżnie zaprezentowane. Sylwetki bohaterów zaledwie naszkicowane, niepogłębione psychologicznie.Autorka mnie rozczarowała.
Nie minął rok od recenzji drugiego tomu Cukierni pod Amorem, ale wydawało mi się, że minęły lata. Czekałam i czekałam chciałam wiedzieć jaki będzie finał historii, kim będzie kobieta znaleziona w podziemiach na rynku i ach! Tyle historii czekało na zakończenie. I mam pretensje do Autorki ogromne, tak ogromne, bo tą książkę się czyta tak szybko, że jak dochodzi się do ostatniej strony to jakby ktoś chlusnął wiadrem zimnej wody w twarz. Taki szok! Aż z chęci przedłużenia przygody z Cukiernią zaczęłam czytać biogramy bohaterów.
Ale przejdźmy do mojego ulubionego ad remu. Autorka wprowadza nas w świat końca dwudziestolecia międzywojennego, aby zaraz pokazać nam okrucieństwa wojny, zarówno w mieście, na wsi, jak i w wielkim świecie, później będziemy mieli okazję zobaczyć jak ciężkie będzie życie w powojennej rzeczywistości, gdy nie zagraża już Niemiec, a „tylko” swój.
Byłam pewna, że nie będę mogła się bardziej wciągnąć w świat Cukierni, okazało się, że jestem wściekła na każdego kto przerywa mi lekturę, mam ochotę pójść na urlop aby doczytać. A gdy dnia w którym kupiłam „Cukiernię” nie przyjechał mój PKS, siedziałam w ciemnicy na przystanku i czytałam. Nie mogłam wytrzymać. Nikogo kto już poznał Zajezierskich i Cieślaków nie zdziwi taka reakcja, ba uznają, że i tak kiepsko broniłam tego czasu, że recenzja ukazuje się dopiero dziś. Uwierzcie mi nie miałam innego wyjścia.
Gorąco zachęcam Was do lektury i podzielenia się refleksjami, czy Wam też było żal hrabiego Zajezierskiego odchodzącego ze świadomością, że jego świat przemija, czy łezka się Wam zakręciła w oku, gdy czytaliście list Adama. Czy mieliście jakieś nadzieje, których Autorka nie spełniła, bo pozostawiła niedopowiedzianymi?
Jak za Wam zazdroszczę odkrywania tego tomu. Ja chyba zacznę czytać od nowa. :P Wszystkie tomy.
Bo przyznam się, mam niedosyt mam duży niedosyt!!
Ale uprzednio udam się do kuchni próbować wypiek ciasta francuskiego, bo podczas lektury nabrałam ochoty na ciasto francuskie, zresztą człowiek przytyje po lekturze, bo tam tyle smakowitych opisów, że nie sposób się powstrzymać.
Jedna z najbardziej wartościowych pozycji polskiego rynku. Po lekturze „Cukierni pod Amorem” odkryłam, że jednak warto czytać polskich autorów :D
[Uwaga! Pojawiają się bardzo małe SPOILERY]
„Cukiernia pod Amorem. Hryciowie” to oczywiście ciąg dalszy wydarzeń z pozostałych tomów, ale też wprowadzenie nowego nazwiska. Jak już się mogliście domyśleć większa część akcji dzieje się podczas II wojny światowej. Oczywiście tak musi być, aby dojść do czasów współczesnych i rozwiązania zagadki pierścienia Zajezierskich. Jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że tym razem autorka bardziej skupiła się na przedstawieniu faktów historycznych niż na ciekawym rozwinięciu osobowości bohaterów. Szczególnie losy Grażyny Toroszyn bardzo zadziwiają i wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że po tak dramatycznych wydarzeniach ona dalej jest silną i pewną siebie gwiazdą filmową. Nie podobał mi się też wątek, w którym Grażyna udaje chorobę (dokładniej głęboką depresję) i udaje jej się wywieźć w pole psychiatrów. Następnie, kiedy jest jej to na rękę, nagle zdrowieje i ponownie oszukuje lekarzy. To było bardzo naciągane, poza tym nie wierzę, że tak długi pobyt w zakładzie dla obłąkanych nie zostawiłby żadnej rysy na psychice tej kobiety. Podobnie jest z innymi bohaterami – ludźmi, którzy tracą na tej wojnie wszystko, ale zachowują się, jakby nic się nie stało. Później po prostu wszystko odbudowują i żyją bez żadnego ciężaru, czy problemów spowodowanych wojną. Wystarczy porozmawiać z dziadkami, czy innymi ludźmi, którzy przeżyli ten straszny czas, żeby zobaczyć, jakim piętnem jest wyjście z tego piekła.
Kolejna sprawa to wyjaśnienie zagadki pierścienia. Czekałam na jakąś wielką sensację, do której będę przewracać kartki z zawrotną prędkością, aż do ostatniej strony, a dostałam spokojną, senną wręcz opowieść, z której samemu można było wywnioskować zakończenie. Nie uważam, że to wada. Po prostu spodziewałam się czegoś innego, po rozpaleniu ciekawości pierwszym tomem.
Trzecia część „Cukierni pod Amorem” to dobra książka. Nie jest tak wciągająca, czy zaskakująca jak wcześniejsze dwa tomy, ale jest wzorowym zakończeniem tej historii.
[ recenzja opublikowana została na moim blogu - http://przyjemnostki.wordpress.com/ ]
Właśnie skończyła. Żałuję tylko, że między dwoma pierwszymi tomami a ostatnim miałam dłuższą przerwę (spowodowaną oczekiwaniem na wydanie). Myślę, że te książki powinno się czytać jako jedną całość.
Niemniej uważam całą serię za bardzo udana i z pewnością do niej kiedyś powrócę. Bardzo lubię sagi rodzinne. Gutowska - Adamczyk przedstawiła losy trzech rodów w bardzo malowniczy i piękny sposób. Jedyne, co mnie zawiodło w trzeciej części, to zbyt lakoniczna opowieść o losach rodzin po wojnie. A przecież życie w PRL-u można było opisać tak samo barwnie. Historia pierścienia też mogła być jakoś ciekawiej rozwiązana.
Uwielbiam gdy czytanie książki jest dla mnie przygodą. I nie koniecznie chodzi mi o jakieś czytelnicze podróże, jakieś szybkie zwroty akcji czy zapierające dech w piersiach wydarzenia. Czasem przygodą staje się czytanie o zwykłych losach ludzi na tle zmieniającej się historii, losach zwykłych, które wcale takimi zwykłymi nie są, a czytanie o nich to jakby w nich uczestniczenie.
Tak właśnie odbieram serię pani Małgorzaty Gutowskiej -Adamczyk "Cukiernia pod Amorem".
Po zapoznaniu się z losami Zajezierskich i Cieślaków czas przyszedł na bliższe spotkanie z Hryciami oraz rozwiązanie zagadki tajemniczego pierścienia. Bo "Hryciowie" to niestety ostatni tom "Cukierni pod Amorem". Niestety bo chętnie przeczytałabym jeszcze z trzydzieści.
I szczerze... chyba podobał mi się najbardziej. Może przez to, że w losy bohaterów już wrosłam, że zaprzyjaźniłam się z nimi i bardzo mnie intrygowali ?
A może dlatego, że autorka odpowiedziała w tym tomie na wiele pytań, które krążyły w mojej głowie, ale i parę zostawiła bez odpowiedzi lub z odpowiedzią dwuznaczną. Dlatego absolutnie nie mogę czuć niedosytu- wszystko ułożyło mi się w zgrabną całość i zaspokoiło moje wymagania w (o dziwo!) stu procentach!
Do tego przekonałam się, że pani Małgosia jest dla mnie autorem kompletnym, który potrafi tak wciągnąć czytelnika w stworzony przez siebie świat, że świat realny przestaje istnieć, a żyjemy losami jej bohaterów. Bo czyż normalnym jest, że na kolejne tomy "Cukierni pod Amorem" czekałam jak na datę własnego ślubu?
Czy normalnym jest, że jak dostawałam w swoje łapki kolejne tomy to rzucałam wszystko i czytałam, czytałam, czytałam....wcale nie chcąc skończyć czytania. Delektowałam się każdym wątkiem, wyobrażałam sobie każdą postać ze szczegółami i zachwycałam się każdym opisem tła wydarzeń.
I czy normalnym jest, że gdy skończyłam ostatni tom to miałam i łzy w oczach, i ogromny uśmiech na twarzy - bo zarazem żałowałam, że skończyłam i cieszyłam się, że wyjaśniło się w książce tak wiele - wywołując u mnie uczucie dopełnienia ?!
Nie z każdą książką tak mam, właściwie mogę rzec, że z niewieloma!
Tak to wszystko przekonało mnie, że wśród wielu autorów pani Małgorzata Gutowska-Adamczyk będzie tym o którym będę zawsze mówiła, że ma klasę i dar - dar stworzenia historii od podstaw, dar wciągnięcia czytelnika w świat swoich powieści dogłębny i umiejętność takiego opowiadania o losach ludzi, jakbyśmy ich mieli obok siebie i jakbyśmy ich znali od dawna. Bo czyż nie znajdziemy wśród cech bohaterów "Cukierni" cząstki siebie? Ja znalazłam. Nie wyjawię Wam z kim było mi najbardziej po drodze, to pozostanie moją słodką tajemnicą.
(recenzja ukazała się wcześniej na moim blogu achyochyzksiazka.blogspot.com)
Cały cykl "Cukiernia pod Amorem" to klasyczny przykład powieści, która zawiera wszystko to, co dobra książka powinna mieć. Jest zatem tajemnica, miłość, intryga, fascynujące i nierzadko skomplikowane historie paru pokoleń. Pełno tu bohaterów, których lubimy, nie brakuje też czarnych charakterów, a wszystko to na tle burzliwych dziejów naszej ojczyzny począwszy od czasów zaborów aż do teraźniejszości. A zakończenie....? Niby tajemnica się wyjaśniła, ale czy do końca...??:) Może dowiemy się tego z kolejnej części "Cukierni pod Amorem"...przynajmniej ja po cichu na to liczę:)
Moim zdaniem zbyt długa przerwa między 2 a 3 częścią nie podziałała całej serii na korzyść. Z trudem przypominałam sobie starsze wątki, bohaterów. Ale jednak szkoda, że takie zakończenie
Wreszcie, po dość dużej przerwie doczekałam się ostatniej części sagi o rodzinie Zajezierskich. Czym prędzej zabrałam się więc za czytanie i… nie od razu potrafiłam się wciągnąć, tak jak przy poprzednich tomach. Składam to na karb długiego oczekiwania na ostatnią część, bo wkrótce po przeczytaniu kilku rozdziałów wszystko stało się dla mnie jasne i mogłam z uśmiechem na ustach kontynuować lekturę.
Tom trzeci, bardzo wiele nam wyjaśnia. Z reguły jest tak, że ostatnim tomom przypada to w udziale, więc myślę, że tym bardziej są przez czytelników wyczekiwane.
Tutaj przypada on na okres II Wojny Światowej, więc czytamy głównie o problemach rodziny Celiny z głodem, trudnymi warunkami życia, dowiadujemy się też, skąd w tej historii przybłąkał się Leon Hryć, przyszły mąż Celiny. Ogólniej mówiąc, poznajemy z bliska trud życia w Warszawie, eksterminację Żydów, masowe egzekucje. Ciekawym wątkiem są losy Giny Weylen, bohaterki, którą bardzo polubiłam za jej chart ducha i zaciętość.
Wiele rozdziałów poświęcono tym razem czasom współczesnym, do których przecież bardzo szybko zbliżały się te historyczne. Troszkę jestem zawiedziona rozwiązaniem historii tajemniczego pierścienia znalezionego przy wykopaliskach na Gutowskim rynku. Rację przyznaję jednak autorce – co za dużo to nie zdrowo, dowiadujemy się tylu ciekawych informacji, że ta o pierścieniu już nie jest tak priorytetowa, jak w tomie pierwszym.
Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć, czego nie mówiłam przy recenzowaniu poprzednich części. „Cukiernię pod Amorem” na pewno będę wspominać bardzo miło, na pewno też za jakiś czas do niej wrócę. Ze wszystkich trzech tomów najbardziej podobał mi się chyba pierwszy – zazwyczaj mam sentyment do początków, które wprowadzają mnie w daną historię.
Polecam osobom lubiącym sagi rodzinne, tajemnicze odkrycia z przeszłości. Jeśli macie ochotę odprężyć się, przeczytać naprawdę ciekawą i wciągającą swą fabułą książkę, czy może odpocząć od lektur pełnych zwrotów akcji i dynamiki wychylającej się z każdej strony, to ta trylogia jest dla was.
Tym razem akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej,PRL-u,oraz w latach współczesnych.Każda z części jest kontynuacją poprzedniej.Wciągająca i poruszająca powieść,zaliczam do grona tych niezapomnianych.Zakończenie trochę mnie rozczarowało,nie zostały wyjaśnione wszystkie wątki,czuję lekki niedosyt.
Koniec. Koniec o Cukierni i ludziach z nią związanych. Cóż, początkowo mnie nie zachwyciła. Drugi tom był interesujący. A trzeci "Hryciowie" mało zaskakujący. Spodziewałam się rewelacji. A zakończenie banalne. Od połowy książki domyślałam się czyj szkielet z pierścieniem znaleziono w podziemiach.
Dobre ukoronowanie trylogii, świetnie się czytało, ale zakończenie beznadziejne i za nie odejmuję jeden pubkt.
To nie jest zła książka, mimo, że dałam jej niewiele gwiazdek. To dlatego, że ona nie jest dla mnie. Sama opowieść, cała trylogia jest ciekawa, pokazuje zmieniający się świat i losy rodziny,która trwała mimo wiatru historii. Ale to chyba książki dla młodzieży, a ja nie jestem już nastolatką. Jeśli przeczytało się trochę książek, zna się historię Polski, szczególnie II wojny światowej, to wiele wątków wydaje się wtórnych, wyjaśnianie prostych spraw nuży,oczywiste szczęśliwe zakończenia irytują. Takie jest moje zdanie. Jak dla mnie brak tej powieści głębi i autentyczności. Może jest to spowodowane tym, że autorka opisuje tak długi okres historii.Ale może ktoś dzięki przeczytaniu trylogii złapie bakcyla i zainteresuje się historią swojego kraju? Mam taką nadzieję.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Swojego szczęścia nie możesz uzależniać od innych, ani tym bardziej od losu, musisz je budować sama....” - 5 osób to lubi
- „Miłość jest równie stała jak pogoda. Próbując uzależnić swoje szczęście od drugiej osoby, prędzej cz...” - 1 osoba to lubi
- „Miłość to gra pozorów. Nakładasz na kogoś swoje wyobrażenie, żądasz, by był ideałem, a to niemożliw...” - 1 osoba to lubi


Weltbild
Matras
Selkar
Albertus
Zinamon
Empik





