Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Człowiek, który wkradł się do Auschwitz

Tłumaczenie: Roman Palewicz
Wydawnictwo: Insignis
6,52 (266 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
15
8
33
7
68
6
83
5
39
4
9
3
6
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Man who Broke into Auschwitz
data wydania
ISBN
978-83-61428-44-2
liczba stron
376
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał

CZŁOWIEK, KTÓRY WKRADŁ SIĘ DO AUSCHWITZ to historia brytyjskiego żołnierza, który z własnej woli przedostał się do obozu Auschwitz III-Monowitz. Denis Avey zaciągnął się do wojska w 1939 roku. Uczestniczył w walkach w Afryce Północnej w szeregach 7 Dywizji Pancernej. Gdy dostał się do niewoli, umieszczono go w jenieckim obozie pracy E715 w Monowicach. Tam dowiedział się o okrucieństwach,...

CZŁOWIEK, KTÓRY WKRADŁ SIĘ DO AUSCHWITZ to historia brytyjskiego żołnierza, który z własnej woli przedostał się do obozu Auschwitz III-Monowitz.


Denis Avey zaciągnął się do wojska w 1939 roku. Uczestniczył w walkach w Afryce Północnej w szeregach 7 Dywizji Pancernej. Gdy dostał się do niewoli, umieszczono go w jenieckim obozie pracy E715 w Monowicach. Tam dowiedział się o okrucieństwach, jakich dopuszczano się wobec więźniów sąsiedniego obozu koncentracyjnego.


By zostać świadkiem bestialstwa nazistów zrezygnował z ochrony, jaką dawał mu mundur brytyjskiego żołnierza. Przebrany w pasiak żydowskiego więźnia dwukrotnie wkradł się do Auschwitz III – miejsca, w którym wyniszczającą pracą dla niemieckiego koncernu IG Farben skazywano więźniów na powolną śmierć.


Denis Avey przeżył również tragiczny marsz śmierci, w który przerodziła się ewakuacja tysięcy więźniów przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Po długiej wędrówce przez Europę Środkową Avey w końcu wrócił do ojczyzny.


Przez wiele lat nie był w stanie mówić o bolesnych wydarzeniach z przeszłości, nawiedzających jego myśli i dręczących go w sennych koszmarach. Dziś Denis Avey opowiada swoją historię. Jest ona równie porywająca, jak wzruszająca; ukazuje losy zwykłego człowieka, którego głęboko zakorzenione poczucie moralności i zdumiewająca odwaga uczyniły kimś niezwykłym.

 

źródło opisu: Insignis 2011

źródło okładki: http://www.insignis.pl/book/index/48/Czlowiek--kto...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6
Historia-Wojskowa | 2011-09-15
Przeczytana: 11 września 2011

Podobno na kilka dni przed likwidacją sierocińca do J. Korczaka dotarli emisariusze z AK z oryginalnym, szwajcarskim paszportem i z małym papierowym talonem na życie. Dr Korczak obejrzał swój nowy paszport, odłożył go na stół i z uśmiechem zadał tylko jedno pytanie: "a paszporty dla dzieci też panowie przynieśli"? Słysząc tą, być może legendę, pojąłem, że są ludzie, których wiara, odwaga, godność, honor stawiają ponad całym światem. Nieistotne jest czy uznamy ich za herosów, czy świętych, przede wszystkim nie powinniśmy ich oceniać wg naszej ludzkiej skali, bo i tak nie posiadamy odpowiednich, można rzec, przyrządów pomiarowych.


Kiedy wybuchła II Wojna Światowa Denis Avey jak wielu jego rówieśników wyruszył na swoją wielką przygodę, młodzi, nieśmiertelni, mieli wrócić do domu za kilka tygodni, być może miesięcy w glorii i chwale. Podczas wojny w Afryce Północnej szybko przekonał się, że wojna to przede wszystkim podłe żarcie, brak wody, śmierć i kalectwo, ale wtedy też chyba w pełni pojął naukę wyniesioną z domu, że robi się to co należy, a nie to co łatwiej i wygodniej. Nie goni za sławą, odpowiedzialności i moralnej oceny swoich czynów też nie unika, pomimo że zabija nie okazując emocji, to nie wynika to z pogardy, lub nienawiści do włoskich, czy niemieckich żołnierzy, po prostu jest wojna i trzeba zabijać, żeby ją wygrać i żeby samemu nie zginąć. Wzięty do niewoli błąka się przez pewien czas po obozach jenieckich, a po kolejnej próbie ucieczki trafia do obozu "specjalnej troski" w okolicach Oświęcimia. W ramach swoistej reedukacji Niemcy skierowali co bardziej opornych brytyjskich żołnierzy do obozu pracy przymusowej w Oświęcimiu- Monowicach, filii niemieckiego koncernu IG Farben, by tam na placu budowy zetknęli się z więźniami obozu Auschwitz-Birkenau, mieli zapewne docenić fakt, że nie należą do podłej rasy untermensch'ów i zaprzestać swych nikczemnych knowań przeciwko rasie panów.

Niesamowita siła tej książki leży w języku jakim posługuje się autor. Jest prosty, czytelny, a zarazem mocny i twardy, bez niedomówień, bez ozdobników, górnolotnych fraz, filozoficznych, czy humanistycznych frazesów, odwołań do Boga, religii, jakby charakter i życie p. Avey'a wyznaczały dwie linie, dwie tablice, na jednej z nich był napis :" tak postępować nie wolno", a na drugiej "tak postępować należy".
Język jest taki sam jak jego "właściciel", raz rozważny, zimny, kalkujący, oschły i wyrachowany aż do granic cynizmu, by po chwili z takim samym chłodnym i wypranym z emocji rozmysłem nadstawić karku dla innego człowieka, bo właśnie "tak należy postępować". D. Avey dwukrotnie przedostał się do obozu Oświęcim-Monowice. Przyczyna dla, której ryzykował własne i kilku innych osób życie była bardzo prozaiczna, tak prosta i tak szalona zarazem. Zdawał sobie bowiem sprawę, że nie zdoła w żaden znaczący sposób pomóc więźniom KL Auschwitz przeżyć obozowej gehenny, podrzucana ukradkiem przez Brytyjczyków żywność i papierosy mogły pomóc przetrwać o jeden dzień dłużej, czasem tydzień, ale niestety nie dawały gwarancji przeżycia wojny, poza tym sama ilość więźniów wykluczała skuteczną pomoc dla więcej niż kilku szczęśliwców. Wniosek jaki nasunął się p. Avey'owi był dość prosty, skoro nie można nikogo uratować, to należy zebrać jak najwięcej wiadomości o obozie, jego ofiarach i ich katach. D. Avey nie chciał być tylko obserwatorem zagłady, ale chciał być świadkiem i oskarżycielem zbrodni, nawet za cenę własnego życia. Nie będę opisywał sposobu w jaki dostawał się do obozu, powiem tylko, że był równie prosty, skuteczny i szalony jak sam autor, ale jak widać bogini Fortuna ceni brawurę i kocha szaleńców.

Dla mnie największa siła tej lektury nie leży w opisie obozu koncentracyjnego, ten znamy aż za dobrze ze wspomnień naszych rodaków, ale w osobie jej autora, w kimś kto honor i godność człowieka stawia ponad swoje życie, kto uważa, że choćby i w piekle będzie żył jak człowiek, a kiedy okaże się to niemożliwe to chociaż umrze jak człowiek. Pan Denis na swoje i świata szczęście nie umarł, wojnę przeżył, życie po niej ułożyło mu się całkiem dobrze, chociaż miewał też i "pod górkę", ale chyba największą dla niego nagrodą od losu okazało się to co opisano w drugiej części książki. Ale to już sami sobie przeczytajcie. A dla mnie ważnym i miłym aspektem lektury była świadomość, że nie tylko są na świecie ludzie patrzący poza zasięg browara i pilota, ale nawet jeszcze potrafią wygrywać i stawiać na swoim.

Recenzent: Bartosz Sowa
http://phw.org.pl/biblioteka-historyczno-wojskowa/pimiennictwo-historyczno-wojskowe/ksiki/recenzje/341-denis-avey-czlowiek-ktory-wkradl-sie-do-auschwitz.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiersze walentynkowe od lat 2 aż do stu!

Zbiór poezji walentynkowej, momentami zabawny, momentami piękny, ale też infantylny. Kilka utworów godnych wpisania ukochanej osobie do kartki wal...

zgłoś błąd zgłoś błąd