Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hebanowa wieża

Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,18 (160 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
4
8
20
7
43
6
37
5
25
4
13
3
9
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Ebony Tower
data wydania
ISBN
9788375062793
liczba stron
360
słowa kluczowe
obyczaj, sztuka, opowiadania
język
polski

John Flowles - w sposób godny Pirandella - wykorzystuje konwencję powieści detektywistycznej, by pokazać relację między faktami i fikcją, między rzeczywistością i iluzją. Osiąga efekt doskonały!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2009

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 614
Patrycja | 2016-01-20
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 20 stycznia 2016

Jako, że to zbiór opowiadań, postanowiłam napisać parę słów o każdym z nich.

1.Hebanowa wieża
Pierwsze, tytułowe opowiadanie, zniechęciło mnie do dalszego czytania. Określiłabym je, jako mieszankę „Maga” i „Mantissy”, czyli mojej ulubionej i...znienawidzonej książki Fowlesa. Jeżeli chodzi o podobieństwa do „Maga”, to są to przede wszystkim bohaterowie. Jest odpowiednik Nicolasa Urfe'a, czyli David Williams, Conchisa „zastępuje” Henry, równie bogaty i specyficzny człowiek, ale to nie wszystko. Są również dwie piękne kobiety, podobnie jak w „Magu”. A o czym jest to opowiadanie?
Williams jest malarzem abstrakcyjnym, ma za zadanie napisać parę słów o innym, tradycyjnym malarzu, Henrym. W tym celu przybywa do jego domu na parę dni. I tutaj wkraczamy do podobieństw z „Mantissą”. Bohaterowie wiele rozmawiają, głównie o sztuce, to na pewno. A potem? No właśnie. Rozmawiają o wszystkim i o niczym, tak samo jak w „Mantissie” (przynajmniej ja nie widziałam żadnego sensu w rozmowie trwającej jakoś 3/4 książki, mowa o „Mantissie” oczywiście).Pełno w nim także seksualności, ale w mało eleganckiej formie. Dziwne było to opowiadanie, czytało je się dość ciężko, mimo że miało sporo dialogów. Tak naprawdę nie widzę w nim żadnego sensu, nie opisuje żadnej konkretnej historii. Domyślam się, że pewnie jego celem, było przekazanie zdania autora na przeróżne sprawy, ale do mnie to zupełnie nie trafia.

2.Eliduc
Drugie opowiadanie „Eliduc”, było bardzo miłym zaskoczeniem. Jest zupełnie inne, niż wszystkie książki Fowlesa, które miałam okazję przeczytać, a wszystko za sprawą tego, że...nie do końca on je napisał. Jest to raczej jak pisze we wstępie, jego przekład „tej żywej ustnej tradycji” autorstwa Marie de France. „Eliduc” przypomina nieco „Dzieje Tristana i Izoldy”, mówi o miłości, lojalności wobec króla, o chrześcijaństwie. Była to bardzo miła odmiana po tytułowym opowiadaniu.

3.Niedobry Koko
Bohaterem tego opowiadania jest pisarz, który wyjechał do wiejskiego domku swoich znajomych w Dorset by tam całkowicie poświęcić się swojej książce na temat twórczości Peacocka. W nocy, słyszy dziwne odgłosy, okazuje się, że w domu grasuje włamywacz. O dziwo nie jest agresywny, wręcz kulturalny, troskliwy... ale czy na pewno?

4.Enigma
Mimo jednoznacznego tytułu, opowiadanie wcale nie jest o słynnej maszynie szyfrującej, przynajmniej nie w dosłownym znaczeniu. Mówi ono o zaginięciu 57-latka, Johna Marcusa Fieldinga – szczęśliwego męża, ojca, bogatego członka zarządu kilku firm oraz polityka. Mężczyzna miał spotkać się ze swoimi wyborcami, ale nie dotarł na spotkanie. Zachowywał się normalnie, nie miał powodu by uciec ani popełnić samobójstwo. Co się więc stało? Próbuje to odkryć wynajęty przez żonę Fieldinga detektyw, Michael Jennings.

5.Chmura
Tego opowiadania nie dałam rady przeczytać. Chyba byłam za bardzo zmęczona resztą. Było straszliwie nudne, kompletnie o niczym. Domyślam się, że nie miałoby pewnie żadnego, konkretnego zakończenia, tak samo jak w zasadzie wszystkie opowiadania z tego zbioru. Więcej nie powiem, bo przecież nie przeczytałam całości.

Chyba Fowles nie nadaje się do opowiadań. Niby coś chce przekazać, niby pojawia się jakaś historia, nawet ciekawi bohaterowie, a potem zaczynają się długie rozmowy na filozoficzne (chyba inaczej nie da się tego ująć) tematy. To jest akurat dość charakterystyczna cecha jego twórczości, ale wiem, że potrafi pisać w ten sposób o wiele lepiej, tak, że widać w tym jakiś sens, tak jak to było w „Magu” czy „Kolekcjonerze”.
Najbardziej podobał mi się „Eliduc”, ale tak jak wspomniałam, to nie do końca opowiadanie stworzone przez Fowlesa, więc jak bardzo bym nie chciała, patrząc na resztę, nie mogę dać „Hebanowej wieży”pozytywnej oceny. Szkoda, że autor nie pociągnął dalej „Niedobrego Koko” i „Enigmy”, bo te opowiadania miały naprawdę spory potencjał, zwłaszcza to pierwsze. No, ale mówi się trudno. Daję tylko 4/10, bo to książka zdecydowanie poniżej możliwości Fowlesa, którego mimo wszystko, nadal cenię, ale raczej na dłuższy czas dam sobie spokój z jego twórczością, bo trochę wymęczyła mnie ta książka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie bój się życia

Książka absolutnie nie jest poradnikiem, to zbiór felietonów. Można przeczytać dla kilku trafnych, mądrych zdań, ale ogólnie nic specjalnego, nic odkr...

zgłoś błąd zgłoś błąd