Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Morderca bez twarzy

Tłumaczenie: Anna Marciniakówna
Cykl: Komisarz Wallander (tom 1)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,64 (312 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
10
8
27
7
128
6
99
5
30
4
8
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mördare utan ansikte
data wydania
ISBN
978-83-7747-560-7
liczba stron
328
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

W niewielkiej mieścinie na południu Szwecji z rąk sadystycznych morderców ginie para staruszków. Prowadzący śledztwo komisarz Wallander nie znajduje motywów okrutnej zbrodni; małżonkowie nie mieli wrogów, z domu nic nie zginęło, a jedynym śladem jest powtarzane przez umierającą kobietę słowo "cudzoziemcy". Informacja przedostaje się do prasy, wywołując tragiczne w skutkach, rasistowskie akty...

W niewielkiej mieścinie na południu Szwecji z rąk sadystycznych morderców ginie para staruszków. Prowadzący śledztwo komisarz Wallander nie znajduje motywów okrutnej zbrodni; małżonkowie nie mieli wrogów, z domu nic nie zginęło, a jedynym śladem jest powtarzane przez umierającą kobietę słowo "cudzoziemcy". Informacja przedostaje się do prasy, wywołując tragiczne w skutkach, rasistowskie akty odwetu, za którymi stoi organizacja neonazistowska. Wallander podejmuje ten trop; dowiaduje się również, że zamordowany staruszek dorobił się w czasie wojny majątku, współpracując z Niemcami. Niestety, i te ślady prowadzą donikąd. Mankell znakomicie łączy pasjonującą, pełną napięcia historię kryminalną z przenikliwą diagnozą polityki władz szwedzkich wobec imigrantów. Obnaża niekompetencje instytucji powołanych do nadzoru nad azylantami, nieprecyzyjne kryteria selekcji i wrogość części szwedzkiego społeczeństwa do obcych. Książka uznana została za najlepszą szwedzką powieść kryminalną roku 1991 oraz za najlepszą powieść kryminalną w krajach nordyckich.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2011

źródło okładki: http://wab.com.pl/?ECProduct=1211&v=_

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 590
Inez | 2016-01-20
Na półkach: 2015

„Jest czas rodzenia się i czas umierania. (…) Żyjemy w czasach pętli, stwierdził. Niepokój na świecie będzie narastał.” (str. 325)

5 października 2015 roku świat obiegła informacja, że jeden z czołowych pisarzy szwedzkich powieści kryminalnych, Henning Mankell przegrał walkę z nowotworem. Strata dla literackiego świata tym większa, gdyż pisarz uważany był za swoisty zapalnik, od którego wybuchnął fenomen kryminału skandynawskiego, który jednocześnie wplata w swoje zagadkowe historie wiele wątków społeczno-obyczajowych. Kiedy tylko słyszę nazwisko „Mankell”, odruchowo łączę je z postacią policjanta Kurta Wallandera, któremu pisarz poświecił cykl kilkunastu książek. „Morderca bez twarzy” to pierwszy jego tom i zarazem moje pierwsze spotkanie z autorem, ale już teraz jestem pewna, że nie ostatnie.

Dzień 8 stycznia 1990 roku miał niczym nie różnić się od innych zimowych dni w Lenarp w Skanii. Gdyby nie jeden szczegół: wczesnym rankiem tegoż dnia kobyła w stajni emerytowanych rolników, Löegrenów, nie rżała, a przecież codziennie głośno manifestowała swój poranny głód. Wezwana przez sąsiada policja odnajduje w domu zmasakrowane zwłoki Johanesa i jego konającą żonę, Marię, na szyi której ktoś zacisnął pętlę z niespotykanym węzłem. Komu mogło zależeć na śmierci ubogich staruszków z prowincji? I jak wielkie znaczenie dla rozwiązania sprawy może mieć ostanie słowo, które padło z ust pogrążonej w agonii kobiety? Na światło dzienne powoli wychodzą skrywane przez bohaterów tajemnice; powstają liczne poszlaki, których weryfikacja niejednokrotnie spędzi sen z powiek prowadzącego to śledztwo policjanta z Ystad, Kurta Wallandera.

Jak w kalejdoskopie, wraz ze zmianą pogody, zmieniają się okoliczności śledztwa. Mankell nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia, mordy przeplatają się z głuchymi anonimowymi telefonami pod adresem Wallandera; co rusz pojawiają się nowe hipotezy, które stopniowo są obalane. Wydarzenia boleśnie smagają bohaterów wichrem emocji, spiętrzają napięcie niczym zburzone morze, a czasem zasnuwają wszystko gęstą mgłą niepewności. Na kartach powieści Wallander staje nie tylko przed trudnym wyzwaniem zawodowym, ale także podejmie usilną próbę pogodzenia się z osobistymi niepowodzeniami: kryzysem wieku średniego, rozstaniem z żoną (jego stwierdzenie „Policjanci są rozwodnikami. Koniec kropka…” jest bardzo trafne w przypadku większości kryminałów…), niestandardowymi relacjami z dorosłą córką i ojcem-malarzem, który cierpi na demencję starczą. Jednocześnie nie zabijając swojej natury wrażliwego (choć nie kryształowego) człowieka, który walecznie próbuje podnieść się po każdym, zadanym mu przez los ciosie.

Inspiracją do napisania opinii o tej powieści Mankella była pewna informacja z naszego polskiego „podwórka”. Początkiem tego roku kapituła znamienitych profesorów językoznawców jednogłośnie ogłosiła, iż „Słowem Roku 2015” został właśnie rzeczownik „uchodźca”. Choć słowo znane jest od lat, dopiero w minionym roku nabrało w świadomości Polaków pewnych przesłanek emocjonalnych, zaczęło budzić skrajne postawy: od współczucia i empatii, ku odczuwaniu pierwotnego lęku przed (potencjalnym? domniemanym?) zagrożeniem wymierzonym w naszą narodową tożsamość kulturowo-religijną bądź stałość naszej egzystencji. Wpływ zjawiska uchodźctwa na nasze postrzeganie świata, ukazuje jak bardzo złożonym problemem ono jest.

„To właśnie brak takiej polityki [wobec uchodźców] powoduje chaos. I teraz żyjemy w kraju, w którym każdy, kto chce, niezależnie od motywów, może robić, co chce, kiedy chce, gdzie chce i jak chce. Kontrole graniczne zostały właściwie zawieszone. Urzędy celne sparaliżowane. Istnieje mnóstwo niestrzeżonych, małych lotnisk, na których narkotyki oraz nielegalni imigranci lądują każdej nocy w wielkich ilościach.” (str. 249)

Mankell bardzo sprawie odmalowuje obraz uchodźców przybywających do Skandynawii przeszło ćwierć wieku temu, ale pomimo tego wcale nie aż tak odległy od współczesnego spojrzenia na ten temat. „Morderca bez twarzy” to swoista krytyka liberalnej polityki państwa wobec imigrantów, która połączona z narastającym rasizmem tworzy mieszankę wybuchową. Wystarczyłoby tylko ogrodzić ośrodek dla uchodźców, a postałoby gotowe więzienie, skupiające ludzi, którzy w efekcie niewygód, fałszowania dokumentów, pracy na „czarno” i barier językowych zagubili swoją tożsamość oraz człowieczeństwo. Szwecja jako kraj dobrobytu przyciąga uchodźców (a może to tylko ekonomiczni imigranci?), którzy z czasem postrzegani są jako zagrożenie, budzą niepokój i obawę o spokojne jutro pozostałych członków społeczności. W wyniku wzrostu przestępczości ostracyzm wobec „obcych” narasta, spirala nienawiści stopniowo nakręca się…

„Morderca bez twarzy” to także opowieść o nieuzasadnionym okrucieństwie, którego pętla niezauważalnie zaciska się na szyjach tak wielu niewinnych ludzi. Czy okrucieństwo dla samej satysfakcji zadawania bólu jest lepsze niż brutalność podyktowana konkretnymi motywami? Morderca nigdy nie ma dla policji konkretnych rysów twarzy, dopóki tożsamość złoczyńcy nie pozostanie ustalona, a może… po prostu kierowany brutalnością morderca nigdy nie posiada określonego wyglądu, podobnie jak inne niezmaterializowane mordercze zapędy, które narodziły się w umyśle człowieka. Nie mają kształtu, ani formy, koloru skóry, pochodzenia, ale po prostu w pewnej sprzyjającej chwili odnajdują swoje ujście.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna mojego brata

Książka lekka, prosto pisana. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale nie była znowu taka tragiczna. Jak dla mnie związek z bratem swojego byłego jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd