Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W dojrzewającym słońcu. O kobiecie, która stworzyła winnicę

Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,44 (63 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
9
7
12
6
22
5
7
4
2
3
1
2
2
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-08-04737-8
liczba stron
416
słowa kluczowe
Francja, winnica
język
polski
dodała
boska_bestia

Pierwsze zdanie, które wypowiedziała po francusku to Bonjour, je m’appelle Madame Atkinson, je suis desolée pour le poulets, gdy jej pies zagryzł kury sąsiadki. Pierwsze wino, które wyprodukowała, zamieniło się w ocet. Początki, wiadomo, bywają trudne. W 1990 roku Brytyjka, Patricia Atkinson i jej mąż sprzedali wszystko i opuścili Anglię, by spełnić marzenie Jamesa o zamieszkaniu w...

Pierwsze zdanie, które wypowiedziała po francusku to Bonjour, je m’appelle Madame Atkinson, je suis desolée pour le poulets, gdy jej pies zagryzł kury sąsiadki. Pierwsze wino, które wyprodukowała, zamieniło się w ocet. Początki, wiadomo, bywają trudne.

W 1990 roku Brytyjka, Patricia Atkinson i jej mąż sprzedali wszystko i opuścili Anglię, by spełnić marzenie Jamesa o zamieszkaniu w malowniczej francuskiej wiosce. Niedaleko Bergerac znaleźli starą farmę, do której przylegała kilkuhektarowa winnica i postanowili zacząć nowe życie. Marzenie o sielance prysło bardzo szybko. Kłopoty z urzędnikami, językiem, uprawą winorośli, w której byli absolutnymi debiutantami, kaprysami pogody, finansowe tarapaty i choroba męża mogły zniechęcić. Ale Patricia nie poddała się.

Oto opowieść o ludzkiej życzliwości, potędze marzenia, osobistej zmianie i sukcesie, który przychodzi po ciężkiej pracy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5094

Miłość, słońce i winogrona

Życie jest piękne zwłaszcza w chwilach, kiedy spełniają się nasze marzenia. Jednak los bywa kapryśnym reżyserem i lubi nam płatać różne figle. Nagle coś, co miało być spełnionym marzeniem, staje się nie lada wyzwaniem.

Angielskie małżeństwo Patricia i James często spędzali wakacje w południowej Francji. Ta okolica spodobała się im tak bardzo, że zapragnęli zamieszkać w niej na stałe. Ich plan został zrealizowany i z końcem maja 1990 roku zamieszkali w Gageac niedaleko Bordeaux na starej, ale bardzo uroczej farmie. Wprawdzie dom wymagał kapitalnego remontu, ale nic nie tłumiło ich radości - byli szczęśliwi i pełni entuzjazmu. James i jego małżonka stali się też właścicielami winnicy. Rozpoczął się trudny i pełny pracy sezon remontowo-rolniczy. Para musiała nauczyć się nie tylko uprawiać winorośl, ale i żyć w nowym kraju. Dodatkowo Patricia musiała opanować język francuski, co okazało się sporym wyzwaniem.
I wszystko pewnie toczyłoby się jak w bajce, ale życie rzadko się w nią zamienia, a jeśli już, to trwa ona bardzo krótko. U Jamesa nastąpił nawrót choroby, a także dotknęły go problemy zawodowe i musiał wrócić do Anglii. W swojej francuskiej posiadłości stał się jedynie rzadkim gościem.
Patricia została we Francji sama, zdana na własne siły. Musiała samodzielnie podołać prowadzeniu winnicy i produkcji wina. A wcześniej nie miała o tym zielonego pojęcia. Jednak dzielna kobieta ani przez moment nie zamierzała się łatwo poddać. Chciała koniecznie zrealizować plany...

Życie jest piękne zwłaszcza w chwilach, kiedy spełniają się nasze marzenia. Jednak los bywa kapryśnym reżyserem i lubi nam płatać różne figle. Nagle coś, co miało być spełnionym marzeniem, staje się nie lada wyzwaniem.

Angielskie małżeństwo Patricia i James często spędzali wakacje w południowej Francji. Ta okolica spodobała się im tak bardzo, że zapragnęli zamieszkać w niej na stałe. Ich plan został zrealizowany i z końcem maja 1990 roku zamieszkali w Gageac niedaleko Bordeaux na starej, ale bardzo uroczej farmie. Wprawdzie dom wymagał kapitalnego remontu, ale nic nie tłumiło ich radości - byli szczęśliwi i pełni entuzjazmu. James i jego małżonka stali się też właścicielami winnicy. Rozpoczął się trudny i pełny pracy sezon remontowo-rolniczy. Para musiała nauczyć się nie tylko uprawiać winorośl, ale i żyć w nowym kraju. Dodatkowo Patricia musiała opanować język francuski, co okazało się sporym wyzwaniem.
I wszystko pewnie toczyłoby się jak w bajce, ale życie rzadko się w nią zamienia, a jeśli już, to trwa ona bardzo krótko. U Jamesa nastąpił nawrót choroby, a także dotknęły go problemy zawodowe i musiał wrócić do Anglii. W swojej francuskiej posiadłości stał się jedynie rzadkim gościem.
Patricia została we Francji sama, zdana na własne siły. Musiała samodzielnie podołać prowadzeniu winnicy i produkcji wina. A wcześniej nie miała o tym zielonego pojęcia. Jednak dzielna kobieta ani przez moment nie zamierzała się łatwo poddać. Chciała koniecznie zrealizować plany Jamesa.

Książka Atkinson to doskonała i wyrafinowana opowieść pełna słońca i zapachu winogron. Życie Patricii zmieniło się nagle całkowicie, a ona dzielnie walczyła ze wszelkimi przeciwnościami losu , była pełna uporu i samozaparcia. Dało to bardzo pozytywne efekty. Powoli zaczęła odnosić sukcesy i całkowicie wtopiła się w lokalną społeczność. Wśród jej członków znalazła oddanych przyjaciół i życzliwych doradców, którzy wiele razy wyciągnęli doń pomocną dłoń. Autorce świetnie udało się ukazać francuską rolniczą prowincję – pokazać jej niesamowity klimat, urok i czar. Opisać przepiękny krajobraz, zwyczaje i mieszkańców.
Lekturę czytało mi się doskonale. Polubiłam jej główną bohaterkę i razem z nią przeżywałam jej wzloty i porażki. Książka mnie niesamowicie wciągnęła – czytając czułam się jakbym sama uprawiała winorośl i produkowała wino. Dzięki lekturze poznałam tajniki uprawy winogron i produkcji doskonałego trunku. Przedtem wydawało mi się to o wiele prostsze. Pijąc lampkę wina będę miała świadomość jak wiele pracy wymaga jego wytworzenie.

“W dojrzałym słońcu “ to doskonała powieść z prowincją w tle. Polecam ją szczególnie tym, których zachwyciły książki Ferenca Mate czy Petera Myle'a.
Książka to lektura pełna optymizmu i nadziei. Pokazuje, iż życie składa się z radości i smutków, ale warto mieć marzenia i plany i dążyć do ich realizacji. Gorąco polecam lekturę o dojrzałej kobiecie, która odnalazła swoje miejsce na ziemi oraz pasję i poczuła się spełniona i szczęśliwa.

Bernadeta Łogodzic-Mielnik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (215)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1713
Edi_Edi | 2014-06-19
Przeczytana: 19 czerwca 2014

Przez ostatnie lata namnożyło się książek o nowym, drugim życiu anglików czy amerykanów we Włoszech czy we Francji. Próbujemy coś zrobić ze swoim zyciem, sprzedajemy to co mamy (lub nie) kupujemy stary zaniedbany dom we Francji czy Italii i .... piszemy o tym książkę. Jednym wychodzi to lepiej (Mayes) innym gorzej (Castagno czy Blasi). Atkinson się udało. Napisała bardzo ciepłą, ale tez realistyczną książkę o zmaganiach z językiem, winnicą i kaprysem męża, dzięki któremu odkryła swoją pasję.

książek: 5099
malineczka74 | 2011-08-08
Przeczytana: 08 sierpnia 2011

Życie jest piękne zwłaszcza w chwilach, kiedy spełniają się nasze marzenia. Jednak los bywa kapryśnym reżyserem i lubi nam płatać różne figle. Nagle coś, co miało być spełnionym marzeniem, staje się nie lada wyzwaniem.

Angielskie małżeństwo Patricia i James często spędzali wakacje w południowej Francji. Ta okolica spodobała się im tak bardzo, że zapragnęli zamieszkać w niej na stałe. Ich plan został zrealizowany i z końcem maja 1990 roku zamieszkali w Gageac niedaleko Bordeaux na starej, ale bardzo uroczej farmie. Wprawdzie dom wymagał kapitalnego remontu, ale nic nie tłumiło ich radości - byli szczęśliwi i pełni entuzjazmu. James i jego małżonka stali się też właścicielami winnicy. Rozpoczął się trudny i pełny pracy sezon remontowo-rolniczy. Para musiała nauczyć się nie tylko uprawiać winorośl, ale i żyć w nowym kraju. Dodatkowo Patricia musiała opanować język francuski, co okazało się sporym wyzwaniem.
I wszystko pewnie toczyłoby się jak w bajce, ale życie rzadko się w nią...

książek: 597
czytelnik | 2016-04-01
Na półkach: Przeczytane, Powieści
Przeczytana: 31 marca 2016

Rzut oka na tekst zamieszczony na skrzydełkach i już pierwsze zaskoczenie. Spodziewałem się opowieści o kobiecie, która radykalnie zmieniła życie, odcinając się jednocześnie od zewnętrznych oznak sukcesu rządzących środowiskiem, w którym wcześniej przyszło jej żyć i z którego chciała się wyrwać. Tymczasem: jest kobietą sukcesu: pracuje nad nową powieścią, sprzedaje wina w Anglii, Szwajcarii i Japonii, wynajmuje domy wczasowiczom, a Anglicy realizują o niej filmy dokumentalne. Ci, którzy liczą na książkę o niewielkiej winnicy, gdzie zatrzymał się świat, w której rządzi naturalny rytm, a kolejne dni wypełnia spokój i harmonia, mogą doznać zawodu. Tym polecam "Lawendowe pole" Joanny Posoch.

Pomysł na książkę jest nieco banalny. Homo urbanus zmęczony zgiełkiem miasta ucieka na prowincję poszukując innego życia. Trudno zliczyć powieści osadzone w tym klimacie. Jako że żadnej nie czytałem (z wyjątkiem wspomnianego wyżej "Lawendowego pola") skusiłem się na "W dojrzewającym...

książek: 708
Miss_Jacobs | 2011-08-27
Na półkach: Przeczytane

Przyznam, że tego typu pozycje są dla mnie specyficznym gatunkiem literackim. Właściwie scenariusz zawsze przebiega w podobny sposób, więc rozróżniać można tylko przez wykonanie. Co znaczy „podobny sposób”? Znalezienie cudownego domu (który w istocie przysparza więcej problemów niż można by stwierdzić na pierwszy rzut oka), perypetie językowe, trudności finansowe, które zmuszają do ciężkiej pracy oraz pomocni sąsiedzi, służący zawsze dobra radą i uśmiechem.
Przejdźmy do wykonania. Pani Atkinson pisze lekko i z humorem. Znajdzie tutaj mnóstwo bardzo sugestywnych opisów zarówno przyrody jak i czynności, dzięki którym na naszych stołach może gościć nektar bogów. Dzieli się z czytelnikami swoimi obawami jak i radościami, jednocześnie zachowując dozę prywatności. Jak w każdym życiu uśmiech przeplatany jest wilgocią policzków.
Akcja toczy się wartko, dzięki czemu czyta się wyjątkowo szybko, wręcz błyskawicznie. Niestety nie obyło się bez wpadek. Tu nie tyle, co odjęłabym słowa, a je...

książek: 146
EmiliaAnna | 2014-06-25
Na półkach: Przeczytane

Niesamowita odwaga kobiety, jej pracowitość i wytrwałość może zainspirować niejedną istotę. Książka bardzo dobrze opisuje sposób utrzymania winnicy oraz pasję właściciela do swojej pracy. Dużo ciekawych informacji dotyczących sposobu prowadzenia winnicy oraz załatwiania formalności urzędowych (we Francji). Co zapamiętałam - do sukcesu dochodzi się ciężką pracą i poświeceniem. A jeśli na swojej drodze spotka się życzliwych i pomocnych ludzi, wszystko nabiera kolorów...Odniosłam również wrażenie, że Francuzi nie są tak pazerni i zazdrośni, jak Polacy. Jeśli komuś kwitnie biznes, cieszy się i urzędnik i sąsiad. Czy u nas jest tak samo?

książek: 505
Karkam | 2013-07-18
Przeczytana: 09 lipca 2013

Atkinson podziwiam za śmiały krok - podążyła za marzeniami męża, dzieki którym odnalazła swoje miejsce na ziemi. Pomimo zgrzytów, które nastąpiły w jej małżeństwie, nie poddała się i została właścicielką prężnie rozwijającej się winnicy. Nauczyła się prowadzić traktor, sporządzać wino i dbać o ogród, a wszystko to dzięki uprzejmości mieszkańców niewielkiej, franscuskiej wsi. Historia wspaniała, ale przeszkadzały mi długie (techniczne wręcz) opisy sporządzania wina oraz franscuskie słowa (lub zdania), które autorka wtrącała cały czas - tłumaczenia znajdują się prawie na każdej stronie książki. Nadal uważam, że mistrzynią literatury tego typu jest Carol Drinkwater i polecam książki o oliwkowej farmie.

książek: 4
Graza | 2013-08-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 03 lutego 2012

Fantastyczna. Książka troszkę smutna,bo pokazuje, jakim palan... potrafi być facet, ale w sumie niesie nadzieję, że mimo wszystko można sobie poradzić i to doskonale. Napisana ciekawie, czyta się super. Tylko od czytania,jaki ogrom pracy bohaterka musiała wykonać, trochę się zmęczyłam ;) . Kupiłam ją siostrze w prezencie, bo koniecznie chce kiedyś wyjechac założyć winnicę. Myślałam, że ją zniechęcę(tyle pracy i to cały rok!), a ona nie dość, że przeczytała ją w dwa wieczory, to stwierdziła, że przeciez można sobie poradzić i dziękuje za podręcznik dot. winiarstwa ;).

książek: 22
velonick | 2014-06-26
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 11 czerwca 2014

Książka Patricii Atkinson to niezwykle ciekawa pozycja na letnie czytanie. Jednocześnie należy do mojego ulubionego stylu opowieści, ukazując pewien fragment życia autora, bez wnikania w inne jego rejony. Do ideału zabrakło jednakże odrobiny opisów - osób, sytuacji, krajobrazów itp., a te które są, nie są dostatecznie barwne. Mimo to, czytałam z zainteresowaniem :)

książek: 428
agata | 2016-03-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 lutego 2016

Miałam nadzieję, że oprócz porad dla winiarzy,lektura zaciekawi mnie fabułą.Treść interesująca, ale to chyba sposób narracji nie powodował , że z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy. Samą bohaterkę podziwiam jednak za wytrwałość i upór.

książek: 50
ruda | 2011-12-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 listopada 2011

świetna, apetyczna (w kwestii wina) książka, którą czyta się jednym tchem. Nawet ci którzy za winem nie przepadają w czasie jej czytania nabierają chęci na łyczek wina, nie mówiąc już o zobaczeniu na własne oczy takiej winnicy.

zobacz kolejne z 205 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd