Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Strąceni

Tłumaczenie: Ewa Zarębska
Cykl: Strąceni (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
6,93 (1435 ocen i 153 opinie) Zobacz oceny
10
172
9
147
8
217
7
335
6
270
5
145
4
64
3
61
2
18
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Falling Under
data wydania
ISBN
9788324140077
liczba stron
320
słowa kluczowe
miłość, strach, sny, sekret
język
polski
dodała
solange

W jej snach jest jak ze snów: uwodzicielski, czuły, piękny. To dlaczego odtrąca ją na jawie? Życie siedemnastoletniej Thei zawsze pełne było zakazów i nakazów. Ojciec nie pozwalał jej spotykać się z koleżankami ani umawiać z chłopcami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w jej małym miasteczku. A potem zaczęły ją nawiedzać sny. Straszne i piękne. Gdzie błądziła w labiryncie...

W jej snach jest jak ze snów: uwodzicielski, czuły, piękny.
To dlaczego odtrąca ją na jawie?
Życie siedemnastoletniej Thei zawsze pełne było zakazów i nakazów. Ojciec nie pozwalał jej spotykać się z koleżankami ani umawiać z chłopcami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w jej małym miasteczku.
A potem zaczęły ją nawiedzać sny. Straszne i piękne. Gdzie błądziła w labiryncie cierni i przemierzała rzekę łez. I gdzie był On.
I nagle chłopak ze snów pojawia się w jej szkole.


Jest cudowny. Pociągający jak magnez. Ale inny niż w snach.
Dlaczego za dnia ją odpycha?
Jaką skrywa tajemnicę?
Miłość Thei jest silniejsza niż strach, nawet gdy odkryje jego straszliwy sekret.
I gdy przyjdzie jej wybierać między miłością a sobą samą…

 

źródło opisu: Amber, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 504
Zrecenzowana | 2012-02-07
Przeczytana: 07 lutego 2012

„Góra jest dołem, a dół jest górą”


„Nie oceniaj książki po okładce” to chyba najtrafniejsze określenie, jakim mogłabym opisać moje wrażenia po przeczytaniu „Strąconych”. Nie miałam przez to na myśli, że książka nie spełniła moich oczekiwań. Wręcz przeciwnie. Czuję się zaskoczona obecnością morału w, z pozoru, zwykłej młodzieżówce. Może nim być ten, usytuowany na początku recenzji, ale zastanawiałabym się jeszcze nad tym, że piękno tkwi w środku.


Siedemnastoletnia Theia zawsze żyła w „złotej klatce”. Jej świat pełen jest zakazów i nakazów. Nie wolno jej spotykać się z chłopcami, a nawet z najlepszymi przyjaciółkami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w miasteczku. Pewnej nocy, nocy siedemnastych urodzin, w życiu Thei zaczynają pojawiać się sny. Piękne, a zarazem straszne. W każdym z nich błądzi po labiryncie z cierni, by na końcu ksiązki spotkać jego. I nagle chłopak ze snów pojawia się w jej szkole. Jest cudowny, ale zupełnie inny, nie przypomina tego z cierniowego labiryntu. Dlaczego odtrąca ją na jawie? Okazuje się, że Haden skrywa pewien mroczny sekret. Czy miłość Thei jest silniejsza niż strach?


Całą opowieść można porównać do znanej baśni, a mianowicie do „Pięknej i Bestii”. Theia odgrywa tutaj rolę właśnie Pięknej, nieświadomej czyhającego bezpieczeństwa. Jest to chyba wina przewrażliwionego ojca. Odizolowana dziewczyna nie ma pojęcia o otaczającym ją świecie. Ubrania wybiera i kupuje jej stylista, a dekorator wynajęty prze ojca co kilka miesięcy wprowadza mało znaczące zmiany w pokoju, żeby dziewczyna zbytnio się nie znudziła. Po za tym, nie brak jej wrodzonego buntu. Na początku jest on może nieduży, ledwo powierzchowny, ale z czasem Theia nabiera odwagi i zaczyna układać życie po swojemu.


Nagle w jej życie z buciorami wkracza Haden. Zaskoczeniem dla mnie był brak zbytniego wyidealizowania tego bohatera, za co bardzo dziękuję autorce. Haden oczywiście swój urok ma, ale na szczęście nie brak mu też upadków. Gwen Hayes wyciągnęła wnioski z minusów zarzucanych innym tego typu powieściom. Dzięki temu Haden stał się bardziej realistyczny, a razem z nim cała powieść.


Źle byłoby nie wspomnieć o najlepszych przyjaciółkach Thei, Donny i Ame. Dla przeciętnego obserwatora wiele różni te dziewczyny i nie wiadomo dlaczego utworzyła się więź łącząca wszystkie trzy. Po głębszym zastanowieniu się widać, że Theia, Donny i Ame pasują do siebie świetnie. Donatellę (dla tych, którzy ośmielili się ją tak nazwać) można nazwać ‘przebojową’ postacią. W głowie jej chłopcy, imprezy i spotkania ze znajomymi. Nie ukrywam, bardziej do gustu przypadła mi Amelia. Wydała mi się spokojniejsza i najbardziej zrównoważona z całej trójki. Jej pasją jest wróżenie z kart i tym podobnych. Jej talent okazał się niezwykle przydatny przy przygodach Thei.


Mimo dość oklepanego tematu, obecnego w każdej książce z etykietą paranormal romance, „Strąconych” czytało mi się wyjątkowo przyjemnie. Początkowo spodziewałam się miłości jak z obrazka, zagrożenia wkradającego się w życie bohaterów, potem smutnej wiadomości, że związek jest niebezpieczny i wzdychania do siebie z daleka przez kolejne kilkaset stron. Na zakończenie oczywiście przełomowe wydarzenie i happy end, dziękujemy za uwagę. Byłam pozytywnie zaskoczona, gdy powieść chociaż trochę odbiegła od utartego schematu.


Klimat powieści mogłabym porównać do okładki (swoją drogą, bardzo ładnej). Wydawać by się mogło, że róże zwiastują spokój, ale co mam myśleć o dość niecodziennym, czarnym kolorze zdobiącym te kwiaty? To co było snem, nagle staje się jawą, a Theia (razem z nią, niestety czytelnik) nie wie jak się w tym odnaleźć. Potworne szkielety, ghule i ludzie bez twarzy nawiedzające dziewczynę co noc nie ułatwiają tego. Autorka przedstawiła wszystko tak realistycznie, że nie raz miałam ciarki na plecach.


Szczyptę humoru Gwen Hayes wprowadziła w postaci Donny. Może niektórym wyda się ona papierowa i sztuczna, ale często rozśmieszały mnie jej riposty.


Warto byłoby wspomnieć o sposobie prowadzenia narracji. W gatunku paranormal romance najczęściej spotkamy się z narracją pierwszoosobową, także tutaj. Na szczęście akcja nie skupia się wyłącznie na Thei, autorka powplatała trochę uczuć Hadena (trzecioosobowa), dzięki czemu mamy nieco większy podgląd na całą sprawę. Pod koniec Haden przejmuje cały trud opowiedzenia nam historii (tutaj znowu pierwszoosobowa), ale przyznaję wolę Theię w roli narratora.


Nie mogę powiedzieć, że akcja pędzi w zawrotnym tempie, ale niedomówieniem roku byłoby stwierdzenie, że stoi. Wszystko zostało wyśrodkowane, chociaż nie można ukryć, pod koniec autorka nie zostawia nam dużo czasu na własne przemyślenia. Potrzeba skupienia, żeby za wszystkim nadążyć.


„Strąconych” można przeczytać, nie ze względu na piękną okładkę. Radziłabym zwrócić uwagę na dość nieprzeciętny język goszczący na kartach powieści. Polecam osobom chcącym lekkiej lektury na dwa wieczory. Nie spodoba się ona osobom szukającym odskoczni od istot paranormalnych, ale nie odczułam tutaj ‘przedawkowania’ tego tematu.

Recenzja opublikowana wcześniej na blogu: http://marcepankowy-swiat-ksiazek.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak. Rozmowa z Ewą Berbeką

Książkę zapragnęłam przeczytać po obejrzeniu wywiadu z Ewą.Urzekł mnie wtedy niesamowity spokój i ciepło płynące od tej kobiety.W sytuacji, w której s...

zgłoś błąd zgłoś błąd